Zadzwoń: +48 544 44 00 33, +48 604 999 333

Posty autora wellnesswp

Ergonomiczny Ty-dzień

ćwiczenia na piłce

piłka

 

W poniedziałek rano przedstawiciel handlowy Paweł wstał i ziewnął. Leniwie się przeciągnął i poczochrał kasztanowe włosy. I kasztanową brodę. Po piętnastu minutach gimnastyki, pełnowartościowym śniadaniu i toalecie, pożegnał rodzinę i rześko ruszył do pracy. Odszronił samochód i świeżo wygimnastykowany umościł się wygodnie za kierownicą. Jego rozluźnione ciało wpasowało się w wysiedziany fotel. Odpalił od razu, po dobrym weekendzie. W drodze do biura uszlachetniał się Mozartem- dobrym na uspokojenie, gdy korek walczył z jego chęcią do życia. Zahaczył po dokumenty, potem pojechał w trasę do klientów.

 

We środę o zachodzie słońca, po piątym spotkaniu, które całe przesiedział, znów siedział- w aucie. Trzymał się myślami nut Mozarta. Próbował nie czuć pleców. Fotel, jakby złośliwie, nie pozwalał ułożyć się wygodnie. Przerzucił odtwarzacz na Rammsteina. Walczył z bezruchem. Gdy lędźwia zabolały go na granicy szczypania, wychylił głowę do przodu, zgarbił plecy i poirytowany zgiął ręce.

Kierowca sportowego BMW na lewym pasie spojrzał na Pawła i zobaczył brodatego boksera za kółkiem. Warknął silnikiem. Paweł zerknął na niego, nieznacznie przekręcając szyję. Zabolała go w tej pozycji, dlatego wyprostował się i mocno oparł. Lędźwiowy chrupnął a on uśmiechnął się do siebie półgębkiem.

 

 

korek uliczny

 

Facet przyjął wyzwanie! – kierowca BMWicy na wczesnym zielonym wcisnął gaz.

      – Co za wariat! – wrzasnął Paweł i pogroził mu pięścią.

Sytuacja ta nie na długo go znieczuliła. Zanim ruszył, przeniósł ciężar ciała na prawy pośladek i dawał odpocząć lewemu. Potem zmiana. Był optymistą i lubił swoją pracę, podbijał wyniki i poznawał pozytywnych ludzi. To nic – rozmyślał – nie pracuję plecami tylko zębami.

 

Patrycja, office menagerka, kątem oka dostrzegła w korytarzu lekko zgarbionego mężczyznę. Wyglądał elegancko, a zarazem nieco zbójnicko. Jaki on zmęczony – wnioskowała po smutnym wyrazie twarzy. Gdy przekroczył szklane drzwi pokoju, wstała. Spojrzała mu w oczy. Natychmiast wyprostował się. Z szerokim uśmiechem białych zębów wyciągnął dłoń na powitanie.

 

Przy omawianiu z Patrycją warunków współpracy starał się skupić. Pomiędzy analityczne myśli o ofertach wbijało się jednak niskie oparcie krzesła. Twardą, poziomą linią wrzynało w kręgosłup.

      – Dosyć tego! – powiedział głośno.

      Patrycja zamilkła i zamrugała.

      Paweł zreflektował się – bólu pleców – dokończył i zaczerwienił.

      – Ach, współczuję…

      To świetnie, ale co z tego – Paweł uśmiechnął się z przymusem.

Patrycja wstała od biurka, zrobiła kilka kroków.

      – Może jednak przesiądzie się pan na fotel?

      Pawłowi zgasł uśmiech. Zaprzeczył bezradnie. Próbował wrócić myślami do ofert, ale plecy sprowadzały go na siedzenie.

      – Albo na piłkę – Patrycja wytoczyła wielką piłkę i usiadła na niej– mnie nic nie boli po tygodniu pracy.

      Ta, jasne…- odpowiedział w myślach.

      – Pan dużo jeździ?

      Przytaknął.

      – Chętnie pokażę, jak można ustawić fotel i lusterka w samochodzie.

      Z Pawła zeszło powietrze. Myślał o zbawieniu, jakim jest weekend. Za dwa dni. Dwa dni…

      – Rozumiem, że jest sposób na polubienie poniedziałku? – zapytał sceptycznie.

 

 

Komfort życia nie musi przemijać razem z końcem dnia.

 

 

Jaki ból zdejmie z Ciebie:

 

Prawidłowo ustawiony, przy pomocy naszego fizjoterapeuty, fotel w samochodzie

  • podeprze kręgosłup i wygodnym podparciem odciąży go w pracy
  • przyniesie ulgę szyi, która jest narażona na przeciążenia przy zmianach prędkości i skrętach
  • Fizjoterapeuta dobierze odpowiednie oddalenie bądź przybliżenie fotela. To oszczędzi nogom przykurczu.
  • Anatomicznie zdrowe opieranie rąk na kierownicy zapobiegnie przeciążeniom stawów nadgarstków i palców.
  • Specjalista doradzi, jak gimnastykować stopy i pobudzić krążenie mimo statycznej pozycji kierowcy.

 

Duża piłka w domu

  • rozluźni i wzmocni mięśnie głębokie grzbietu, odpowiadające za jego stabilizację. Czyli utrzymywanie go w zdrowej, komfortowej pozycji. Fizjoterapeuta pokaże, jak wykonywać ćwiczenia, a czego bezwzględnie unikać przy ich wykonywaniu. Tak, by ćwiczenie przynosiło Ci same korzyści.

 

Fotel biurowy

  • o dobranej indywidualnie wysokości dblokuje przepływ krwi pod kolanami, często uciśniętymi kantem siedziska
  • Fizjoterapeuta zademonstruje, jak podeprzeć plecy na całej wysokości kręgosłupa by go odciążyć.

Jeśli czujesz dyskomfort albo ból w nadgarstkach i łokciach, fizjoterapeuta podpowie, w jaki sposób dopasować odległości monitora i klawiatury, żebyś w poniedziałek nie bał się wrócić do pracy.

 

Fizjoterapeuta wesprze Cię i nauczy, jak wiedzę o ergonomii pracy i ruchu przełożyć na praktykę codzienną.

 

Potem zmotywuje Cię własna wygoda.

 

 

Autor: Joanna Frąckiewicz

Nordic Walking zimą

Spacerujesz z kijkami? Zimą spróbuj na nartach!

 

Nordic walking ma swe korzenie w narciarstwie biegowym. Warto zimą wrócić do tej formy rekreacji i spróbować zmierzyć się też z nartami. Narty zjazdowe są w Polsce popularne od lat, jednak biegówki są niemal w ogóle nieznane. Do uprawiania narciarstwa zjazdowego potrzeba dobrze ośnieżonej górki, wyciągu i na ogół dosyć drogiego sprzętu. Żeby uprawiać narciarstwo biegowe wystarczy już niewielka warstewka śniegu – w parku, lesie, polanie, praktycznie gdziekolwiek. Sprzęt jest kilkukrotnie tańszy od zjazdowego. Mitem jest, że trzeba dysponować niezłą kondycją, żeby poruszać się na nartach biegowych – wręcz przeciwnie; wystarczy kondycja, która umożliwia nam chodzenie z kijami.

 

Dla każdego

 

To doskonała aktywność nawet dla osób w wieku starszym. Posiada wybitne walory zdrowotne, łagodnie stymulując rozwój wydolności fizycznej. Na nartach można chodzić w ramach zorganizowanych długich wielogodzinnych wycieczek, co można zaobserwować w niemal każdy śnieżny weekend na polanie w Jakuszycach. To jedno z najlepszych miejsc do uprawiania rodzinnych narciarskich wycieczek. Można tam wypożyczyć sprzęt i skorzystać z porad instruktorów. Ale wcale nie trzeba wybierać się w góry, gdy spadnie śnieg – pospacerować na nartach można w swojej miejscowości – wystarczy kilkunastocentymetrowa pokrywa śnieżna. Nasza wypróbowana trasa do nordic walking (ścieżka w parku, wały nad rzeką czy jeziorem) zimą może stać się dogodnym miejscem, by zostawić za sobą długi ślad, z którego możemy skorzystać niczym z torów kolejnego dnia. Na nartach dojdziemy tam, gdzie nie mamy szans dostać się konwencjonalnie na nogach, bez zapadania się zimą po pas w śniegu, zatem wiele tras niedostępnych o tej porze roku mamy do pełnej dyspozycji, bez względu na to jak duże zaspy zalegają na trasie.

 

Jakie wybrać narty?

 

Zacząć warto od turystycznych nart śladowych (ze specjalną łuską w środkowej spodniej części narty, która ułatwia poruszanie się – głównie podchodzenie pod wzniesienia). Narty turystyczne są nieco szersze niż narty biegowe (sportowe); można na nich jeździć po zupełnie nieubitym śniegu, nie zapadając się w nim. Nauka poruszania się stylem klasycznym przebiega bardzo szybko, gdyż przypomina chodzenie z kijami nordic walking. To nic trudnego – bez specjalnego przygotowania z instruktorem można samodzielnie próbować – emocje gwarantowane. Niezła zabawa może wiązać się jednak z upadkami – w miękkim śniegu niegroźnymi. Z tego powodu lepiej zacząć od marszu i to jedynie na płaskim i w miarę równym terenie. Dla znudzonych standardowym chodzeniem z kijami NW narty biegowe mogą stać się rewelacyjnym urozmaiceniem.

Naturalne kosmetyki – naturalny wybór

beauty

beauty

 

W stronę natury

 

Coraz więcej osób zwraca się w stronę kosmetyki naturalnej. Poszukujemy produktów, które w swoim składzie zawierają substancje naturalne, najlepiej z ekologicznych upraw. Z jednej strony jest to z pewnością moda. Ekologiczne znaczy lepsze, luksusowe, wyjątkowe. Tak naprawdę konsumenci nie zawsze wiedzą, co kryje się pod określeniami: eco, organic, bio, fair trade i wrzucają je do jednej szuflady gdzieś obok określenia trendy.

 

Z drugiej strony rodzi się pewna nowa świadomość. Intuicyjnie wyczuwamy, że nasze ciało, potrzebuje odżywienia i troski, a nie dodatkowej intoksykacji. Skóra chłonie wszystko, co dostarczają popularne produkty do pielęgnacji ciała dostępne w drogerii. Zaczynamy rozumieć, że nakładanie na siebie codziennie kilkudziesięciu, a może i kilkuset substancji chemicznych, musi w pewien sposób odbić się na naszym zdrowiu i samopoczuciu.

 

Rynek wychodzi naprzeciw konsumentom, którzy poszukują alternatyw do tego, co nazywamy obecnie kosmetykami – produktów przemysłu chemicznego. Pojawiają się nowe marki, które kuszą nie tylko rozdmuchanym marketingiem, sugerującym naturalność produktów, ale rzeczywiście oferują nową jakość. Wzrasta wiedza klientów, którzy zaczynają czytać etykiety i wybierać takie produkty, które w składzie nie zawierają niepożądanych substancji. Wreszcie, prężnie rozwija się nowy trend na samodzielne przygotowywanie kosmetyków w domu i powstają sklepy, głównie internetowe, które dostarczają potrzebne do tego surowce i półprodukty.

 

Co to znaczy naturalny?

Certyfikaty. Samo określenie „naturalny” nie jest jednoznaczne i nie ma reguł dotyczących jego stosowania. Producenci i konsumenci mieszają pojęcia: naturalne, ekologiczne, organiczne itp. Z pomocą przychodzą certyfikaty (EcoCert, BDIH, COSMEBIO, Soil Association, Natrue, Cosmos-Standard), które nadaje się po spełnienie przez producenta odpowiednich standardów dotyczących zarówno składu, jak i technologii produkcji oraz pozyskiwania surowców. Jednak nadal dla wielu osób wybór w pełni naturalnego produkty nie jest łatwy.

 

Ważne jest przede wszystkim, aby rozróżnić dwie kwestie. Pierwszą kwestią jest to, czy substancje roślinne, które zawiera produkt (a które stanowią pewien procent, czasem bardzo mały) są z ekologicznej uprawy i czy jest to potwierdzone certyfikatem. Drugą – jaki procent kosmetyku stanowią te substancje naturalne.

Baza powinna być naturalna

 

Uwaga na Olej Mineralny, konserwanty, emulgatory, barwniki i aromaty.  Krem, balsam, czy mleczko to emulsje, które składają się z części wodnej, części tłuszczowej oraz emulgatora, który umożliwia połączenie tych części, a także substancji czynnych, nadających pewne określone działanie. Bazą typowego kremu do twarzy lub balsamu do ciała z drogerii jest emulsja wody i oleju mineralnego/wazeliny. Olej mineralny, cz też wazelina (w składzie INCI oznaczone jako Mineral Oil, Paraffinum Liquidum, Petrolatum etc.) są dla naszego ciała ciałem obcym i nie są wchłaniane przez skórę. Oprócz tego, krem zawiera emulgatory, konserwanty, barwniki, aromaty, a także substancje czynne. Jak naturalne i ekskluzywne by one nie były, stanowią czasem tylko kilka procent tej emulsji.

 

Bazą kosmetyku, który zasługuje na miano naturalnego, powinny być oprócz wody, przede wszystkim masła roślinne i zimno-tłoczone oleje roślinne (zamiast oleju mineralnego/wazeliny), które już same w sobie maja walory pielęgnacyjne oraz wykazują bio-zgodność z ludzką skórą – są przez nią wchłaniane. Emulgatory także powinny mieć pochodzenie naturalne. Woda, wchodząca w skład bazy kosmetycznej również zasługuje na uwagę.

 

Woda. Alternatywą dla wody destylowanej są różnego rodzaju wody źródlane, termalne, a także tzw. hydrolaty, czyli wody kwiatowe (produkt uboczny przy destylacji olejków eterycznych), które również działają dobroczynnie na skórę. Jako substancje czynne używane są witaminy, ekstrakty roślinne, drogocenne oleje roślinne, olejki eteryczne i inne.

 

Świadomy wybór

 

Różnorodność kosmetyków i ich oznaczeń na rynku oraz sprytny marketing, nazywający naturalnym wszystko, co zawiera przynajmniej śladowe ilości substancji pochodzenia naturalnego, mogą powodować dezorientację. Warto zadać sobie trud i odnaleźć prawdę w gąszczu certyfikatów, wymyślnych nazw i chwytliwych sloganów reklamowych, bo od tego zależy nasze zdrowie i dobrostan.

 

Wykonaj własne kosmetyki – naturalnie i taniej

 

Właśnie z troski o zdrowie, narodził się trend samodzielnego przygotowywania kosmetyków w domu. Wykonując samemu kosmetyk mamy pewność co do surowców, które zostały użyte do jego wytworzenia oraz co do ich jakości. Możemy też łatwo wyeliminować składniki, które nas uczulają albo nam nie służą. Zrobienie kosmetyku naprawdę nie jest takie trudne, a co więcej może przynieść wiele satysfakcji. Jest to także dobry wybór ekonomiczny, bo przygotowanie kosmetyku w domu, kosztuje o wiele mniej niż kupienie gotowego produktu o podobnej jakości.

Co z tym seksem?

para

para

 

Czy seks pomaga nam czy przeszkadza w osiągnięciu sukcesu w pracy? Pomaga czy przeszkadza w realizacji planów? Wspiera nas w rozwoju czy wiedzie na manowce? W poszukiwaniu odpowiedzi na te pytania nie dajmy się zwieść zbyt łatwym odpowiedziom, które podsuwa nam nasza przesycona seksem kultura.

 

Czym jest seks?

 

Aby znaleźć odpowiedź warto zastanowić się, jak sami rozumiemy słowo „seks”.Czy seks to dla nas przedstawienie, w które angażujemy się, aby zaspokoić potrzebę bliskości, bycia ważną_ym, atrakcyjną_ym, potrzebę wpływu lub stanowienia o sobie? Czy fakt, że uprawiamy seks z drugą osobą ma znaczenie dla naszego poczucia własnej wartości?

 

Kiedy mowa o życiu seksualnym zwykle skupiamy się na tym, czy go mamy lub też na jego braku. Jak często, jak długo, ile razy pod rząd, ilu_ile partnerów_ek, ile miesięcy bez. Tymczasem satysfakcja z naszego życia seksualnego nie ma wiele wspólnego z powyższą statystyką. Co więcej – często nie ma wiele wspólnego z tym, co zwyczajowo uważamy za „seks”.

 

Udane życie seksualne to nie to samo co regularny seks

 

Każdy pragnie regularnie doświadczać satysfakcji, spełnienia, odprężenia i głębokiego relaksu. Kolorowe czasopisma podpowiadają nam, że to właśnie seks jest najlepszą drogą do osiągnięcia tego stanu.

 

Dlaczego zatem dla wielu osób seks jest wciąż źródłem frustracji i niespełnienia nawet jeśli uprawiają go regularnie?

 

Wróćmy do pracy

 

Człowiek jest istotą seksualną. Obdarzoną pięcioma zmysłami i naturalną umiejętnością odczuwania przyjemności. Przyjemność, która narasta zmienia się w orgazmiczny, ekstatyczny stan, który po dojściu do punktu szczytowego przechodzi w błogość. Częste przebywanie w tym stanie stanowi o udanym życiu seksualnym. Proste. Człowiek żyjący życiem seksualnym jest bardziej twórczy, świadomy swojej wartości i efektywny. W pracy i poza nią.

 

A teraz poszukajmy przyjemności

 

Nie ma żadnych ograniczeń w eksplorowaniu tego, co może sprawić nam przyjemność i doprowadzić do orgazmu. Poza naszymi przekonaniami na temat tego, czym jest seks. Badania nad seksualnością człowieka wykazują, że niektórzy mogą doświadczyć orgazmu jedynie pod wpływem snucia fantazji erotycznych. Niektórzy osiągają orgazm dzięki wibracjom poruszającego się metra. Osoby niepełnosprawne, po urazach kręgosłupa, z całkowitym brakiem czucia w dolnej połowie ciała dzięki specjalnemu treningowi mogą przeżywać orgazm, który rodzi się w innych częściach ciała. Największą strefą erogenną jest mózg, a udane życie seksualne to jedna z tych sfer naszego życia, o które musimy zadbać same_i. Podobnie, jak o zdrowie, finanse czy relacje z najbliższymi.

Zacznij ćwiczyć

Ćwiczenia z hantlami

ćwiczenia

 

90% dorosłych Polaków wolny czas spędza przed telewizorem.

 

Ćwiczy jedynie okazjonalnie, bądź wcale. Tymczasem korzyści dla zdrowia płynące z aktywności fizycznej są ogromne. Co więcej udowodnione naukowo. Ruch może zastąpić wiele leków, ale żaden lek nie zastąpi ruchu.

 

Zrób coś dla serca

 By długo było sprawne, serce, jak każdy mięsień, wymaga regularnych ćwiczeń. Najwięcej korzysta, gdy energicznie maszerujemy, jeździmy na rowerze, pływamy. Wystarczy 30- 40 minut trzy razy w tygodniu. U ćwiczącej osoby spada poziom „złego” cholesterolu, a podnosi się stężenie „dobrego”, tym samym prawdopodobieństwo tworzenia się złogów na ścianach tętnic, co jest prostą drogą do miażdżycy, maleje. Obniża się ciśnienie krwi. Warto wiedzieć, że miażdżyca i nadciśnienie tętnicze to główne czynniki ryzyka choroby niedokrwiennej serca. Wytrenowane serce pracuje wydajniej, mniej się męczy. Regularny trening sprawia, że sieć naczyń wieńcowych oplatających serce powiększa się; przybywa nowych połączeń. Dzięki temu mięśnie w czasie wysiłku mają lepsze ukrwienie, dostają więcej tlenu. Na co dzień przejawia się to lepszą kondycją nie tylko serca, ale i całego organizmu. W Polsce co roku zawał ma 100 tysięcy osób. Choroby układu krążenia zajmują pierwsze miejsce na liście przyczyn zgonów. Ćwiczyć naprawdę warto.

 

Uciekaj przed osteoporozą

 

Kości rosną do około 20. roku życia. Im bardziej aktywni fizycznie będziemy w tym okresie, tym nasza tzw. szczytowa masa kostna będzie większa. Inaczej mówiąc, im więcej „nabierzemy” masy kostnej dorastając, tym dłużej kości będą mocne i wytrzymałe. Z wiekiem bowiem kości zaczyna ubywać ( ma to związek ze starzeniem się organizmu). Początkowo jednakowo i kobietom i mężczyznom; po 0,5% rocznie. U kobiet po menopauzie proces ten ulega jednak gwałtownemu przyspieszeniu, co jest związane z drastycznym spadkiem stężenia estrogenu (jeden z głównych kobiecych hormonów płciowych). Dlatego najbardziej narażone na osteoporozę są kobiety po 50. roku życia. Choruje 30% spośród nich .Można by jednak zapytać dlaczego 70% kobiet po menopauzie choroba ta omija? Wszystkie badania naukowe potwierdzają korzystny wpływ wysiłku fizycznego w profilaktyce osteoporozy. Aktywność w okresie dojrzewania pozwala zbudować mocne kości, w wieku dojrzałym spowalnia proces ich zaniku.

 

Jakie ćwiczenia są najlepsze na osteoporozę?

 

Najwięcej korzyści dają ćwiczenia, podczas których następuje mechaniczny nacisk na kości. Nie musimy od razu chwytać za sztangę, wystarczy; bieg, marsz, szybki spacer. Obciążenie uzyskujemy dzięki sile grawitacji i masie naszego ciała. Dobrymi ćwiczeniami są pompki i przysiady. Nie jest natomiast polecane pływanie. Również jazda na rowerze nie wzmacnia tkanki kostnej, gdyż pozycja siedząca sprawia, że nogi są odciążone.

Cała prawda o NLP

rozmowa

rozmowa

 

Od jakiegoś czasu coraz głośniej jest w Polsce o NLP czyli Neurolingwistycznym Programowaniu. Pewien popularny tygodnik jakiś czas temu opublikował materiał przedstawiający NLP jako sztukę wrednej i perfidnej manipulacji, dokonywanej przez podłych i niemoralnych uwodzicieli. Taki odpowiednik „pigułki gwałtu” albo „wirus umysłu” służący zniewalaniu… .

 

Wizja dla jednych przerażająca a dla innych kusząca… Poniekąd z tego typu działaniami, polegającymi na manipulacji czy mówiąc ładniej wywieraniu wpływu mamy do czynienia ciągle. Komu z nas nie zdarzyło się nigdy po zakupie zastanawiać „na jaką ja to cholerę kupiłem?” albo zastanawiać jak to się dzieje, że ten facet został ministrem…. A drugiej strony- która żona nie chciałaby umieć nakłonić męża do kupna np. futra a który z kolei mąż nie chciałby żeby jego żona mówiła (szczerze) „oczywiście idź z kolegami na piwo”. Albo umieć skłonić dzieci by wolały odrabiać lekcje niż grać na komputerze…Trudno powiedzieć- wizja bardziej przerażająca czy pociągająca. Tylko czy do końca prawdziwa? Czym właściwie jest owo coraz słynniejsze NLP?

 

Co znaczy termin NLP czyli neurolingwistyczne programowanie?

 

Sam termin pochodzi z lat 70 ubiegłego wieku. Spektakularne sukcesy terapeutów pracujących przy pomocy kompletnie różnych metod skłoniły dwóch badaczy: Grindera i Bandlera do poszukiwania wspólnej wszystkim terapeutom cechy. Tego „czegoś’, co sprawia, że ich klienci zmieniają swoje przekonania i wzorce reagowania, a co za tym idzie, życie. Skupili się przy tym nie na teorii według której działa terapeuta a na strukturze czyli jak działa. Nie co ale jak. Dało to podstawy dwóch bardzo ważnych elementów NLP czyli techniki nazwanej potem „modelowaniem” i pracy na strukturze. Trzecią osobą która przyczyniła się do powstania NLP był Gregory Bateson, brytyjski antropologa i pisarz zajmujący się komunikacją i teorią systemów Studia nad metodami terapeutycznymi (całkowicie różnymi) Fritza Perlsa, Virginii Satir i Miltona H. Eriksona pozwoliły opracować szereg technik niezwykle skutecznych przy uzyskiwaniu indywidualnych zmian osobowości. Kompleksowa metoda szybkiej i łatwej zmiany nieskutecznych wzorców zachowań oraz zastępowania ich bardziej efektywnymi znana jest obecnie jako NLP.

Neuro odnosi się do naszych neurologicznych procesów postrzegania zmysłowego, czucia, emocji i zachowania. Nasza neurologia decyduje zarówno o odbiorze bodźców ze świata zewnętrznego jak i o reakcji na nie, fizjologicznych zmianach jakie możemy łatwo zaobserwować. Nasze ciało i umysł są na tym poziomie nierozerwalnie połączone.

Lingwistyczny związany jest z tym jak do porządkowania naszych myśli, obrazu świata i komunikacji używamy języka. Programowanie zaś oznacza możliwość świadomej organizacji tego co zazwyczaj robimy nieświadomie- naszych przekonań, obrazu rzeczywistości i zachowań.

NLP przy tym skupia się nie na treści a na strukturze naszego subiektywnego doświadczenia. Bada tą strukturę, sposób w jaki organizujemy nasze doświadczenie, to co widzimy, słyszymy i czujemy i jak filtrujemy i zniekształcamy odbierane sygnały. Bada również nasze, świadome i nieświadome, reakcje, zachowania, sposoby i strategie komunikacji. Zdefiniowanie NLP jest rzeczą bardzo trudną i właściwie każdy podałby nieco inna własną definicję. Osobiście określiłbym NLP jako sztukę i naukę uzyskiwania zmiany siebie oraz proces edukacji umożliwiającej nabycie pożądanych cech, przekonań, umiejętności prowadzący do określonego wcześniej celu.

 

Jak działa NLP

 

Autorzy podręczników i trenerzy neurolingwistycznego programowania twierdza, że jakość życia zależy od naszych przekonań i nawykowego sposobu reakcji na problemy. Przekonania kształtują nasze wybory i decyzje o podjęciu bądź zaniechaniu jakiegoś kroku. Styl reakcji wyznacza praktykę radzenia sobie z kłopotami dnia codziennego i potężnymi życiowymi wyzwaniami. Możesz zmienić swoje przekonania i reakcje zarówno nabyte bardzo dawno, przypuszczalnie jeszcze w dzieciństwie, a także to, co pojawiło się niedawno. Techniki NLP polegają na ćwiczeniach wyobraźni, pracy z przekonaniami, nieświadomością i wykorzystaniu emocji do usunięcia starych i utrwalenia nowych wzorców. Jest to swego rodzaju trening mózgu, przyzwyczajonego do jednego stylu funkcjonowania i przestawienia go na nowe, bardziej pożądane tory. Przy czym w odróżnieniu od psychoterapii i w ogóle psychologii NLP nie zajmuje się problemem, a rozwiązaniem. Czyli zamiast zwracać się w przeszłość i szukać przyczyny negatywnego wzorca skupia się na pożądanym rezultacie, zachowaniu i na tym jak go uzyskać. Jest to nota bene strategia stosowana przez odnoszących sukcesy biznesmenów, którą jak się okazuje można z powodzeniem przenieść na wszelkie dziedziny życia i której badanie było również jednym ze źródeł NLP. Dlatego też wielu trenerów NLP również prowadzących z klientami pracę terapeutyczną podkreśla, że NLP nie jest terapią, a raczej edukacją, podejściem praktycznym.

 

Główne założenia NLP

 

1.Mapa nie jest terenem Wiele osób myli swoje osobiste przekonania na temat świata z rzeczywistością. Zmieniając swoje przekonania można łatwiej zmienić siebie i świat. Z docierającej do nas ogromnej ilości informacji każdy dokonuje nieświadomej selekcji filtrowania i zniekształcania, tworząc w ten sposób swoja „mapę rzeczywistości”. Kiedy czytasz słowo „pies” w Twoim umyśle może pojawić się obraz jakiegoś psa. Zapewne inny niż mój. Dla jednej osoby jest to pekińczyk dla kogoś innego owczarek. Botanik i drwal inaczej widzą las. A jeszcze inaczej zbieracz grzybów. Każda mapa pokazuje tylko wycinek rzeczywistości służy innemu celowi i doprowadzi nas gdzie indziej. Zmieniając naszą mapę możemy zmieniać rezultaty naszych poczynań.

 

2.Doświadczenie ma swoją strukturę Sposób zapamiętywania doświadczenia stanowi o jakości jego przeżywania. Zmieniając myślenie o tym doświadczeniu zmieniamy jego jakość. Zmienić doświadczenie możemy poprzez zmianę jego struktury- zmieniając submodalności naszego doświadczenia. Zmieniając ton, nasilenie i tempo głosu wewnętrznego, wielkość, kolorystykę, położenie i inne właściwości obrazów i kinestetykę czyli odczucia w ciele.

 

3.Co jeden człowiek potrafi tego inny może się nauczyć. Jeśli ktoś potrafi osiągnąć coś w swojej dziedzinie, każdy może powtórzyć ten sukces w sferze, która go interesuje. Jeśli możliwa jest determinacja doprowadzająca np. do zostania mistrzem świata w skoku w dal, możliwe jest także napisanie bestsellera. Wszystko jest kwestią poziomu determinacji i odpowiedniej strategii. Strategie mówią, jak organizujesz swoje myśli i zachowania, aby rozwiązać jakieś zadanie. Bardzo ważne w tworzeniu i realizowaniu strategii są odpowiednie przekonania. Jeżeli posiadasz przekonanie, że coś jest dla Ciebie niemożliwe to stosować będziesz strategie które to uniemożliwią. Najważniejszą techniką pozwalającą opanować odpowiednie strategie i umiejętności jest modelowanie.

 

4.Umysł i ciało są elementami tego samego systemu Myśli stale wpływają na stan napięcia mięśni, oddech, uczucia, a te z kolei oddziałują na myśli. Kiedy nauczymy się zmieniać jeden z tych elementów, to znaczy, że potrafimy również zmieniać pozostałe. Występuje tu sprzężenie zwrotne o którym możesz łatwo się przekonać jeżeli przerwiesz na chwile lekturę i staniesz ze spuszczone głową, zwieszonymi ramionami, w pozycji typowej dla depresji…. A po chwili wyprostujesz się uniesiesz głowę, wypchniesz do przodu klatkę piersiową, biorąc głęboki oddech….. Prawda, że teraz musiałbyś mocno próbować czuć się źle?

 

5.Ludzie posiadają cały potencjał, jakiego potrzebują Jesteśmy w stanie osiągnąć wszystko, czego pragniemy, jest to tylko kwestią uruchomienia naszych ukrytych lub nieuświadomionych zasobów.

 

6.Nie można się nie komunikować Podstawą naszego życia jest komunikacja. Nasze relacje zależą w równym stopniu od tego co mówimy, jak i od komunikatów pozawerbalnych: ruchów ciała, mimiki, tonu głosu. Nauczenie się dobrych wzorców komunikacji jest niezbędne do harmonijnego funkcjonowania w kontakcie ze sobą i w relacjach z innymi. Podstawową technika służącą skutecznej komunikacji jest dopasowanie czyli włączenie się do modelu świata drugiej osoby. Może następować zarówno na poziomie idei i przekonań jak zachowań werbalnych i niewerbalnych.

 

7.Znaczenie mojego komunikatu to odpowiedź, jaką otrzymuję To co mówimy i robimy jest odbierane przez innych za pomocą ich mentalnych map świata, filtrów powodujących uproszczenia i inne zniekształcenia. Gdy ktoś usłyszy coś innego niż to, co mieliśmy na myśli, znaczy , że komunikat był nieczytelny, bądź zawierał treści nie do końca uświadamiane sobie przez nadawcę tak samo posiadającego swoje filtry powodujące zniekształcenia odbieranego i nadawanego komunikatu. Każda reakcja na mój komunikat jest informacja zwrotną.

 

8.W każdym zachowaniu tkwią dobre intencje Każde raniące, bolesne, a nawet bezmyślne zachowanie ma u swych korzeni pozytywny cel. Krzyk-by zostać dostrzeżonym. Uderzenie-by obronić się przed niebezpieczeństwem. Ukrywanie-by poczuć się bezpiecznie. Przynajmniej raz w przeszłości przyniosło pozytywny, zamierzony efekt. Zamiast wybaczać czy potępiać takie zachowanie, można oddzielić je od dobrych intencji i pozwolić by do tych samych intencji dołączyć nowe, ulepszone, bardziej pozytywne zachowania. Co innego możesz zrobić by osiągnąć ten sam efekt?

 

9.Ludzie zawsze dokonują najlepszych z dostępnych im wyborów Ludzie zachowują się w określony sposób nie dlatego, że są źli czy bezmyślni. Po prostu dokonują najlepszego z dostępnych wyborów w danej sytuacji, mając dostępne takie a nie inne informacje i takie a nie inne zasoby. Dlatego też NLP pyta- co daje Ci takie zachowanie? Jak możesz osiągnąć ten efekt w sposób bardziej ekologiczny?

 

10.Jeżeli to co robisz nie działa, rób coś innego Jeżeli zawsze robisz to, co zawsze robiłeś- zawsze będziesz dostawać to, co dotąd dostawałeś. Jeżeli chcesz czegoś nowego-zrób coś nowego.

Lekkie ciało i umysł

stres

stres

 

Fast food naszego życia

 

Pośpiech, stres i wszechobecny fastfood. Organizm nie nadąża oczyszczać się w sposób naturalny. Komórki coraz wolniej regenerują się. Zmęczenie, brak energii do pracy, alergie to tylko pierwsze objawy zatrucia cywilizacją. Nasze ciało jest barometrem dla naszej kondycji, zdrowia, stanu psychiki. Nie potrafimy się skoncentrować i wyciszyć, a ciało daje niepokojące sygnały: nie czujemy dawnej lekkości i rześkości, cera straciła świeżość i blask . To cicha i powolna degradacja ciała, ratujemy się doraźnie, liftingami, botoksami, które bardziej poprawiają chwilowo samopoczucie, w konsekwencji dostarczają kolejną porcję toksyn. Co zatruwa? Spaliny, żywność zwłaszcza ta przetworzona i modyfikowana genetycznie. Mięso, z przemysłowego chowu, warzywa i owoce w których znajdują się substancje toksyczne, hormony i antybiotyki, nawozy syntetyczne, środki ochrony roślin. Nie da uniknąć toksyn, to cena postępu technologicznego. Chorujemy z nadmiaru toksyn, są w świecie zewnętrznym, w nas, w ciele. Warto mieć tego świadomość i skutecznie przeciwdziałać niszczącemu ich oddziaływaniu na nasz organizm.

 

Czy jest mi potrzebny detox?

 

Detox to najskuteczniejsza terapia oczyszczania ciała z toksyn . Trwa siedem dni. W trakcie detoxu powstrzymujemy się od spożywania posiłków. Przyjmujemy za to specjalnie dobraną mieszankę ziół skomponowaną przez lekarzy z Nowej Zelandii która pozwala na eliminację toksyn, złogów metali ciężkich,oraz nadmiaru cholesterolu z organizmu. Oczyszczenie zachodzi na wszystkich poziomach : fizycznym, mentalnym, emocjonalnym i podświadomym. Pojawia się nowa energia i większe siły witalne. zajęcia z rozwoju osobistego pozwalają oczyścić swoją świadomość z kompleksów i negatywnych przekonań na temat własnej wartości, uzrdowić relacje ze sobą i bliskimi nam osobami. Procesowi towarzyszą ćwiczenia, spacery oraz masaże.Psychofizyczne efekty są tak pozytywne, że kilkukilogramowy ( 4-9) spadek wagi wydaje się być tylko efektem ubocznym i mało znaczącym.Ciało odmładza się o kilka lat. Jest to przede wszystkim ‘czas dla siebie’ – na łonie przyrody, w ciszy, z dala od zgiełku codziennego życia.

 

Nowe ciało

 

W trakcie detoxu zmienia się zapach skóry, poprawia jej wygląd (jak po liftingu). Wyostrzony smak pozwala z łatwością wyczuwać toksyczne substancje w produktach spożywczych – organizm instynktownie wie co dla niego jest korzystne. Co jeszcze usprawnia detox, wyostrza się wzrok i słuch poprawia się giętkość ciała, reguluje się ciśnienie i obniża poziom cholesterol, podnosi się libido. Wewnętrzna równowaga, jasność i spokój umysłu to skutek uboczny oczyszcznia organizmu. Uregulowane wszystkie procesy wewnętrzne organizmu, uczucie rześkości, to prawdziwa regeneracja na poziomie komórkowym. DETOX należy przeprowadzać w grupie, pod kontrolą lekarza. Wspierają go techniki relaksacyjne, , elementy jogi, rytuałów tybetańskich, masaże. Taka holistyczna praca daje trwałe rezultaty na wielu poziomach naszego życia. Oczyszczeni z toksyn, lepiej myślimy, nasze reakcje emocjonalne są zdrowe, a inni odczuwają przyjemność obcowania z nami. Lekko żyjemy i myślimy.

Ciało mówi

ciało

ciało

 

Każdego dnia mnóstwo zadań wypełnia nasz dzień. Praca od rana do późnych godzin, stres, relacje z pracownikami, problemy, wyzwania zawodowe. Potem dom, zakupy, rodzina i jak dobrze pójdzie odrobinę czasu dla siebie. Ciało jest w ciągłym napięciu i gotowości by podołać wszystkim zadaniom. Nie ma czasu na odpoczynek i regenerację. Pojawiają się bóle głowy, kręgosłupa, mięśni, choroby… i co dalej.

 

Tabletka na wszystko

 

Coraz rzadziej potrafimy odczytać sygnały naszego ciała, a nawet jeśli to często bagatelizujemy je.Staramy się je wyciszyć lub stłumić. Każdy znajduje swój sposób żeby poczuć się lepiej..  Formy doraźnego „zaleczania” symptomów w większości są bardzo zewnętrzne ( tabletki, używki, kolejna kawa). Fast food- fast life. Często tabletka pomaga by stłumić ból na jakiś czas, ale po latach sygnały przekształcają się w chroniczne schorzenia.

 

Słuchaj ciała – ono wie czego potrzebujesz

 

A gdyby tak zamienić radzenie sobie z symptomami na odzyskanie relacji z własnym organizmem? Ciało jest nam potrzebne do wykonywania niezliczonej liczby zadań, a paradoksalnie poświęcamy mu tak niewiele uwagi. Dlaczego coś nas boli?

 

Pamięć ciała

 

Często nie zdajemy sobie sprawy,że to w jaki sposób przychodzimy na świat, pozornie mało znaczące doświadczenia z dzieciństwa mogą obniżyć odporność naszego systemu nerwowego. Ma to wpływ na nasze radzenie sobie ze stresem oraz reakcje emocjonalne w sytuacjach podobnych do tych, jakie zapisane są w naszym ciele. Bardzo rzadko mówi się o tym, że ciało „pamięta”, i zapisuje doświadczenia poprzez obkurczenie tkanek w systemie czaszkowo- krzyżowym.

 

Terapia czaszkowo-Krzyżowa ułatwia samoregulację organizmu

 

Terapia czaszkowo- krzyżowa jest formą nieinwazyjnej terapii manualnej, która pozwala na samoregulację organizmu. Podczas zabiegu terapeuta pracuje z całym systemem czaszkowo- krzyżowym napięcia w całym systemie. Pracuje się tu z przyczyną a nie skutkiem danego objawu czy choroby. Poprzez rozblokowanie kości czaszki usprawnia się przepływ płynu mózgowo rdzeniowego. Jak udowodnili twórcy metody prawidłowy ruch płynu mózgowo-rdzeniowego jest niezbędny do zachowania zdrowia w układzie nerwowym, hormonalnym oraz trzewnym, lecz także dla rozwoju i regeneracji mózgu. Z lekką głową – lekko na duchu Uwalnianie napięć z ciała pomaga uwolnić dawno stłumione i zapomniane emocje. Konsekwencją tego jest zmiana wzorców postępowania i zachowania. Nasze ciało zaczyna mieć wybór w powrocie do równowagi, co wpływa na sposób myślenia oraz jakość przeżywanych emocji. Na co pomaga terapia czaszkowo-krzyżowa? Taka forma pracy z ciałem jest doskonałą formą radzenia sobie z:

  • migrenami
  • bezsennością,
  • bólami pleców
  • fobiami,
  • stanami depresyjnymi i nerwicami.

 

Są to cywilizacyjne już „choroby”, które wynikają z siedzącego trybu życia, sztucznego oświetlenia czy przebywania w klimatyzowanych pomieszczeniach a także  nagromadzonego stresu.  Odbudowanie relacji z własnym ciałem bardzo często odzwierciedla się w naszych relacjach z otoczeniem, ponieważ stajemy się bardziej uważni, świadomi własnych potrzeb oraz tego co dzieje się na zewnątrz

Ciało moim przewodnikiem

rzeka

rzeka

 

Przyglądając się zajęciom ,,Otwartej Rzeki”, trudno zrozumieć, na czym polega siła tej metody. Nie ma tu wyszukanych kroków, nie jest potrzebne poczucie rytmu. Uczestnicy, poruszając się w kręgu, naśladują ruchy instruktora. Te proste gesty–studiowane latami przez specjalistów związanych z psychologią, duchowością, aktorstwem–mają wyjątkową moc.

 

,,Otwarta Rzeka” wymyka się wszelkim klasyfikacjom. Umownie można nazwać tę technikę ekspresyjnym ruchem przy muzyce. Ale metoda obejmuje także masaż, relaksację, medytacje, elementy dramy. Technika ,,Otwartej Rzeki” to złożony system, praca nad rozwojem świadomości na bardzo głębokich poziomach.

 

Zapisane w ciele

 

Wszyscy rodzimy się obdarzeni ogromnym potencjałem: energetycznym, emocjonalnym, intelektualnym. Rzecz w tym, że – pod wpływem różnych uwarunkowań rodzinnych i społecznych – zostaje on zazwyczaj zablokowany. „Z powodu tych blokad nie wszystkim przychodzi łatwo wykonywanie pewnych, na pozór prostych, gestów” – tłumaczy instruktorka Otwartej Rzeki, Włoszka Anna Rita Fiore. „Osoba introwertyczna na przykład może mieć problem z szerokim rozłożeniem ramion – gestem tym wyrażamy otwartość wobec innych, wobec świata. Podczas zajęć szybko pojawia się świadomość ciała, blokady ustępują, napięcia uwalniają się, pojawia się radość z ruchu i wyrażania siebie, dobre samopoczucie. Budzi się nowa energia. Zmienia się sposób widzenia świata”.
 

 

Każdy z nas dąży do tego, by jego potencjał został jak najpełniej wyrażony. Ale do tego potrzebujemy elastycznego ciała, wolności ekspresji. Musimy porzucić różnego rodzaju schematy, role, które kiedyś przyjęliśmy i z którymi z czasem zaczęliśmy się identyfikować. Często są one widoczne gołym okiem: ktoś jest ofiarą, a ktoś mądralą, ktoś szefem, a ktoś maskotką. Nie zdajemy sobie nawet sprawy, jak bardzo taki pancerz charakterologiczny ogranicza naszą kreatywność, nasze zdolności twórcze – może okazać się wręcz swego rodzaju „psychicznym więzieniem”.
 

 

Postawa życiowa wymusza określoną postawę ciałajest ono przecież wiernym odbiciem naszego życia wewnętrznego. Specjalna technika Otwartej Rzeki pozwala „czytać” ciało, odkryć, jaką postawę reprezentujemy, lepiej poznać samego siebie. Jeśli ciało jest spięte, usztywnione, nasze ruchy stają się siłą rzeczy ograniczone – trudno nam w pełni korzystać z naszego potencjału, sięgać po nowe rozwiązania. Na szczęście mamy możliwość łagodnego modyfikowania ciała, czynienia go bardziej plastycznym. Dzięki temu również psyche staje się bardziej elastyczna.
Dzięki Otwartej Rzece odkrywamy, kim jesteśmy i na co nas stać, lepiej rozumiemy nasze potrzeby i pragnienia. Doświadczamy naszej pełni, różnorodności, całej gamy postaw życiowych: dawania i brania, przebojowości i wycofania, kontaktu z samym sobą i z innymi ludźmi, z ziemią i wyższymi wymiarami. Możemy przecież być przedsiębiorczy albo wyczekujący, łagodni albo twardzi, wymagający albo wyrozumiali… Nasze ciało, nawykłe do pewnych gestów, potrzebuje przyswoić sobie (a właściwie przypomnieć) inne – zaniedbane, nie używane. W tych gestach odnajdziemy nowe siły, nowe możliwości. Nowy sposób postrzegania i odczuwania. Harmonię, lekkość, wolność.

 

Wszystko płynie

 

Dlaczego rzeka? To proste: bo wszystko płynie. Wszystko, co żywe. „Bezruch daje nam czasem poczucie bezpieczeństwa, ale to ruch pozwala nam wzrastać” – mówi Włoch Vincenzo Rossi, który (wraz z Argentynką Claudią Casanovas i Brazylijką Marią Clotilde Robustelli) założył 30 lat temu w Neapolu Szkołę Bycia Otwarta Rzeka. To właśnie ruch jest sekretem transformacji: „Każda zmiana zawiera w sobie ruch – wewnętrzny albo zewnętrzny. I oczywiście każdy ruch pociąga za sobą zmianę: jeśli wykonam krok, nie będę już w tym samym miejscu”.
 

 

Ruch praktykowany podczas zajęć Otwartej Rzeki pozwala rozpuścić napięcia, usztywnienia, blokady energetyczne, sprzyja wzrostowi witalności i pewności siebie. Ale uzewnętrzniając różne postawy życiowe, różne formy istnienia oczyszczamy też, oczywiście, pole emocji. Życie emocjonalne wiąże się nieodłącznie z ruchem, przepływem. „Tak płynie rzeka – porównuje Vincenzo Rossi – a to wolno i majestatycznie, a to szybko i gwałtownie; to pędzi i przemienia się w wodospad, to grzęźnie zamieniając się w bagno, by znów rozpocząć swój bieg, czy to spokojny, czy wzburzony”. Nasze życie wewnętrzne też domaga się ekspresji, ruchu. Praktykując ekspresyjny ruch Otwartej Rzeki uwalniamy się od zatorów emocjonalnych, odpowiedzialnych za złe samopoczucie, dolegliwości, udrażniamy przepływ energii. Jak przekonuje Rossi, emocja nigdy nie jest szkodliwa – chyba, że się w niej zablokujemy: „Jeśli nie wyrażamy emocji, nie nauczymy się nigdy wyrażać Życia. A nie ma sensu żyć nie wyrażając Życia”.

Na czym siedzieć za biurkiem?

krzesła

Kolejne godziny mijają, a Ty czujesz, że Twoja pozycja przy biurku jest coraz mniej pionowa, ale za to coraz bardziej wygodna? A może już po trzeciej godzinie pracy zastanawiasz się, czy wszyscy w Twoim departamencie mają tak niewygodne krzesła? Albo koledzy z pracy śmieją się, że nikt w dziale nie leży na swoim krześle tak jak Ty?

Dla każdej osoby prowadzącej siedzący tryb życia i wykonującej pracę biurową zdający się błahym temat siedziska wcale błahą sprawą nie jest. Siedzenie naprawdę jest ważne, a czym mniej wygodne tym bardziej absorbuje, a co gorsza szkodzi.
Zatem czy można siedzieć przez 8 godzin dziennie wygonie ale i zdrowo? Czy można dbać o swój kręgosłup spędzając w pozycji siedzącej 8 – 10 godzin dziennie? I wreszcie czy można siedzieć na czymś innym niż krzesło, a jeśli tak to co na to szef?
 
krzesła
 

Jeśli krzesło, to jakie?

Siedzisko krzesła musi być ustawione na odpowiedniej wysokości – Twoje stopy swobodnie powinny dotykać podłogi (tzn., że możesz oprzeć cała stopę na podłodze). Dodatkowo powinno mieć taką wysokość, żeby kolana znajdowały się niżej niż biodra. Jeżeli chodzi o plecy to dobrze jeśli krzesło ma specjalne podpórki, wymodelowanie pod kręgosłup lędźwiowy i szyjny oraz możliwość regulowania wysokości oparcia. Ważne jest także aby Twoje siedzisko wyposażone było w podłokietniki, na których możesz oprzeć łokcie podczas pisania. Krzesło musi być stabilne oraz obracać się o 3600  co ograniczy nienaturalne wygięcia kręgosłupa, kiedy sięgasz po dokumenty. Dobrze jeśli oparcie krzesła odchyla się do tyłu min. 10 stopni (najlepiej ok. 300).

Jeśli nie krzesło, to co?

Sama nazwa brzmi kosmicznie  – klękosiad – ale jest to ciekawa alternatywa dla tradycyjnego siedzenia. Krzesło to jest połączone z podpórkami pod kolana i pozycja, którą na nim przyjmujemy, przypomina klęczenie. Pomysł jest dobry i genialnie odciąża nasz kręgosłup przy długiej pracy, niemniej jednak nie jest polecany do ciągłego stosowania ze względu na to, że pozycja klęku obciąża stawy kolanowe. Jeśli już w Twoim biurze zdecydowano się na zakup popularnie nazywanych „klęczników” to warto z nich korzystać w ramach przerwy np. ok. 2 godziny dziennie pod koniec dnia pracy.

Ciekawą alternatywą dla krzesła jest też duża piłka. Siedząc na niej cały czas musisz kontrolować swój kręgosłup, bo niestabilność piłki i jej ruch naturalnie to na Tobie wymusza. Ważne aby piłka była odpowiedniego rozmiaru – kąt zgięcia Twoich kolan powinien wynosić ok. 900, a piłka powinna być solidnie napompowana. Dodatkowo zawsze możesz, np., podczas rozmowy przez telefon, wykonać kilka ćwiczeń (np. ruchów okrężnych bioder czy podskoków na piłce).

Jeśli nie piłka, bo jest za duża, zajmuje dużo miejsca lub szef po prostu się na nią nie zgadza, możesz zainwestować w dysk sensomotoryczny. Jest to gumowa poduszka wypełniona powietrzem, która pozwala na ruchy miednicy podczas siedzenia i niejako wymusza utrzymanie prawidłowej pozycji kręgosłupa podczas pracy, a także ciągłą stymulację naszych mięśni.

 

Pamiętaj jednak, że pozycja siedząca nigdy nie będzie dobra dla Twojego kręgosłupa dlatego też jeśli tylko możesz to poruszaj się – wstawaj, chodź (np. podczas rozmowy przez telefon), drukuj na najdalej zlokalizowanej drukarce aby zrobić sobie spacer po dokumenty, jedz posiłki w kuchni, do której musisz się przemieścić.

 
 
Autor: Anna Wachowicz

Nie zadzieraj z Morfeuszem – część III

fragment z kodeksu pracy

Na tzw. Zachodzie pracownicy i pracodawcy dojrzewają do skrócenia czterdziestogodzinnego tygodnia pracy. Polski na taki luksus jeszcze nie stać (już w roku 2013 OPZZ wysunęło pomysł skrócenia ustawowego tygodnia pracy z 40 do 38 godzin).

Pod koniec XX wieku ludzkość będzie dysponowała tak zaawansowanymi maszynami, że człowiek nie będzie musiał poświęcać na pracę więcej niż 15 godzin tygodniowo – prognozował w 1930 roku John Maynard Keynes, słynny brytyjski ekonomista, twórca idei interwencjonizmu państwowego. Ale jeszcze w XIX stuleciu tydzień pracy w zakładach przemysłowych w Europie i USA trwał 60-70 godzin. Robotnicy trwali na stanowiskach dziesięć-dwanaście godzin przez sześć dni w tygodniu, niektórzy musieli stawiać się w pracy także w niedzielne przedpołudnia. System ten upadł nie w wyniku eksplozji humanitaryzmu, czy empatii, lecz w dużej mierze dzięki Amerykanom żydowskiego pochodzenia, którzy ze względu na tradycyjny szabas odmawiali fabrykantom pracy w soboty.

autostrada nocą

Definicje pracy zmianowej i nocnej zawarte są w międzynarodowych aktach prawnych, m.in. w Konwencji nr 171 Międzynarodowej Organizacji Pracy i Zaleceniu nr 178 z czerwca 1990r; Dyrektywie Unii Europejskiej 93/104/EC z 1993r. i Zaleceniu Światowej Organizacji Zdrowia z 1994r. (Konferencja w Pekinie). Według nich praca w porze nocnej oznacza każdą pracę wykonywaną w okresie nie krótszym niż siedem następujących po sobie godzin, włączając okres pomiędzy godzinami 24:00-05:00. Definicja ta nie jest identyczna z definicją obowiązującą w prawodawstwie polskim (stan prawny na 10 maja 2004).

fragment kodeksu pracy

(za: http://archiwum.ciop.pl/15705.html )

Według polskiego prawa dodatek do pensji za każdą godzinę ośmiogodzinnej pracy w nocy (w przedziale godzin 21-7) to 20% stawki godzinowej wynikającej z minimalnego wynagrodzenia za pracę. Pracodawca może płacić więcej, ale nie musi i jak łatwo się domyślić, większość tego nie robi. Informacja o tym, jak firma reguluje zasady pracy nocą, powinny znaleźć się w regulaminie pracy, ewentualnie w umowie o pracę podpisanej z pracownikiem, aby każdy wiedział, czy kwalifikuje się do dodatku, czy nie. Bez względu na ustalenia, pracownik może w godzinach nocnych pracować nie dłużej niż osiem godzin z wyznaczonych dziesięciu. Chyba, że jego praca polega na usuwaniu awarii czy też ochronie mienia. Wystarczy, że „dniówka” pracownika „zachodzi” na minimum 3 godziny pracy w czasie określonym jako nocny, by uznać, że jest pracownikiem wykonującym zadania w porze nocnej.

stoper

To, że praca w nocy nie jest obojętna dla zdrowia znajduje potwierdzenie także w Kodeksie Pracy. Na noc nie mogą być zatrudniane kobiety ciężarne oraz pracownicy młodociani. Prawo bierze również pod ochronę rodziców, którzy sami wychowują dziecko do lat czterech. Niepełnosprawni natomiast formalnie, o ile możliwe jest ich zatrudnianie w czasie dnia, nie powinni pracować nocą. Jeśli do tego dochodzi, muszą przedstawić zaświadczenie lekarskie, że nie ma przeciwwskazań do pracy nocnej na danym stanowisku, a ich stan zdrowia nie jest przeszkodą w wykonywaniu obowiązków.

Pamiętajmy więc – nie należy lekceważyć potęgi snu! Trzeba dołożyć wszelkich starań aby tryb życia i praca nie odbiły się na regularności snu oraz czasie jego trwania.

Pisząc na temat pracy w nocy nie mogłem oprzeć się pokusie przypomnienia sceny z uroczego filmu Stanisława Barei Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz? (1978r.):   https://www.youtube.com/watch?v=SOHHXWxZ7L0

Autor: Krzysztof Pochwicki

Nie zadzieraj z Morfeuszem – część II

mężczyzna śpiący na ławce

Największy problem dla pracujących w nocy stanowi wyregulowanie zegara biologicznego. Stąd też, teoretycznie łatwiej mają właśnie ci, którzy pracują tylko  nocy, a nie w systemie zmianowym.

Według ankiet – 2005r. – blisko 40% Amerykanów śpi w dni robocze krócej niż 7 godzin. To około 1-2 godziny mniej niż przed półwieczem. Ponadto co szósta osoba stwierdziła, że śpi mniej niż sześć godzin na dobę; w większości przypadków to znaczne ograniczenie snu, mogące mieć poważne konsekwencje. W Polsce, kolebce najbardziej ponoć zapracowanego obecnie narodu, też śpimy coraz krócej, przynajmniej 2-3 godziny mniej, niż nasi antenaci. Pracujemy do późnego wieczora lub w nocy, więc mamy coraz bardziej przewlekły niedobór snu. Zaciągamy dług. Dlatego wskazane są krótkie drzemki w ciągu dnia. Drzemka nie może być zbyt długa. Jeśli trwa godzinę lub dłużej, zaburzy sen nocny, a po drugie bardzo trudno z takiej drzemki się obudzić. Osoby pozbawione snu przez dłuższe okresy czasu, często zapadają w tzw. „mikrosen”. Mikrosny to epizody snu trwające 3-10 sekund, przebijające się przez fazę czuwania. Normalnie nie powinny stanowić większego problemu, lecz jeśli twoja praca wymaga precyzji, koncentracji lub mkniesz autem z prędkością 100km/h, wówczas… Tu pozwalam puścić wodze wyobraźni.

mężczyzna śpiący na ławce

Większość pracujących w nocy lekceważy sen. Głównie z przymusu. Gdy człowiek jest chronicznie niewyspany, zaczyna się nerwowość, potem apatia, problemy z jedzeniem, co przekłada się na brak podstawowych składników wyżywienia w organizmie. Spirala zaczyna się nakręcać. Uzyskano dowody, że jeśli chodzi o efekt otępienia i pogorszenie wyników, ograniczenie snu o dwie godziny jest równoważne z wypiciem 2-3 piw; utrata czterech godzin to pięć piw, zaś nieprzespanie całej nocy ma podobne skutki jak pochłonięcie dziesięciu browarów. Sugeruję by się tym przejąć, a nie traktować jako pomysł na potencjalną oszczędność. Tydzień upośledzonego snu ogranicza w takim stopniu jak doba pozbawiona snu; dwa tygodnie odpowiadają 48 godzinom. Wreszcie argument skrajny – człowiek pozbawiony snu ulega stopniowemu wycieńczeniu, właściwie umiera z głodu nawet jeśli przyjmuje pokarm…? Przyczyna tkwi w fundamentalnej chemii życia. Życie wymaga energii. Biologiczną postacią, nośnikiem energii jest ATP (adenozynotrójfosforan), związek powstający w przemianach oddychania komórkowego, następnie wykorzystywany do zasilania procesów anabolicznych (czyli wszelkich syntez). Każdego dnia człowiek przekształca ilość ATP porównywalną z masą swego ciała. Co istotne, wyłącznie podczas snu ATP ulega rozkładowi do ADP wydzielając energię. Śpiąc organizm pracuje zarazem na minimalnym trybie energetycznym.

Aby pomóc czytelnikom w zapamiętaniu ATP, nadmienię, że tzw. stężenie pośmiertne (sztywność mięśni) to właśnie skutek wyczerpania energii mięśni zgromadzonej w postaci cząsteczek ATP.

Zaburzenia snu prowadzą więc do rozchwiania metabolizmu (przykładowo przemian tłuszczy, regulacji stężenia glukozy), czy ogólnie gospodarki hormonalnej. Wykazano – 2005r. -, że otyłość jest ściśle związana z czasem snu. Co ciekawe, osoby śpiące krótko zjadają zazwyczaj mniej kalorii, przy zbliżonym poziomie aktywności fizycznej do śpiących prawidłowo. Przyczyna tkwi przypuszczalnie w niższym poziomie metabolizmu lub zredukowanym poziomie tzw.  termogenezy nie wywołanej ćwiczeniami. Termogeneza to wytwarzanie ciepła w celu utrzymania stałej temperatury ciała. Z naukowego na ludzki – śpisz krócej, mniej się wiercisz, tym samym mniej energii zużywasz.

Niedobór snu zwiększa też ryzyko zachorowań.

Senność uważana jest za główną przyczynę wypadków we wszystkich gałęziach transportu. Powoduje więcej strat niż alkohol, narkotyki.

zegarek

Pozbawienie snu przyczyniło się m.in. do:

katastrofy ekologicznej wywołanej przez tankowiec Exxon Valdez – 24 marca 1989r., u wybrzeży Alaski, statek wszedł na skały. Rozlaniu uległo od 11 do 35 milionów galonów surowej ropy naftowej, w wyniku czego skażono blisko 1900km linii brzegowej. Zginęło około 5 tys. wydr morskich, 250 tys. mew. Oficer odpowiadający wtedy za sterowanie jednostką przez dwa wcześniejsze dni spał tylko po sześć godzin, to zaś nie wystarcza do zachowania wymaganej, pełnej czujności.

uderzenia barki w most przez który biegła autostrada międzystanowa w Webbers Fallus (Oklahoma, USA, 2002r.). Zginęło 14 osób.

– katastrofy promu Challenger, 28 stycznia 1986r. W noc poprzedzającą start pracownicy NASA spali przez niespełna dwie godziny.

wypadku jądrowego w Czarnobylu (26 kwietnia 1986r.). Niedopracowany eksperyment stanowiący przyczynę katastrofy rozpoczął się o godzinie 01:23:04; pierwotnie miała go przeprowadzić dzienna zmiana pracowników.

Daniel Kripke, amerykański badacz zajmujący się tematyką snu twierdzi, że spać powinno się 6,5-7,5 godziny (8 godzin to za dużo). Tacy ludzie są produktywniejsi i szczęśliwsi. Liczba godzin, jakich potrzebujemy by się dobrze wyspać jest uwarunkowana indywidualnie. Są jednak tacy – nie znalazłem danych, jak duża jest to grupa -, którzy śpią trzy godziny i to im wystarcza (czyli organizm nie ponosi szkód). Zarazem nawet u nich przychodzi taki czas, że potrzebują w ciągu dnia drzemki. Przeżywają swego rodzaju „mały kryzys” i muszą jakoś odespać. Na drugim biegunie są tacy jak Albert Einstein, który z łóżka nie wstawał co najmniej przez dziesięć godzin i to w nim podobno formułował teorię względności.

ręce przy biurku

Nie każdy decyduje się na podjęcie pracy zmianowej lub nocnej, zaś ci co ją wykonują często rezygnują w wyniku problemów jakie ona niesie. Najczęściej są to problemy psychosocjalne i zdrowotne. Poczucie izolacji od codziennego życia rodziny i znajomych, brak warunków do właściwego wypoczynku po pracy i szereg innych czynników niekorzystnie wpływają na psychikę pracownika, rozpoczynając łańcuch negatywnych konsekwencji pracy zmianowej. Długotrwała praca w systemie zmianowym jest źródłem stresu, mogącego wpływać niekorzystnie na stan zdrowia pracownika. W grupie pracowników zmianowych stwierdza się wyższy wskaźnik rozwodów, nadużywania leków, występowania depresji.

Nie da się wyspać na zapas, podobnie jak najeść. Ile byśmy nie zjedli, po kilku godzinach znowu będziemy głodni. Można spać dwanaście godzin, ale po kolejnych kilkunastu znowu zmorzy nas sen. Według badań po całkowicie nieprzespanej nocy organizm wraca do normalnego funkcjonowania najwcześniej dopiero po trzech kolejnych przespanych nocach. Co jednak mają zrobić ludzie, którzy w tym czasie muszą pracować?

Leonardo da Vinci na sen poświęcał trzy godziny na dobę. Stosował tzw. sen polifagowy polegający na tym, że podczas doby śpi się kilka razy, ale krótko, po 20-30 minut. Ważne, by zachować takie same odstępy pomiędzy „fazami”. W ten sposób można wysypiać się dzięki dwum-trzem godzinom snu. Da Vinciemu się udało, nie każdemu jednak taka metoda będzie odpowiadać.

Autor: Krzysztof Pochwicki