Zadzwoń: +48 544 44 00 33, +48 604 999 333

Posty autora wellnesswp

Pasja w korporacji

biuro

biuro

 

Włoszka Giovanna D’Alessio, jest światowej sławy coachem, prezesem International Coach Federation. Twierdzi, że można sprawić, by ludzie szli do pracy z chęcią, a dobrą pensję „okupili” zapałem, nie potem i łzami…

Rozmawia Jolanta Maria Berent

 

Jeśli ktoś pracował w tylu  międzynarodowych korporacjach, po czym postanawia zostać coachem, wyobrażam sobie, że te korporacje nieźle mu dały popalić?

Zwykle, gdy się przedstawiam, mówię: pracowałam 15 lat w międzynarodowych firmach i przetrwałam. Byłam w o tyle komfortowej sytuacji, że zawsze zajmowałam stanowiska menedżerskie, mogłam prowadzić styl zarządzania ukierunkowany na rozwój osoby, na słuchanie, angażowanie pracowników. Ale o ile udało mi się stworzyć rodzaj bezpiecznej wyspy dla mojego zespołu, to korporacja nie chciała się zmieniać, działała tam zasada strachu. Obserwowałam też wiele innych korporacji, wszystkie podobne – prawdziwie toksyczne środowisko. Ile niepotrzebnego stresu, ile frustracji, ile zmarnowanej energii! Pomyśl: gdyby udało się zainspirować korporacje, stworzyć sprzyjający klimat w pracy, pomóc ludziom korzystać z ich talentów, kreatywności, pasji… Nie tylko chętnie przychodziliby do pracy, ale i pracowaliby więcej, lepiej.

 

Wciąż pokutuje przesąd, że w pracy nie da  się czuć  komfortowo. Że godziwe wynagrodzenie trzeba okupić potem i łzami?

I to ma napędzać do twórczego działania? Jeśli dokonałaś czegoś, co przeszło twoje najśmielsze wyobrażenia, to dlatego że znalazłaś w tym głęboki sens.

 

Opowiedziałaś mi o własnym doświadczeniu, o tym, że  coś doprowadziło cię daleko poza oczekiwania… Dlaczego, skąd się bierze taka siła? Z pasji?

No właśnie, a w korporacjach tę pasję często zastępuje presja. Ludzie działają w stresie – robią to, co jest do zrobienia od 9 do 17, po czym idą do domu i nie można oczekiwać, że ktoś zostanie dłużej, że będzie szybszy, bardziej błyskotliwy. Wypalają się, odchodzą z pracy z powodu złej atmosfery, a szefowie myślą, że chodzi o pieniądze. Zatrudniając człowieka, trzeba dać mu poczucie, że jego praca czemuś służy – wtedy jest szansa, że obudzi się pasja. Bo ona jest zawsze, tylko trzeba stworzyć dla niej miejsce. Wystarczyłoby już, gdyby menedżerowie zaczęli interesować się pracownikiem jako osobą.

 

Zawsze jakiś punkt wyjścia…?

Szefowie też są sfrustrowani – z powodu małego zaangażowania pracowników – a  co robią, żeby ich zmotywować? Mówienie o osiągnięciach firmy to nie jest motywacja. Dostaję gęsiej skórki, kiedy słyszę: moja praca nie ma dla mnie większego sensu, czuję się pionkiem, numerkiem, narzędziem, którego korporacja używa do realizacji swoich celów, do robienia pieniędzy. Mój szef nie zwraca uwagi na moje potrzeby, nie jest zainteresowany moim rozwojem. Rzadko daje mi informacje zwrotne, co dopiero pozytywne.

 

Lepiej nie chwalić pracownika, bo jeszcze poprosi o podwyżkę?

To wymówka – dowodzi, że szef ma problemy z asertywnością i gdyby doszło do takiej sytuacji, nie potrafiłby sobie poradzić z ewentualną odmową. Z mojego doświadczenia wynika, że pieniądze nie są dla pracownika najważniejszą motywacją. Owszem, są ważne, ale większość osób szuka w pracy wyzwań, które pozwolą im wykazać się swoimi umiejętnościami i je rozwinąć. Skończyły się czasy, kiedy ludzie szukali ciepłej posady na całe życie. Młode pokolenie, wchodzące w świat pracy, chce się uczyć nowych rzeczy, odgrywać wiodącą rolę. Szef musi wiedzieć, jak jego zachowania wpływają na podwładnych. Musi zdawać sobie sprawę z ogromnej odpowiedzialności – że kształtuje te osoby dla świata.

 

Ba! Przyjęło się, że szef jest od tego, żeby kontrolować i ganić?

 

Kij może zadziałać doraźnie, na dłuższą metę nie przynosi rezultatów. Znacznie bardziej  motywuje tworzenie pozytywnej energii, dobrych relacji, zaufanie ludziom. Podstawowe założenie, jakie należałoby przyjąć to: ludzie są kompetentni. Sposób, w jaki ich traktujemy, ma wpływ na jakość pracy, na wyniki. W Wielkiej Brytanii przeprowadzono eksperyment z dwiema grupami uczniów – jedni mieli wysokie wyniki w nauce, drudzy słabe. Nauczycieli poinformowano, że ci wolniejsi są wyjątkowo inteligentni, a ci z wysokimi wynikami niezbyt bystrzy. Co się okazało? Po jakimś czasie wyniki wybitnych drastycznie spadły, a tych „z kłopotami” – nieprzeciętnie wzrosły!

 

Kim właściwie jest  coach? Bo mam wrażenie, że ten termin używany jest w niezbyt precyzyjny sposób?

Dlatego, że jest nadużywany – każdy, kto współpracował z klientem, odbył z nim sesję, mówi, że jest coachem. W rzeczywistości potrzebne jest ogromne przygotowanie, praktyka. Poza tym coaching nie jest terapią. To relacja między klientem a coachem, która służy spotęgowaniu potencjału, uruchomieniu kreatywnych procesów. Punktem wyjścia nie jest tu, jak w terapii, problem – coaching skupia się na przyszłości, na tym, by znaleźć najlepszą drogę do realizacji celów. Coach bardzo uważnie słucha – tego, co klient mówi i tego, co przemilcza. Stara się zobaczyć jego sytuację z lotu ptaka, pomaga mu uświadomić sobie własne  możliwości, usunąć ewentualne przeszkody. Coach zadaje pytania, ale nie podsuwa klientowi gotowych rozwiązań. Relacja między coachem i klientem jest zawsze równorzędna: ty jesteś ekspertem od twojego życia, twojej pracy, coach jest ekspertem od zmiany, procesów. Nie jestem nauczycielem, nie mam dawać rad, wytycznych. Ja raczej rzucam ci wyzwania, pomagam zobaczyć rzeczy z różnych punktów widzenia, ale to ty dokonujesz odkryć, dochodzisz do właściwych rozwiązań.

 

Trochę to wygląda na prowokację?

Tak, coach zawsze prowokuje klienta – do tego, by osiągnął szczyt swoich możliwości. Kiedy ktoś mówi na przykład: chciałbym uzyskać to i to w ciągu roku, pytam: a dlaczego nie za pół ? Tak postąpił ze mną mój pierwszy coach, kiedy postanowiłam rozstać się z firmą i wybrać obecną drogę. Podczas pierwszej sesji spytał mnie, co chcę osiągnąć. Odpowiedziałam, że interesuje mnie świat korporacji, ale nie chcę już pracować w nich jako menedżer, chcę w krótkim czasie zostać coachem. Spytał mnie: czego potrzebujesz? Powiedziałam, że kończę odpowiednie szkolenia, brakuje mi jeszcze biznesplanu, strony internetowej, żeby się wypromować… – W jakim czasie chcesz to wszystko zrobić? – Może rok – nikt nie zna mnie jako coacha, muszę zbudować swoją wiarygodność. – A gdyby nie temat wiarygodności, gdybyś miała do dyspozycji wszystkie zasoby, ile potrzebowałabyś czasu? – Jestem pełna energii, entuzjazmu… trzy miesiące. – Dobrze, więc wytyczamy cel na trzy miesiące – podsumował. Aż mnie zatkało.

 

Jakie narzędzia doceniłaś najbardziej we własnym rozwoju?

Chętnie odwołuję się do medytacji, bo wprowadza mnie w kontakt z samą sobą, budzi moją najgłębszą intuicję, jest źródłem inspiracji, kreatywności. Wpływa też na skuteczność pracy – jestem tak obecna podczas sesji coachingu, że nic nie może rozproszyć mojej uwagi. Poleciłabym to narzędzie nie tylko wszystkim coachom, ale też wszystkim menedżerom, liderom. W ogóle wszystkim. Ważne, by być wciąż otwartym, ciekawym. Jest tyle inspiracji. Mnie na przykład zafascynowała mechanika kwantowa – daje mi punkt widzenia na temat istoty ludzkiej, którego wcześniej w ogóle nie brałam pod uwagę. Widzę, jak nauka i duchowość pięknie się przenikają. Oczywiście, żeby to zobaczyć, musiałam przejść pewną drogę…

 

Zwykle zaczyna się poszukiwania od nauki.

I rzeczywiście wyszłam od nauki, wierzyłam tylko w to, co da się udowodnić. Potem przeszłam moment transformacji osobistej – wszystko niby przez przypadek – teraz mogę wykorzystywać te zdobycze w pracy. Często zaczyna się sesje z klientem od syndromu ofiary, potem idziemy coraz głębiej – rozwijamy świadomość, wznosimy się po spirali. Otwierają się kolejne rzeczy, zmierzamy w kierunku integracji, rozwoju transpersonalnego. Klient może nawet tego nie wiedzieć, nie ma potrzeby. Posługuję się jego językiem, poruszam się po znajomym mu obszarze, ale często widzę, że ta transformacja sięga coraz głębiej. Pomagam dużym organizacjom, właściwie wspólnotom globalnym, by poprzez transformację pojedynczych osób, które w nich pracują, przekształcały siebie. To swego rodzaju skok świadomości. Bo – jeśli nie będziemy wzrastać – czy mamy szansę długo pozostać na Ziemi? Ta praca ogromnie mnie pasjonuje, traktuję ją jako misję. Ale lubię pracować tylko wtedy, kiedy widzę światło transformacji.

 

A nie jest tak, że czasem to Ty masz je zapalić?

 

Ale muszę czuć, że jest potencjał zmiany, chcę być pewna, że – jak to się mówi w żargonie – ktoś jest „coachowalny”. Potrzebne jest zaufanie, otwartość, dobra wola. Bo to klient musi przejść przez ten proces, ja tego za niego nie zrobię.

 

Największe wyzwanie?

To praca w firmach, których prezes mówi: chcę, żebyś pracowała z tym i tym menedżerem, bo potrzebuje coachingu. To nie jest dobry punkt wyjścia, to jakby powiedzieć: z tym człowiekiem coś jest nie tak. Kiedy to słyszę, odpowiadam: a może zaczniemy od pana? Niektórzy przystają na to, inni zamykają się. Brakuje świadomości, że w tej grze biorą udział wszystkie elementy – nie można uzdrowić organizmu koncentrując się na jednym z nich. To jak w związku partnerskim czy w relacji rodzice-dzieci – wiadomo, że są dwie strony.

 

Największa satysfakcja? To może być mgnienie, błysk – nagle widzisz, że ludzie, z którymi pracujesz, mają zupełnie inne światło w oczach. Kiedy widzę to światło, jestem głęboko poruszona. Myślę, że wykonuję tę pracę tylko w oczekiwaniu na ten moment.

Jak rozbudzić kreatywność

W każdym z nas drzemią pokłady twórczego potencjału, ale trzeba je uaktywnić! Oto 5 sposobów na aktywacją twórczego potencjału.

   Poza rutyną

 

Kreatywność to pomysłowość, wychodzenie poza rutynę, patrzenie z wielu perspektyw, a przede wszystkim radość z samego procesu zmiany i tworzenia. Twoja kreatywność może się przejawiać w nowej fryzurze, stylu ubierania, pomyśle na nowy projekt , ale również w pracy artystycznej: poezji, rysunkach, decoupagu, zdjęciach, etc.

 

Co na to badania?

 

Badania wykazały, że jeśli robimy coś, co sprawia nam radość, wzrasta odporność organizmu, całe ciało dostaje „zastrzyk” pozytywnej energii. Jest to też sposób na obniżenie napięcia psychicznego i stresu w organizmie. Warto otworzyć się na swoją twórczość, nawet jeśli jedynym jej odbiorcą będziemy my same lub kilka bliskich osób. Jeśli nie korzystamy ze swojej kreatywności, możemy mieć poczucie, że życie straciło dla nas smak, możemy odczuwać smutek i apatię.

 

Oto kilka propozycji aktywowania twórczego potencjału: 


 

1.Zapytaj siebie, o jakiej twórczej aktywności marzyłaś w dzieciństwie?

 

Spróbuj ożywić te marzenia. Jeśli chciałaś pisać, zacznij od pisania dziennika, opowiadań, a może wpadniesz również na pomysł ciekawej książki? Chciałaś malować? Zapisz się na kurs, kup książkę do samodzielnej nauki podstaw malarstwa, albo po prostu weź kartę papieru i pozwól sobie na spontaniczny, kreatywny zryw! Maluj to, co Ci przyjdzie do głowy. Nawet jeśli będą to tylko kolorowe paski czy okręgi. Nie oceniaj tego. Ekspresja twórcza może Ci przynieść wiele radości.

 

2. Uwierz w swoją kreatywność!

Możesz wielokrotnie powtarzać afirmacje: „Otwieram się na swój twórczy potencjał”, „Jestem kreatywna i twórcza”. Jeśli usłyszysz w sobie głos zaprzeczający temu, pamiętaj, że to Twój wewnętrzny krytyk wewnętrzny, który symbolizuje wszystkie krytyczne słowa jakie słyszałaś w dzieciństwie i czasie dorastania. Rozpoznaj ten głos, pamiętaj że nie musisz go słuchać. Większość z tego, co mówi krytyk, to po prostu nieprawda.

 

3. Wypisz na kartce kilka osób, które cię fascynują

 

Napisz, co dokładnie podziwiasz w tych osobach. Te osoby pokazują Ci, jak wielki potencjał drzemie w Tobie! Nie musisz kopiować ich życia, bądź sobą, po prostu pamiętaj, że masz ogromne możliwości, z których nie korzystasz!

 

4. Załóż twórczy zeszyt.

 

Wpisuj do niego pozytywne sentencje, wklejaj inspirujące obrazki, fotografie z gazet, a przede wszystkim swoje notatki, plany, marzenia, pomysły! Nie oceniaj ich, tylko ciesz się z tworzenia.

 

5. Naucz się jakiejś techniki relaksacji, która wprowadzi Cię w stan alfa

 

Kiedy w mózgu przeważają fale alfa, bieg Twoich myśli spowalnia, czujesz się odprężona, a Twój umysł jest bardziej kreatywny. Możesz wtedy wpaść na ciekawy pomysł. Einstein, Edison oraz wielu innych wynalazców podkreślało, że na najlepsze pomysły wpadali w chwili relaksu, a nie w trakcie wytężonej pracy umysłowej.

 

Warto spróbować!

Corporate wellness narzędziem Corporate Social Responsibility

postać z kulą ziemską w dłoniach
Społeczna odpowiedzialność biznesu (CSR) – koncepcja na tyle już powszechna, że doczekała się nawet odpowiednich regulacji spisanych przez Międzynarodową Organizację Normalizacyjną ISO (dokument ISO26000). Obowiązkowy element strategii rozwijających się organizacji i według badań KPMG z 2014r. wdrażany przez już co drugie duże przedsiębiorstwo w Polsce*.
 
Warto przyjrzeć się zjawisku, bo choć na pierwszy rzut oka CSR kojarzy się wyłącznie z kosztami to jego wpływ na rozwój i wyniki finansowe firmy jest niebagatelny.
 
 
postać z kulą ziemską w dłoniach
 
 
CSR CZYLI CO?
 
Pozwalamy sobie zacytować Wikipedię:
 

Społeczna odpowiedzialność biznesu (przedsiębiorstw) (z ang. CSR – Corporate Social Responsibility) – koncepcja, według której przedsiębiorstwa na etapie budowania strategii dobrowolnie uwzględniają interesy społeczne i ochronę środowiska, a także relacje z różnymi grupami interesariuszy.

Według tego podejścia, bycie odpowiedzialnym nie oznacza tylko spełniania przez organizacje biznesowe (przedsiębiorstwa) wszystkich wymogów formalnych i prawnych, ale oprócz tego również zwiększone inwestycjezasoby ludzkie, w ochronę środowiska i relacje z interesariuszami, którzy mogą mieć faktyczny wpływ na efektywność działalności gospodarczej tych organizacji oraz ich innowacyjność. Zatem wydatki tego rodzaju należy traktować jako inwestycję i źródło innowacji, a nie jako koszt.**

 

BUDOWANIE POZYTYWNEGO WIZERUNKU 
 
Jaki z definicji wniosek? Ano taki, że CSR stanowi istotny element Employer Brandingu (więcej o zjawisku w artykułach: http://corporate-wellness.pl/psyche-wellness-szczegoly-139.htmlhttp://corporate-wellness.pl/psyche-wellness-szczegoly-140.html) czyli budowania pozytywnego wizerunku firmy i aż 52% przebadanych przez KPMG firm tą korzyść dostrzega.
 
W ramach działań CSR firmy budują wizerunek wewnętrzny czyli inwestują w dobre relacje z pracownikami poprzez pozafinansowe ich motywowanie. Pracodawca zdobywa uznanie i zaufanie, bo wdraża programy społeczne chroniące środowisko i inwestuje w aktywności, które rozwiązują istotne dla wszystkich problemy społeczne.
 
Obok dbania o środowisko jest też dbanie o społeczeństwo. Społeczna odpowiedzialność biznesu to odpowiedzialność przedsiębiorstwa za wpływ jego decyzji i działań na społeczeństwo, a więc w pierwszej kolejności na zatrudnionych w firmie pracowników. Jeśli ten wpływ jest negatywny, np. jeśli niewłaściwa ergonomia miejsca pracy sprawia, że pracownicy cierpią na bóle kręgosłupa, to pracodawca społecznie odpowiedzialny nie powinien pozostać na ten problem obojętny.
 
Jednocześnie poprawa wizerunku firmy i wzrost satysfakcji z pracy wśród jej pracowników automatycznie zwiększa atrakcyjność przedsiębiorstwa na rynku pracy, pociągając za sobą możliwość pozyskania wykwalifikowanej kadry i zatrzymania najlepszych pracowników.
 
 
CORPORATE WELLNESS NARZĘDZIEM CSR
 
Zarządzanie zasobami ludzkimi jest drugim z siedmiu obszarów odpowiedzialności społecznej, o których mówi norma ISO26000. Wśród narzędzi które pozwalają realizować strategię CSR w firmie jest coraz częściej wykorzystywany przez HRy wellness korporacyjny służący budowaniu work-lfe balance oraz dbaniu o środowisko i warunki pracy i rozwoju. 71% respondentów (pracowników przedsiębiorstw) badania KPMG uważa, iż jednym z głównych wyzwań stojących przed CSR jest profilaktyka zdrowotna. Firmy oferujące rozwiązania corporate wellness podkreślają wpływ programów prozdrowotnych na wydajność i zaangażowanie w pracę. Przy ich pomocy świadomy pracodawca buduje pożądany wizerunek biorąc odpowiedzialność za zdrowie pracowników, inwestując i szanując ich zdrowie fizyczne i psychiczne oraz środowisko pracy. Poprawę dobrostanu pracowników umiejscawia w strukturze długofalowej strategii rozwoju firmy, świadom, że ludzie to integralna część społecznej odpowiedzialności biznesu.
 
 
Podążając tokiem rozumowania autora definicji CSR na Wikipedii warto raz jeszcze podkreślić, że wdrożenie wellnessu korporacyjnego to nie koszt, a inwestycja. Potwierdzają to wyżej cytowane badania KPMG. 77% respondentów uważa, że działania w ramach CSR przekładają się na zysk dla firmy – 52% twierdzi, że firmy społecznie odpowiedzialne są lepiej postrzegane na rynku, a zdaniem 23% działania w ramach CSR obniżają koszty przedsiębiorstw min. dzięki wydajniejszej bo zdrowszej i bardziej zadowolonej kadrze.
 
Tych z Państwa, którzy chcieliby skutecznie zadziałać w ramach społecznej odpowiedzialności biznesu i poznać bliżej ofertę Corporate Wellness, zapraszamy do kontaktu:
 
Corporate Wellness
 
 
 
 

Open space – tak czy nie?

open space

O tym, jak ważna jest atmosfera w miejscu pracy, pisaliśmy już nie raz. Otoczenie biurowe wpływa na morale pracowników, na ich chęć przychodzenia do pracy. Warunki, w jakich pracujemy, odbijają się na jakości naszej pracy i biada pracodawcom, którzy lekceważą ten aspekt. Na dowód zapraszamy do lektury naszego artykułu na temat istoty aranżacji przestrzeni biurowej: http://corporate-wellness.pl/wellness-w-biurze-szczegoly-170.html. Jakkolwiek niedorzecznie to brzmi – fakt, że siedzimy tyłem do drzwi naprawdę ma wpływ na jakość naszej pracy.

openspace 

Przyjrzyjmy się zatem jednemu z modelów aranżacji biura.

 

Jak to się zaczęło…

Otwarta przestrzeń biurowa to pierwszoplanowy bohater naszego artykułu. Wiele stanowisk pracy zaaranżowanych na dużej przestrzeni ma swoich zwolenników i przeciwników już od momentu, kiedy pojawiły się one pod koniec XIX wieku w USA wraz z rewolucją przemysłową i nagłym wzrostem zapotrzebowania na pracowników. Rąk do pracy potrzeba było coraz więcej, a mury pozostawały na ten problem niewzruszone. Zaczęto więc burzyć ścianki działowe, przestawiać i dostawiać. I szybko dostrzeżono efektywność i oszczędność tego rozwiązania. Przy wznoszeniu kolejnych biurowców zmieniono więc koncepcję aranżacji przestrzeni na tzw. open space.

 

Nie zapominajmy o przepisach

Efektywność efektywnością ale aranżacja open space nie jest wolna od obostrzeń. Przepisy bardzo dokładnie określają wymogi takiego zagospodarowania przestrzeni. Odległości między stanowiskami pracy, przejścia, odległości pomiędzy sąsiadującymi ze sobą monitorami – wszystkie te elementy dokładnie opisuje kodeks pracy i nie wolno ich lekceważyć. Nie tylko ze względu na ewentualną kontrolę ale i z uwagi na komfort, a zatem i wydajność pracy.

 

Open space – tak czy nie?

Podczas podejmowania decyzji o modelu aranżacji biura warto wziąć pod uwagę specyfikę pracy i dobrze przeanalizować wady i zalety open space. Nasze poniższe grafiki nie wyczerpują listy mocnych i słabych stron takiego rozwiązania ale dają już pewne rozeznanie.

 

infografika - wady i zalety open space

 

Dla porównania przedstawiamy też argumenty za i przeciw dla aranżacji gabinetowej. Już z pominięciem oczywistych kontrargumentów na powyższe.

 

infografika - wady i zalety aranżacji gabinetowej

 

Oswajać? Nie oswajać?

 

Boom na modne open space zdaje się jednak powoli przemijać. Naukowcy z Australii przeprowadzili badania według których ponad 50% respondentów narzeka na pracę na open space*, porównując ją z atmosferą jak na ulicy. W takich warunkach o dekoncentrację i spadek produktywności nietrudno.  Pomocne mogą okazać się słuchawki, ścianki działowe, budki telefoniczne i salki konferencyjne, a w skrajnych przypadkach duży napis na ścianie: Uprasza się o zachowanie ciszy! 😉 Pytanie tylko czy wobec głównego argumentu za tj. komunikacyjności nadal warto na open space stawiać… Dodatkowy aspekt, który pozostawiamy do przemyślenia to cytat zaczerpnięty z portalu Korpo24, który posuwa się nawet do porównania, że „współczesny open space to odmiana XIX-wiecznej hali fabrycznej„**… 

 

 

*za:http://gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90445,15638086,Biura_sprzyjajace_dobremu_samopoczuciu.html ** cytat z: http://korpo24.pl/biuro-czy-biurko/

Środowisko pracy a psychologia przestrzeni

leżaki
Każdy z nas, świadomie lub nie, wciela w życie zasady psychologii przestrzeni. Przebywając na co dzień w różnego typu wnętrzach nieświadomie dostosowujemy je do naszych potrzeb w taki sposób, aby zapewniały nam  komfort pracy bądź odpoczynku.
„Psychologia przestrzeni” czyli co?
Psychologia przestrzeni jest wciąż rozwijającą się nauką, która bada pojęcia związane m.in. ze sposobem odziaływania otoczenia na nas oraz zachowaniem przestrzennym człowieka. Twórcą podstaw dla tej nauki jest etnolog Edward Hall, który zajął się badaniem tego rodzaju relacji i opracował tzw. dystanse personalne określające, jakie odległości zachowują ludzie w stosunku do innych osób, co wpływa na odbieranie przez nich przestrzeni.
leżaki
Wyróżniamy cztery rodzaje dystansów:
– Pierwszy, ten najmniejszy, to dystans intymny obejmujący promień do 45 cm od naszego ciała. Osoby, które dopuszczamy w ramach tego dystansu to najbliższa rodzina: mąż, żona, dziecko.
– Drugi dystans sięga od 45 do 120 cm. Nazywany jest indywidualnym i dopuszczamy w ramach niego rodzinę oraz bliskich znajomych.
– Kolejny to już dystans społeczny, określany na 120-360 cm i utrzymywany zarówno z osobami obcymi jak i znajomymi, z którymi nie jesteśmy w bliskich kontaktach.
– Ostatni to dystans publiczny sięgający już ponad 360 cm – dotyczy głównie kontaktów z osobami publicznymi.
W projektowaniu wnętrz zachowanie odpowiednich odległości pozwala na dobry odbiór przestrzeni przez użytkowników i optymalnie z niej korzystanie.
Otoczenie i środowisko pracy bezpośrednio wpływają zarówno na aktywność życiową jak i zawodową człowieka. Mają charakter ukierunkowujący i organizujący. Niewłaściwie zaaranżowane mogą mieć negatywny wpływ na naszą codzienną aktywność.
Doniczka, ramka ze zdjęciem, pluszak…
Z ludzkiej natury wynika, że każdy, zajmując jakąś przestrzeń, stara się jej nadać jak najbardziej indywidualny charakter, po to, by wpłynąć na własne samopoczucie i podkreślić indywidualność. Ludzie naznaczają miejsca swojej pracy osobistą obecnością – oswajają je i w konsekwencji zawłaszczają. W przestrzeni biurowej każdy zakątek jest zawsze „czyjś” – jest strefą codziennej pracy i miejscem bezpiecznym, podczas gdy wszystko poza może być niepewne i budzić niepokój. Takie ‚oswojone miejsce’ jest bez wątpienia przestrzenią kulturową, będącą odbiciem wszelkich zachowań i cech kulturowych jednostek.
Im mniej, tym lepiej
Jak to się ma do efektywności? Dyskusyjnie, bo z jednej strony własny kąt z prywatnymi bibelotami uspokaja, a z drugiej – rozprasza i dekoncentruje. Estetyka otoczenia, prawidłowo wyciszone i oświetlone wnętrze umożliwia skupienie się i swobodne wykonywanie pracy. Zawsze ważna jest skromna i prosta forma, dlatego w biurze powinny znajdować się same najpotrzebniejsze rzeczy, bez zbędnych ozdobników i gadżetów, które jedynie zaśmiecają przestrzeń i rozpraszają. Tu sprawdza się złota zasada, że „im mniej, tym lepiej”.
Pomysły na aranżację
Firmy inwestują w sztukę i profesjonalne doradztwo architektoniczne, aby zaprojektować własne wnętrza zgodne z filozofią firmy. Niektóre z nich tworzą murale z celami firmy i wykorzystują je jako „tapetę” na ścianach. Inne zatrudniają artystów i ilustratorów, którzy idee wyrażone w słowach zamieniają w obrazy i zdjęcia, by lepiej zakomunikować i zainspirować wizją firmy.
Aranżacja przestrzeni a motywacja do pracy

Jednak aby miejsce pracy było przyjazne należy postawić nie tylko na wygląd zewnętrzny firmy ale także na pracownika i jego samopoczucie. Aranżacja przestrzeni wiąże się bezpośrednio z nastawieniem i efektywnością pracy.

Nacisk na zdrowy tryb życia wykracza znacznie poza starą definicję ergonomii. Dziś, zdrowie, uroda i dobre samopoczucie są postrzegane jako nadrzędne czynniki zwiększające produktywność pracy. Wellness w pracy zaczyna być niezbędny.
Aranżacja przestrzeni jest jednym z elementów budowania atmosfery w miejscu pracy. Jeśli jeszcze wnętrza zaaranżowane są tak, by zachęcać pracownika do dbania o zdrowie – do ruchu i  relaksu – sukces gwarantowany.

Idealnym rozwiązaniem jest bezpośredni dostęp do natury, gdzie można się zrelaksować. Kiedyś – ogrody, dziś w gąszczu biurowców raczej balkony, tarasy lub miejsca gdzie pracownik ma np.; płynącą wodę, rośliny itp. pozwolą zebrać myśli i szybko naładować akumulatory do dalszej pracy.

Częścią Wellness jest dbałość o wydajność. I tak, zaledwie 20 minut drzemki daje nam 100% koncentracji każdego dnia. Zadbajmy wiec o to, by w firmie było miejsce z odpowiednimi meblami do relaksu. Na rynku można ich znaleźć bardzo wiele – od poduszek do spania po specjalne kapsuły.

Aranżacja przestrzeni a corporate wellness

Należy pamiętać że dbanie o przestrzeń jest elementem programu prozdrowotnego, który ma na celu poprawę stanu zdrowia pracowników, przy jednoczesnym obniżeniu kosztów pracodawcy związanych ze zwolnieniami lekarskimi i zastępstwami. Wiele firm wdraża kompleksowe programy psychologii przestrzeni, które koncentrują się na zdrowiu oraz modyfikacji stylu życia – siłownie w miejscu pracy, pokoje relaksu, zieleń w biurze, kolorowe kuchnie, pokoje masażu itp. Taka aranżacja zachęca pracowników do skupienia się na kluczowych zachowaniach zdrowotnych, takich jak zwiększenie aktywności fizycznej, poprawę nawyków żywieniowych, umiejętność zarządzania stresem i zaprzestanie używania tytoniu.

Wiemy, że w dzisiejszej gospodarce ludzie są największym kapitałem organizacji. Ich innowacyjność i produktywność decyduje o sukcesie firmy. Dlatego warto zadbać o ich warunki pracy i atmosferę w biurze. Najlepszą pracę uzyskamy w organizacji o zdrowej kulturze i środowisku, które jest autentyczne, inspiruje, poprawia samopoczucie i sprzyja koleżeństwu.
laptop na trawie
Autor: Beata Stefańska

źródła:

http://designteka.pl/energetyzujaca-kapsula.html

„Architektura psychologicznej przestrzeni życia. Behawioralne podstawy projektowania”, Bańka Augustyn

Otoczenie ma znaczenie. I wpływa na wydajność!

biuro dawniej
 
Biurko zawalone papierami, za plecami drzwi, bura ściana na wprost.. i nie wiedzieć czemu nieustannie narastający brak koncentracji. Brzmi znajomo?
 
No coż..
 
Niekomfortowe warunki pracy rozpraszają. Obniżają przez to wydajność, która dla organizacji jest priorytetem. Złe oświetlenie, brak przestrzeni, widok na ścianę.. na pierwszy rzut oka to sprawy marginalne. Spróbujmy jednak 40 godzin tygodniowo spędzić wpatrzeni naprzemiennie w monitor lub ścianę. Nawet najwytrwalsi polegną.
 
 
Kwiatek na biurku a koszty rotacji
 
Nowoczesne biura świecą jednak przykładem. Otwarte, kolorowe przestrzenie, dużo naturalnego światła, roślin.. Trudno czuć się niekomfortowo w takim otoczeniu. Znakomicie wpływa ono na atmosferę w pracy, która jest jednym z głównych czynników oddziaływujących na zaangażowanie i chęć przychodzenia do pracy. Ma to więc też wpływ na biznes – koszty rotacji, employer branding i budowanie sieci ambasadorów marki to dopiero początek listy czynników, na które aranżacja wnętrza i otoczenie mogą mieć niemały wpływ.
 
 
Postaw na właściwą aranżację!
 
Employer branding to w świadomych, rozwijających się organizacjach ważny element ich długofalowej strategii. Dbanie o pracownika i jego komfort pracy jest oczywistym przyczynkiem do poprawy wydajności i jakości wykonywanych obowiązków. Jednorazowa inwestycja w zagospodarowanie przestrzeni biurowej może więc przynieść wyłącznie zysk. Warto jednak zrobić to z głową.
 
 
Przestawiamy!
 
Feng shui to bardzo ostatnimi czasy modna chińska sztuka kształtowania przestrzeni. Według Chińczyków ma ogromne znaczenie dla naszego zdrowia, nastroju, relacji z innymi i jakości naszej pracy. Jej elementy przedarły się już dawno do naszych domowych zaciszy, nie dziwne więc, że zaczynają przedzierać się też do miejsc publicznych – hoteli, restauracji czy biur.
 
I tak, biurko po stronie wschodniej sprzyja koncentracji, a od południa zapewni sukces zawodowy i sławę. Czym wyżej tym energia jest większa, a biuro na najwyższym piętrze budynku pozwala (oczywiście nie dosłownie) rozwinąć skrzydła. Unikajmy miejsc tyłem do drzwi czy okien i wszelkich wycelowanych w nas kantów (też takich z budynku obok). Siedzenie przodem do drzwi uspokaja, bo kontrolujemy sytuację. Porządek na biurku pomaga w organizacji pracy, roślina obok, co ciekawe, wzmacnia zdrowie. Wszystkie zbędne przedmioty rozpraszają i odbierają energię.
 
Dodamy też, już tak nie od Chińczyków jak od siebie, że niekoniecznie trzeba znać zasady feng shui, żeby wiedzieć, że niektóre aranżacyjne zabiegi są po prostu oczywiste – radio nastawione na mszę poranną może zniweczyć działanie kawy u współpracowników, a porozrzucane na biurku akcesoria do makijażu trochę jednak rozpraszają. Nie tylko koleżanki… 🙂
 
 
 
Źle zaaranżowane miejsce pracy ma bezpośredni wpływ na samopoczucie, koncentrację i efektywność, a te przekładają się na chęci i jakość naszej pracy, a zatem rozwój biznesu. Co tu więc dużo mówić – otoczenie zwyczajnie ma znaczenie!
 
 
biuro dawniej

Antykariera – praca w zgodzie ze sobą

kariera

kariera

 

„Albowiem cóż by człowiek zyskał choćby cały świat zdobył, a duszę stracił.

                                                                                                                  Jezus                                                                                                              Rozmowa z Tanną Jakubowicz-Mount i Justyną Masella  Praszyńską o Alterkarierze, świadomej drodze zawodowej

Renata: Rick Jarow, w przedmowie do polskiego wydania książki „Antykariera – w poszukiwaniu pracy życia” napisał: „Coraz powszechniejsza jest świadomość, że wszyscy uczestniczymy w jednej ludzkiej podróży. Świadomość ta wyrasta ponad wszystkie „izmy”. Ponad podziały rasowe, religijne i światopoglądowe. Może życie człowieka jest czymś więcej niż zmaganiem, które trzeba przetrwać? Może jest darem, który otrzymaliśmy? I kiedy w pełni przyjmujemy ten dar, budzi się w nas także potrzeba dawania. Tak właśnie rodzi się praca naszego życia, przeświadczenie o bogactwie możliwości i o wzajemnej współzależności nie tylko z innymi ludźmi, ale ze wszystkim, co żyje, wyzwala nas z kręgu niedostatku, z obrazu świata opartego na lęku, gdzie stale dominuje obawa o własne bezpieczeństwo”. Inspiracją warsztatów, które prowadzisz, jest książka Ricka Jarowa „Antykariera – w poszukiwaniu pracy życia”?

Tanna: Nie tyle książka, ile sam Rick Jarow. Wiele lat temu, w 1993 roku, zaprosiłam go do Polski. On tym chętniej przyjechał, że to kraj jego przodków – dziadkowie Ricka, którzy wyemigrowali do Stanów Zjednoczonych, pochodzili z Radomia. Rick Jarow jest nie tylko antropologiem, nie tylko astrologiem, nie tylko nauczycielem duchowym, ale też uczonym-doktorem nauk humanistycznych i wykładowca studiów religioznawczych w Vassar College..Przebywał wiele lat w Indiach i stamtąd właściwie wywodzi się jego droga antykariery. Rick, jak wielu chłopców z dobrych rodzin, przeznaczony był do zrobienia typowej kariery.

 

Renata: I spełnił marzenia rodziców, nie swoje?

Tanna: Zwykle tak bywa. Tak jest skonstruowane nasze społeczeństwo. Osiągnęliśmy wysoki poziom cywilizacyjny, który promuje kulturę konsumpcyjną. Cywilizacja jest nastawiona na zdobywanie i osiąganie, stawanie się KIMŚ, więc im wyżej się wespniemy po tej drabinie społecznej, tym bardziej jesteśmy szanowani, tym większy mamy prestiż, wyższy status społeczny. I nieważne jest, że rozmijamy się ze sobą, gubimy po drodze siebie. Rick jednak na studiach się zbuntował przeciwko nie swojej wizji SWOJEGO życia i wyjechał do Indii na kilka lat. Ta wędrówka w głąb siebie osadziła go głęboko w przeświadczeniu, że jest stworzony do poszukiwania prawdy o sobie, o swoim życiu i do niesienia pomocy ludziom,  którym też trudno jest się odnaleźć. Spotykał ludzi, którzy po latach zawodowej kariery czuli się niespełnieni, byli w kryzysie z powodu złego życiowego wyboru, bo owszem, wspięli się wysoko, ale drabina była przystawiona nie do tej ściany.

 

Renata: Nie byli szczęśliwi…

Tanna: Nie byli, mimo że osiągali sukcesy materialne. Trafiali do niego ludzie wypaleni zawodowo, opustoszali wewnętrznie, szukając ratunku i powrotu do swojej prawdziwej, a nie narzuconej tożsamości. Rick stał się jednym z pierwszych przewodników duchowych, którzy pokazywali Amerykanom drogę do prawdziwej kariery, tej w zgodzie z  powołaniem.

 

Renata: Każdy z nas ma swoje powołanie?

Tanna: To się wpisuje w koncepcję przyjętą przez psychologię transpersonalną, którą reprezentuję – że życie każdego człowieka ma szczególne znaczenie i przeznaczenie i jesteśmy tak wewnętrznie wyposażeni, żeby to przeznaczenie wypełnić. Wierzymy, że nieprzypadkowo znależliśmy się tutaj na ziemi, w tym czasie, tej przestrzeni i w tej postaci. Mamy coś do zrobienia. I w swoim życiu, i w życiu swoich bliskich.. Tak,  tak jak u „Alchemika” Coelho –  trzeba odnaleźć własną legendę.

 

Renata: A ona jest w nas, nie trzeba szukać po świecie…

Tanna: No właśnie, a my szukamy na zewnątrz. U nas ludzie ze środowisk alternatywnych nie chcieli iść utartą ścieżką, więc wizja Ricka Jarrowa, który proponował poszukiwanie pracy zgodnej z własnym wnętrzem,  bardzo się spodobała. Jego zajęcia i warsztaty w ośrodkach holistycznych w Stanach Zjednoczonych były bardzo popularne, więc jak tylko nadarzyła się okazja, zaprosiliśmy Ricka do Polski.

 

Renata: Jarow mówi, ze antykariera to droga dla odważnych.

Tanna: Jest to oczywiście ryzyko i trzeba odwagi, by stanąć we własnej prawdzie i powiedzieć sobie:  „OK, mogę sporo stracić, bo może nie przyniesie to takich pieniędzy, jak np. kariera w korporacji, ale to jest moje ryzyko i mój wybór. Decyduję się poszukać drogi życia zgodnej z moją tożsamością i ryzykuję, że nagroda, może przyjść nie od razu.

 

Renata: Prowadzone przez siebie warsztaty nazwałaś ścieżką serca.

Tanna: Czerpię z wielu inspiracji, od różnych nauczycieli duchowych, nie tylko od Ricka Jarowa, Arnolda Mindella, ale i różnych tradycji. „Ścieżka serca” zaczerpnięta jest od Tolteków, którzy ufają że nasze czujące sercu wie czego potrzebujemy, aby nasza dusza mogła się rozwijać . To pierwotna wiedza o tym, kim w istocie jesteśmy i czego potrzebujemy, żeby osiągnąć spełnienie. Ścieżka serca jest naturalna – jak Tao, jak woda, która płynie tam, gdzie otwiera się przejście. I kiedy odnajdujemy swoje powołanie, to okazuje się, że wszystkie energie temu sprzyjają. Że to jest naturalny nurt naszego życia. Bo płynie z serca i rozwija się przed nami jak rzeka…

 

Renata: I dąży do oceanu. Do Obfitości.

Tanna: Obfitość nasycona jest miłością i afirmacją. Jak mówi Oskar Wilde: „Pokochanie siebie jest początkiem trwającego całe życie romansu” Przez samo pozwolenie sobie aby być kim jesteśmy, rozwijamy autentyczną miłość do siebie, a to pozwala nam stawać się sobą w pełni.

 

Renata: To jest chyba trudne w świecie, który nam narzuca wiele rozumowych, a nie intuicyjnych rozwiązań. Pójście ścieżką serca wymaga nie lada odwagi. Jak sobie poradzić  z przerażeniem „a co, jeśli mi się nie uda”?

Tanna: Największy lęk czujemy przed sobą jeszcze nieznanym. Uczymy się jak dawać sobie radę z lękiem poprzez budzenie wiary i zaufania do siebie, bo to jest warunkiem zmiany, Wszystko staje się możliwe kiedy kochamy siebie wystarczająco, żeby zmienić swoje życie.

Justyna: Książka Ricka Jarowa i warsztaty Tanny są dobrym krokiem, bo rozpoczynają się od doświadczenia Obfitości. Zaczynamy od pierwszej czakry (ośrodka energii w ciele), która jest związana z naszym zakorzenieniem w świecie i czerpaniem z jego darów. W ramach warsztatów ALTERKARIERY prowadzę zajęcia pracy z ciałem. Moją intencją podczas tych zajęć jest zwrócenie uwagi na to, że nasze ciało może być dla nas dobrym nauczycielem, że poprzez lepszy kontakt z nim odzyskamy spokój, poczucie równowagi i siłę. W moim odczuciu pierwszym krokiem do pokonania strachu jest poczucie tej siły w ciele, w sobie, więc także w duszy: „Ja JESTEM i to jest po prostu wielkie bogactwo”.

 

Renata: Ciało to mądry doradca, podpowiada nam również, że to co robimy, nie jest dla nas dobre.

Justyna: Bardzo wielu uczestników ma sygnały z ciała: bóle głowy, bóle brzucha, przewlekłe choroby. 

Tanna: Spotykamy wiele kobiet z objawami chronicznego zmęczenia, wręcz cierpienia, depresji, wypalenia. Mają już serdecznie dosyć swojej pracy, bycia wykorzystywaną  w machinie korporacyjnej. Dojrzewają do zmiany z dużą determinacją. Czują, że marnują  życie, działają przeciwko sobie, przeciwko własnemu zdrowiu a także przeciwko własnej rodzinie, bo wracają do domu zestresowane i rozstawiają wszystkich po kątach, albo nie mają siły cieszyć się tym, że mają rodzinę i dzieci.

Justyna: Osoby, które pracują w firmach mówią nam, że w dobie kryzysu zwiększyło się, jak to nazywają, zarządzanie strachem. One żyją miesiącami w oczekiwaniu, czy zostaną zwolnione czy nie. Niektóre dojrzewając do zmian rezygnują z pracy i zaczynają robić coś swojego. A inne zostają w swojej pracy, ale dążą do nowej jakości bycia w niej, upominają się o to, co im się należy.

 

Renata: Czasem sami wpadamy we własną pułapkę, zaczynamy się kontrolować, ograniczać swoje prawa i potrzeby, byłe tylko zadowolić szefa i nie stracić miejsca pracy, źródła utrzymania.

Tanna: A sedno Alterkariery polega na tym, by przejść od mentalności braku, niedostatku i lęku do mentalności obfitości. „OK., stracę coś, pewien standard materialny, do którego doszłam/doszedłem, ale dzięki temu zyskam poczucie nasycenia czymś dobrym, czymś, co mnie odżywia i spełnia. Im więcej ludzi uzyska prawdziwe poczucie tożsamości i wybierze życie i pracę zgodne ze swoim powołaniem, tym więcej będzie szacunku i spokoju w relacjach między ludżmi i harmonii na świecie!

 

Renata: Ale ta zmiana nie wyklucza materialnego powodzenia, prawda?

Tanna: Pracujemy w taki sposób, by ludzie odnaleźli wsparcie w sobie, poczucie własnej wartości i przeświadczenie, że pomimo różnych zagrożeń czy trudności „ja jestem pełna/y, a nie pusta/y”.

 

Renata: Właśnie, a my często poczucie wartości czerpiemy z zewnątrz, potrzebujemy akceptacji innych ludzi, ich podziwu.

Tanna: Na to najpiękniej odpowiada poeta mistyczny Rumi:”…Nie szukaj poza sobą. Jesteś źródłem mleka. Nie musisz doić innych! Masz w sobie fontannę, nie szukaj wody z pustym wiadrem. Masz na głowie kosz świeżego chleba, a chodzisz od drzwi do drzwi błagając o okruchy. Pukaj do swoich wewnętrznych drzwi, nie do innych” .

Justyna: Jedna z dziewczyn powiedziała na warsztacie, że wreszcie czuje się bezpieczna, „Jestem w domu, jestem u siebie”.

Tanna: Bo to jest powrót do Domu Pełnego Obfitości. Pojawia się poczucie ufności. Swoiste połączenie duchową pępowiną z całością Istnienia.

 

Renata: Chyba ważne jest też, by bez żalu pożegnać się z przeszłością?  Z życiem, jakie dotąd prowadziliśmy.

Justyna: Albo pożegnać, albo czerpać z niego. To transformacja. Ludzie w czasie tych przemian mówią np.: „OK., nie chcę już pracować w korporacji, ale zdobyłam w niej umiejętności, które teraz wykorzystam w swojej firmie”. To żegnanie się z poczuciem, że trzeba być podległym, zależnym i lojalnym. To dojrzewanie do tego, że „to ja mogę zarządzać tym, co mam w sobie”. Zwiększa się uważność ludzi na sny, na różne znaki, spotkania.

 

Renata: Korzystają z tego, co mieli zawsze, ale nie umieli czerpać.

Tanna: Jedna z kobiet, która jest już bardzo niezadowolona z pracy, ale jeszcze się boi to zmienić, miała piękny, metaforyczny sen. Dryfuje po morzu w maleńkiej łupince – jest pośrodku wielkiej pustki. Zależna od prądów, które ją niosą. Nagle, w polu jej widzenia pojawia się na platformie stary, zniszczony drewniany wiatrak. Boi się go. Ale niespodziewanie znajduje się w środku tego wiatraka i czuje się w nim, jak w pięknym domu, w którym niczego jej nie brakuje.

 

Renata: To jest sen o niej – na zewnątrz wymęczona, spracowana, w zasadzie ruina – a w środku wielkie bogactwo. To piękna metafora duchowej przemiany. Ale co mają zrobić ludzie, którzy nie wiedza, co jest ich powołaniem?

Tanna: Trudno powiedzieć ludziom, co mają robić. Jeśli nie szukają odpowiedzi, to jej nie znajdą. Czasem trzeba jakiegoś kryzysu, jakiegoś przełomu,  by poczuć dojmująco, że coś w życiu jest nie tak, że „to nie jest moje”. Drzewo na jałowym gruncie nie urośnie. Rzeka odcięta od źródła usycha. Żeby się dowiedzieć, trzeba wyruszyć w drogę, podjąć praktykę duchową – np. poprzez modlitwę, medytację, czy kontemplację, sztukę  walki. Coś do człowieka wtedy zaczyna docierać, otwiera się na prawdę o sobie: „co jest rdzeniem mojej istoty, co mnie motywuje, co budzi mnie do życia, co mnie spełnia i zaspokaja, co daje mi poczucie sensu i radości życia?”.

 

Renata: Świadkami jakich przemian duchowych jesteście u uczestników i uczestniczek warsztatów Alterkariery?

Tanna: Jeden z mężczyzn był menedżerem w korporacji, teraz jest szkoleniowcem, Poczuł, że uwielbia uczyć. Praktyka duchowa innego uczestnika warsztatów kolidowała zupełnie z jego pracą, czuł się traktowany przedmiotowo, nie mógł się odnaleźć. Zrezygnował i założył własną firmę, w której jest miejsce także na jego pasje, ekologię, troskę o ludzi i o środowisko.

Justyna: Niektórzy chcą zmienić pracę, ale się boją, a i tak zostają zwolnieni. Los jakby podejmuje decyzję za nich, a oni na ogół przyjmują ten prezent z ulgą i z wdzięcznością. Inni sami się zwalniają. Pewna dziewczyna założyła firmę i zajmuje się terapią tańcem. Zbierała się kilka miesięcy i zauważyła, co zaobserwowałam też u innych, że tak, jak w życiu zawodowym ciężko i dużo pracowała, tak też zadaniowo podeszła do rozwoju, czytała dużo książek na temat rozwoju osobistego i chodziła na rozmaite kursy. W końcu dała sobie taki czas, by się rozpaść i ponownie pozbierać. Ale już działa, inwestuje czas i pracę i wie, że pieniądze przyjdą za chwilę. Inna dziewczyna na pierwszych zajęciach powiedziała, że chce zająć się malowaniem, by pod koniec cyklu dojść do tego, że jej powołaniem jest praca z ciałem, joga. Chce z mężem stworzyć dom, w którym ludzie będą mogli robić dobre rzeczy dla siebie, ale w tej chwili założyła firmę rachunkowo-doradczą, bo ma takie wykształcenie i doświadczenie, po to, by zdobyć pieniądze na swój projekt. W związku z tym nie ma napięcia „oj, będę musiała robić coś, czego nie lubię”, tylko pracuje z dobrą energią i radością, że zarabia pieniądze na to, co później chce robić.

 

Renata: Musicie być niezwykle usatysfakcjonowane, gdy widzicie te przemiany w ludziach.

Tanna:.W ciągu 7 miesięcy otwieramy po kolei największe ośrodki energetyczne ciała. I kiedy  zharmonizują się wszystkie czakry, wtedy rozświetla się taki tęczowy most w kolorach czakr  – czerwonym, pomarańczowym, żółtym, zielonym, niebieskim, indygo i fiolecie.To jest most, który łączy pracę nad sobą z nowym, barwniejszym życiem  Transformacja uczestników ALTERKARIERY kojarzy się także z przemianą z gąsienicy w motyla. Gąsienica jak wiadomo pełza blisko ziemi. Poczwarka, jako forma przejściowa, z utajonym w kokonie potencjałem, musi się rozpaść, przekształcić się, by w końcu wyłonić się w nowej postaci – pięknego, kolorowego motyla.

 

Rozmawiała Renata Mazurowska

Tanna Jakubowicz Mount –    psychoterapeutka, przewodniczaca Polskiego Forum Transpersonalnego .Promuje kulturę holistyczną ujmującą świat i człowieka jako jeden organizm.Wierzy, że tylko odzyskanie łączności z Całością Istnienia może ochronić życie na Ziemi. Prowadzi autorską terapię inicjacyjną, której celem jest sprzyjanie innym w poszukiwaniu swojego prawdziwego Ja, powołania i drogi życiowej. Justyna Masella Praszyńska – dziennikarka, adeptka psychoterapii, uczennica Tanny Jakubowicz-Mount, prowadzi Krąg Matek i warsztaty pracy z ciałem.

Zasługuję na coacha!

coaching

coaching

 

Modne ostatnio jest mieć osobistego coacha. To luksus, dla wysokiej klasy menadżerów. Szkoda, bo zarówno biznes coach jak i life coach to dobrzy sprzymierzeńcy w drodze rozwoju zawodowego i osobistego. Na szczęście liderzy mają możliwości rozwoju kultury coachingowej w organizacji. Coaching polega na wydobywaniu mocnych stron ludzi, pomaganiu im w omijaniu osobistych barier. Zawsze warto pobzyć się ograniczeń, które przeszkadzają w osiąganiu celów i tych życiowych, i tych biznesowych.

Zatem, coaching dobra rzecz!

Coaching koncentruje się na rozwiązaniu, a nie na poszukiwaniu przyczyn problemów. Jest procesem, który wyposaża ludzi w narzędzia, wiedzę, możliwości, aby w pełni rozwijać swoją efektywność w życiu osobistym, w swojej pracy i organizacji.  Na czym polega dobrze definiuje Robert Dilts: „Coaching to trwająca przez określony czas relacja między coachem a klientem, która pomaga klientowi osiągać nadzwyczajne wyniki w swoim życiu, karierze, biznesie lub organizacji. Poprzez coaching klient pogłębia swój proces uczenia się, zwiększa swoje osiągnięcia i podnosi jakość swojego życia”.

Zarządzanie  poprzez coaching

Jak efektywnie wykorzystać coaching w organizacji, jak wdrożyć jako skuteczne narzędzie w zarządzaniu ludźmi. Pomocnym może okazać się Coaching Clinic®, trening który uczy wykorzystania coachingu w organizacji. Jest to popularne na całym świecie szkolenie, w którym wzięło udział ponad 40 000 liderów najbardziej renomowanych firm. Program Coaching Clinic® wyrównuje poziom kompetencji przywódczych wśród kadry menedżerskiej, dostarcza wiedzy na temat zarządzania zespołami, wywierania wpływu, skutecznej komunikacji i pracy zespołowej.  W Polsce jest prowadzony przez licencjonowanych trenerów Corporate CoachU Poland. Szkolenie Coaching Clinic® jest przeznaczone dla: dyrektorów, menedżerów, kierowników, specjalistów w zakresie HR, profesjonalistów w rozwoju jakości, przywódców na każdym poziomie organizacji, którzy chcą nauczyć się zaawansowanej komunikacji i zdolności przywódczych.

Nowe obszary kompetencji

Zarządzanie strategiczne poprzez cele a coaching, przywództwo inspiracyjne poprzez coaching, praktyczny model rozmowy coachingowej i obszary jego zastosowań – to tylko nieliczne przykłady nowych możliwości jakie daje ta metoda. Efektywna komunikacja z wykorzystaniem umiejętności coachingowych ma szerokie pole eksploracji: słuchanie kontekstowe,  zadawanie pytań odkrywających, dostarczanie przekazów uruchamiających zmianę, wzbudzanie motywacji przez docenianie. Narzędzie ułatwia zrozumienie różnic indywidualnych w zakresie komunikacji i daje praktyczne wskazówki by skutecznie porozumieć się z nim w różnych sytuacjach biznesowych.

Biznes XXI wieku – koniec ery beznamiętnych cyborgów

lider

lider

 

W życiu i w biznesie ważne są emocje. Od tego czy potrafimy nimi zarządzać zależy nasze powodzenie i sukces zawodowy.

 

Model kostycznej businesswoman i twardego szefa nie jest już w modzie. Nowoczesny lider rozumie emocjonalne potrzeby współpracowników, jest otwarty, empatyczny i świadomie wpływa na relacje wewnątrz firmy. Paradoksalnie w czasie kryzysu opłaca się zainwestować w takiego właśnie lidera. W USA i krajach Europy Zachodniej coraz większym powodzeniem cieszą się szkolenia rozwijające kompetencje komunikacyjne. Programy antystresowe oferowane są pracownikom korporacji w ramach podstawowego pakietu szkoleń.

 

Czy moda na zdrowy emocjonalnie biznes pojawi się także w Polsce?

 

Emocji w biznesie nie da się wyłączyć i lepiej nauczyć się świadomie nimi kierować – mówi mgr Iwona Kubiak, doradca rozwoju osobistego; od kilku lat prowadzi treningi dla biznesu.

 

Emocje i intelekt partnerzy sukcesu zawodowego

Praca w odpersonalizowanej strukturze, gdzie ,,liczą się funkcje, nie ludzie” okazuje się destrukcyjna dla pracowników, a sama struktura firmy sztuczna i w efekcie nieskuteczna. Niespełnieni i emocjonalnie sfrustrowani pracownicy to słabe zaplecze dla firmy. Niewiele wnoszą kreatywności, a znaczącą część energii kierują na ,,emocjonalne gry” i wewnętrzne konflikty. Daniel Goleman autor bestselleru ,,Inteligencja emocjonalna” dowiódł, że emocjonalność jest siłą, a nie przeszkodą w życiu zawodowym. Tym bardziej, że nie można oddzielić życia emocjonalnego od codziennej pracy, bo jak pisze: ,,Emocje mają duże znaczenie dla racjonalnego postępowania. … Intelekt nie może wykorzystać w pełni swych możliwości bez inteligencji emocjonalnej. Komplementarność układu limbicznego i kory mózgowej oznacza, że w życiu psychicznym każde z nich jest pełnoprawnym partnerem. Kiedy partnerzy ci, dobrze ze sobą współpracują wzrasta inteligencja emocjonalna i sprawność intelektualna.”

 

Zatem nasza sprawność intelektualna w codziennej pracy jest warunkowana umiejętnym korzystaniem z emocji i właściwym zestrojeniem emocji i intelektu. Pozostaje tylko pytanie, jak nauczyć się inteligentnie korzystać z emocji, aby stały się one naszą siłą, a nie przeszkodą?

 

Świadome zarządzenie emocjami – niezbędne w czasach kryzysu. Daniel Goleman pisze: ,,Po to byśmy najpierw mogli zrealizować się w naszym życiu musimy najpierw zrozumieć, co oznacza inteligentnie korzystać z emocji.” Zwiększenie inteligencji emocjonalnej pracowników stanowi wykładnik organizacji nowego paradygmatu. W praktyce oznacza to ,,przesunięcie pracowników” z pozycji ,,Ofiary”, biernie poddającej się okolicznościom do pozycji „Gracza”, czyli pracownika świadomie kreującego okoliczności. Stworzenie zespołu ,,Graczy” to realna korzyść dla samej struktury. Zespół ludzi kompetentnych emocjonalnie to silne zaplecze dla firmy. Według Golemana 80% sukcesu to ludzie w firmie. Negatywny czynnik ludzki jest poważniejszym balastem na drodze rozwoju firmy niż niesprzyjające warunki makroekonomiczne. Tym bardziej w kryzysie warto przyjrzeć się nastrojom i relacjom w organizacji. Nagromadzone konflikty emocjonalne w dłuższej perspektywie są destrukcyjne nawet dla rokującego biznesu. Iwona Kubiak przez wiele lat prowadząc szkolenia komunikacyjne zauważyła, że większość problemów w firmie wynika z konfliktów emocjonalnych, a nie faktycznych trudności merytorycznych czy logistycznych związanych z realizowaniem konkretnego zadania.

 

Sara Zięborak psycholog, doradca rozwoju osobistego, dyrektor Instytutu Peakstates Polska analizując wpływ zaspokojenia emocjonalnego na lojalność wobec firmy i wewnętrzny system motywacyjny dostrzega bardzo silną pozytywną zależność pomiędzy nimi. Podczas indywidualnych treningów prowadzonych wśród managerów, dostrzegła także, że negatywne stany takie, jak apatia, czy syndrom wypalenia, tak powszechne dzisiaj w biznesie, są funkcją całkowitego odcięcia się od emocji w pracy.

 

Zarządzać emocjami warto się uczyć. Wymierne korzyści to polepszenie komunikacji, poprawa relacji i zwiększenie otwartości na kooperację w zespole połączone z rozwinięciem poczucia odpowiedzialności za całościową strukturę firmy. Szczególnie ważny jest także kompetentny emocjonalnie lider, który potrafi zarządzać w stylu naturalnego przywództwa. Rozpoznając emocje umiejętnie buduje odpowiedni model relacji wewnątrz firmy. Sensytywność, elastyczność i empatia okazują się niezbędne w zarządzaniu i taki rodzaj umiejętności warto rozwijać w XXI wieku.

Wyższy standard biznesowych negocjacji

negocjacje

negocjacje

 

Jakość rozmów biznesowych zależy od wielu czynników. Kompetencje merytoryczne i komunikacyjne negocjatorów są ważne. Ale i miejsce, gdzie są prowadzone ma olbrzymie znaczenie dla ich przebiegu.

 

Biznesowa kolacja w zatłoczonej restauracji, dookoła gwar, papierosowy sztynks. Trudno rozmowom nadać charakter kuluarowy.  Po kolacji przyjemnie byłoby kontynuować je nieco w wygodniejszej konwencji. Niestety, nie ma jak przysiąść w lobby, bo ktoś już je zajął. Dobrze negocjujesz? Świetnie! Ale czy aby niedostosowane do biznesowych standardów miejsce nie obniża efektów twojej pracy.

 

Po pierwsze przestrzeń

Przestronna restauracja w dobrym stylu to doskonale zaplecze biznesowych rozmów. Oczywiście przemyślane wcześniej menu, stosowny dobór wina. Możesz skupić się na rozmowach, kelner i sommelier w jednym zadba jest ,,niezauważalny”, ale doskonale panuje nad wszystkim. Po kolacji przenosisz się swobodnie do niezatłoczonego Wine Baru, gdzie bogata oferta trunków podgrzewa rozmowę.

 

Po drugie dyskretnie

 

Nie każde biznesowe spotkania ma mieć charakter publiczny. Wygodnie czasem prowadzić rozmowy w VIP roomie. Dobrze jeśli dobra restauracja ma takie zaplecze. Kilka inteligentnie zaaranżowanych w przestrzeni, łatwo dostępnych, po uprzedniej rezerwacji. Dobrze jeśli mają osobne toalety i oczywiście serwis na odpowiednim poziomie.

 

Można też negocjować w SPA

Już w starożytnym Rzymie wysocy urzędnicy cezara spotykali się w Łaźni. Czy dziś jest to możliwe? Skoro interesy robi się na polu golfowym, lub po meczu Polo, to dlaczego nie w Saunie. Miejskie, ekskluzywne Spa, przestronne, wygodne. Rozluźnione ciało inaczej reaguje niż to spięte i w stresie. Interes życia, może łatwiej  przekonasz partnera biznesowego po relaksującym orientalnym rytuale: Polinezyjskim, Japońskim, Ajurwedyjskim.  Na miejscu doskonałe sushi i szampan, nie trzeba się spieszyć.

Corporate wellness w sieci

google
Korporacyjny wellness czyli dbanie o dobrostan pracownika nie jest już tylko modnym trendem w działaniach HR. Rozwijające się organizacje świadomie angażują się w działania corporate wellness, które są elementem ich długofalowych strategii. W Polsce odsetek firm, które dbają w ten sposób o pracownika i biznes jest wciąż niewielki (4%) ale tendencja ta zmienia się na lepsze.
 

Jeśli dopiero podejmują Państwo decyzję o profesjonalnym wdrożeniu corporate wellness w swoich organizacjach, podpowiadamy wybrane źródła, gdzie znaleźć można szczegółowe informacje o idei. Większość z nich to portale anglojęzyczne. Przypominamy, że koncepcja wellnessu korporacyjnego zrodziła się w Stanach Zjednoczonych, gdzie nie ma powszechnego dostępu do świadczeń medycznych, w wyniku czego koszty ubezpieczeń i opieki zdrowotnej są bardzo wysokie. Pracodawcy finansują pracownikom pakiety medyczne ale w dobie postępujących chorób cywilizacyjnych, ponoszą niemałe z tego tytułu koszty. Corporate wellness jest najlepszą odpowiedzią na ten problem. Poprawia zdrowia pracowników to ogromna oszczędność na kosztach opieki zdrowotnej.

strony internetowe dedykowane wellnessowi korporacyjnemu:
1. http://www.corporatewellnessmagazine.com/ – oficjalny, anglojęzyczny portal informacyjny Corporate Health & Wellness Associacion, gdzie znaleźć można mnóstwo artykułów dotyczących koncepcji i związanych z nią tematów dotyczących zdrowia fizycznego i psychicznego w miejscu pracy. Magazyn ma aż 300 000 czytelników on-line, z których połowa to stali odbiorcy posiadający prenumeratę.
 
2. http://healthyamericans.org – portal dotyczący zdrowia w Ameryce z biblioteką treści związanych z corporate – wellness. Wystarczy wpisać hasło do wyszukiwarki dostępnej na stronie, by odnaleźć teksty dotyczące idei.
 
3. http://naturalhealthcare.ca/http://www.corporatewellnesscanada.com/ – kanadyjskie portale z informacjami, produktami i usługami wellnessu korporacyjnego.
 
 
stowarzyszenia:
http://wellnessassociation.com/ Corporate Health and Wellness Association (CHWA), nazywane też Health and Wellness Association lub Corporate Wellness Association to organizacja typu non – profit skupiająca się na zarządzaniu tematem zdrowia w miejscu pracy. Uchodzą za największe tego typu stowarzyszenie nie tylko w Stanach ale i na świecie.
 
 
kongresy:
 
http://www.employerhealthcarecongress.com/ , podczas którego CHWA organizuje Corporate Wellness Conference. Konferencja jest jedną z największych tego typu w USA. Spotykają się na niej przedstawiciele wielu branż, by dzielić się doświadczeniami z zakresu wdrażania programów wellnessowych w swoich organizacjach.
 
 
tematyka zdrowia na portalach dedykowanych HRom lub zdrowiu, ktore coraz czesciej mają już dedykowane idei zakladki tematyczne:
 
1. http://hrstandard.pl/ (a tam zakładki: http://hrstandard.pl/tag/corporate-wellness/ i  http://hrstandard.pl/tag/zdrowie-pracownikow/ ) to największy w Polsce portal skierowany do osób związanych z branżą HR, zwierający mnóstwo informacji dotyczących najnowszych trendów, które jak w przypadku corporate – wellness mają strategiczne znaczenie dla działów HR w nowoczesnym biznesie.
 
2. International Healthcare Research Center http://www.healthcareresearchcenter.org/ – amerykańskie centrum badawcze typu non-profit, które prowadzi badania min. na temat stanu zdrowia pracowników w rodzimych organizacjach.
 
 
strony internetowe firm, które oferują rozwiązania corporate-wellness:
 
znakomitym źródłem informacji o wellnessie korporacyjnym są firmy, które takie usługi świadczą. Jedną z nich jest Corporate Wellness by MobileMed, której blog zawiera mnóstwo artykułów o koncepcji, jej wpływie na dobrostan pracownika i organizacji. Jeśli byliby Państwo zainteresowani ideą i sposobami na jej wrożenie, zapraszamy do kontaktu: tel. kom.: +48 604 999 333 e-mail: biuro@mobilemed.pl.
 
 
W dobie rozprzestrzeniających się chorób zawodowych, zmiany, która rządzi światem biznesu oraz niżu demograficznego w krajach rozwijających się corporate wellness staje się tematem nie tylko ważnym ale wręcz strategicznym. Nie dziwne więc, że pojawia się na ten temat coraz więcej informacji, a dedykowane artykuły można znaleźć na łamach większości poczytnych magazynów on-line i portali, nie tylko dotyczących zarządzania zasobami ludzkimi.
 
google
 
 
Autor: Lea Gorzkowska

Corporate wellness – coś dla ciała i ducha pracownika

kamyki z napisami body, relax, soul

Do nie dawna w Polsce praktycznie nie mówiło się o programach wzmacniających kondycję fizyczną i psychiczną pracowników. Działania pracodawców na rzecz zdrowia zatrudnionych ograniczały się co najwyżej do finansowania pakietów prywatnej opieki medycznej, a w konkretne działania i aktywne promowanie zdrowia w miejscu pracy angażowali się tylko nieliczni.

Aktualnie sytuacja ulega radykalnej zmianie. Galopujące tempo życia i zataczający coraz szersze kręgi stres spowodowały, że ludzie sami zaczęli poszukiwać większej harmonii w życiu i sposobów, aby nie dać się ‘zwariować’. Na dzień dzisiejszy szacuje się, że w Polsce na depresję cierpi od 1,2 – 1,5 mln osób. To prawie tyle samo, co liczba mieszkańców Warszawy! Co gorsza, eksperci szacują, że ta liczba będzie rosła.

W odpowiedzi na tę sytuację dynamicznie zaczęła się rozwijać branża wellness, czyli rynek zdrowej żywności, sportu, ruchów slow i work-life balance, warsztatów rozwojowych, jogi i świadomości odpowiedzialności społecznej. Współczesny pracownik korporacji nie tylko dojrzewa i oczekuje większej troski o swoje zdrowie w miejscu pracy, ale jest też bezpośrednim konsumentem tej branży. A ponieważ popyt na towary na rynku przedsiębiorstw jest zawsze pochodną na towary konsumpcyjne, tym samym coraz większe jest zainteresowanie programami corporate wellness wśród pracodawców.

Kolejnym czynnikiem są zmieniające się dane demograficzne i kwestia zarządzania międzypokoleniowego w przedsiębiorstwach. W Polsce organizacje, które uwzględniają inne potrzeby i preferencje pracowników ze względu na ich wiek, to wciąż nisza na rynku pracy. A przecież wojna o talenty trwa i pracodawcy nie dostosowujący się do nadchodzącej ‘ery pracownika’ pozostaną w tyle.

Równolegle, ważnym zjawiskiem jest czerpanie wzorców i trendów z krajów rozwiniętych. Na zachodzie trend zarządzania zdrowiem i efektywnością czy corporate wellness funkcjonują od kilkudziesięciu lat i stanowią element strategii biznesowej firm. Pracodawcy zauważają, że pełen potencjał człowieka wynika z jego kondycji fizycznej i psychicznej czyli tzw. dobrostanu, zatem rozwijanie i wzmacnianie dobrostanu pracowników to inwestycja przekładająca się na efektywność biznesu.

Mając na uwadze psychologiczny aspekt zagadnienia – kiedy na naszej osobistej skali wartości coś ma status priorytetu, a takowy coraz bardziej mają tematy związane ze zdrowiem i równowagą praca-dom – rośnie atrakcyjność kogoś, kto nam może te wartości zapewnić i nasza motywacja, aby się w kierunku tej osoby zwrócić. A to oznacza, że dla potencjalnego pracownika pracodawca, który zadba o jego work-life balance, ergonomię pracy, zdrowie i rozwój osobisty, okaże się pracodawcą bardziej atrakcyjnym i docenianym. Trend ten będzie się rozwijał wraz z dalszym rozwojem świadomości po stronie pracownika jak i pracodawcy, ponieważ korzyści są obopólne. Pracodawca wdrażający programy corporate wellness może liczyć na wzrost zaangażowania i lojalności pracowników, lepszą wydajność wykonywanej pracy oraz poprawę relacji między pracownikami – czynniki niezwykle istotne na konkurencyjnych i zmieniających się rynkach.  Te bardziej mierzalne efekty to wzrost satysfakcji z wykonywanej pracy (ponad 40%) oraz zmniejszona fluktuacja i absencja chorobowa pracowników (26%).  

Programy coroprate wellness to wielka szansa na rozwój w oparciu o wykorzystanie pełnego potencjału pracownika, a dodatkowo okazja do wpisania się w trend nowoczesnego i świadomego pracodawcy.

kamyki z napisami body, relax, soul