Zadzwoń: +48 544 44 00 33, +48 604 999 333

Nie zadzieraj z Morfeuszem – część II

Największy problem dla pracujących w nocy stanowi wyregulowanie zegara biologicznego. Stąd też, teoretycznie łatwiej mają właśnie ci, którzy pracują tylko  nocy, a nie w systemie zmianowym.

Według ankiet – 2005r. – blisko 40% Amerykanów śpi w dni robocze krócej niż 7 godzin. To około 1-2 godziny mniej niż przed półwieczem. Ponadto co szósta osoba stwierdziła, że śpi mniej niż sześć godzin na dobę; w większości przypadków to znaczne ograniczenie snu, mogące mieć poważne konsekwencje. W Polsce, kolebce najbardziej ponoć zapracowanego obecnie narodu, też śpimy coraz krócej, przynajmniej 2-3 godziny mniej, niż nasi antenaci. Pracujemy do późnego wieczora lub w nocy, więc mamy coraz bardziej przewlekły niedobór snu. Zaciągamy dług. Dlatego wskazane są krótkie drzemki w ciągu dnia. Drzemka nie może być zbyt długa. Jeśli trwa godzinę lub dłużej, zaburzy sen nocny, a po drugie bardzo trudno z takiej drzemki się obudzić. Osoby pozbawione snu przez dłuższe okresy czasu, często zapadają w tzw. „mikrosen”. Mikrosny to epizody snu trwające 3-10 sekund, przebijające się przez fazę czuwania. Normalnie nie powinny stanowić większego problemu, lecz jeśli twoja praca wymaga precyzji, koncentracji lub mkniesz autem z prędkością 100km/h, wówczas… Tu pozwalam puścić wodze wyobraźni.

mężczyzna śpiący na ławce

Większość pracujących w nocy lekceważy sen. Głównie z przymusu. Gdy człowiek jest chronicznie niewyspany, zaczyna się nerwowość, potem apatia, problemy z jedzeniem, co przekłada się na brak podstawowych składników wyżywienia w organizmie. Spirala zaczyna się nakręcać. Uzyskano dowody, że jeśli chodzi o efekt otępienia i pogorszenie wyników, ograniczenie snu o dwie godziny jest równoważne z wypiciem 2-3 piw; utrata czterech godzin to pięć piw, zaś nieprzespanie całej nocy ma podobne skutki jak pochłonięcie dziesięciu browarów. Sugeruję by się tym przejąć, a nie traktować jako pomysł na potencjalną oszczędność. Tydzień upośledzonego snu ogranicza w takim stopniu jak doba pozbawiona snu; dwa tygodnie odpowiadają 48 godzinom. Wreszcie argument skrajny – człowiek pozbawiony snu ulega stopniowemu wycieńczeniu, właściwie umiera z głodu nawet jeśli przyjmuje pokarm…? Przyczyna tkwi w fundamentalnej chemii życia. Życie wymaga energii. Biologiczną postacią, nośnikiem energii jest ATP (adenozynotrójfosforan), związek powstający w przemianach oddychania komórkowego, następnie wykorzystywany do zasilania procesów anabolicznych (czyli wszelkich syntez). Każdego dnia człowiek przekształca ilość ATP porównywalną z masą swego ciała. Co istotne, wyłącznie podczas snu ATP ulega rozkładowi do ADP wydzielając energię. Śpiąc organizm pracuje zarazem na minimalnym trybie energetycznym.

Aby pomóc czytelnikom w zapamiętaniu ATP, nadmienię, że tzw. stężenie pośmiertne (sztywność mięśni) to właśnie skutek wyczerpania energii mięśni zgromadzonej w postaci cząsteczek ATP.

Zaburzenia snu prowadzą więc do rozchwiania metabolizmu (przykładowo przemian tłuszczy, regulacji stężenia glukozy), czy ogólnie gospodarki hormonalnej. Wykazano – 2005r. -, że otyłość jest ściśle związana z czasem snu. Co ciekawe, osoby śpiące krótko zjadają zazwyczaj mniej kalorii, przy zbliżonym poziomie aktywności fizycznej do śpiących prawidłowo. Przyczyna tkwi przypuszczalnie w niższym poziomie metabolizmu lub zredukowanym poziomie tzw.  termogenezy nie wywołanej ćwiczeniami. Termogeneza to wytwarzanie ciepła w celu utrzymania stałej temperatury ciała. Z naukowego na ludzki – śpisz krócej, mniej się wiercisz, tym samym mniej energii zużywasz.

Niedobór snu zwiększa też ryzyko zachorowań.

Senność uważana jest za główną przyczynę wypadków we wszystkich gałęziach transportu. Powoduje więcej strat niż alkohol, narkotyki.

zegarek

Pozbawienie snu przyczyniło się m.in. do:

katastrofy ekologicznej wywołanej przez tankowiec Exxon Valdez – 24 marca 1989r., u wybrzeży Alaski, statek wszedł na skały. Rozlaniu uległo od 11 do 35 milionów galonów surowej ropy naftowej, w wyniku czego skażono blisko 1900km linii brzegowej. Zginęło około 5 tys. wydr morskich, 250 tys. mew. Oficer odpowiadający wtedy za sterowanie jednostką przez dwa wcześniejsze dni spał tylko po sześć godzin, to zaś nie wystarcza do zachowania wymaganej, pełnej czujności.

uderzenia barki w most przez który biegła autostrada międzystanowa w Webbers Fallus (Oklahoma, USA, 2002r.). Zginęło 14 osób.

– katastrofy promu Challenger, 28 stycznia 1986r. W noc poprzedzającą start pracownicy NASA spali przez niespełna dwie godziny.

wypadku jądrowego w Czarnobylu (26 kwietnia 1986r.). Niedopracowany eksperyment stanowiący przyczynę katastrofy rozpoczął się o godzinie 01:23:04; pierwotnie miała go przeprowadzić dzienna zmiana pracowników.

Daniel Kripke, amerykański badacz zajmujący się tematyką snu twierdzi, że spać powinno się 6,5-7,5 godziny (8 godzin to za dużo). Tacy ludzie są produktywniejsi i szczęśliwsi. Liczba godzin, jakich potrzebujemy by się dobrze wyspać jest uwarunkowana indywidualnie. Są jednak tacy – nie znalazłem danych, jak duża jest to grupa -, którzy śpią trzy godziny i to im wystarcza (czyli organizm nie ponosi szkód). Zarazem nawet u nich przychodzi taki czas, że potrzebują w ciągu dnia drzemki. Przeżywają swego rodzaju „mały kryzys” i muszą jakoś odespać. Na drugim biegunie są tacy jak Albert Einstein, który z łóżka nie wstawał co najmniej przez dziesięć godzin i to w nim podobno formułował teorię względności.

ręce przy biurku

Nie każdy decyduje się na podjęcie pracy zmianowej lub nocnej, zaś ci co ją wykonują często rezygnują w wyniku problemów jakie ona niesie. Najczęściej są to problemy psychosocjalne i zdrowotne. Poczucie izolacji od codziennego życia rodziny i znajomych, brak warunków do właściwego wypoczynku po pracy i szereg innych czynników niekorzystnie wpływają na psychikę pracownika, rozpoczynając łańcuch negatywnych konsekwencji pracy zmianowej. Długotrwała praca w systemie zmianowym jest źródłem stresu, mogącego wpływać niekorzystnie na stan zdrowia pracownika. W grupie pracowników zmianowych stwierdza się wyższy wskaźnik rozwodów, nadużywania leków, występowania depresji.

Nie da się wyspać na zapas, podobnie jak najeść. Ile byśmy nie zjedli, po kilku godzinach znowu będziemy głodni. Można spać dwanaście godzin, ale po kolejnych kilkunastu znowu zmorzy nas sen. Według badań po całkowicie nieprzespanej nocy organizm wraca do normalnego funkcjonowania najwcześniej dopiero po trzech kolejnych przespanych nocach. Co jednak mają zrobić ludzie, którzy w tym czasie muszą pracować?

Leonardo da Vinci na sen poświęcał trzy godziny na dobę. Stosował tzw. sen polifagowy polegający na tym, że podczas doby śpi się kilka razy, ale krótko, po 20-30 minut. Ważne, by zachować takie same odstępy pomiędzy „fazami”. W ten sposób można wysypiać się dzięki dwum-trzem godzinom snu. Da Vinciemu się udało, nie każdemu jednak taka metoda będzie odpowiadać.

Autor: Krzysztof Pochwicki

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *