Zadzwoń: +48 544 44 00 33, +48 604 999 333

Posty z tagami zywnosc

Czy wiesz, co jesz? Jak czytać etykiety na produktach żywieniowych – cz. I.

Zupka - etykiety - blog o Corporate Wellness

Jak prawidłowo czytać etykiety na produktach żywieniowych?

Tekst o prawidłowym, rozumnym czytaniu etykiet. W pierwotnym zamyśle miała to być bogato ilustrowana analiza produktów żywnościowych najczęściej kupowanych podczas pracy. Zacząłem gromadzić materiały, potem zajrzałem do lodówki. Mimo, że jej zawartość z trudem wystarczy na zupę z gwoździa, to przeglądając spożywcze skarby zrozumiałem, że podstawowym problemem jest brak realnej, powszechnej wiedzy umożliwiającej czytanie etykiet „ze zrozumieniem”.

Dziwnie cytować samego siebie, lecz: „Żyjemy w czasach, gdy większość ludzi nie dysponuje wiedzą o rozpoznawaniu, zdobywaniu i przygotowaniu pokarmu. Postęp zmienił nas w wyobcowanych konsumentów, których aktywność sprowadza się do aktu zakupu produktu. (…) natura została przetworzona, zmiksowana, gatunki – zamknięte w pudłach, puszkach, spętane foliowymi całunami – zalegają sklepowe półki.” (Krzysztof Pochwicki, Cywilizacja traw, 2013, s.45-46).

Kupujemy wytwory wyrafinowanego, niezwykle złożonego przemysłu. Banalna bułka stanowi chemiczny majstersztyk.

Przykładowy skład gotowego dania

Oto skład potrawy „Gołąbki w sosie pomidorowym z pietruszką” (akurat miałem pod ręką):

etykieta

Szczerze, by to ogarnąć, wymagana jest wiedza z zakresu chemii oraz podstaw żywienia przynajmniej w zakresie podstawowym. Prócz wiedzy potrzebna jest swoista pokora, szczerość wobec siebie. Jeżeli czytając etykietę nie rozumie się jakiegoś terminu warto go po prostu sprawdzić. W dobie Internetu to banał.

Przykłady najpopularniejszych składników z etykiet

  • skrobia modyfikowana – wbrew pozorom nie ma nic wspólnego z modyfikacją genetyczną. To po prostu skrobia naturalna (pochodna skrobi ziemniaczanej lub kukurydzianej) obrabiana w sposób zmieniający jedną lub więcej jej początkowych właściwości fizycznych lub chemicznych. Niekiedy producenci umieszczają na opakowaniu symbol E 1422, czyli właśnie skrobię. Używana jako zagęstnik, stabilizator, emulgator, nośnik min. do produkcji pasztetów sojowych, paprykarzy, ma duże znaczenie w przemyśle spożywczym.
  • hydrolizat białka roślinnego – otrzymywany z białka kukurydzy, soi lub pszenicy, które to poddawane są procesowi kwaśnej lub enzymatycznej hydrolizy (podział białka na pojedyncze aminokwasy). Substancja ta ma mięsny aromat, jest często stosowana w produktach pikantnych.

Mączka chleba świętojańskiego (karob), poliole, guma guar.. Zachęcam do zapoznania się z informacjami o wybranych, popularnych, lecz dla wielu osób zagadkowych składnikach żywności ([w:] http://www.izz.waw.pl/pl/?option=com_content&view=article&id=77&Itemid=&lang=pl).

Często słyszę teksty w stylu „Teraz to sama chemia w żarciu. Nie to, co kiedyś…”. Jedzenie to z definicji chemia, inaczej się nie da! Terminologia ma to do siebie, że potrafi uczynić obcym nawet powszechnie znany produkt – jabłko, czy jajko.

jabłko, czerwone jabłko, skład jabłka, chemiczny skład jabłka

Chemiczny skład jabłka.

[z:] http://tomianek.pinger.pl/m/21082947

jajko, skład jajka, chemiczny skład jajka

Chemiczny skład jajka.

[z:] http://tomianek.pinger.pl/m/21082947

Ujmę sprawę dosadnie: nie istnieje żywność całkowicie wolna od chemii antropogenicznej! Pojawia się ona w glebie (z deszczem, pestycydami), przenika do łańcuchów pokarmowych, jest w opakowaniach (tu pytania: dlaczego mleko z kartonowego pudełka nie wycieka? czemu margaryna nie istniała przed rokiem 1869?). Rezygnując z chemii skazujemy się na śmierć głodową. Każdego dnia statystyczny człowiek pochłania wraz z pokarmem około 1500 mg naturalnych związków i ledwie 0,09 mg syntetycznych (2007 r.). I trudno. Takie są najwyraźniej koszty postępu.

Dobrą ilustracją naszej jakże selektywnej wiedzy jest mięso, a dokładniej: jego kolor. Większość z nas surowe mięso zna jedynie z witryn sklepowych, nie musimy wszak zabijać, oprawiać, patroszyć. Swoją barwę mięso zawdzięcza barwnikowi – mioglobinie, który w kontakcie z tlenem zmienia barwę na jasnoczerwoną. Mięso ubogie w tlen brązowieje, a takiego – chociaż to naturalny proces – nie chcemy kupować.

Dlatego od dawna chroni się kolor mięs i jakoś nie spotkałem się z oporem potencjalnych klientów. Swoją drogą dobrze, gdyż metody ochrony, ingerencji w produkt są bezpieczne. Przykładowo, pakuje się mięso w atmosferze o wysokim stężeniu tlenu (wysokotlenowej), zrównoważonej dwutlenkiem węgla powstrzymującym przemiany mikrobiologiczne. W ten sposób można osiągnąć okres przydatności do spożycia 6-8 dni.

Podczas smażenia utleniają się jony żelaza zawarte w mioglobinie, co skutkuje zmianą koloru mięsa na szarobrązowy (ponieważ mięso białe ma mniej mioglobiny, nie widać tej zmiany). Mioglobina może także utleniać się w lodówce – widać to, jeśli biała pieczeń, polędwica albo antrykot poleżą w niej dwa dni. Mięso nadal jest jadalne, po prostu zmienia się tylko jonizacja żelaza w jego wierzchnich komórkach. Zwykle mięsa i wędliny zachowują kolor dzięki interwencji chemicznej, stosowaniu: azotynów (przede wszystkim azotynu sodu – E 250 i azotynu potasu E 249) oraz azotanów. Po kuracji nimi mięso może być różowe nawet po jego zepsuciu, dlatego należy zwracać baczną uwagę na datę ważności. Gdyby do produkcji wędlin użyć jak niegdyś samej soli, oczywiście nadal miałyby one tę samą trwałość, jednak ich barwa byłaby dużo mniej atrakcyjna.

Czy E jest złe?

Powszechne są też obawy przed chemią. Ucieleśnieniem tych lęków są substancje „E”. Owo „E” oznacza po prostu chemiczne dodatki do żywności (konserwanty, barwniki, pigmenty, antyutleniacze, stabilizatory, zagęszczacze), uznane przez wyspecjalizowane instytucje Unii Europejskiej za bezpieczne i dozwolone do użycia (nazwa pochodzi od kontynentu – Europa). Dostępna, m.in. w Internecie, lista E nie obejmuje tzw. dodatków smakowo-zapachowych identycznych z naturalnymi, których zgodnie z prawem UE nie trzeba dokładnie specyfikować, pod warunkiem, że ich stężenie nie przekracza 1% masy tych produktów. Zdaniem Centrali Konsumenckiej w Hamburgu (2001 r.), nie można zupełnie wykluczyć istnienia potencjalnego zagrożenia wynikającego z obecności chemii w pokarmie.

Do tej pory nie jest znane wzajemne oddziaływanie różnych substancji na siebie ani oddziaływanie na nie toksyn ze środowiska, środków ochrony roślin i lekarstw. Ogółem w Europie dopuszczonych zostało kilkaset substancji dodatkowych. Naukowcy podzielili je na grupy: uchodzące za zupełnie nieszkodliwe co do której nie ma sygnałów mówiących, że substancja jest szkodliwa dla zdrowia oraz takie, co do których nie ma dokładnych badań, a także których nie powinniśmy często lub w ogóle spożywać. Ostatecznie za nieszkodliwe uznano blisko połowę. Kupując produkt z E, można sprawdzić czy składnik jest szkodliwy korzystając np. z aplikacji eFood (dostępna na Androida i iOS’a).

Czy dania błyskawiczne są zdrowe?

W dzisiejszym świecie, gdy czas ewidentnie przyspieszył, często nie mamy czasu na przygotowanie ciepłych, zdrowych i dobrze zbilansowanych posiłków w domu (lub po prostu, nie chce nam się gotować). Alternatywą są gotowe produkty lub tzw. dania błyskawiczne. Podstawą dań błyskawicznych, obok oryginalnych przypraw, są zwykle kluski ryżowe. By spożyć danie należy zawartość potraktować wrzątkiem (często wlewa się go wprost do pudełka). Jest gotowe po trzech minutach. By klient nie tracił czasu szukając widelczyka, dołącza się go do opakowania.

Wzorcowe danie gotowe powinno być szybkie w przygotowaniu, tradycyjne w smaku, przypominające domową kuchnię. Powinno być także zgodne z aktualnymi trendami żywieniowymi, opakowanie natomiast musi zachęcać do zakupu.

Dania gotowe instant dostępne są w około 40% analizowanych sklepów małoformatowych, produkty niektórych popularnych marek możemy dostać w blisko 90% sklepów sprzedających tego typu dania. Najlepiej rotującymi produktami są te, których bazą jest puree lub makaron.

zupka chińska, danie błyskawiczne, zupka w proszku

Zupka w proszku rozrobiona we wrzątku, danie gotowe na szybko.

Duże znaczenie w sprzedaży dań gotowych (ok. 60%) ma segment dań gotowych w słoikach, których sprzedaż rozkłada się w miarę równomiernie w przeciągu roku. Do produktów cieszących się największą popularnością zaliczamy gołąbki w sosie pomidorowym, fasolkę po bretońsku czy flaki. Średnia wartość transakcji dla tego segmentu to ok. 7,50 zł. [za:] http://www.hurtidetal.pl/article/art_id,12380-/szybki-obiad-ze-sklepu/ (marzec 2015)

 

Warto zerknąć do tekstu “Kulinarne korpo-trendy” [w:] http://gotowanie.onet.pl/sztuka-kulinarna,643/kulinarne-korpo-trendy,34548.html

 

Korzystając z okazji, polecam japońskie, tradycyjne pomysły takie, jak miso-shiru (zupa miso). W Azji jedzą to od wieków. Danie doskonale zdaje egzamin także obecnie. Internet obfituje w przepisy, rozmaite warianty tej potrawy, przy czym, jeżeli nie mamy ochoty kompletować osobno składników, to w sklepach znajdziemy gotowce.

Autor: Krzysztof Pochwicki

Czy wiesz, co jesz? Jak czytać etykiety na produktach żywieniowych – cz. II.

Czytanie etykiet - blog o Corporate Wellness

Jak odczytywać i prawidłowo interpretować informacje umieszczone na etykiecie?

Jak czytać etykiety na produktach żywieniowych? Przede wszystkim liczy się szczerość i zaufanie. Teoretycznie.

„Prowadzone w latach 2008–2009 kontrole wykazały nieprawidłowe znakowanie w przypadku niemalże 37% badanych produktów mlecznych, 24% mięsa i przetworów mięsnych, ponad 46% jaj, 26% badanych napojów bezalkoholowych, 33% soków i nektarów, 25% kontrolowanych wyrobów cukierniczych, 34% win, 43% makaronów, 34% przypraw oraz ponad 20% oliwy, itp.”

([za:] http://www.aktywniepozdrowie.pl/etykiety-twarz-produktu/etykiety–sztuczki-producentow-cz-1)

Podstawowym zagadnieniem dotyczącym oznakowania żywności jest bowiem zakaz podawania przez producenta informacji, które mogą konsumenta wprowadzać w błąd w zakresie charakterystyki produktu, składu, metod wytwarzania, właściwości odżywczych. Oznakowanie produktu nie może przypisywać produktowi właściwości, których on nie posiada. Ponadto informacja na etykiecie nie może określać szczególnych właściwości danego produktu, jeżeli takie właściwości posiadają wszystkie podobne produkty, np. „prawdziwe masło”, „jogurt zawierający wapń”.

Zgodnie z prawem treść etykiety nie może wprowadzać konsumenta w błąd ani tekstem, ani znakiem graficznym.

Czytanie etykiet

Nazwa musi zawierać informację o stanie fizycznym produktu żywnościowego lub o specyficznej metodzie przetworzenia, której został poddany (sproszkowany, mrożony, skoncentrowany, wędzony itp.). Jeśli produkt poddano działaniu promieniowania jonizującego, nazwa zawsze musi zawierać wzmiankę na ten temat.

Producenci kombinują. Powstaje swoista nowomowa etykietowa.

Niektóre z przetworów mięsnych wytwarza się z produktu określanego jako MOM. Jest to tzw. mięso oddzielone mechanicznie. MOM uzyskuje się w wyniku mechanicznego usunięcia reszty tkanek przylegających do kości, po oddzieleniu od nich mięśni. Zgodnie z przepisami MOM nie może być określany jako mięso (w przypadku wędlin sprzedawanych na wagę, czyli luzem, sprzedawca ma obowiązek podawania składu wędlin na wywieszkach).

Na etykietach znajdziemy także informacje, które co prawda są prawdziwe, ale ich obecność może (a jednak!) wprowadzać w błąd, np. sugerować niższą jakości innych produktów spożywczych lub dawać do zrozumienia, że produkt posiada szczególne właściwości. Przykładem może być umieszczenie następujących określeń:

  • „bez dodatku cukru” na opakowaniach soku winogronowego i gruszkowego – oczywista oczywistość, soki te nie mogą być słodzone,
  • „bez konserwantów” na jogurtach – nie można ich utrwalać konserwantami chemicznymi,
  • „bez cholesterolu” na olejach roślinnych – oleje roślinne nie zawierają cholesterolu.

Na etykietach produktów znajdziemy także informacje, które można nazwać zwyczajnym oszustwem. Przykłady to:

  • wykorzystanie nazw „ser” lub „masło”, zarezerwowanych wyłącznie dla przetworów mlecznych, w stosunku do produktów zawierających w swoim składzie tłuszcze roślinne (tłuszcz mleczny jest znacznie droższy niż tłuszcz roślinny, a więc masło, które jest tanie to najprawdopodobniej masło, które zostało zafałszowane);
  • zamieszczenie informacji typu: „w polewie czekoladowej” zamiast „w polewie o smaku czekoladowym”, gdy polewa nie jest zrobiona z czekolady; „owocowy”, podczas gdy do wytworzenia produktu nie użyto soków/owoców, a jedynie aromaty owocowe;
  • zamieszczenie grafiki wprowadzającej w błąd, np. na opakowaniu jaj rysunku kur chodzących po podwórzu, podczas gdy jaja pochodzą z chowu klatkowego, a więc takiego, w którym kury w klatkach nie mają nawet ściółki.

etykieta

(archiwum prywatne)

Informacje, które powinny znaleźć się na opakowaniu każdego produktu spożywczego:

1. Nazwa produktu spożywczego

jest to nazwa zwyczajowa lub inna ustalona dla danego rodzaju produktu.

2. Skład

spis wszystkich surowców użytych w procesie produkcji. Składniki muszą być wymienione w porządku malejącym według ich wagi (z wyjątkiem mieszanek owoców lub warzyw), tak więc jako pierwszy będzie wymieniony składnik, którego w danym produkcie po prostu jest najwięcej. Obowiązek podawania wykazu składników nie dotyczy produktów jednoskładnikowych (np. kaszy jęczmiennej, cukru). Spis zawiera także nazwy substancji dodatkowych (np. glutaminian sodu) lub ich numery (np. E-621).

Czasami w wykazie składników możemy znaleźć procentową zawartość niektórych z nich, jednak nie wszystkich. Dzieje się tak dlatego, że zgodnie z prawem, producenci mają obowiązek poinformować o ilościowej zawartości składnika, który jest wymieniony w nazwie lub pokazany w grafice lub po prostu jest dla danego produktu charakterystyczny i oczekiwany przez przeciętnego konsumenta. Od tej zasady istnieją wyjątki, np. nie ma obowiązku podawania zawartości składników, które zostały użyte wyłącznie w celach aromatycznych lub przyprawowych w ilości poniżej 2%.

Podawanie składu produktu jest szczególnie istotne dla osób, które z różnych przyczyn (np. z powodu alergii) nie mogą spożywać danego składnika, np. glutenu, lub produktu – nasion sezamu czy orzeszków ziemnych. Nie zawsze też określony produkt ma tradycyjny skład. Na podstawie samej nazwy możemy mylnie określić, co dany produkt zawiera, ponieważ jesteśmy przyzwyczajeni do innego składu.

Tak więc, to co występuje na początku listy, to składnik główny! Im mniej składników użytych do produkcji danego produktu, tym jest on mniej przetworzony i naturalny.

W składzie, wytłuszczoną czcionką, wymienione są substancje, które mogą powodować alergię u osób wrażliwych.

Na opakowaniu powinny znaleźć się informacje o wszelkich składnikach lub substancjach pomocniczych w przetwórstwie, powodujących alergie lub reakcje nietolerancji, użytych przy wytworzeniu lub przygotowywaniu żywności i nadal obecnych w produkcie gotowym, nawet jeżeli ich forma uległa zmianie. Dodatkowo ustalona jest lista dwunastu potencjalnie działających alergizująco składników żywności, których obecność musi być jasno zaznaczona na etykiecie.

alergeny

[za:] http://www.izz.waw.pl/pl/?option=com_content&view=article&id=77&Itemid=&lang=pl (2006)

Każdy producent jest zobowiązany podać nazwy składników, które pochodzą z najbardziej popularnych alergenów (np. zboża zawierające gluten, skorupiaki, jaja, ryby, orzeszki ziemne, soja, mleko, orzechy, seler, gorczyca, sezam, siarczyny) z wyraźnym odniesieniem do nazwy składnika alergennego. Stąd w oznakowaniu produktu możemy znaleźć takie zapisy jak „lecytyna z soi”, „laktoza z mleka”, „skrobia pszenna”.

Dodatkowo, niektórzy producenci – mając świadomość, że alergen jest wykorzystywany w ich fabryce i jego śladowe ilości mogły zanieczyścić nawet produkty, które nie zawierają go w recepturze – informują o tym konsumentów poprzez specjalne oznaczenia.

Warto sprawdzić rodzaj tłuszczy zawartych w produkcie, zwracając szczególną uwagę na tłuszcze trans (nie powinno się spożywać ich więcej niż 2 g dziennie).

Analizując skład stykamy się z poniższymi sformułowaniami:

  • wartość energetyczna, czyli ilość kilo kalorii (kcal) i kilo dżuli (kJ) dostarczanych przez produkt
  • węglowodany w tym cukry…; oznacza to zawartość węglowodanów w produkcie z wyróżnieniem cukrów, czyli cukrów prostych i dwucukrów – na przykład: glukozy, fruktozy, galaktozy, maltozy, laktozy czy sacharozy. Produkt o niskiej zawartości węglowodanów to taki, który zawiera ich mniej niż 2 g na 100 g. Ważna jest zawartość cukrów prostych. Nie powinny one stanowić więcej niż 10-12% energii pozyskiwanej z węglowodanów na dobę.
  • tłuszcz w tym kwasy tłuszczowe nasycone…; oznacza zawartość tłuszczów w produkcie z wyróżnieniem kwasów tłuszczowych nasyconych, czyli takich, które nie zawierają podwójnych wiązań w cząsteczce. Nasycone kwasy tłuszczowe przyczyniają się do wzrostu cholesterolu we krwi. Produkt zawierający mniej niż 10 g tłuszczów na 100 g może być uznawany za niskotłuszczowy.

I jeszcze kilka wskazówek:

  • Nie powinno spożywać się więcej niż 5 g soli na dobę (6 g soli to 2,3 gramy chlorku sodu!).
  • Oświadczenia typu „niskotłuszczowy” lub „bogaty w błonnik” muszą być zgodne ze zharmonizowanymi definicjami, dzięki czemu określenia te mają to samo znaczenie we wszystkich krajach UE. Przykładowo, jako bogate w błonnik można określić tylko produkty zawierające, co najmniej 6 g błonnika na 100 g. Na produktach żywnościowych zawierających dużo tłuszczu lub cukru nie można umieszczać informacji typu zawiera witaminę C.
  • Zamieszczenie na etykiecie informacji o GMO jest obowiązkowe w przypadku produktów zawierających ponad 0,9% tych organizmów. Wszystkie substancje pochodzące z GMO muszą być wymienione na liście składników jako genetycznie zmodyfikowane.
  • Nie należy obawiać się substancji wzmacniających smak i zapach, np.: glutaminianu sodu (czytając o nim warto sprawdzić, czym jest smak umami), guanylanu disodowego (uzyskiwany z suszonych ryb i glonów morskich), inozynianu disodowego (chociaż powinny unikać go osoby chorujące na kamicę nerkową, łatwo go też przedawkować, gdyż nie jest wyczuwalny podczas jedzenia).

3. Termin przydatności do spożycia

termin, po upływie którego produkt nie powinien być spożywany. W przypadku produktów trwałych powyżej 18 miesięcy podaje się jedynie rok, dla produktów trwałych do trzech miesięcy stosuje się określenie najlepiej spożyć przed końcem…, po którym podaje się dzień i miesiąc. Spożycie produktu po tej dacie nie jest niebezpieczne, ale może on zacząć tracić smak, zmieniać konsystencję. Z kolei spożycie produktów po dacie „zużyć do” grozi zatruciem pokarmowym.

Dodam, że jeśli na opakowaniu napisane jest, aby produkt przechowywać w zamrażalniku, to nie należy chować go do lodówki (wbrew pozorom słowa chłodziarka/lodówka i zamrażalnik nie oznaczają tego samego). Kilkukrotne zamrażanie i rozmrażanie żywności nie sprzyja jej jakości.

4. Waga netto lub liczba sztuk

nie zawsze wielkość opakowania stanowi o wadze produktu, dlatego ważne jest zwracanie uwagi, ile rzeczywiście waży sam produkt.

5. Wartość odżywcza

to ilość wybranych składników pokarmowych oraz energii zawartej w określonej porcji produktu np. w 100 g lub 100 ml, lub innej określonej porcji. Producenci żywności mogą podawać tę informację, ale nie muszą. Do podawania wartości odżywczej zobowiązani są producenci produktów spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego np. dla małych dzieci, sportowców, osób na diecie bezglutenowej. Częściowe znakowanie wartością odżywczą, czyli informacja o zawartości tłuszczu, obowiązuje producentów produktów mlecznych. W pozostałych przypadkach umieszczanie informacji o wartości odżywczej obowiązuje producentów, którzy podają na etykiecie oświadczenia żywieniowe. Np.: przekąski nie mogą zawierać więcej niż 10 do 15% dobowego zapotrzebowania na energię, stąd też warto faworyzować produkty zawierające mało tłuszczu, cukru.

W oczy rzuca się skrót GDA (Guideline Daily Amount), czyli wskaźnik dziennego spożycia.

Dzięki niemu wiadomo ile kalorii zawiera dany produkt oraz w jakim procencie pokrywa on  zapotrzebowanie na energię i składniki odżywcze. Wszystkie te dane zostały wyliczone w oparciu o naukowe zalecenia dla zdrowej, dorosłej osoby o prawidłowej wadze i umiarkowanym  poziomie aktywności fizycznej.

oznaczenia GDA

bsp_tc][z:] http://www.aktywniepozdrowie.pl/etykiety-twarz-produktu/rozszyfruj-symbole

oznaczenia GDA

[z:] http://www.eufic.org/article/pl/5/19/artid/Making_Sense_of_Guideline_Daily_Amounts/

6. Dane producenta lub paczkującego środek spożywczy

można też podawać jedynie dane wprowadzającego produkt na rynek w przypadku, gdy jego działalność jest zarejestrowana na terenie Unii Europejskiej.

7. Oznaczenie partii

najczęściej podawane w formie kodu kreskowego nadanego przez producenta. Jest to określona ilość produktu wyprodukowana, przetworzona lub zapakowana w takich samych warunkach. Oznaczenie partii produkcyjnej umożliwia identyfikację danego produktu spożywczego.

oznaczenia na etykietach

 

[z:] http://www.aktywniepozdrowie.pl/etykiety-twarz-produktu/rozszyfruj-symbole

 

8. Kod kreskowy

przeznaczony jest dla czytników elektronicznych, by łatwiej było produkt zidentyfikować, jednak warto wiedzieć, że po kodzie kreskowym poznamy też, z jakiego kraju pochodzi wybrany przez nas artykuł. Jeśli na początku kodu jest liczba 590 to na 99% produkt pochodzi z Polski. Dlaczego tylko na 99%? Bo jeśli polski producent sprowadzi produkt np. z Chin i zechce sprzedawać go pod własną marką, to także może umieścić 590 na opakowaniu. Zasadniczo jednak każdy kraj ma przypisana inną wartość:

od 400 do 440 – produkty niemieckie,

od 00 do 09 – produkty ze Stanów Zjednoczonych,

690 i 691 – produkty chińskie.

Pozostaje mi tylko życzyć wszystkim smacznego!

Autor: Krzysztof Pochwicki

[/text_tc][/column_tc][/section_tc]