Zadzwoń: +48 544 44 00 33, +48 604 999 333

Jesień. Zawsze przeziębiona.

DLACZEGO JESIENIĄ TAK CZĘSTO CHORUJEMY?

Jesienią chorujemy. Od zawsze. Bo chłód, bo deszcze.. i spadek odporności gotowy. Bo brak świeżych warzyw i owoców, które pomogłyby walczyć z wirusami. Oprócz jednak tych jakże oczywistych powodów zapominamy, że jesienią, a przede wszystkim zimą, dotkliwy jest przede wszystkim brak światła słonecznego. Jak „mrok” wpływa na organizm wiedzą wszyscy. Typowe dla okresu jesienno-zimowego spowolnienie – więcej śpimy i jemy, mniej się ruszamy – nie wynika z lenistwa, lecz stanowi bardzo złożoną reakcję organizmu na brak światła. Najgorzej, gdy coraz krótszy czas potencjalnej ekspozycji na naturalne światło nam umyka. Jest ciemno gdy rano wychodzimy z domu, ciemno gdy do niego wracamy. Sztuczne oświetlenie jest zbyt słabe, by zrekompensować niedobór promieni słonecznych. W dni wolne od pracy także siedzimy w zamkniętych pomieszczeniach, bo pogoda nie zachęca do spacerów.

Jednym z rozwiązań jest światłoterapia (fototerapia) – czyli leczenie światłem – zalecana zwłaszcza w przypadku spadku poziomu serotoniny, dopaminy i beta-endorfiny. Prócz zabiegów specjalistycznych, coraz większa – również u nas – staje się oferta lamp antydepresyjnych (np. http://www.ultraviol.pl/produkty/fotovita-lampy-antydepresyjne/).

Dalej kolejny, zwykle lekceważony problem – woda. Jesienią i zimą skóra traci wilgoć prawie dwa razy szybciej niż latem. To efekt wysuszającego działania wiatru i mroźnego powietrza oraz długiego przebywania w niewietrzonych, ogrzewanych pomieszczeniach. Stąd zalecenie – należy pić często, nawet gdy nie odczuwa się pragnienia, minimum 2 litry płynów dziennie.

POMÓŻ SOBIE FARMAKOLOGIĄ

Możemy sięgnąć po domowe sposoby – czosnek, miód, rzeżucha (zachęcam do ponownej lektury artykułu na temat tej witaminowej bomby: http://corporate-wellness.pl/dieta-wellness-szczegoly-84.html ), możemy też sięgnąć po dostępne bez recepty leki. Pamiętajmy jednak, że przy farmakologii zawsze wskazana jest konsultacja z lekarzem lub farmaceutą. Nawet zwykłą witaminą C, przy niewłaściwym jej dawkowaniu, można sobie zaszkodzić.

Nota bene zaś Witaminy C – zaleca się zwracać uwagę na jej uzupełnianie, gdyż umożliwia ona organizmowi obronę przed infekcjami wirusowymi i bakteryjnymi. Witaminę C zawierają między innymi cytrusy: grejpfruty, pomarańcze, klementynki (można je jeść w całości lub pić soki z tych owoców). Popularną alternatywą jest Rutinoscorbin – znany lek wydawany bez recepty z witaminą C i rutyną (poprawia wchłanianie witaminy). Istnieje też lek Cerutin o takim samym składzie. Zalecany jest jako prewencja przeziębień, gdyż witamina C wzmaga produkcję kolagenu, który uszczelniając naczynia utrudnia czynnikom chorobotwórczym przemieszczanie się po organizmie.

Niedobór emitowanych przez słońce promieni nadfioletowych sprawia, że w skórze powstaje za mało witaminy D[1]. Związek ten nie tylko ułatwia przyswajanie wapnia i fosforu (sekret mocnych kości i zdrowych zębów) ale też reguluje wydzielanie insuliny i obniża poziom tzw. złego cholesterolu (lipoproteina LDL). Naturalnie produkty powszechnego spożycia zawierają niewiele tej witaminy. Z tego względu nie ustala się wysokości zapotrzebowania na witaminę D dla zdrowych osób dorosłych, a jedynie dla niemowląt i dzieci (10 mcg/dobę) oraz osób starszych (5 mcg/dobę).

Przyjrzyjmy się jeszcze suplementom. Niektóre moje teksty lub zawarte w nich wątki warto tu przypomnieć (jako ich autor mogę tak zakładać). Na przykład w artykule Jak się uchronić przed chorobami w okresie jesiennym? http://corporate-wellness.pl/medical-wellness-szczegoly-135.html napisałem m.in.: „Spośród suplementów wymienia się zwykle specyfiki zawierające jeżówkę purpurową (znana też jako echinacea), rutynę (nie należy jednak połykać „hurtowo” rutinoscorbinu), aloes (roślina ta niezwykle poprawia przyswajalność witamin C, E). Suplementy diety są też najpopularniejszym źródłem tzw. probiotyków, czyli wyselekcjonowanych kultur bakteryjnych lub drożdży, których zadaniem jest korzystne dla zdrowia działanie w przewodzie pokarmowym. Warto pamiętać, że naturalnym źródłem probiotycznych bakterii są niektóre jogurty, kapusta kiszona czy kwas chlebowy. Czytajmy jednak ulotki załączane do suplementów dostępnych bez recepty, ponieważ to jak je przyjmujemy i czym popijamy nie pozostaje bez znaczenia. Przykładowo wyciąg z pestek grejpfruta (…) wchodzi w interakcje z wieloma lekami min. kardiologicznymi, przeciwalergicznymi, uspokajającymi, immunosupresyjnymi. Nie należy więc łączyć terapii tymi lekami z kuracją preparatem z grejpfruta, ani popijać tabletek sokiem z tego owocu.”

Obecnie, kiedy Polska stała się jednym z państw Europy o najwyższym zużyciu antybiotyków, coraz częściej sięgamy m.in. po homeopatię. Leki homeopatyczne przedstawiane są jako godna rozważenia metoda wsparcia organizmu w obronie przed zimowymi chorobami wirusowymi. Homeopatia to jedno z użytecznych rozwiązań w leczeniu stanów grypowych: w trakcie ich trwania (leczenie objawów), a także po chorobie, w celu odzyskania sił. Decyzję pozostawiam Państwu, drodzy Czytelnicy. Dopóki trwa dyskusja w środowisku kompetentnych na temat realnej skuteczności homeopatii, nie będę jej reklamował. Wspomnieć mogę.

Niezależnie od tego, czy rozważamy sięgnięcie po suplementy czy leki, rozsądne jest zasięgnięcie opinii lekarza lub farmaceuty. Często „wspomagamy” organizm niepotrzebnie.

jesienne liście

Autor: Krzysztof Pochwicki


[1] Terminem „witamina D” określane są związki chemiczne z grupy steroidów, wykazujące działanie przeciwkrzywiczne. Spośród nich największe znaczenie dla człowieka ma witamina D3 (cholekalcyferol) i D2 (ergokalcyferol).

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *