Zadzwoń: +48 544 44 00 33, +48 604 999 333

Posty w kategorii May 2016

Eco w aglomeracji

aglomeracja

aglomeracja

,,Nadmiar środków ”niezbędnych” do życia przyprawia nas o ból głowy. Warto ocenić z dystansu, ile tak naprawdę potrzebujemy na co dzień, a ile z tego, to własne pragnienia i oczekiwania innych, których spełnianie tylko pozornie i na chwilę tłumi wewnętrzną pustkę.” – mówią Jola Słoma i Mirek Trymbulak w rozmowie z Renatą Plagą.

Corporate-wellness.pl: Wasze nowe Atelier na Powiślu, doskonale pokazuje, jak idealnie wpasować się w głośne, pędzące miasto. Na 16 metrach kwadratowych stworzyliście przestrzeń idealną. Jest w niej wszystko, co potrzebne do życia i pracy. A przecież to miejsce spotkań z klientami i … jest naprawdę piękne?

Jola Słoma, Mirek Trymbulak: To prawda 16 metrów, na których znajduje się wszystko co jest potrzebne do pracy i życia. To taka pigułka tego, co mamy u siebie w Gdyni. Tam jest duża przestrzeń: Atelier, pracownia, dom, ogród, a tutaj: miejsce do porozmawiania, przeprowadzenia przymiarek. Jest przebieralnia, łazienka, w której można się odświeżyć po podróży, jest gdzie odpocząć, popracować przy komputerze…no i magiczny sekretarzyk, który kryje w sobie płytę indukcyjną, na której można zaparzyć espresso lub herbatę po hindusku. Ten metraż w zupełności pozwala nam na pracę. Choć za ścianą ze szkła widać przęsła Mostu Poniatowskiego, to mamy tu z jednej strony intymność twórczej pracy z ludźmi a z drugiej wrażenie uczestniczenia w mobilnym życiu miasta.

C-W: Czy trudno było stworzyć taką wielofunkcyjną mini przestrzeń? JS,MT: Zaprojektowanie sensownej i funkcjonalnej infrastruktury na kilkunastu metrach wymaga więcej pracy i zaangażowania niż ‘’standardowy” metraż. Staraliśmy się wpisać w szarość i betonowość towarzystwa mostu, a z drugiej strony stworzyć miejsce inne, przytulne. Gdyby te 16 metrów kwadratowych nie miało 4 metrów wysokości, pewnie nie zdecydowalibyśmy się na to miejsce, a tak mamy dodatkową przestrzeń w górę. To ”przekłamuje’ proporcje i daje dodatkowe możliwości.

C-W: Człowiek XXI wieku, chce mieć dużo wciąż więcej i więcej, stawia sobie kolejne cele materialne, podnosi standard życia. Wy mówicie stop: ,,Im mniej tym więcej.”?

JS,MT: Staramy się korzystać z tego, co mamy i jakie możliwości daje nam życie. Projektant musi szukać nowych taknin, dodatków i inspiracji więc zawsze jest w ruchu. Znaleźliśmy więc również pomysł dla naszych warszawskich klientów. Na drzwiach naszego Atelier widnieje napis: ”Otwieramy specjalnie dla Ciebie po wcześniejszym umówieniu się…”. To w sumie tak jak w Gdyni, klient oczekuje bezpośredniego kontaktu z nami zanim zajmą się nim specjaliści z naszej pracowni. Kwestia potrzeb życiowych, wspomnieliśmy o jedzeniu, ilość ograniczeń w naszej diecie, pobudza nas do wzmożonej kreatwności. Tak naprawdę dla zdrowia i zaspokojenia głodu, człowiek potrzebuje niewiele. My to ”niewiele” rozpisujemy jednak na różne sposoby i chcemy ładnie oprawić by było różnorodne i interesujące w świecie, gdzie na każdym kroku, w każdej dziedzinie serwuje się nam za dużo gotowców doprawionych glutaminianem sodu. Nadmiar środków ”niezbędnych” do życia przyprawia nas często o ból głowy. Warto dlatego ocenić z dystansu, ile tak naprawdę potrzebujemy na co dzień, a ile z tego co kupujemy, to własne pragnienia i oczekiwania innych, których spełnianie tylko pozornie i na chwilę tłumi wewnętrzną pustkę.

C-W: Umiecie czerpać radość z życia, otaczacie się pięknymi przedmiotami. To bardzo w duchu filozofii wellness. Dbacie też o higienę życia psychicznego, emocjonalnego. Jak znajdujecie równowagę i harmonię w świecie ducha i materii?

JS,MT: Najcenniejsza dla nas w życiu jest równowaga. Pomiędzy tym co nas otacza, cieszy oko, a światem wewnętrznym. Nawet najpiękniejsze, najbardziej luksuswe przedmioty nie dadzą szczęścia, jeśli nie znajdziemy go w sobie. Wiadomo, że brzmi to banalnie ale tak właśnie jest. Jeśli nie doceniamy tego, co mamy, jeśli nie cieszymy się z najdrobniejszych rzeczy, stajemy się sfrustrowani na ”drodze szybkiego ruchu” do realizacji pragnień, które przecież nigdy się nie kończą. Równowaga jednak jest stanem, na który trzeba pracować i o który trzeba mocno dbać. Kiedy już się zatracimy w pracy i realizacji różnych planów, wyjeżdżamy do Indii na kilka tygodni by zresetować swoje twarde dyski. To oczywiście nie wystarczy, ponieważ najistotniejsza jest codzienna praca i dbanie o higienę swoich myśli, uczuć, emocji. . Ważny jest oczywiście ruch, świeże powietrze…i to daje nam życie pomiędzy Warszawą i Trójmiastem, gdzie morze koi wszelkie objawy przemęczenia, zwłaszcza w trakcie intensywnych spacerów i ćwiczeń.

C-W: W waszej pracy widać szacunek dla przedmiotu, widać to szlachetnym wykończeniu detali w Waszych kolekcjach. JS,MT: Bardzo dbamy o to by nasze projektowanie było poparte jakością wykonania przez naszych krawców. Pracują z nami od lat ci sami ludzie, niektórzy nawet od początku naszej drogi zawodowej. Lubimy się. To chyba dobrze, bo często spędzamy ze sobą w pracy więcej czasu niż z rodziną. Szkoda więc marnować życie na bylejakie i powierzchowne relacje.

C-W: Dbacie by praca innych nie szła na marne, wykorzystaliście prosty uszyty przez korporacje jeans, który miał już trafić na przemiał i stworzyliście unikatowe projekty na tej bazie. Dobry przykład recyklingu: nowy dobry maateriał nie powinien się zmarnować, tylko dlatego, że dział marketingu przeszacował potrzeby konsumentów. JS,MT: Zgadza się, dokładnie o to nam chodziło w założeniu kolekcji ”Pomerańcha”. Poza nurtem ” ekoresajklingowym”, kolekcja opiera się na wiodących marynistycznych trendach, które doskonale wpisują się w morskie tradycje stolicy bursztynu – Gdańska i Pomorza. Stąd też pochodzi nazwa kolekcji: od Pomerani. Wracając jednak do jeansów, to rzeczywiście zrobiło nam się szkoda tej pięknej, niedocenionej materii, tak samo jak szalików w paski z innej sieciówki. Szkoda by tak piękne kupony dzianiny pozbawić dalszej obróbki. Oczywiście jesteśmy świadomi tego, że nasza idea to tylko próba zwrócenia uwagi na temat nadprodukcji nikomu nie potrzebnych rzeczy, a nie załatwienie go.

C-W: Wasza pierwsza książka pt.: ,,Nakarmić duszę” to źródło inspiracji kulinarnych dla wielu wegetarian i nie tylko. Nie wiem jednak, czy nie bardziej cenne są tam filozoficzne przemyślenia. To porządny kawałek know-how jak  żyć mądrze i świadomie. JS,MT: Okazało się, że czytelnicy tej książki podzielili się na 2 grupy: na tych, którzy gotują i ich książki są pełne podoklejanych zakładek i opisów oraz na tych, którzy przeczytali ją od deski do deski. Tego się nie spodziewaliśmy. Po prostu do każdego z przepisów dodaliśmy kolejny składnik: inspirującą myśl, ponieważ gdy ręce pracują, warto zająć czymś głowę i lepiej żeby to coś było miłe i pozytywne, a to dlatego, że nasze myśli bardzo wpływają na jakość naszego jedzenia, a tym samym na nasze samopoczucie, zdrowie i relacje z innymi.

C-W: Wydaliście też kolejną książkę, co w niej zaskoczy najbardziej czytelnika? JS,MT: Nasza druga książka ”Ubrać duszę” powstała pod wpływem czytelników pierwszej, którzy zajęli się czytaniem a nie gotowniem. Postanowiliśmy rozwinąć bardziej część dotykającą inspiracji. Wybraliśmy 52, tak by było coś na każdy tydzień. Oczywiście książka zawiera też sporą dawkę gotowania – fajny posiłek na każdy z weekendów.

C-W: Plany zawodowe, lub życiowe, którymi chcielibyście się podzielić? JS,MT: Zajmiemy się bardziej intensywnie pracą z naszymi warszawskimi klientami, szyjąc panom garnitury, a paniom wszelkie inne wymarzone kreacje, nie tylko na śluby i do pracy. Będziemy też kontynuować pracę nad kolejnymi seriami programu ”Atelier Smaku” dla Kuchni.TV, a dalej zobaczymy. Jesteśmy bardzo otwarci na to, co przyniesie życie…może kolejna książka, kolejna płyta z przez nas specjalnie wyselekcjonowaną muzyką, a może spróbujemy poznać coś nowego i pobawić się na kolejnym polu materii, wkładając w nią część własnego ducha?

Otyłość – jej wpływ na produktywność i koszty przedsiębiorstw

pomiar obwodu w talii

Jednym z najbardziej dotkliwych problemów społecznych w historii ludzkości był głód. Do czasów rewolucji przemysłowej i okresu po niej, kiedy to dostęp do żywności stawał się co raz bardziej powszechny. Powszechny do tego stopnia, że w XXIw zaowocował powstaniem nowego problemu – otyłości, która aktualnie – już w randze problemu globalnego – jest przez Światową Organizację Zdrowia (WHO) nazywana ogólnoświatową epidemią. Szerząc się głównie w krajach rozwiniętych, otyłość pociąga za sobą coraz większe koszty opieki zdrowotnej i obniżenia produktywności pracowników. Pracodawcy i lekarze biją na alarm. Liczba chorych rośnie w zawrotnym tempie, co pociąga za sobą ogromne koszty dla przedsiębiorstw. 

CO MÓWIĄ STATYSTYKI?

Otyłość to przewlekła choroba metaboliczna, wynikająca z zaburzenia równowagi między poborem a wydatkowaniem energii, która objawia się zwiększeniem ilości tkanki tłuszczowej w organizmie. WHO mówi o nadwadze i otyłości już w kontekście 3 mld ludzi na świecie*. Liczba ta podwoiła się tylko w ciągu ostatnich trzech dekad. W Europie ponad połowa dorosłych mieszkańców ma nadwagę lub cierpi na otyłość. W Polsce podobnie – o chorobie mówi się już w kontekście ponad połowy (53%) dorosłych Polaków. Polskie dzieci tyją najszybciej w Europie. Problemy z wagą ma już ponad 20% niepełnoletnich.

DLACZEGO TYJEMY?

Na problemy z wagą wpływa bardzo wiele czynników, które determinują wspóczesny styl życia – ceny zdrowej żywności, charakter i organizacja pracy czy sposób w jaki spędzamy czas wolny. Rozwój nowoczesnych technologii sprawił, że praca zawodowa w coraz mniejszym stopniu wymaga wysiłku fizycznego, a w coraz większym – intelektualnego. Powszechny dostęp do transportu ogranicza ilość ruchu do minimum. Sałatka z ekologicznie uprawianych ważyw jest dużo droższa niż drożdżówka czy hamburger z sieciowej restauracji. Wszelkie synonimy słowa „wygoda” stały się jednym z najbardziej nośnych haseł marketingowych w XX i XXI w., nie pomagając w walce z zachwianą równowagą dietetyczną.

U dzieci problemy z wagą wynikają często z braku właściwej edukacji w szkołach i zaniedbania. Zabieganemu rodzicowi dużo łatwiej jest dać pociesze kieszonkowe niż przygotować dla niej w domu zdrowy posiłek. A nie musimy tu pisać, na co takie kieszonkowe zostanie przeznaczone..

EKONOMICZNE SKUTKI OTYŁOŚCI

Problemy z nadwagą pociągają za sobą konsekwencje społeczno-ekonomiczne. Osoby otyłe częściej zapadają na różne choroby takie jak: nadciśnienie, wysoki poziom cholesterolu, cukrzyca, choroby układu mięśniowo-szkieletowego czy niektóre formy nowotworów. W konsekwencji ludzie ci w większym zakresie i częściej korzystają ze świadczeń medycznych, więcej dni spędzają na zwolnieniach lekarskich, a także w młodszym wieku przechodzą na rentę. Otyłość nieuchronnie prowadzi do wzrostu kosztów pracodawców ponoszonych na opiekę medyczną, zwiększoną absencję chorobową i zmniejszoną produktywność dotkniętych tą chorobą pracowników. Niewłaściwa, wysokokaloryczna dieta ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie oraz zdolność koncentracji i wydajność w pracy. Przetworzona, uboga w wartościowe składniki odżywcze żywność sprawia, że czujemy się ospali, zmęczeni i zniechęceni.

Osoby otyłe często borykają się też z problemem niskiej samooceny i w konsekwencji – depresji. Uchodzą za słabsze i bez samodyscypliny, a to w oczywisty sposób wpływa na ich wizerunek u pracodawcy.

 CO MOŻE PRACODAWCA?

W sytuacji, w której przybywa osób z nadwagą, a związane z tym koszty rosną w zatrważającym tempie, z pomocą pracodawcom przyjść mogą coraz szerzej dostępne na rynku usługi promujące zdrowy tryb życia. Taką ofertę ma w swoim portfolio Corporate Wellness by MobileMed. Oferujemy klientom szeroki wachlarz usług, których celem jest dbałość o aktywny i zdrowy tryb życia. Konsultacje dietetyczne, warsztaty ze zdrowego odżywiania i eventy sportowe z udziałem fizjoterapeutów czy lekarzy medycyny sportowej to tylko niektóre propozycje z naszej oferty. Zapraszamy do kontaktu:

www.corporate-wellness.pl tel. kom.: +48 604 999 333 e-mail: biuro@mobilemed.pl

pomiar obwodu w talii

Autor: Lea Gorzkowska

* za wikipedia.pl – nadwaga to nadmierna masa ciała przekraczająca wagę właściwą. Otyłość natomiast to stan chorobowy, w którym tkanka tłuszczowa stanowi więcej niż 20% całkowitej masy ciała u mężczyzn oraz 25% u kobiet. Terminy te często używane są zamiennie, ponieważ obydwa odnoszą się do nadmiernej masy ciała. Dotyczą jednak innej skali problemu i wynikających z tego innych konsekwencji zdrowotnych.

źródło: http://wyborcza.pl/1,75478,17954018,Co_piate_dziecko_w_wieku_szkolnym_ma_nadwage__Jak.html?disableRedirects=true

Jak się uchronić przed chorobami w okresie jesiennym?

drzewo jesienią

Jesień. Pora roku zachwycająca pięknem różnobarwnych liści. Zarazem czas dotkliwych chłodów, coraz krótszych dni. Nasze organizmy reagują na te zmiany różnie. Pamiętajmy, że człowiek, jako gatunek, pozostaje istotą ciepłolubną. Nasza historia rozpoczęła się wszak w rejonach, gdzie jesień stanowi zagadnienie raczej teoretyczne – dwunożność Homo sapiens powstała przecież w środowisku afrykańskiej sawanny.

Jesienią zdecydowanie łatwiej ulegamy infekcjom, należy więc dołożyć starań aby wzmocnić organizm. Od razu trzeba przy tym rozprawić się z przeświadczeniem, że odporność można zwiększyć z dnia na dzień. Nie można. To mit. Stymulację układu odpornościowego gwarantują: odpowiednia dieta, hartowanie się, sport oraz leki i suplementy dostępne bez recepty.

drzewo jesienią

Spośród suplementów wymienia się zwykle specyfiki zawierające jeżówkę purpurową (znana też jako echinacea), rutynę (nie należy jednak połykać „hurtowo” rutinoscorbinu), aloes (roślina ta niezwykle poprawia przyswajalność witamin C, E). Suplementy diety są też najpopularniejszym źródłem tzw. probiotyków, czyli wyselekcjonowanych kultur bakteryjnych lub drożdży, których zadaniem jest korzystne dla zdrowia działanie w przewodzie pokarmowym. Warto pamiętać, że naturalnym źródłem probiotycznych bakterii są niektóre jogurty, kapusta kiszona czy kwas chlebowy. Czytajmy jednak ulotki załączane do suplementów dostępnych bez recepty, ponieważ to jak je przyjmujemy i czym popijamy nie pozostaje bez znaczenia. Przykładowo wyciąg z pestek grejpfruta (zawiera flawonoidy wykazujące min. działanie przeciwutleniające, przeciwzapalnie, uszczelniające naczynia krwionośne, rozkurczowe, moczopędne) wchodzi w interakcje z wieloma lekami min. kardiologicznymi, przeciwalergicznymi, uspokajającymi, immunosupresyjnymi. Nie należy więc łączyć terapii tymi lekami z kuracją preparatem z grejpfruta, ani popijać tabletek sokiem z tego owocu.

Jesienią dieta ma być bardziej kaloryczna i treściwa. Zaleca się unikać niezdrowego, wysoko przetworzonego jedzenia. Istotne jest ograniczenie spożycia białego chleba, białego ryżu, cukru, tłustych produktów mlecznych, rafinowanych olejów, słonych przekąsek, alkoholu i kofeiny oraz dużych ilości słodyczy. Faworyzujmy surówki. Zupy jesienne, najlepiej warzywne oraz rosoły, powinny być pikantne, korzenne, aksamitne; taka kompozycja zapobiegnie napadom głodu na słodycze. Warto przygotowywać zupy z warzyw korzeniowych: pora, cebuli, buraków lub ich mieszanki w naszej lubianej zupie jarzynowej – wtedy dołączamy do nich jeszcze marchew, pietruszkę i selera. Bardzo dobrym dodatkiem do zup jest fasola i soczewica (można ją stosować jako zagęstnik, zamiast mąki).

Zamiast rozpoczynać dzień pieczywem lepiej zjeść jajecznicę. Osoby bardziej skłonne do eksperymentów mogą przyrządzać sobie śniadaniowe zupy, np. z płatków owsianych lub mieszanki płatków z dodatkiem suszonych owoców i rozgrzewających przypraw: imbiru, cynamonu i goździków, ze szczyptą chili dla zaostrzenia smaku. Jeśli mimo zmiany diety odczuwa się rosnącą ochotę na słodycze, można na śniadanie przygotowywać porcje ciepłej kaszy jaglanej z duszonymi jabłkami, rodzynkami, odrobiną orzechów lub migdałów i rozgrzewającymi przyprawami. Kasza jaglana zawiera cenne witaminy B i E oraz minerały, jest zasadotwórcza, nie zawiera glutenu. Ma lekko słodki smak i łagodzi głód na słodycze.

Jesienią istotne jest wzmocnienie odporności. Aż osiemdziesiąt procent komórek odpowiedzialnych za  tzw. odpowiedź immunologiczną znajduje się w jelitach. Tam więc należy dostarczać witamin (istotna jest wit. D obecna w tłustych rybach morskich oraz jajach i żółtym serze*) i minerałów. Witaminy C potrzebujemy do produkcji glutationu, najsilniejszego nieenzymatycznego przeciwutleniacza działającego w ludzkim organizmie**.

Silnym przeciwutleniaczem jest też melatonina – substancja powstająca głównie w szyszynce. Nazywa się ją wampirzym hormonem (dracula hormone), ponieważ wydzielana jest w nocy. Stąd też należy, tak naprawdę o każdej porze roku, przywiązywać szczególną wagę do snu. Ma być spokojny, nie zakłócany obecnością światła, wystarczająco długi. W teorii proste. Na trudności z zaśnięciem spowodowane stresem pomaga wypicie naparu ziołowego z melisy.

Reasumując, włączmy do jesiennej diety produkty bogate w witaminę C: kiszoną kapustę, szpinak, owoc dzikiej róży, jagody oraz kiwi. Witamina A, również pobudzająca odporność, jest w marchwi, kapuście, brokułach, pomidorach, papryce. Szereg innych, ważnych substancji  dostarczą fasola, kiełki, pestki, orzechy. Pozostałe cenne minerały to żelazo, selen, cynk. Żelaza najwięcej zawiera mięso. Posypujemy je natką pietruszki (pierwiastek ten najlepiej wchłania się w towarzystwie witaminy C). Selen obecny jest w pszenicy, brązowym ryżu, owsie, pestkach dyni, a także drobiu, półtłustym mleku, chudym mięsie i rybach. Cynk znajdziemy w ostrygach, chudym mięsie, drobiu i rybach (dostarczają go również kasze i chleb pełnoziarnisty).

Integralną częścią jesiennej diety jest błonnik znajdujący się w owocach, warzywach i produktach pełnoziarnistych, takich jak: pieczywo razowe, kasze, brązowy ryż, makarony. W przewodzie pokarmowym błonnik zachowuje się jak gąbka – chłonie wodę (dlatego należy pić jak najwięcej), pęcznieje i wypełnia żołądek, wywołując uczucie sytości. Ponadto wchłania toksyny, cholesterol i inne szkodliwe związki, które są razem z nim szybko wydalane. Zaletą błonnika jest to, że nie ulega trawieniu, tym samym nie dostarcza kalorii.

Wspomniałem, ze należy pić dużo wody – przynajmniej 1,5 litra dziennie. Regularnie pita oczyszcza ustrój z toksyn.

Istnieją produkty, których spożywanie powinniśmy ograniczyć zarówno jesienią, jak i zimą, ponieważ mają właściwości wychładzające. Należą do nich wszystkie owoce cytrusowe czy mleczne napoje fermentowane (kefir, jogurt, maślanka itp.).

Najprostszym, nie wymagającym inwestycji sposobem wzmacniania odporności jest ruch. Przyczynia się on min. do wzrostu aktywności limfocytów, komórek współtworzących mechanizmy obronne ustroju. Ćwiczmy więc regularnie, a unikajmy i minimalizujmy stres. Warto wypróbować techniki relaksacyjne, by znaleźć skuteczny sposób na odprężenie i zmniejszenie wewnętrznego napięcia.

Co do aktywności fizycznej – specjaliści rekomendują wzór 3x30x130, czyli sport 3 razy w tygodniu przez 30 minut, tak aby tętno wynosiło 130 uderzeń na minutę (jazda na rowerze, szybkie marsze, pływanie).

Korzystajmy z dobroczynnego działania słońca, zwłaszcza, że doświadczamy go coraz mniej. Zimą będzie przecież pod tym względem jeszcze gorzej.

Nie należy zapominać o regularnym wietrzeniu mieszkania. Temperatura w pomieszczeniu nie powinna przekraczać 18-20°C, tymczasem nagminnie mamy zdecydowanie cieplej (równolegle spada wilgotność powietrza). Wysuszone śluzówki nosa i ust przestają pełnić skuteczną ochronę przed zarazkami, ponadto w suchym powietrzu unoszą się drobiny kurzu, pyłki itp.

Zdrowia życzę.

Autor: Krzysztof Pochwicki

* Z ryb najwięcej wit. D posiadają śledź i makrela, o połowę mniej łosoś, jeszcze mniej tuńczyk. Nienasycone kwasy tłuszczowe Omega 3 wspomagają wytwarzanie serotoniny – tzw. hormonu szczęścia, który skutecznie chroni przed jesiennymi smutkami, kwasy natomiast wspomagają układ odpornościowy oraz zapobiegają nadmiernemu wysuszeniu skóry.

** Niski poziom glutationu we krwi wskazuje na stan chorobowy i oznacza, że organizm nie radzi sobie z usuwaniem wolnych rodników, uszkadzających komórki w mózgu i innych narządach. Dochodzą do tego problemy z trawieniem pokarmów i spadek odporności organizmu. Warto sięgać po awokado, szparagi, brokuły, brukselkę, czosnek, cebulę, kapustę.

Choroby zawodowe – profilaktyka

znak safety first

Chociaż choroba jest stanem, który z zaskoczenia może dotknąć każdego w dowolnym momencie jego życia, to istnieje grupa chorób szczególnych, których pojawienie się można przewidzieć. Chorobom zawodowym, bo o nich mowa, można i trzeba zapobiegać. Różnią się one od innych jednostek chorobowych (np. chorób zakaźnych czy nowotworów) tym, że ich przyczyny są dokładnie znane i można określić w jakiej grupie pacjentów dana jednostka chorobowa może się rozwinąć.  Choroba zawodowa to schorzenie spowodowane wpływem szkodliwych czynników występujących w miejscu wykonywania pracy, lub też spowodowana sposobem wykonywania pracy. Lista schorzeń klasyfikowanych przez polski system zdrowia jako choroby zawodowe jest zawarta w specjalnym rejestrze chorób zawodowych.

znak safety first

Działania profilaktyczne skierowane do konkretnych grup zawodowych w celu zmniejszenia zachorowalności i rozwoju chorób zawodowych to jeden z priorytetów medycyny pracy.  Pracodawcy są zobligowani przepisami kodeksu pracy do zapobiegania chorobom zawodowym, ale co ważne, coraz większa ich rzesza stawia sobie za cel (a nie tylko obowiązek) przeciwdziałanie występowaniu u swoich pracowników chorób związanych z wykonywaną pracą.

Warto pamiętać, że to pracownik jest najważniejszym elementem procesu profilaktycznego. Program, dzięki któremu zapobiega się lub oddala w czasie rozwój jednej z chorób zawodowych to działanie ukierunkowane na utrzymanie zdolności do pracy oraz ograniczenie kosztów związanych z leczeniem pracownika.

Aby dane schorzenie można było uznać za chorobę zawodową, konieczne jest wykazanie, że na jej powstanie miały wpływ warunki pracy. Tak więc profilaktyka chorób zawodowych to przede wszystkim dostosowanie (na tyle na ile to możliwe) miejsca pracy, uświadomienie pracownika o istniejących zagrożeniach, kontrola stanu jego zdrowia oraz działania zapobiegające rozwojowi choroby.

Działania profilaktyczne mogą mieć charakter pierwotny (a więc zapobiegawczy), wtórny (wczesne wykrywanie choroby i przeciwdziałanie jej rozwojowi) oraz profilaktyki trzeciorzędowej (zahamowanie postępu choroby oraz ograniczenie powikłań).

Art. 227 par. 1 kodeksu pracy wskazuje, że pracodawca ma obowiązek stosować środki zapobiegające chorobom zawodowym i innym chorobom związanym z wykonywaną pracą, a zwłaszcza:

• utrzymywać w stanie stałej sprawności urządzenia ograniczające lub eliminujące szkodliwe dla zdrowia czynniki środowiska pracy oraz urządzenia służące do pomiarów tych czynników,

 • przeprowadzać, na swój koszt, badania i pomiary czynników szkodliwych dla zdrowia, rejestrować i przechowywać wyniki tych badań i pomiarów oraz udostępniać je pracownikom.

Profilaktyka pierwotna chorób zawodowych powinna składać się przede wszystkim z takich elementów jak:

  • szkolenia z zasad bezpieczeństwa i higieny pracy podnoszące świadomość pracowników,
  • dbałość zarówno ze strony pracodawcy jak i pracowników o przestrzeganie przepisów BHP,
  • odpowiednie planowanie stanowisk pracy zgodnie z zasadami BHP oraz ergonomią,
  • automatyzację i mechanizację procesów produkcyjnych które mogą mieć szkodliwy wpływ na zdrowie pracownika,
  • kontrola stanu zdrowia pracowników poprzez regularne badania okresowe,
  • dostosowanie środków ochrony zbiorowej i indywidualnej do charakteru pracy w danej firmie,
  • dbałość zarówno ze strony pracodawcy jak i pracownika o odpowiedni stan techniczny urządzeń i maszyn wykorzystywanych przez pracowników,
  • promocja zdrowia i propagowanie prozdrowotnych postaw pracowników (walka z nałogami, niekorzystnymi nawykami żywieniowymi, zachęcanie do aktywności ruchowej).

Do działań profilaktyki wtórnej ze strony pracodawcy należą:

  • rozpoznanie przyczyny wystąpienia choroby, oraz zagrożenia tą chorobą wśród pozostałych pracowników – działania te pracodawca powinien przeprowadzić w porozumieniu z Państwową Inspekcją Sanitarną,
  • zapewnienie realizacji zaleceń lekarskich, w tym możliwość przeniesienia pracownika na inne stanowisko,
  • niezwłoczne działania zmierzające do usunięcia ze stanowiska pracy czynników powodujących chorobę zawodową,
  • zastosowanie wszystkich niezbędnych środków zapobiegawczych przeciwdziałających nowym przypadkom chorobowym.

Profilaktyka chorób zawodowych ze strony pracownika to przede wszystkim:

  • sumienne przestrzeganie przepisów bezpieczeństwa i higieny pracy,
  • dbałość o swoje stanowiska pracy, zgłaszanie awarii i problemów technicznych ze sprzętem niezbędnym na stanowisku pracy,
  • okresowa kontrola stanu zdrowia,
  • unikanie nałogów i używek,
  • dbałość o aktywność fizyczną poza godzinami pracy (szczególnie dla osób wykonujących prace siedzącą),
  • wykorzystywanie przerw w czasie pracy oraz regeneracja po jej zakończeniu.

Autor: Anna Wachowicz

Gdy w tętnicach pressing cz.2

frytki

Niestety nie ma charakterystycznych objawów nadciśnienia tętniczego pierwotnego. W większości przypadków choroba przez wiele lat przebiega bezobjawowo lub skąpoobjawowo, a chorzy najczęściej zgłaszają:

  • bóle głowy, szczególnie w okolicy potylicznej,
  • zaburzenia snu,
  • łatwe męczenie się,
  • czasem uczucie niepokoju,
  • „gorąco” na twarzy,
  • pogorszenie koncentracji i ostrości wzroku,
  • niewydolność serca (tzn. osłabienie skurczów),
  • kołatanie serca,
  • nadmierną pobudliwość.

W takich sytuacjach warto zmierzyć ciśnienie tętnicze krwi.

 

Samo nadciśnienie nie jest groźne dla zdrowia, niebezpieczne są powikłania. U niektórych chorych nadciśnienie może mieć charakter chwiejny i nie powodować powikłań narządowych przez długi czas. Natomiast u innych od chwili rozpoznania ma charakter utrwalony i wcześnie prowadzi do powikłań. Nadciśnienie może wywołać:

  • ataki serca (choroba wieńcowa, zwał),
  • zatory mózgowe,
  • wylewy,
  • zaburzenia czynności nerek.
  • Ciężki stan może doprowadzić do ślepoty jedno- lub obuocznej.

Jak widać raczej nie warto ryzykować.

 

Zastanawia mnie nonszalancja rodaków w kontekście zdrowia. Przeczytałem niegdyś: „Ludzie Zachodu wolą łykać suplementy niż zmienić styl życia.” Prawda?

 

 

frytki

 

 

A przecież hipertensja może rzutować nie tylko na sferę prywatną, lecz również na nasze życie zawodowe. Początkowo może nie wpływać istotnie na zdolności intelektualne, koncentrację czy naukę. Jednak część pacjentów zgłasza bóle głowy i uczucie „rozkojarzenia”, co na pewno utrudnia pracę intelektualną. Dłużej trwające, nie leczone nadciśnienie tętnicze, ma już istotny wpływ na zdolności intelektualne. Wykazano, że zaniedbywane, ignorowane latami może prowadzić do upośledzenia funkcji poznawczych i przedwczesnego rozwoju objawów otępiennych.

Zmiany otępienne są postępującym schorzeniem charakteryzującym się zaburzeniem czynności poznawczych, społecznych i zawodowych, które mogą prowadzić do braku zdolności samodzielnego funkcjonowania w społeczeństwie. Leczenie nadciśnienia tętniczego zapobiega lub przynajmniej opóźnia rozwój zmian otępiennych.

Nadciśnienie tętnicze sprzyja też wystąpieniu udarów mózgu.

 

 

Jak zapobiegać?

 

Uogólniając, powinno się unikać nie unormowanego stylu życia. Gdy się zastanowić, większość z nas prowadzi obecnie nadzwyczaj uporządkowany styl życia: praca – dom – praca – dom. Paradoksalnie, w tym pozornym rytmie, częsty jest chaos w posiłkach (kiedy popadnie, szybko, co popadnie), nieregularne pory snu. Jesteśmy niedospanym społeczeństwem, próbujemy to sobie ewentualnie „odbić” w weekend. Tak się niestety nie da. Mało tego, przesunięcie pór zasypiania i obudzenia destabilizuje organizm.

 

Inne zalecenia:

– Okresowo mierzyć ciśnienie (ciśnienie krwi mierzy się za pomocą manometru, precyzując tzw. sfigmomanometru). Zaleca się, aby przesiewowe pomiary ciśnienia tętniczego wykonać u wszystkich dorosłych przynajmniej raz w roku, niezależnie od wcześniej zmierzonych wartości ciśnienia tętniczego.

– Pozostawać pod kontrolą lekarską, zwłaszcza gdy przypadki nadciśnienia w rodzinie są dość częste.

– Znormalizować masę ciała, czyli odchudzić się lub dbać o to, by bagaż lat nie stał się dosłowny (u osób w wieku średnim waga zwiększa się stopniowo, o 0,5-1,5 kg/rok).

W świecie zachodnim 30-65% chorych cierpiących na nadciśnienie tętnicze jest otyłych. Przeciętnie na każde 10 kg masy ciała ponad prawidłową, ciśnienie skurczowe wzrasta o 2–3 mmHg (niekiedy nawet 5–20 mm Hg), a rozkurczowe o 1–3 mmHg.

– Stosować odpowiednią dietę bogatą w warzywa, owoce, ze zredukowaną ilością pokarmów o dużej zawartości tłuszczów zwierzęcych, zawierającą tłuste ryby morskie. Ograniczyć spożycie soli oraz alkoholu.

– Rzucić palenie tytoniu.

– Zwiększyć aktywność fizyczną (ćwiczenia wysiłkowe 5-7 razy w tygodniu przez min. 30-45 minut).

 

 

bicie serca na wykresie

 

 

 

W Polsce wykrywalność pozostaje niska (w 2002r wynosiła 67%), ponieważ profilaktyka leży. Polak, zwłaszcza mężczyzna (cierpię pisząc te słowa), idzie do lekarza dopiero, gdy zmuszą go objawy. Najlepiej widać to u stomatologa… Tymczasem, do lekarza chodzi zdrowy człowiek, zmniejszając szansę trafienia do miejsca pełnego chorych – szpitala. Pocieszające jest, że dwukrotnie poprawiła się skuteczność leczenia nadciśnienia. O ile przed dziesięcioma laty prawidłowo leczonych było jedynie 12% chorych, to teraz 26% (niby lepiej, lecz oznacza to zarazem, że nadal dobrze leczymy zaledwie jedną czwartą osób z nadciśnieniem).

 

Zakończę apelem – dbajmy o siebie przynajmniej tak, jak dbamy o samochody. Raz w roku obowiązkowy przegląd techniczny.

 

Autor: Krzysztof Pochwicki

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Gdy w tętnicach pressing cz.1

ciśnienie

17 maja to Światowy Dzień Nadciśnienia Tętniczego. Raczej nie celebruje się tego dnia w jakiś szczególny sposób. Tymczasem, uwzględniając skalę zjawiska, powinien to być jeden z ważniejszych dni w roku. Wystarczy zapoznać się ze skalą problemu.

 

Nadciśnienie tętnicze jest obecnie najczęstszą chorobą układu krążenia w społeczeństwach rozwiniętych.

  • W 2000 roku problem dotyczył 972 mln dorosłych, z czego 639 mln (blisko 66%) właśnie w krajach rozwijających się gospodarczo.
  • W grupie wiekowej 18-39 lat choroba występuje u 7% osób, w populacji ogólnej – u około 30%. Przewiduje się, że w roku 2025 będzie 1,5 miliarda osób z nadciśnieniem.

Co na rodzimym podwórku? Według danych zaprezentowanych podczas konferencji „Kardiologia 2012” nadciśnienie występuje u 9,5 mln dorosłych Polaków w wieku od 18. do 79. roku życia. Do tej liczby trzeba jednak doliczyć siedemnastolatków (9% z nich ma nadciśnienie).

Liczba chorych stale się zwiększa, w ciągu dwóch dekad może osiągnąć pułap co najmniej 14 mln.

Głównym powodem jest coraz częściej występująca otyłość, nawet u młodych. Generalnie, odsetek młodych pacjentów z nadciśnieniem wzrasta, jest to spowodowane większym rozpowszechnieniem składowych niezdrowego stylu życia, w tym także małej aktywności fizycznej i stresu.

 

Większość nawet nie podejrzewa, że choruje na nadciśnienie; to niepokoi. Grupa nieświadomych jest coraz liczniejsza.

  • W Polsce w 1994 r. 71% badanych deklarowało, że wie na czym polega to schorzenie;
  • z nowszych badań (2013 r.) wynika, że taką świadomość ma jedynie 61% ankietowanych.

 

 

ciśnienie

 

 

Nadciśnienie krwi, zwane tętniczym (in. hipertensja, w węższym znaczeniu choroba nadciśnieniowa, niekiedy stosowane skróty HA i AH), to stan, w którym ciśnienie krwi – zarówno skurczowe (górne), jak i rozkurczowe (dolne) – stale utrzymuje się na poziomie przekraczającym wartości prawidłowe. Tylko, że ciśnienie krwi jest zmienne (zależy m.in. od wieku, wagi, stanu fizyczno-emocjonalnego, pory dnia), różne dla poszczególnych osób. Stąd nie jest łatwo stwierdzić, jaką wartość należy uznać za podwyższoną.

 

Jako normę przyjęto wartości 90-140 mmHg (12,0-18,7 kPa), przy czym:

  • wartości ciśnienia rozkurczowego (dolne wartości) 91-94 mmHg (12,1-12,5 kPa) i ciśnienia skurczowego (górne wartości) 141-159 mmHg (18,7-21,2 kPa) wskazują na możliwość nadciśnienia;
  • wartości powyżej 95 mmHg (12,7 kPa) i 160 mmHg (21,3 kPa) uważa się za nadciśnienie.

 

Interesującą grupę stanowią osoby z tzw. ciśnieniem wysokim prawidłowym, czyli te, u których nie rozpoznaje się jeszcze nadciśnienia tętniczego, ale pozostają w najwyższej kategorii ciśnień prawidłowych.

Są to osoby z wartościami ciśnień: skurczowego 130-139 mmHg i/lub rozkurczowego 80-89 mmHg. Pacjentom z ciśnieniem wysokim prawidłowym bez towarzyszących chorób sercowo-naczyniowych, bez cukrzycy, czy zespołu metabolicznego zaleca się wdrażanie postępowania niefarmakologicznego, czyli zmianę stylu życia. W teorii proste.

 

 

kobieta w ciąży

 

 

Nie wiadomo dokładnie, od czego zależy występowanie nadciśnienia u określonych osób.

Pewną rolę odgrywać może

  • skłonność rodzinna (predyspozycje genetyczne),

częściej przyczyna tkwi w

  • chorobach nerek
  • stresie,
  • nerwicowości,
  • niezdrowym stylu życia, na który składają się: palenie tytoniu, nadużywanie alkoholu, nadmierne spożycie soli i tłuszczów, mała aktywność fizyczna, czy wspomniana otyłość.

Czynniki te odpowiadają jednak tylko za około 10% rozpoznanych przypadków nadciśnienia. Wynika stąd, że zazwyczaj nie mamy pojęcia dlaczego jesteśmy chorzy (sic!). Te przeszło 90% to tak zwane pierwotne (samoistne) nadciśnienie tętnicze, nie posiadające jednej, ściśle określonej przyczyny somatycznej (czyli związanej z ciałem), którą dałoby się usunąć interwencją medyczną.

 

Nawiązując do otyłości, uspokoję kobiety ciężarne (zgrabnie to ująłem). W ich stanie może przejściowo wystąpić nadciśnienie. To można zrozumieć. Aby urodzić dziecko, ważące trzy kilogramy, kobieta tyje 12kg (zresztą po porodzie często nie daje rady zrzucić powstałej „różnicy”). Chociaż w pewnych przypadkach nadciśnienie w trakcie ciąży może wywołać ciężkie zaburzenie zwane rzucawką (nagły atak drgawek, wywołany wzrostem ciśnienia krwi, może prowadzić do stanu śpiączki).

 

 

Autor: Krzysztof Pochwicki

Praca szkodzi? Cz.2

wentylator

Zmiany chorobowe nie dotyczą wyłącznie ciała. Wielu pracowników uskarża się na utratę energii, stres. Lekceważymy takie czynniki jak jakość powietrza i światła. Tymczasem wadliwe działanie systemów wentylacyjnych, brak naturalnego światła oraz naturalnej wentylacji w połączeniu z obciążeniem psychicznym daje objaw obniżenia poziomu zdrowia fizycznego.

Warto uwzględnić jakość powietrza w pracy. Przestarzałe, często nieprawidłowo konserwowane systemy wentylacyjne, zbyt szczelne okna, wciągane z zewnątrz pyły i zanieczyszczenia, wszystko to sprawia, że w biurach (i nie tylko) oddychamy często kiepskim powietrzem. Na ogół ciśnienie w pomieszczeniu jest wyższe niż na zewnątrz (czyli „wieje” na zewnątrz), zdarzają się jednak niekorzystne rozkłady ciśnień. Mogą one wynikać ze zbyt niskiego ciśnienia w pomieszczeniu powodowanego przez zbyt małą ilość powietrza, lub zbyt wysokiego ciśnienia na zewnątrz powodowanego przez wiatr. Nie chodzi mi o groźbę zatrucia tlenkiem węgla; w biurach unoszą się m.in. mikropyłki z tonerów. Zbyt wysoka temperatura i wilgotność sprzyjają rozwijaniu się grzybów.

 

 

wentylator

 

 

Nie bez powodu, dbanie o jakość powietrza, odpowiednią temperaturę czy wilgotność to podstawa dobrego samopoczucia, zarazem świetny środek zapobiegający wielu chorobom. Wzorcowe wręcz warunki to temperatura 23-26°C latem, 20-22°C zimą; wilgotność względna latem: 40-55%; maksymalna prędkość: 03 m/s latem, 0,2 m/s zimą.

 

Przykrymi konsekwencjami wykonywania pracy w niewłaściwej wymuszonej pozycji mogą być także dolegliwości menstruacyjne, poronienia, a nawet impotencja.

 

Nadal przy projektowaniu budynków biurowych kładzie się nacisk przede wszystkim na wydajność, opłacalność marginalizując zdrowie i samopoczucie pracowników. A pracownik to takie ciche stworzenie, zazwyczaj los swój znosi w milczeniu. W godzinach pracy.

Polscy inwestorzy dążący do możliwie szybkiego i relatywnie taniego wzniesienia obiektów biurowych (przeznaczanych zwykle na wynajem) powtarzają błędy jakie kilkanaście lat temu towarzyszyły takiemu rodzajowi budownictwa w krajach rozwiniętych. Wtedy to, zgodnie ze wskazówkami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), budynki, których ponad 30% użytkowników było niezadowolonych z warunków klimatu wewnętrznego, zaczęto klasyfikować jako „budynki chore” (Sick Buildings). Oceniano, że 10-30% istniejących obiektów biurowych powinno znaleźć się w tej grupie. Jak dla mnie – sporo.

 

To pracodawca odpowiada za to, by praca w biurze była bezpieczna, a pracownik miał zapewnione odpowiednie warunki. Dotyczy to zarówno używanego sprzętu, oświetlenia pomieszczeń, jak i stanu powietrza w tych pomieszczeniach. Przepisy BHP nakazują pracodawcy zapewnienie pracownikom właściwych warunków pracy takich, jak: odpowiednia wilgotność powietrza (40-60%), temperatura, a przede wszystkim regularna wymiana świeżego powietrza.

 

 

liczniki fabryczne

 

 

Lekiem na „chorobę biurową” może być:

  • przygotowanie stanowisk pracy zgodnie z wymaganiami ergonomii, między innymi:

– prawidłowe wymiary i ustawienie elementów stanowiska pracy: stołu, krzesła, monitora, klawiatury i dodatkowych, np. uchwytów na dokumenty, podnóżki, podstawki pod laptopy, podkładki żelowe,

– prawidłowe rozmieszczenie elementów pracy wynikające z ich ważności i częstotliwości użytkowania, a tym samym unikania możliwości popełniania błędów,

  • urozmaicenie pracy innymi czynnościami zmuszającymi pracownika do zmiany pozycji,

  • przeprowadzanie wstępnych i okresowych profilaktycznych badań lekarskich,

  • organizowanie szkoleń w zakresie ergonomicznego wykonywania czynności roboczych i informowanie pracowników o możliwościach powstawania dolegliwości i zmian chorobowych przy nieracjonalnym wykonywaniu pracy,

  • właściwą organizację pracy, w tym między innymi wprowadzanie i przestrzeganie przerw w pracy przeznaczonych na wykonywanie ćwiczeń fizycznych, relaksujących całego ciała, a zwłaszcza dłoni i nadgarstka,

  • w przypadku stwierdzenia istnienia istotnych dolegliwości ze strony nadgarstka lub kręgosłupa jak najszybsze skorzystanie z porady lekarskiej i podjęcie leczenia,

  • instalowanie filtrów antypyłkowych.

 

Nie wykluczone, że w przyszłości dokonają się rewolucyjne zmiany w samej pracy. Wszak „z naszym obecnym systemem pracy utknęliśmy w roku 1930, w kulturze taśmy montażowej. (…) siedzenie przy biurku to nie jest praca” (prof. Phyllis Moen, socjolog z University of Minnesota). Coraz większą popularność zdobywa koncepcja work-life balance, zakładająca znalezienie równowagi między życiem osobistym a zawodowym. Siedzenie na krześle się nie opłaca, wynagradzać należy tylko efekty. Zgadzam się z tym. Ten tekst napisałem wszak w domu.

 

 

Autor: Krzysztof Pochwicki

Zdrowie w równowadze

równowaga

równowaga

Umiar w każdej dziedzinie życia jest najlepszym doradcą – mówi Anna Pazyna, naturoterapeuta, doradca żywieniowy.

Dlaczego równowaga w naszym organizmie jest ważna dla zdrowia?
Równowaga w ciele jest synonimem zdrowia. Pozytywne nastawienie psychiczne oraz właściwa dieta dostosowana do pory roku i potrzeb organizmu decydują o stanie zdrowia.

Co to znaczy, że nasz organizm jest w stanie naturalnej równowagi?
Zdrowo funkcjonujący człowiek ma dużo energii do działania, dobrze śpi, wstaje wypoczęty, ma wyprostowaną sylwetkę, oddycha głęboko, ma zdrową skórę. Potrafi skupić się na pracy, jest zaangażowany w wytyczone cele, ma dobrą pamięć, podzielną uwagę, potrafi wydajnie uczyć się nowych rzeczy, patrzy na życie optymistycznie. Ma motywację do rozwijania swoich umiejętności oraz zainteresowań. Znajduje na co dzień wolny czas na odpoczynek. Radzi sobie ze stresem i potrafi zapanować nad własnym nastrojem i emocjami.

Brzmi świetnie! Jakimi więc metodami można przywrócić stan naturalnej równowagi?
Metody, które moim zdaniem, skutecznie i trwale przywracają równowagę emocjonalną i zdrowie to osteopatia kranialna i refleksologia twarzy. Jest też wiele innych metod pracy z ciałem np. joga, umiarkowane ćwiczenia fizyczne, które nie wymagają indywidualnych spotkań z terapeutą.

Mogłabyś wskazać zalety tych metod i w jakich sytuacjach warto je stosować.
Zarówno refleksoterapia jak i osteopatia kranialna działają na układ nerwowy, mają szerokie spektrum oddziaływania na organizm. Poprzez delikatną stymulację akupunktów w obrębie twarzoczaszki i na głowie lub rozluźnianie mięśni i powięzi uruchamiam procesy regulacji funkcjonowania ciała. Metody te są naturalne, nieinwazyjne, rozluźniają tkanki, regulują pracę narządów wewnętrznych, redukują lub likwidują napięcie ciała będące skutkiem stresu lub przeciążenia, zwiększają zakres ruchomości ciała, wprowadzają w błogostan. Ponadto refleksologia twarzy ma działanie kosmetyczne: tonizuje i ujędrnia mięśnie twarzy, minimalizuje zmarszczki.

Z jakich zaburzeń, schorzeń udało Ci się wyprowadzić Twoich Klientów poprzez pracę z refleksologią, osteopatią kranialną?
Najwięcej przypadków dotyczy uregulowania zaburzeń układu pokarmowego, zgagi, refluksu, zaparć, zmienności nastrojów, depresji, bezsenności, astmy, chorób skórnych i chorób układu moczowo-płciowego. Terapie te są skuteczne także w likwidowaniu skutków urazów, bólu kręgosłupa, stawów, skurczach mięśni, kręczu karku, nerwobólach, bólach o niezidentyfikowanej etiologii, bólu głowy i równoważeniu pracy układu hormonalnego.

Prowadzisz konsultacje dietetyczne, z jakimi zaburzeniami najczęściej pacjenci przychodzą?
Konsultacje dotyczą głównie zaburzeń trawienia spowodowanych niewłaściwym łączeniem pokarmów lub spożywaniem pokarmów szkodliwych, grzybic układu pokarmowego, utrzymania prawidłowej wagi, depresji i pobudzenia laktacji.

Jak poprzez dietę dochodzimy do stanu równowagi?
Odżywianie dostosowane do potrzeb organizmu i do pory roku z uwzględnieniem sezonowych warzyw i owoców pozwala zachować zdrowie. Jednak w przypadkach, gdy wzorzec zaburzeń znacznie odbiega od normy, sama dieta bez zastosowania ziół lub terapii manualnych wspomagających powrót do zdrowia, będzie niewystarczająca. Wartościowy, odżywczy pokarm to źródło energii, które zapewnia optymalne odżywienie tkanek i mózgu. Dieta oparta na kaszach, roślinach strączkowych, warzywach, owocach, nasionach, wysokiej jakości tłuszczach, ziołach, przyprawach i niewielkich ilościach białka zwierzęcego pozwala utrzymać równowagę kwasowo-zasadową a także zapewnia zróżnicowaną, prawidłową florę jelitową, a ta z kolei decyduje o odporności ciała.

Trudno jest ,,obalać mity dietetyczne” jak np. jedzenie wychładzających, słodkich jogurtów w zimie w celu ,,podniesienia odporności”?
Słodkie jogurty nie służą nikomu, niezależnie od pory roku.
Nie stawiam sobie za cel zmiany systemu edukacji ani strategii marketingowych koncernów spożywczych. Jest mi natomiast bliskie zdrowie i samopoczucie mojej rodziny, znajomych, klientów i moje własne. Osoby korzystające z moich konsultacji mają zazwyczaj za sobą pewne doświadczenia i eksperymenty z różnymi dietami i efektem jo-jo. Jeśli nie są przekonane co do diametralnych zmian, idziemy małymi krokami. Proponuję, np. rezygnację z nabiału na 3-4 tygodnie i obserwacje siebie w tym czasie. Jeśli zmiany są korzystne wprowadzamy kolejne.

Czego powinniśmy unikać w diecie na co dzień?
To dość długa lista i większość osób może dojść do wniosku, że po wykluczeniu tych pokarmów nie zostaje nic do jedzenia. Moim zdaniem, z pożytkiem dla zdrowia, urody i humoru, należy wykluczyć: pszenną mąkę, nabiał (z wyjątkiem niewielkiej ilości masła, jaj od kur z naturalnej hodowli), produkty zawierające cukier rafinowany, dania gotowe, nadmiar białka zwierzęcego, produkty zawierające konserwanty chemiczne, tłuszcze utwardzane, mrożonki, dania przygotowane z wykorzystaniem kuchenki mikrofalowej, zimną wodę mineralną, napoje gazowane, czarną herbatę, napoje kolorowe, kawę rozpuszczalną. Osoby ze stwierdzoną celiakią lub jej podejrzeniem powinny dodatkowo wykluczyć wszystkie pokarmy zawierające gluten.

Na co warto zwrócić uwagę, chcąc zachować organizm w zdrowiu?
Warto zacząć dzień od wypicia szklanki lub dwóch ciepłej wody, opcjonalnie z sokiem z cytryny, aby oczyścić układ pokarmowy i pobudzić perystaltykę jelit. Najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia jest śniadanie. Najlepiej ciepłe, pożywne i lekkostrawne zjedzone pomiędzy godziną 7 a 9, kiedy to przypada maksimum energetyczne żołądka (Tradycyjna Medycyna Chińska). Takie śniadanie zapewnia właściwą ilość energii do pracy i nauki. Minimum energetyczne żołądka przypada 12 godzin później, czyli w godzinach 19-21. Kolacja, zwłaszcza obfita i ciężkostrawna, zjadana w o tej porze zalega w jelitach, może powodować niespokojny sen i sprawia, że rano budzimy się zmęczeni. Należy także utrzymywać właściwą florę jelitową jedząc warzywa, kasze, kiszonki. Nie nadużywać witamin ani suplementów. Zróżnicowana dieta bogata w warzywa i kasze dostarcza wszystkich potrzebnych makro i mikroelementów. Właściwe odżywianie powinno być wsparte odpowiednią ilością snu, umiarkowanymi ćwiczeniami fizycznymi. Fizjologia ciała jest nierozerwalnie związana i zależna od emocji i psychiki, dlatego warto mieć dystans do problemów i przyjmować postawę: poradzę sobie. Umiar w każdej dziedzinie życia jest najlepszym doradcą.

Zabawa do rana, bez dymu papierosowego

zabawa

zabawa Bawić się do rana bez alkoholu! To możliwe, i w dodatku nie utonąć w kłębach dymu papierosowego. Pierwsze warszawskie Pure Party odbyło się właśnie, 23 stycznia, w klimatycznej Galerii Freta na Nowym Mieście. W kulturalnej atmosferze bawiło się ponad 400 osób. Atrakcji nie zabrakło. Imprezę otworzył muzyczno-cyrkowy performance z afrykańskim instrumentem udu w tle. Potem już tylko doskonała oprawa DJ-ska i tańce do białego rana. Egotyczny, świeżo wyciskany drink, bez procentów! Zapach kadzideł zamiast papierosowego dymu! Catering doskonały, smaczny i organiczny! Naprawdę udane Party, Pure Party!!! Tak trzymać!!!

7 sposobów na to, jak przekonać pracownika do rzucenia palenia

zakaz palenia
 
 
Mamy wiosnę. Jest coraz cieplej, coraz przyjemniej, coraz więcej wytęsknionego słońca. Szkoda tylko, że głównie wtedy, kiedy siedzimy za biurkiem. Ale sprytny pracownik wie, jak z tego słońca korzystać. Ten sprytniejszy, nawet i przez ponad godzinę dziennie. Wystarczy kilka przerw na papierosa…
 
Palenie szkodzi naszemu zdrowiu i w tym kontekście to nasza sprawa. O ile nie dbamy o siebie i bliskich – biernych palaczy wokół – żaden problem. Mamy jednak jeszcze jednego poszkodowanego. To nasz pracodawca. Wg danych agencji pracy tymczasowej Work Service palacz wychodzący na kilka 5-minutowych przerw na papierosa przepala nawet ponad 20 roboczogodzin miesięcznie.
 
zakaz palenia
 
 
Zatem jak przekonać pracownika do rzucenia palenia?
Można przez zastraszenie – pokażmy mu statystyki. Szacunkowo w roku 2015 ponad 41 milionów ludzi na całym świecie przegrało walkę z chorobami cywilizacyjnymi – niewydolnością układu krążenia, przewlekłymi chorobami układu oddechowego, rakiem oraz cukrzycą. W tym samym roku blisko 20 milionów ludzi doświadczyło uporczywych objawów, zwiastujących te dolegliwości. Ich źródłem były złe nawyki, które towarzyszą nam w miejscu pracy – palenie jest jednym z nich.
Można przez groźbę (albo: empatię, jak kto woli), bo koszty nieprzepracowanych przerw na papierosa w skali roku są niemałym dla pracodawcy obciążeniem.
Można pokazując zalety zerwania z nałogiem – poprawa kondycji fizycznej, brak uciążliwych dolegliwości oddechowych – kaszlu, chrapania, nieprzyjemnego zapachu z ust itp., poprawa stanu skóry i opóźnienie procesów starzenia, poprawa stanu paznokci, poprawa estetyczna (nasze ubranie i włosy przestaną w końcu pachnieć dymem nikotynowym)… wymieniać dalej?
Można punktując słabość, bo nałóg to słabość, a przecież nikt z nas nie chce słabości pokazywać. A już na pewno nie w pracy.
Można poprzez zapobieganie i edukację czyli warsztaty z wiedzy o przyczynach, konsekwencjach i sposobach poradzenia sobie z nałogiem. Oferta tego typu szkoleń jest coraz szerzej dostępna na rynku przez firmy świadczące usługi z zakresu wellnessu korporacyjnego. Świadome zaangażowanie pracodawcy w zdrowie pracownika przyniesie korzyść nie tylko jego zdrowiu. Wpłynie na morale i opinie o pracodawcy, który dba o swój zespół. Zmniejszy ilość nieefektywnie spędzonego czasu pracy, a długofalowo dołoży cegiełkę do budowania employer brandingu.
Można przez portfel bo wystarczy prosta kalkulacja: paczka papierosów kosztuje 15pln, a starcza na ok 2 dni. Miesięcznie to wydatek rzędu 225pln. 225pln, które moglibyśmy spożytkować znacznie lepiej. Na kino i kolację, na zakup aż czterech książek, na masaż…
 
I wreszcie można ambicjonalnie bo przecież wszyscy lubimy wyzwania. Nic tak nie motywuje jak rywalizacja i chęć udowodnienia tak sobie jak i innym, że dam radę!
 
 
Nie jest jednak aż tak źle. W ramach promocji zdrowia Główny Inspektorat Sanitarny wprowadził na lata 2014-2018 Program Ograniczania Zdrowotnych Następstw Palenia Tytoniu. W jego ramach prowadzane są cykliczne badania nad liczbą palaczy w Polsce. Wyniki zdają się optymistyczne, bo widać znaczną i stałą poprawę. Pozwalamy sobie zacytować: „W latach 1990-1994 codziennie paliło w Polsce 51% mężczyzn i 25% kobiet. W 2011 r. paliło 30,9% mężczyzn i 17,9% kobiet. Najnowsze badania (sierpień 2015 r.), potwierdzają tendencję spadkową – obecnie pali 24% Polaków.”.
 
 
Nie pozostaje nam więc nic innego jak przyczynić się jeszcze bardziej do spadku tych liczb i wdrożyć, któryś z powyżej zaproponowanych sposobów walki z nałogiem. Zadbajmy o pracownika, on będąc zdrowym i w pełni sił zadba o nasz biznes.
 
 
 
 

Zdrowie a biznes – w liczbach o sytuacji na świecie, w Europie i w Polsce

pieniądze i tabletki

Na początek kilka (smutnych) faktów:

szacunkowo w roku 2015 ponad 41 milionów ludzi na całym świecie przegra walkę z chorobami cywilizacyjnymi – niewydolnością układu krążenia, przewlekłymi chorobami układu oddechowego, rakiem oraz cukrzycą (patrz też: http://corporate-wellness.pl/medical-wellness-szczegoly-125.html).

W tym samym roku blisko 20 milionów ludzi doświadczy uporczywych objawów, zwiastujących te dolegliwości. Ich źródłem są złe nawyki, które towarzyszą nam w miejscu pracy:

  • siedzący tryb życia,
  • całkowity brak aktywności fizycznej, ograniczenie ćwiczeń do minimum,
  • dieta bogata w produkty wysokotłuszczowe i zawierająca zbyt dużą ilość cukrów,
  • palenie tytoniu i nadużywanie alkoholu,
  • stres.

pieniądze i tabletki

Poniżej przedstawiamy zbiór wybranych danych dotyczących zdrowia pracowników na całym świecie, w Europie i wreszcie w samej Polsce.

ŚWIAT

tabela informacyjna

Liczby mówią same za siebie. Ponad połowa Amerykanów jest otyła, a aż 55% istniejących w miejscach pracy problemów zdrowotnych spowodowanych jest przez stres i wydłużone godziny pracy. Nieefektywna obecność w pracy – osoby kichającej, z gorączką lub stanem podgorączkowym, bólami mięśni czy stawów – może być przyczyną nawet 60 proc. strat odnotowywanych przez pracodawców.

EUROPA

tabela informacyjna

Nieefektywność spowodowana koncentracją na bólach głowy, kręgosłupa, grypie, stresie i problemach emocjonalnych o 40% obniża wydajność firm europejskich. Aż 60% czasu tracimy w pracy na niedyspozycje i problemy natury emocjonalnej, komunikacyjnej i zdrowotnej. Te ostatnie dokuczają nam wyjątkowo dotkliwie: 42% Europejczyków cierpi na nadciśnienie tętnicze, 35% ma wysoki poziom cholesterolu, aż 38% – problemy ze wzrokiem i tyleż z nadwagą. O depresji mówi 31% ankietowanych mieszkańców Europy.

POLSKA

W Polsce sytuacja wygląda podobnie. Stres, choroby, ciągłe napięcie a także niezdolność zaspokojenia potrzeb i życiowego spełnienia pracowników są przyczyną nieustannego wzrostu kosztów Pracodawców, którzy w coraz większym stopniu borykają się ze skutkami tej sytuacji:

  • wzrostem absencji i kosztów chorobowych zatrudnionych,
  • spadkiem produktywności,
  • zmniejszoną motywacją i zaangażowaniem pracowników.

W 2008r. zwolnienia lekarskie kosztowały polskich pra­codawców 4,3 mld zł, w 2009r. – 4,5 mld zł. W 2006r. Polacy przechorowali 95 mln dni, w 2009r. liczba ta wzrosła do 126 mln dni, a w 2013r. było to aż 254 mln dni. Absencja jednego pracownika rocznie (5% godzin roboczych) kosztuje pracodawcę średnio blisko 9 tysięcy złotych.

I dalej – z danych GUS wynika, że co trzeci Polak ocenia swoje zdrowie poniżej stanu dobrego.

Najczęściej narzekamy na:

  • Chroniczne zmęczenie – 52% ankietowanych
  • Nadwaga i otyłość – 47% ankietowanych
  • Stres i zaniepokojenie – 41% ankietowanych
  • Bóle karku i kręgosłupa – 25% ankietowanych
  • Depresja – 22% ankietowanych

Według raportu „Depresja – analiza kosztów ekonomicznych i społecznych” Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia roczny koszt depresji w Polsce to niemal 2,6 miliarda złotych. Średni spadek wydajności osoby cierpiącej na stany depresyjne to ponad 5 godzin i 40 minut w skali tygodnia. Dodajmy do tego czas poświęcony na jakże powszechny sposób odreagowania stresu tj. wyjście na papierosa. Palacz wychodzący na kilka 5-minutowych przerw przepala 86 godzin rocznie, czyli 10 i ½ dniówki.

Co możemy zrobić?

Starzejące się społeczeństwo i wydłużający się okres aktywności zawodowej nieuchronnie rodzą pytania jak wspierać ludzi w utrzymaniu dobrego stanu zdrowia i ciągłej zdolności do pracy. Ubezpieczenia medyczne, karty sportowe, bilety na wydarzenia kulturalne – to wszystko elementy polityki wellness, która funkcjonuje już w polskich firmach ale w dobie chorób cywilizacyjnych widać wyraźnie, że przestaje być ona wystarczającą.

Czy można zrobić coś więcej, co nie tylko wpłynie na poprawę zdrowia i samopoczucia pracowników ale przełoży się też na wyniki firmy? Odpowiedzią na te potrzeby jest coraz częściej doceniana, a przez to też coraz szerzej dostępna na rynku usługa corporate wellness.

Programy corporate wellness to zespół narzędzi, dzięki którym pracodawcy są w stanie zadbać o wiele obszarów życia człowieka – znaleźć przyczyny niedoborów, stresu, spadków wydajności, efektywności i im zapobiec. Zadbanie o kondycję fizyczną i psychiczną pracowników, wzmocnia ich potencjał. Dodatkowo, poprzez profilaktykę i kampanie edukacyjne, podnosi się swiadomość zatrudnionych z zakresu właściwego odżywiania się, sposóbów redukowania stresu, rozróżniania stresu ‚dobrego’ od ‚złego’, dbania o kondycję fizyczną, rzucenia palenia, lepszego radzenia sobie ze zmianami, efektywniejszego spędzania czasu w pracy i poza nią, zachowywania równowagi praca-dom.

Z punktu widzenia firmy, inwestycja w progarmy corporate wellness to zwrot w postaci zaangażowanej, efektywnie pracującej kadry pracowniczej, co przekłada się na wysokie morale i poprawę wyników finansowych przedsiębiorstwa.

Korzyści z programów prozdrowotnych jest wiele, a MobileMed oferuje usługi w newralgicznych obszarach, wpływających na efektywność w pracy.

Jeśli chciałbyś dowiedzieć się więcej o naszej ofercie wellness korporacyjnego,

zapraszamy do kontaktu:

Corporate Wellness by MobileMed
tel. kom.: +48 604 999 333
e-mail: biuro@mobilemed.pl
www.corporate-wellness.pl

Autor: Lea Gorzkowska

Źródła:

 

Nie puszczaj zdrowia z dymem! Część 2.

zapalony papieros

Czy wiesz jaką krzywdę wyrządza papieros Twojemu organizmowi?

Nikotyna przedostaje się do krwiobiegu w wyniku wdychania dymu tytoniowego (jedno zaciągnięcie się wprowadza do płuc nawet 350 mikrogramów nikotyny; związek ów reaguje z receptorami nikotynowymi w mózgu dając efekt przyjemności), żucia tytoniu lub używania go jako tabaki. Do mózgu dostaje się już w 7-11sek. po dotarciu do płuc (10-15 sekund od zaciągnięcia się dymem), szybciej niż przy podawaniu dożylnym. Wiąże się z receptorami neuroprzekaźnika – acetylocholiny wpływając na wzrost aktywności mózgu. Dłuższe zażywanie powoduje wzrost liczby tych receptorów, a wtedy przypuszczalnie następuje uzależnienie. Uczucie przyjemności towarzyszące paleniu wynika ze wzrostu poziomu dopaminy, substancji ważnej przy powstawaniu tego wrażenia. W istocie koncerny tytoniowe dążą do tego samego co przeciętny dealer, chcą „wychować” liczną rzeszę uzależnionych klientów. Dowód? Już w latach 70. XX w. istniała technologia usuwania nikotyny z tytoniu pozwalająca na produkcję beznikotynowych papierosów. Dlaczego taki produkt nie powstał? Bo nie uzależnia, a jakiż to wtedy biznes..?

zapalony papieros

Często papierosy pali się równocześnie sącząc alkohol. Czysty alkohol ma nikłe właściwości kancerogenne, wydatnie wspomaga jednak działanie rakotwórcze tytoniu.

Wiele osób pociesza się sięgając po papierosy z filtrem. Kolejne złudzenie. Podstawowym składnikiem filtra papierosowego jest octan celulozy, jego włókna mogą uwalniać się, osiadać w płucach, gdzie stanowią ogniska procesów nowotworowych. Uważany za nieszkodliwy filtr papierosowy może więc działać podobnie jak włókna azbestu… Zresztą nawiążę tu do tzw. papierosów lekkich. Otóż paradoksalnie, mimo niższej zawartości nikotyny, są one bardziej szkodliwe. Przyzwyczajony, uzależniony od nikotyny organizm chce otrzymać odpowiednią dawkę narkotyku i palacz podświadomie zmienia sposób palenia – zaciąga się głębiej, mocniej, zazwyczaj pali też więcej papierosów niż zwykle. W efekcie nie dość, że rekompensuje sobie ilość nikotyny, to organizm przyjmuje znacznie więcej związków rakotwórczych.

Wchłanianie dymu tytoniowego zachodzi głównie w układzie oddechowym, a także w przewodzie pokarmowym jako rezultat połykania m.in. śliny. Negatywny wpływ tytoniu obserwowany jest nie tylko w obrębie jamy ustnej, czy płuc, ale również we wszystkich innych narządach, np. pęcherzu moczowym, trzustce, narządach rodnych. Wykazano też zaburzenia funkcjonowania narządu wzroku, uszkodzenia formującego się płodu. Noworodki palących matek rodzą się o 200-300g lżejsze, tym samym gorzej przygotowane do życia. W Polsce pali 30% ciężarnych kobiet.

Na spotkaniu European Society of Human Reproduction w Wiedniu (2002 r.) zaprezentowano wyniki badań naukowców z Uniwersytetu w Leeds, według których kobiety palące podczas ciąży, narażają swoje córki na bezpłodność. Dym tytoniowy osłabia układ odpornościowy, zwiększa ryzyko infekcji i stanów zapalnych narządów rodnych, przez co, jak podejrzewają badacze, wzrasta ryzyko różnych schorzeń jajowodów. Ryzyko schorzeń jajowodu było jeszcze większe u kobiet narażonych na kontakt z tytoniem w okresie rozwoju płodowego. Zależność tę stwierdzono zarówno wśród kobiet palących jak i niepalących. Wyniki pozostają dyskusyjne, mogą być jednak zawyżone ze względu na stan zdrowia kobiet decydujących się na poczęcie in vitro. Badacze nie uwzględniali też historii chorób wenerycznych, które wszak znacznie zwiększają ryzyko niepłodności.

U długoletniego palacza zazwyczaj jednocześnie występują: przewlekłe zapalenie oskrzeli i rozedma płuc. Lekarze zaczęli używać nowej nazwy wspólnej – przewlekła obturacyjna choroba płuc (POChP). Chory na POChP traci rezerwy oddechowe trzy razy szybciej niż osoba zdrowa. Jeśli pali od 20 roku życia paczkę dziennie, to w wieku lat 40  zaczyna odczuwać duszności podczas wysiłku. Narastanie duszności powoduje przedwczesne inwalidztwo około 60 roku życia. Nie każdy palący zapada na POChP dlatego niezbędna jest kontrolna ocena rezerw czynnościowych płuc badaniem spirometrycznym.

            Czy warto rzucić palenie? Zamiast umoralniającego wywodu przytoczę listę zmian zachodzących w ciele po odstawieniu papierosa:

  • po 20 min – normuje się ciśnienie krwi i stabilizuje tętno, do normy wraca też temperatura dłoni i stóp,
  • po 8 godz. – spada poziom CO we krwi, zaś poziom tlenu wzrasta do normy,
  • po 24 godz. – maleje ryzyko ataku serca,
  • po 2 dobach – regeneracja zakończeń nerwów w jamie ustnej i nosie,  poprawa odczuwania bodźców zapachowych i smakowych,
  • 2 tyg.- 3 mies. – polepsza się krążenie krwi, pojemność płuc wzrasta o 30%,
  • 1 – 9 mies. – zmniejsza się kaszel, przekrwienie zatok, zmęczenie, ustępuje krótki oddech. Odnawiają się rzęski w płucach, poprawa wydalania śluzu, oczyszczenie płuc – spadek ryzyka infekcji,
  • po roku – ryzyko wystąpienia choroby wieńcowej spada o połowę,
  • po 5 latach – wskaźnik zgonów na raka płuc statystycznie spada o połowę, podobnie dla raka gardła i raka przełyku,
  • w okresie 5 – 10 lat – ryzyko udaru porównywalne z poziomem ustalonym dla osób niepalących,
  • po 10 latach – wskaźnik zgonów na raka płuc porównywalny z poziomem ustalonym dla osób niepalących; zmniejsza się ryzyko wystąpienia raka pęcherza, nerek i trzustki,
  • po 15 latach – ryzyko wystąpienia choroby wieńcowej porównywalne z poziomem ustalonym dla osób niepalących.

Opublikowano – 2002 r. – wyniki badań dotyczących ludzi uzależnionych od nikotyny (przebadano ponad 2 tys. palaczy). Dane te dowodzą siły z jaką uzależnia nikotyna. Oto niektóre fakty:

  • Zdaniem 62% palaczy Nowy Rok jest doskonałą okazją, by rzucić palenie, lecz tylko 3% z tej okazji korzysta,
  • Niewiele ponad 1/3 badanych przyznała, że nigdy nie próbowała skończyć           z nałogiem, zaś 62% osób, które usiłowały zerwać z nałogiem, sięgnęło po papierosa w ciągu miesiąca.
  • Większość palaczy chce przestać, jednak np. niemal 80% palących Brytyjczyków, prawie 79% Holendrów, Francuzów i Niemców, ponad 55% Belgów i Hiszpanów deklaruje, że prędzej wyrzeknie się na miesiąc seksu niż papierosów (sic!),
  • Czynniki motywujące do rzucenia palenia (począwszy od najważniejszego): obawa o własne zdrowie, troska o rodzinę, wreszcie … cena papierosów.

„Uzależnienie od nikotyny jest tak silne, że nawet po ataku serca 60% palaczy wraca do nałogu.”

(dr Alex Bobak, grupa antynikotynowa SCAPE, 2002 r.)

Mroczna statystyka:

  • Według WHO pali 48% mężczyzn i tylko 12% kobiet. Liczba palaczy na świecie spada, jednak ilość uzależnionych kobiet rośnie; szacuje się, że do 2025 r. będzie ich dwukrotnie więcej niż obecnie (2005).
  • Według prognoz WHO liczba palaczy może wzrosnąć do 1,7mld na rok 2025.
  • WHO szacuje, że w latach 2000-2025 umrze na skutek palenia papierosów miliard ludzi. Codziennie umiera na świecie 11 tys. palaczy!
  • Co drugi palacz umrze z powodu choroby odtytoniowej (głównie wieńcówka, rak płuc, udar mózgu, astma).
  • W Polsce pali ok. 9 mln osób (orientacyjnie 40% mężczyzn i 20% kobiet). Co czwarty dorosły mężczyzna w wieku 15 lat i więcej w Polsce to palacz silnie uzależniony, palący więcej niż 20 papierosów dziennie. W żadnym kraju nie występuje tak wysoki odsetek palaczy – praktycznie nałogowych. Tylko w Portugalii silnie uzależniony od nikotyny jest co piąty mężczyzna. W pozostałych krajach udział mężczyzn palących powyżej 20 papierosów dziennie waha się od 5 do 19% ogółu mężczyzn.
  • Rocznie na skutek palenia papierosów umiera w Polsce 70 tys. osób.
  • Codziennie rozpoczyna palenie 500 nieletnich.

Choroby o zwiększonym ryzyku występowania u palaczy (według Benowitza):

Nowotwory

Układ krążenia

Układ oddechowy

Przewód pokarmowy

Układ rozrodczy

Inne

  • płuc[1]
  • krtani
  • jamy ustnej
  • przełyku
  • trzustki
  • pęcherza moczowego
  • nerki
  • żołądka
  • białaczka
  • szyjki macicy
  • nagły zgon
  • zawał serca
  • niestabilna choroba wieńcowa
  • udar mózgu
  • miażdżyca zarostowa tętnic kończyn
  • tętniak aorty
  • przewlekła obturacyjna choroba płuc
  • astma oskrzelowa
  • zwiększona podatność na zapalenie płuc
  • zwiększona śmiertelność w przebiegu zakażeń wirusowych
  • choroba wrzodowa
  • refluks żołądkowo-przełykowy (GERD)
  • obniżona płodność
  • przedwczesny poród
  • mała masa urodzeniowa noworodków
  • poronienia
  • odklejanie łożyska
  • przedwczesne pęknięcie błon płodowych
  • wcześniejsza menopauza
  • osteoporoza
  • zaćma
  • przedwczesne starzenie się skóry
  • nasilenie objawów nadczynności tarczycy
  • zmieniony metabolizm leków

Skutki „biernego palenia” (według Benowitza):

Dzieci:

  1. zwiększona ilość hospitacji z powodu zakażenia układu oddechowego u niemowląt,
  2. skurcz oskrzeli,
  3. zapalenie ucha środkowego,
  4. astma,
  5. nagły zgon noworodków/niemowląt[2].

Dorośli:

  1. rak płuca,
  2. zawał serca,
  3. upośledzona czynność układu oddechowego,
  4. podrażnienie błon śluzowych,
  5. bóle głowy,
  6. kaszel.

Nikotyna przyczynia się też do zaniku mięśni (2007). Podwyższając poziom tzw. miostatyny hamuje wzrost i odbudowę tkanki mięśniowej.

            Obecnie e-papieros (papieros elektroniczny) oferuje kolejne złudzenie, że nałóg może być mało kłopotliwym towarzyszem życia. Wolę fajkę. Mimo, że kopci.

Autor: Krzysztof Pochwicki


[1] Ryzyko wystąpienia raka płuca jest u palacza 20 razy większe niż u osoby niepalącej.

[2] Spanie w pokoju z powietrzem wysyconym dymem tytoniowym, może nasilać kłopoty z oddychaniem, może być nawet przyczyną tzw. zespołu nagłej śmierci łóżeczkowej niemowląt. Nikotyna osłabia odruchowe przyspieszenie oddychania wywołane niedotlenieniem organizmu, w dodatku niekiedy pobudza także szlaki nerwowe spowalniające oddychanie; zaburzona zostaje delikatna równowaga między pobudzeniem a hamowaniem oddechu.