Zadzwoń: +48 544 44 00 33, +48 604 999 333

Nie siedź spokojnie!

Wysokie wymagania, presja czasu i najlepszych wyników – tak wygląda praca przedstawiciela handlowego. Ciągła walka o efektywność generuje przedłużające się stany napięcia i pobudzenia – stres, od którego trudno się uwolnić nawet po pracy, szczególnie gdy telefon służbowy może zadzwonić o każdej porze. Jaki może być tego efekt? Nerwice, psychozy, depresja, zaburzenie metabolizmu oraz bezsenność.

Jednak silny stres to nie jedyny problem, dotykający osób na tym stanowisku. Jeszcze groźniejszy dla naszego organizmu jest bezruch.

pracownik przy biurku

Tzw. „wymuszona pozycja ciała”, czyli pozycja siedząca, nie nazywa się tak przez przypadek – jest nienaturalna dla człowieka. Przedstawiciel handlowy siedzi praktycznie bez przerwy – w biurze (przygotowując analizy i kontaktując się z klientami), w samochodzie i podczas spotkań biznesowych. Dziś już wiemy, że bezruch jest równie szkodliwy dla zdrowia, co papierosy czy otyłość i na równi z nimi powoduje szereg chorób, które mogą skończyć się utratą sprawności lub odporności, ale też poważniejszymi komplikacjami, a nawet interwencją chirurgiczną. Wymieniać można bardzo długo: choroby serca, cukrzyca, zaburzenie gospodarki hormonalnej, zwyrodnienia stawów, choroby kręgosłupa, bóle reumatyczne… Wyjątkowo groźne są też choroby układu naczyniowego – polegające na osłabieniu i zwężeniu światła naczyń krwionośnych, co skutkuje niedokrwieniem i niedotlenieniem mięśni nóg.

Zrezygnowanie z pozycji siedzącej jest najczęściej niemożliwe, ważne jest więc wypracowanie nawyku robienia krótkich przerw w pracy – choćby na przejście do drugiego pomieszczenia lub kilka przysiadów czy skłonów. A po pracy – regularna aktywność fizyczna, która poprawi kondycję psychofizyczną. W przypadku intensywnego lub często występującego bólu – warto wybrać się do specjalisty, a jeśli nie wiemy, jaka forma ruchu będzie najlepsza, w wyborze pomóc może trener. Warto o siebie zadbać, nasze ciało ma nam służyć przez całe życie.

Autor: Karolina Franaszczuk

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *