Zadzwoń: +48 544 44 00 33, +48 604 999 333

Praca – grać albo nie grać? – oto jest pytanie – część I.

W roku 1952 na maszynie Electronic Delay Storage Automatic Calculator (EDSAC) uruchomiono pierwszą graficzną grę komputerową – klasyczne kółko i krzyżyk. Od tamtej pory niewątpliwie wiele się w tej kwestii zmieniło. Gry komputerowe są wszechobecne, sam należę do graczy (aczkolwiek obecnie okazjonalnych). Szeroko pojmowana rozrywka elektroniczna, coraz częściej ściśle sprzężona z Internetem, wkroczyła do naszej codzienności, również do miejsc pracy.

Coraz częściej pracodawcy, menagerowie stawiają sobie pytanie – co zrobić, by pracownik nie wykorzystywał czasu pracy (często również służbowego sprzętu) na granie, czy po prostu surfowanie w zasobach globalnej sieci?

klawisze na klawiaturze

Pracownicy grają lub wchodzą do Internetu. Fakt.

Przeważnie walczy się z tym zjawiskiem. Też fakt.

Czy słusznie?

Specyficzne realia pracy oraz rozwój różnorodnych urządzeń mobilnych przyczyniły się do powstania i rozkwitu gier reprezentujących gatunek zwany casual (ang. gra rekreacyjna, gra codzienna); miesięcznie w tytuły tego typu gra w Internecie 200 milionów osób (2007).

Casuale cechują proste zasady i mechanika rozgrywki oraz to, że nie wymagają od gracza poświęcenia dużej ilości czasu, zaangażowania. Charakterystyczna jest też możliwość szybkiego dotarcia do końcowego etapu lub ciągłej gry bez zapisywania jej stanu i zazwyczaj prosta grafika.

Istotne, że koszty produkcji i dystrybucji tych gier są zazwyczaj niskie. Gry typu casual są najczęściej uruchamiane na komputerach osobistych jako oddzielny program lub w przeglądarkach internetowych, jednak są też popularne na konsolach, telefonach komórkowych. Ciekawe, że 74% osób grających w casuale stanowią kobiety. Z badań wynika także, że większość graczy casualowych to osoby starsze. Gry tego typu są tworzone zazwyczaj dla osób grających rzadziej niż doświadczeni gracze (hardcore gamers), nie uznawanych za fanatyków gier komputerowych.

Przykładowy, subiektywny Top 10 casual games [w:] http://zagraceni.pl/top-10-casual-games

Bez trudu można znaleźć precyzyjniejsze rankingi, chociażby tytułów idealnie nadających się właśnie do grania w biurze. Ich największą zaletą nie jest grafika czy świetna fabuła, ale szybkość, z jaką możemy je w razie czego wyłączyć. Prym wiodą przedstawiciele casual oraz gry „stare”, które przed laty wyciskały soki z ówczesnych komputerów, a dziś…często przeżywają swoistą, drugą młodość. Zakładam, ze nie popełnię grzechu podając tytuły znajdujące się w ścisłej czołówce: Defcon, Skyscraper Simulator, Transport Tycoon, DoomRL, Minecraft, Quake Live, Battlefield Play4Free, wreszcie Football Manager 2011.

Najpopularniejsze są bez wątpienia tzw. gry flashowe/gry Flash, wykonane z wykorzystaniem programu Adobe Flash (dawniej Macromedia Flash). Gry te można odtwarzać na stronie www za pomocą przeglądarki internetowej z zainstalowaną odpowiednią wtyczką (np. Adobe Flash Player) lub w oddzielnym programie do tego przeznaczonym.

mężczyzna z laptopem

Pracownicy wciąż doskonalą techniki i strategie grania, czy spędzania czasu w sieci (np. na portalach społecznościowych). To nowożytne podchody, wirtualna konspiracja.

Gracze pracujący to przeważnie pracownicy biurowi/administracji (31%), osoby na średnich szczeblach kierowniczych i specjaliści (21%), robotnicy (19%) oraz właściciele firm (7%), służby mundurowe (2%). Prezesi, dyrektorzy, wyższa kadra zarządzająca stanowią tylko procent (więcej: http://www.jestemgraczem.com/ ).

W przypadku wpadki konsekwencje mogą być dotkliwe. Pracodawca może ukarać za grę w godzinach pracy, nawet jeśli jest to gra w karty. Realne nie na monitorze. Pracownik podlega odpowiedzialności porządkowej i może zostać ukarany karą upomnienia bądź nagany. Po spełnieniu określonych okoliczności pracodawca może też być uprawniony do rozwiązania łączącej go z pracownikiem umowy o pracę bez wypowiedzenia z winy pracownika (szczegóły [w:] http://www.kadry.abc.com.pl/czytaj/-/artykul/pracodawca-moze-ukarac-pracownika-za-gre-w-karty-w-godzinach-pracy ). Z nieprzestrzeganiem przez pracownika ustalonej organizacji i porządku w procesie pracy mamy do czynienia m.in. w przypadku, gdy pracownik wykonuje w godzinach pracy czynności nie związane z zadaniami wynikającymi ze stosunku pracy. Co istotne, przy stosowaniu kary pracodawca jest zobowiązany brać pod uwagę w szczególności rodzaj naruszenia obowiązków pracowniczych, stopień winy pracownika i jego dotychczasowy stosunek do pracy.

Wyodrębniono sześć nawyków bezsprzecznie obniżających wydajność pracy; podaję je za Portal Business Insider (2014):

1. Sprawdzanie prywatnego profilu na portalu Facebook

Nie dotyczy to jedynie Facebooka. Generalnie tweetowanie, aktualizacja statusu czy kontrola LinkedIna podczas godzin pracy sprawia, że pracownik jest mniej wydajny. Powiadomienie dźwiękowe z mediów społecznościowych odrywa od swoich obowiązków nawet najsprawniejszego wielozadaniowca. W świetle badań prywatne wykorzystywanie mediów społecznościowych w trakcie pracy może prowadzić do negatywnych skutków zarówno wpływających na wydajność, jak i samopoczucie. Niedoskonałości w realizacji zawodowych obowiązków mogą wynikać z ilości czasu spędzonego na tego typu serwisach. W efekcie po okresie przerwy w realizacji powierzonych zadań, trudno jest później powrócić w myślach do podstawowego wyzwania, jakim jest codzienna praca.

2. Zostawanie do późna

3. Brak listy zadań

4. Omijanie obiadu

5. Stronienie od innych

6. Nieproszenie o pomoc

Uff, o graniu ani słowa.

Nie zmienia to jednak faktu, że z komputera oraz Internetu należy umiejętnie korzystać, by nie obniżać jakości pracy. Ludzki umysł stworzony jest do aktywności jednotorowej. Przy komputerze nie skupiamy się na jednej czynności dłużej niż trzy minuty, bo stale coś odwraca naszą uwagę, a do przerwanej pracy wracamy dopiero po ponad 20 minutach. Dobry przykład stanowi tzw. typowy amerykański nastolatek A.D. 2012 (nie znalazłem danych dotyczących Polski, lecz zakładam, że wyniki otrzymano by zbliżone) na monitorze komputera ma otwartych średnio dziesięć różnych okienek i przeskakuje między nimi mniej więcej co 20 sekund. A nawyki przenosimy wszak do pracy. Oczywiście współczesny nastolatek radzi sobie z taką wielozadaniowością (tzw. multitasking) dużo lepiej niż pokolenie ukształtowane przed rokiem 1991 (symboliczny początek „prawdziwego” Internetu), lecz neurolodzy ostrzegają: nie istnieje coś takiego jak równoległe przetwarzanie informacji w mózgu. Kiedy na przykład kierujemy autem jednocześnie rozmawiając przez telefon, to mózg musi stale przełączać się z jednej czynności na drugą. To kosztuje – nie jesteśmy w stanie wykonywać żadnej z tych czynności efektywnie.

Wielozadaniowcy, ludzie korzystający z wielu gadżetów naraz, mają większe kłopoty z koncentracją, częściej nie potrafią odróżniać informacji istotnych od mniej istotnych, popełniają więcej błędów. Mają też gorszą pamięć. Kiedy pracuje się na komputerze, a jednocześnie co pewien czas sprawdza przykładowo pocztę elektroniczną, iloraz inteligencji ulega obniżeniu o 10 punktów (przynajmniej w danej chwili). Nasza uwaga, koncentracja, zdolność zapamiętywania spadają mniej więcej tak jak po bezsennej nocy.

Autor: Krzysztof Pochwicki

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *