Zadzwoń: +48 544 44 00 33, +48 604 999 333

Horoskop dzienny

samotność

 

Rankiem wszedł do budynku i minął szefową. Nie spojrzała na niego, gdy przywitał się obdarzając sympatycznym uśmiechem, który momentalnie zgasł. Przed oczyma zobaczył pokaz slajdów o nowych wytycznych podnoszenia tempa sprzedaży. Wiedział, że nie poszły w górę.

 

Przemierzała korytarz wściekła i rozżalona. Wzrokiem pruła tynk na ścianach. W każdym napotkanym mężczyźnie widziała męża, który wczoraj zapomniał odebrać dzieci z przedszkola, przez co musiała zrezygnować z odwiedzenia siostry w szpitalu. Zacisnęła usta i gryzła język, żeby nie parzył słowem.

 

– Dzień dobry- wyrwało ją i już miała zgromić wzrokiem pana Jacka, ale nie był niczemu winien. Lubiła go. Dlatego przyspieszyła kroku i pomknęła do gabinetu. Asystentce kazała nikogo nie wpuszczać.

 

Jacek zakopał się w raportach i zastanawiał, jak najdelikatniej przedstawić dane, by nie narazić życia przy spotkaniu ze smoczycą.

 

W połowie dnia Marta weszła do gabinetu. W koszu na śmieci zobaczyła stos uczernionych, mokrych chusteczek higienicznych. Wertikale, inaczej niż zwykle, były zasłonięte, światło paliło się tylko przy biurku.

– Zamów mi cztery tusze do rzęs – odezwała się smoczyca zza monitora roztaczającego błękitny blask. Kobieta zrozumiała, że to będzie ostatnie zdanie, jakie dziś usłyszy. Domyśliła się, że szefowa płacze. Po ilości zamówienia wiedziała, że problem potrwa i makijaż będzie odnawiany wielokrotnie. Współczuła, ale nie chciała dać się rozkleić, takiej stanowczej kobiecie nie wypada. Skinęła głową.

 

W poszukiwaniu zapomnienia starała zatopić się w codziennych obowiązkach. Nie mogła skupić się. Bezwiednie przeglądała memy, gdzie dzieci przytulają misie. Oczy miała spuchnięte, więc postanowiła wyjść z biura ostatnia, by nikt jej nie zobaczył. Na czacie wyskoczył post: „Tusze będą dzisiaj”. To na chwilę rozproszyło smutek, „jeden dla Marty, jeden dla córki, i dwa dla siostry w szpitalu z okazji urodzenia dziecka!”.

Po dziewiętnastej zza drzwi dobiegł ją szmer, ktoś podszedł do Marty. Czy oni nie mogą już iść do domu?

Zajrzał pan Jacek. W milczeniu dzierżył segregator niczym dzielny rycerz tarczę. Spojrzał na asystentkę, wziął wdech i już chciał wejść do zwykle otwartego gabinetu, gdy Marta zatrzymała go spojrzeniem.

– Jest zajęta…. yyyyyyy… raportami.

Jackowi krew odpłynęła z twarzy. Do tej godziny powinno się sprawę domknąć, a ona dalej siedzi. Zostawił segregator i na miękkich nogach wyszedł.

Kto to był?- napisała szefowa. Jacek. O tej porze? Stało się coś? Nie powiedział, był blady. Wyszedł. Odczytywanie znaków i domysły mogą zająć dni, tygodnie, lata.

Czy w Twojej firmie komunikacja wygląda podobnie? Może jest wiele miłych rzeczy, których nigdy sobie nie powiedzieliście? Albo niewygodnych, których nie macie odwagi bądź możliwości komunikować? Zajmiemy się tym. Bo szkoda nerwów.

Jak? Porozmawiamy osobno z szefową, Martą i Jackiem.

Następnie, w zależności od sytuacji, nasz specjalista mediator, coach albo trener stworzy sytuację, w której otworzy komunikację.

Dopilnuje, by odbywała się bez przemocy.

Określi ramy, w których będzie bezpieczna i przeprowadzona z szacunkiem.

Zadba o indywidualne potrzeby i poczucie bezpieczeństwa w kontekście zespołu. Będzie uczestniczył i czuwał. Zachowując poufność dotrze do niewyrażonych potrzeb i myśli. Stworzy przestrzeń do ujścia ciśnienia. – Pani Marto, co pani czuje, gdy szefowa płacze? – Współczucie i troskę. – Wyraża je pani? – Nie. – Dlaczego? – Nie wiem, czy mi wolno. – A chciałaby pani mieć na to miejsce…? Zbada rzeczywiste potrzeby i pomoże zidentyfikować bariery

– Panie Jacku, dlaczego pan został po godzinach?

– Myślałem, że dane muszą być na już i chciałem się wywiązać.

– Czy dostał pan takie wytyczne?

– W sumie nie…

Zaproponuje udrożnienie komunikowania uczuć.

– Co pani czuje do swoich podwładnych?

– Lubię ich.

– Czy pani to okazuje?

– Daję prezenty na koszt firmy.

– A oni wiedzą, że to z osobistej sympatii?

– Powinni się domyślić.

Może chcieliby usłyszeć osobiście? A na zebraniach mają przeświadczenie, że na emocje nie ma miejsca? Być może otacza Cię wiele życzliwych osób, lecz nie macie sposobności wesprzeć siebie nawzajem? Bo w domyśle nie wypada? Znajdziemy i wyzwolimy potencjał, który tkwi w codziennym kontakcie. Zapraszamy na indywidualnie opracowany trening klarownej komunikacji i jej wdrażania w strukturach firmy. Przykładowe korzyści dla Jacka, Marty i szefowej

  • Jacek wie, że jest w porządku, zna terminy, nie zostaje bez potrzeby po godzinach
  • Marta otwarcie okazuje troskę w warunkach, które są komfortowe dla obu pań i jest zadowolona
  • Szefowa uczy się otwarcie komunikować gorszy nastrój i nie stresuje pracowników

Korzyści dla firmy

  • szybszy, bezpośredni przepływ informacji między pracownikami
  • jasne określanie reguł i zadań
  • wzajemne wsparcie w zespole wewnątrz organizacji
  • wypracowane modele komunikacji, wedle Waszej potrzeby

Autor: Joanna Frąckiewicz

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *