Zadzwoń: +48 544 44 00 33, +48 604 999 333

Posty autora wellnesswp

A dziś na obiad… Energia!

Dieta - blog o Corporate Wellness
 

 

Lunch do pracy… Temat ‚rzeka’. W każdej gazecie, na każdym portalu żywieniowym i blogu o zdrowym żywieniu zalewają nas informacjami co jeść, jak jeść, jak liczyć kalorie… A może nie kalorie tylko indeks glikemiczny? Albo nie… Może lepiej zawartość tłuszczy i węglowodanów? Od natłoku informacji zaczyna nas boleć głowa… i w rezultacie zabieramy do pracy kanapkę lub idziemy na lunch do pobliskiej jadłodajni.

 

 

 

Nie trudno o negatywne konsekwencje takiej diety – tyjemy, czujemy się zmęczeni i ospali, brakuje nam zapału do pracy. Wydajność i zaangażowanie przegrywają ze złym samopoczuciem. Cóż jednak począć, gdy do przygotowania posiłków do pracy potrzeba mnóstwo czasu, a przecież trzeba zrobić pranie, posprzątać, przygotować dzieci do szkoły, zrobić im śniadanie itd.

 

Czy istnieje zatem prosty i szybki sposób na przygotowanie pełnowartościowego, odżywczego i zdrowego posiłku w parę minut?

 

dieta

 

 

Lunch do pracy, czyli sałatka z kaszą

 

Podstawowym składnikiem naszego posiłku jest kasza jaglana.

 

Dlaczego właśnie ona?

 

Kasza jaglana stanowi ogromne źródło witaminy E i lecytyny, która wpływa na poprawę koncentracji i pamięci. Wprawdzie posiada wysoki indeks glikemiczny (po ugotowaniu IG=71) ale dzięki węglowodanom złożonym stanowi doskonałe źródło energii, która w pracy jest niezbędna. Ponadto zawiera ogromną ilość mikroelementów i witamin, a jej działanie zasadotwórcze doskonale wpływa na nasze samopoczucie.

 

 

 

 

 

 

pozostałe składniki sałatki:

– Pomidory (zawierają min. witaminę A, D, K, P i łagodzącą skutki zmęczenia witaminę E, są bogate w antyoksydanty, a zawarty w nich likopen chroni komórki naszego mózgu)
– Kiełki (zawierają witaminy, minerały i białka, chronią przed wolnymi rodnikami, a dzięki niskiemu indeksowi glikemicznemu neutralizują IG ugotowanej kaszy i stopniowo podwyższają poziom glukozy nie dopuszczając do niekorzystnych dla samopoczucia skoków)
– Suszone pomidory (co ciekawe, zawierają jeszcze większą ilość likopenu niż ich nieprzetworzone odpowiedniki)
– Oliwa z suszonych pomidorów (to niezbędny tłuszcz do rozpuszczenia niektórych witamin)
– Prażone pestki słonecznika (zawierają witaminy, cynk, żelazo, potas oraz tryptofan, którego niedobór obniża poziom serotoniny w organizmie i sprzyja stanom depresyjnym)
– Rukola (zawiera witaminy A, C, K i dbającą o prawidłowe funkcjonowanie mózgu witaminę B, kwas foliowy, aminokwasy, wapń i żelazo, które transportuje tlen do komórek organizmu, a przypominamy, że nic tak nie dodaje energii jak porcja tlenu)
– Cebula (zawiera fosfor, zmniejszający poziom hormonów stresu magnez, siarkę, cynk i krzem, które odpowiadają za ogólną odporność organizmu)

 

Ugotowaną kaszę jaglaną mieszamy z odrobiną oliwy z suszonych pomidorów, dodajemy do tego posiekaną cebulkę, pokrojone świeże i suszone pomidory, pestki słonecznika i kiełki. Na koniec dokładamy umyte liście rukoli i gotowe.

 

 

 

ZAOSZCZĘDŹ JESZCZE WIĘCEJ CZASU!

 

Żeby ograniczyć czas ugotuj jednorazowo więcej kaszy jaglanej i przechowuj ją w lodówce (schłodzoną można przechowywać nawet parę dni). Suszone pomidory również możesz posiekać i z powrotem przełożyć do słoiczka, dzięki czemu zawsze będziesz mógł po nie sięgnąć i dołożyć do swojego lunchu, nie marnując czasu na ponowne ich krojenie i kolejne zmywanie. Kupując pestki słonecznika upraż je od razu na patelni i schowaj do pojemnika. Tak przygotowane produkty umożliwią Ci przygotowanie kolejnego posiłku w dosłownie kilka minut.

 

SMACZNEGO 🙂

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Autor: Magdalena Zadrożna

Przepis na energię

Jedzenie dające energię - blog o Corporate Wellness

 

 

Wiele osób boryka się z problemem spadków energii w ciągu dnia lub ma kłopot z wystartowaniem rano i rozpoczęciem pracy. Przyczyna może leżeć w diecie i codziennych nawykach, które można zmienić, żeby sprawniej funkcjonować.

 

 

 

 

Zacznijmy od śniadania

 

 

 

 

 

Nie wychodź z domu bez zdrowego śniadania. Jego brak zazwyczaj pociągnie za sobą szereg niekorzystnych decyzji np. zakup słodkiej bułki lub kanapki z białego pieczywa. Zawarte w nich cukry i niezdrowe tłuszcze spowodują wahania glukozy we krwi, a w konsekwencji spadek wydajności i gorsze samopoczucie.

 

 

 

Dobre, pełnowartościowe śniadanie, jak i większość posiłków, powinno składać się z czterech elementów:

 


    • nierafinowanych węglowodanów tj. pełnoziarnistego pieczywa, płatków zbożowych, grubych kasz czy mąki z pełnego przemiału. Wymienione produkty trawią się powoli, uwalniając niewielkie ilości glukozy na raz, dzięki czemu nie następuje spadek energii. Warto unikać białego cukru i mąki, jasnego pieczywa oraz słodzonych płatków śniadaniowych. Ze względu na fakt, że trawią się w kilka chwil i gwałtownie podnoszą poziom glukozy we krwi, po ich spożyciu następuje nieprzyjemny zjazd energetyczny.

 


    • produktów białkowych, które spowolnią trawienie i zapewnią stabilne uwalnianie energii w pierwszej części dnia. Można też sięgnąć po chudą wędlinę dobrej jakości, jednak ze względu na pewne rakotwórcze działanie przetworzonego mięsa, zdecydowanie lepiej jest użyć mięsa upieczonego samodzielnie.

 


    • zdrowego tłuszczu czyli wszelkiego rodzaju pestek i nasion – siemię lniane, orzechy dowolnego rodzaju lub pestki dyni. Zdrowe tłuszcze znajdziemy też w oleju rzepakowym i oliwie z oliwek oraz dobrych margarynach.

 


    • warzyw lub owoców, których porcja powinna się pojawić w każdym posiłku.

 

 

 

 

Niestety, nawet dobrze zbilansowane śniadanie nie uchroni nas przed spadkiem energii w drugiej części dnia. Warto jej zapobiegać. Podstawową kwestią jest regularność posiłków. Nie koniecznie muszą to być posiłki co 2-3 godziny, ale 3 posiłki dziennie to minimum. Najlepiej jeśli przygotujemy zbilansowany posiłek do pracy. Dobrze też mieć pod ręką jakąś zdrową przekąskę – świeże lub suszone owoce, orzechy lub warzywa.

 

 

 

 

Zalecane napoje

 

 

 

 

 

Śniadaniom często towarzyszy kawa. I nie ma w tym nic złego! Musimy jednak pamiętać, że o ile jedna kawa rano pobudzi do działania, tak kolejna i następna dawka kofeiny już nie pomogą, by lepiej skoncentrować się na pracy. Zamiast więc czwartej filiżanki kawy lepsza będzie zielona herbata, która rozszerza naczynia krwionośne i sprawia, że krew będzie swobodniej krążyć po organizmie, w tym docierać do mózgu.

 

 

 

Nie zapominajmy o nawadnianiu. Większość ludzi jest lekko odwodniona, ponieważ pragnienie pojawia się dopiero przy umiarkowanym odwodnieniu (około 2% utraty płynów). Badania pokazują, że osoby odwodnione oceniają swoje samopoczucie i zdolność koncentracji jako znacznie gorsze.

 

 

 

 

 

Aktywność fizyczna

 

 

 

Problem spadków energii w ciągu dnia może leżeć też głębiej. Najlepszą profilaktyką jest ruch. Osoby aktywne fizycznie lepiej metabolizują węglowodany i dzięki temu nie doświadczają kryzysów, wywołanych spadkami glukozy we krwi. Jeśli nie trenujemy regularnie, w sytuacji kryzysowej sugerujemy szybki spacer lub kilka minut pajacyków, co poprawi krążenie krwi i ułatwi koncentrację.

 

 

 

Jeśli mimo zadbania o dietę i aktywność fizyczną nadal nie widzimy poprawy, warto skonsultować się z lekarzem. Przewlekłe zmęczenie może wynikać np. z niedoborów żelaza, witaminy B12 lub D.

 

 

 

jedzenie dające energię

Piramida na zdrowie

Grupy produktów - blog o Corporate Wellness

 

Początek roku to okres postanowień noworocznych. Rzucę palenie, będę więcej się ruszać, zacznę biegać… w odpowiedzi na te wyzwania 2016 rok przywitał nas uaktualnionym i szalenie pomocnym narzędziem – nową piramidą żywienia. Nową, bo jak każda koncepcja, piramida ewaluowała od 1992 roku, kiedy to w trosce o zdrowie swoich rodaków Amerykański Departament Rolnictwa (USDA) przygotował pierwszy jej schemat.

 

I tak, na przestrzeni ponad 20 już lat piramidowe zasady prawidłowego żywienia nieustannie się zmieniały wraz ze zmianą rozwoju gospodarczego i przemysłowego, zmianą trybu życia człowieka i coraz większą wiedzą na temat żywności. Ewaluowały też poza samą dietę, uwzględniając w piramidzie aktywność fizyczną i kontrolę masy ciała (Body Mass Index).

 

Krótką jej historię przedstawiamy dwutorowo: dla wersji amerykańskiej i wywodzącej się z pierwszej piramidy USDA wersji polskiej:

 

USA

 

Amerykański Departament Rolnictwa o zdrowie Amerykanów zaczął dbać już w 1943r. tworząc najpierw bazę 7 podstawowych, zalecanych do spożycia grup produktów spożywczych, a w 1956r. wersję uproszczoną – obejmującą 4 takie grupy,

 

grupy produktów

źródło: U.S. Department of Agriculture za: http://www.archives.gov/global-pages/larger-image.html?i=/press/press-kits/whats-cooking/images/21406-l.jpg&c=/press/press-kits/whats-cooking/images/21406.caption.html

 

 

 

grupy produktów

źródło: U.S. Department of Agriculture za: http://www.npr.org/sections/thesalt/2016/01/13/462821161/illustrating-diet-advice-is-hard-heres-how-usda-has-tried-to-do-it?amp

 

 

W 1992r. USDA stworzył pierwszą piramidę The Food Guide Pyramid, a następnie jej dwie aktualizacje w 2005r: MyPyramid (w innej, bo pionowej wersji, z pierwszą wzmianką o potrzebie aktywności fizycznej i bez podziału na ilość porcji – głównie z powodu różnego zapotrzebowania każdego człowieka) i harwardzką wersję piramidy z wyodrębnionymi zdrowymi tłuszczami i zaleceniem ograniczenia spożycia czerwonego mięsa, które przestało uchodzić za najzdrowsze i uplasowało się u szczytu piramidy – obok cukrów i słodyczy.

 

piramida żywienia

źródło: U.S. Department of Agriculture za: http://www.dmelanson.com/pages/g_pyramid.html

 

 

 

piramida żywienia

źródło: U.S. Department of Agriculture za: http://www.foodpyramid.com/mypyramid/

 

 

 

piramida żywienia

źródło: Uniwersytet Harvarda USA za: http://dietetycznefantazje.blogspot.com/2014/02/roznice-miedzy-stara-nowa-piramida.html

 

 

W 2011 zamiast piramidy pojawił się prosty schemata talerza. Ma on za zadanie możliwie ułatwić przygotowanie posiłku w zabieganej rzeczywistości, która nie daje nam czasu na wnikliwą analizę piramidy, a co dopiero wdrożenie jej zasad do naszej diety i stylu życia.

 

grupy produktów

źródło: http://www.choosemyplate.gov/

 

 

POLSKA

 

W 1995r. Instytut Żywności i Żywienia w oparciu o amerykański wzorzec z 1992r. tworzy pierwszą polską wersję piramidy, a następnie w 2009r. jej aktualizację już z aktywnością fizyczną u podstaw.

 

piramida żywienia

źródło: IŻŻ za: http://linemed.pl/nhealth_guide/details/cId,10,id,384

 

 

piramida żywienia dzieci i młodzieży

źródło: IŻŻ za: http://diet-coaching.xaa.pl/wp-content/uploads/2014/03/piramida-dzieci-net-mala.-06.01-450-x-631.jpg

 
 
W 2016 r. pojawia się wersja najbardziej aktualna, nazwana Piramidą Zdrowego Żywienia i Aktywności Fizycznej, w której również, zgodnie z zaleceniami Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), podstawę stanowi aktywność fizyczna – niezbędny element zdrowego trybu życia. Trudno się dziwić, że IŻŻ wprowadza ruch do swoich zaleceń. W wyniku przeprowadzonej przez Centrum Badania Opinii Społecznej w 2013r. analizy tylko 40% Polaków uprawia sport regularnie, a kolejne 26% ankietowanych – sporadycznie. Biorąc pod uwagę fakt, że prawie połowa czynnych zawodowo pracuje w pozycji siedzącej, a bezruch jest przyczyną wielu powikłań zdrowotnych (patrz: http://corporate-wellness.pl/body-wellness-szczegoly-107.html) konieczność aktywności fizycznej jest oczywista.
 
Piramida z 2016r zmienia też układ proporcji co do zalecanego spożywania wybranych grup pokarmów. Spożycie produktów zbożowych, z mąk razowych, pełnoziarnistych, bogatych w błonnik przesunięte zostaje na trzeci schodek od dołu, ustępując miejsca aktywności fizycznej oraz warzywom i owocom, które w proporcji 3/4 warzywa i 1/4 owoce powinny stanowić co najmniej połowę, tego co spożywamy. Piramida nie zawiera już schodka przeznaczonego na cukier i słodycze, bo bezsprzecznie należy ich unikać. Zwraca się w niej uwagę na potrzebę nawadniania, produkty nieprzetworzone, dobre tłuszcze oraz zioła.

 

 

piramida żywienia

źródło: http://www.izz.waw.pl/attachments/article/555/ulotka_z_pytaniami_druk.pdf

 
 
Źródła podają niekiedy inne daty, wizualizacje piramid z tego samego okresu też czasem wyglądają inaczej ale jedno jest pewne – zdrowia w piramidzie jest naprawdę dużo. Warto więc wrzucić ją sobie na tapetę służbowego komputera, by przypominała nam o właściwej diecie i aktywności fizycznej rankiem każdego, zapracowanego dnia.
 
 
 
 

źródło: http://www.zadyszka.org.pl/zdrowie/55-krotka-historia-pewnego-przewodnika-zdrowego-zywienia.html http://www.phie.pl/pdf/phe-2011/phe-2011-1-020.pdf

Z oferty Pana Kanapki wybieraj tylko zdrowie!

Kanapki - blog o Corporate Wellness
 

 

Świadomy konsument świadomie wybiera to, co je. Dbając o zdrowie, dba o swoje codzienne menu. W zabieganej rzeczywistości nie zawsze jednak zdąży przygotować sobie pełnowartościowy posiłek do pracy. Z pomocą przychodzą mu lokalne, około pracowe restauracje i bary. W sytuacjach awaryjnych jest też Pan Kanapka. I to jego ofercie przyjrzymy się dzisiaj dokładniej, by umożliwić naszemu konsumentowi jeszcze szybszy a nadal zdrowy i wartościowy wybór posiłku.

 

 

 

 

 

Menu Pana Kanapki ewoluowało wraz z oczekiwaniami klientów. Na początku, jak sama nazwa wskazuje, mogliśmy wybierać wyłącznie wśród kanapek. Aktualnie jednak ta oferta jest dużo bogatsza i obejmuje również sałatki, zupy czy dania główne.

 

 

 

 

 

Zatem jak wybrać to, co dla naszego zdrowia najlepsze?

 

 

 

Kanapki – przeczytajmy skład, z jakich zostały przygotowane lub zapytajmy o to dostawcę. Lepiej masło, zamiast majonezu czy innego tego typu sosu. Uważajmy też na zrowo wyglądające ciemne pieczywo – czesto kolor swój zawdziecza karmelowi. Jak najwięcej warzyw i koniecznie z bogatą w kwas foliowy i karoten zieleniną, lepiej ser lub wędlina aniżeli pasta. Skład tej ostatniej nie zawsze jest oczywisty.

 

 

 

Surówki, sałatki – dodawany do nich sos zastąpmy przyniesioną z domu oliwą, cytryną i ulubioną przyprawą. Polecamy sałatki z rzeżuchą, kiełkami, słonecznikiem lub dynią. Bardzo pożywne i dostarczające białka będą te z fasolą, kaszą lub jajkiem. Najlepiej z zielonymi warzywami, które uchodzą za najzdrowsze z uwagi na zawartość kwasu foliowego i wzmacniający nasz organizm chlorofil. W tym koniecznie z awokado – owocową bombą wartościowych składników odżywczych i tzw. ‚dobrego’ tłuszczu, który umożliwia naszemu organizmowi lepsze przyswajanie witamin i inych wartości odżywczych z pozostałych komponentów sałatki.

 

 

 

Naleśniki i wrapy – najlepiej z farszem z jak najmniej przetworzonych produktów. Jeśli jesteśmy w stanie gołym okiem nazwać wszystkie składniki potrawy – taką bierzmy od ręki. Wybierajmy placki z mąki żytniej, która zawiera obniżające poziom cholesterolu alkaloidy. No i na pewno zdrowsze będą naleśniki w wersji na słono – z warzywami, aniżeli na słodko.

 

 

Jednodniowe soki – o ile tylko nie są zbyt ciepłe. Pan Kanapka z lodowką nie chodzi, a tego typu napoje są bardzo wrażliwe na temperaturę. Niepasteryzowane i niesłodzone są doskonałym źródłem witamin i składników odżywczych.

 

 

 

Zupy z natury są zdrowe. O ile nie zawierają zagęszczaczy typu mąka, śmietana czy sztuczne środki. Wybierajmy sycące zupy typu krem ale dokładnie czytajmy etykietę.

 

 

 

Dania obiadowe – wybierajmy te bez zawiesistych sosów, lepiej z kaszami lub ryżem aniżeli z ziemniakami. Warto rozważyć też przynajmniej dwa razy w tygodniu bogatą w kwasy tłuszczowe omega – 3 rybę i do dwóch razy ale ograniczyć dania z czerwonego mięsa.

 

 

 

Sushi – tak, takie zestawy też można już spotkać w ofercie dostawców posiłków. Zwróćmy jednak szczególną uwagę na termin przydatności potrawy i zapytajmy o sposób jej przechowywania. Surowa ryba, podobnie jak naturalne soki, nie lubi wysokich temperatur.

 

 

 

Z soków owocowych zrezygnujmy na rzecz wody, z owoców wybierzmy te o niskim indeksie glikemicznym – z mniejszą ilością cukru (jabłko, gruszka, jeżyny, borówki). Omijajmy drożdżówki, słodycze i napoje gazowane.

 

 

 

 

 

Zasadniczo przy wyborze menu z oferty Pana Kanapki najważniejsze jest dokładne czytanie etykiet. Pisaliśmy o tym w artykułach: http://corporate-wellness.pl/dieta-wellness-szczegoly-122.html oraz http://corporate-wellness.pl/dieta-wellness-szczegoly-123.html i z życzeniami smacznego lunchu ponownie do nich odsyłamy 🙂

 

 

 

 

 

kanapki

 

 

 

 

 

Autor: Lea Gorzkowska

Mity na temat zdrowego odżywiana

Sałata - blog o Corporate Wellness

 

Dziś na naszym blogu obalamy kilka mitów dotyczących zdrowego lub też niezdrowego jedzenia. Zapraszamy do zapoznania się i zmiany swoich mniej lub bardziej zdrowych nawyków żywieniowych na jeszcze lepsze 😉

 

 

# Dieta „no fat” to najzdrowsza z diet – chociaż to stwierdzenie ma zapewne wielu zwolenników, a eliminacja tłuszczu z pożywienia na pierwszy rzut oka wydaje się całkiem sensowna, to jednak należy pamiętać, że wiele witamin, m. in. A,D,E,K są rozpuszczalne jedynie w tłuszczach. A więc aby były przyswojone przez nasz organizm nasza dieta powinna zawierać tłuszcz. Dlatego właśnie dieta „no fat” nie jest aż tak zdrowa i korzystna dla naszego organizmu.

 

# Unikanie soli w diecie – o ile ze strony lekarza nie ma wyraźnego zakazu spożywania soli, to używanie soli jodowanej w niewielkich ilościach jest jak najbardziej korzystne dla naszego zdrowia. Jod jest mikroelementem mało rozpowszechnionym w przyrodzie, dlatego powinien być suplementowany. Jest to szczególnie ważne dla osób z problemami tarczycy. Aby zniwelować niedobór jodu w przemyśle spożywczym stosuje się właśnie jodowanie soli lub mąki, by w ten sposób suplementować ten pierwiastek.

 

# Jeśli nie zjem śniadania tylko lunch w pracy to szybciej schudnę, bo spalę rano więcej kalorii – śniadanie jest najważniejszym posiłkiem w ciągu dnia.  Nie jedząc go wcale nie sprawiasz, że tracisz kalorie. Wręcz przeciwnie – Twój organizm będzie się domagał większej ilości pożywienia w ciągu dnia, aby nadrobić wydatek energetyczny. Generalnie najlepsza zasada to jeść częściej ale mniejsze posiłki. Najzdrowsze będzie zjedzenie 5 posiłków w ciągu dnia, gdzie ostatni ona k. 2 – 3 godziny przed snem.

 

# Im więcej wypiję kawy tym będę bardziej pobudzony – kawa zawiera kofeinę, czyli substancję czynną, która wpływa pobudzająco na nasz układ nerwowy, a więc powoduje czasowe pobudzenie, zwiększoną koncentrację, mniejsze odczuwanie zmęczenia. Jednak kofeina uzależnia, a nasz organizm przyzwyczaja się do jej działania i z czasem aby osiągnąć ten sam poziom pobudzenia potrzebuje jej coraz więcej. Jeśli więc  już od dłuższego czasu regularnie pijesz kawę to potrzebujesz jej coraz więcej aby się pobudzić. Dodatkowo, tak jak wszystkie substancje chemiczne, również kofeinę można przedawkować i zamiast silniejszego pobudzenia możesz spodziewać się zawrotów głowy, nudności, złego samopoczucia oraz kołatania serca.

 

# Pijąc soki mogę zastąpić codzienną porcję owoców – niestety jest to tylko chwyt marketingowy producentów soków. Chyba każdy zdaje sobie sprawę, że sok z kartonu czy z butelki to nie ten sam sok, który uzyskamy wyciskając owoce w sokowirówce. Nie da się zastąpić jabłka, banana czy pomarańczy szklanką soku z kartonika. Soki zawierają często bardzo dużo cukru oraz sztuczne barwniki. Podawanie tego typu produktów szkodzi szczególnie maluchom – to dla nich prawdziwa i niepotrzebna bomba cukrowa.

 

# Powinienem pić 2 litry wody dziennie – okazuje się, że jest to mit chętnie rozpowszechniany przez producentów wód mineralnych. Kiedyś uważano, że należy równoważyć ilość wody wydalanej z organizmu i stąd to przekonanie o ok. 2 -2,5 litrach potrzebnej nam na co dzień wody. Jednak dziś dietetycy uważają, że równoważenie nie musi zachodzić tylko poprzez picie. Woda jest dostarczana również w pożywieniu. Zbyt duża ilość wody wypita jednorazowo, może doprowadzić do wypłukania z organizmu elektrolitów a to z kolei, jeśli ich natychmiast nie uzupełnimy, prowadzi do odwodnienia. Pamiętaj, że jeśli pijesz przez dłuższy czas jeden rodzaj wody mineralnej (nie źródlanej – sprawdź na etykiecie jaka wodę pijesz) to w twoim organizmie może dojść do przedawkowania pewnych zawartych w niej substancji. Dlatego poleca się picie różnych rodzajów wód mineralnych, lub też zmianę ich rodzaju np. co dwa-trzy miesiące.  Wodę można też zastąpić herbatami ziołowymi.

 

# Rzucie gumy jest obojętne dla mojego organizmu – częste i długie żucie gumy przynosi więcej szkody niż pożytku. Po pierwsze gumy do żucia zawierają zazwyczaj dużo cukrów i substancji konserwujących. Po drugie pobudzają wytwarzanie soków trawiennych w żołądku, a gdy ten jest pusty, może to powodować biegunki, a w dłuższej perspektywie nawet nadkwasotę. Po trzecie wreszcie – nagminne żucie gumy niszczy staw skroniowo – żuchwowy i powoduje w nim zmiany zwyrodnieniowe.
 
 
sałata
 
 
Autor: Anna Wachowicz

Energetyki w pracy – czy faktycznie podnoszą naszą wydajność?

Napoje energetyczne - blog o Corporate Wellness

Wydajność. Idealnie, jeśli bylibyśmy w stanie utrzymać ją na poziomie stuprocentowym przez cały dzień roboczy. Jeszcze lepiej, by starczyło nam jej też do późnego wieczora. Jeśli jednak nie prowadzimy higienicznego trybu życia – nie uprawiamy sportu, nie wysypiamy się, zdrowo nie jemy – nie ma na to szans. Nasza wydajność spada z godziny na godzinę. A my próbujemy podnosić ją na każdy możliwy, znany nam sposób.

 

Kawa, mocna herbata czy papierosy przestały nam wystarczać już dawno. Głównie dlatego, że bardzo się od nich uzależniliśmy i poza przedawkowaniem (które objawia się kołataniem serca, bólem i zawrotami głowy, drażliwością, pobudzeniem czy drżeniem rąk) ciężko o inne po nich efekty. Rynek, śledząc potrzeby konsumenta, nie pozwala mu jednak pozostać bez odpowiedniego wsparcia. Serwuje nam między innymi aktualnie bardzo modne napoje energetyzujące, po które sięgamy w ciągu dnia, ufając, że pozwolą nam utrzymać stały, wysoki poziom wydajności.

 

Przyjrzyjmy się zatem ciut bliżej tym popularnym ‚poprawiaczom’ koncentracji.

 

SKŁAD

 

W bezalkoholowych napojach pobudzających znaleźć możemy wodę, cukier, regulatory kwaskowości, dwutlenek węgla, taurynę, kofeinę czy niektóre witaminy. Energetyki zawierają też całą masę groźnie brzmiących substancji takich jak: inozytol (‚polepszacz’ nastroju), glukuronolakton (klasyfikowany jako stymulant), L-karnitynę (substancję pobudzającą pracę mięśni i serca), teobrominę (pobudzającą czynność serca oraz rozszerzającą naczynia krwionośne), ekstrakty z guarany i kwas askorbinowy (witamina C). Wartość energetyczna wynosi 4kcal dla napojów w wersji light i z uwagi na dużą zawartość cukru nawet 150kcal dla tych w standardowej wersji.

 

POBUDZENIE? ENERGIA?

 

Energetyki spełniają swoje zadanie – pobudzają. A właściwie pobudza zawarta w nich kofeina, tauryna i guarana. Nie mylmy jednak pobudzenia z energią, która jest reakcją dużo bardziej naturalną. Nasz organizm w sposób naturalny czerpie energię ze spalania węglowodanów, białek i tłuszczów. W napojach energetyzujących tych składników praktycznie nie ma.

 

DLACZEGO NIE WARTO

 

Należy pamiętać, że wszystkie napoje zawierające kofeinę oraz taurynę bardzo odwadniają organizm. Z uwagi na zawartość kofeiny potrafią uzależniać, a w napojach energetyzujących ilość kofeiny jest naprawdę duża – przekracza jednorazową rozsądną do przyjęcia porcję nawet kilkakrotnie. Jeśli będziemy stale dostarczać organizmowi kofeinę to sprawiamy, że jej spadający poziom będzie dla nas bardzo dotkliwy i równie dotkliwie odbije się to na naszej wydajności. Sięgniemy więc po kolejną porcję. A to kolejna porcja tak substancji pobudzającej jak i sztucznych dodatków – słodzików, konserwantów, barwników. No i cukru – jest go w napojach energetyzujących naprawdę dużo, a, jak wiemy, korzystny dla zdrowia nie jest.

 

ZATEM CO ROBIĆ?

 

Farmakologia – niekoniecznie. Kawa – nawet jeśli ciągle jeszcze na nas działa – na dłuższą metę też nie bardzo. Polecamy ekstrakt z zielonej herbaty czy yerba mate. Obydwa napary zawierają kofeinę ale potrzeba znacznie mniej listków niż np. ziaren, by ich działanie było równie skuteczne. Warto też uprawiać sport, pić dużo wody z cytryną i wysypiać się. Naturalne sposoby na utrzymanie poziomu energii są naturalnie najlepsze. Nie traktujmy jednak energetyków jako skrajne zło. Napoje energetyzujące są skuteczne. Faktycznie potrafią szybko postawić na nogi i pobudzić do działania. Spożywane od czasu do czasu, w sytuacjach naprawdę awaryjnych, nie zaszkodzą. Tylko jak ze wszystkim, i tu zalecany jest przede wszystkim zdrowy rozsądek i umiar.

 

napój energetyczny

 

Autor: Lea Gorzkowska

 

Źródło:

 

http://www.poradnikzdrowie.pl/zywienie/co-jesz/napoje-energetyczne-energetyzujace-moga-byc-szkodliwe-dla-zdrowia_36243.html
https://pl.wikipedia.org/wiki/Nap%C3%B3j_energetyzuj%C4%85cy

Warzywa i owoce – sposób na dodatkowe moce!

Warzywa i owoce - blog o Corporate Wellness

 

Zastanawiałeś się kiedyś jak dieta może wpływać na Twoje samopoczucie? Masz czasem wrażenie, że po zjedzeniu niektórych produktów Twoja wydajność i koncentracja znacznie spadają? A może zauważyłeś, że po zjedzeniu niektórych posiłków niemal od razu stajesz się skupiony i pełen sił do pracy?

 

warzywa i owoce

 

Otóż masz rację! Od dawna wiadomo, że dieta jaką stosujemy ma ogromny wpływ na nasze samopoczucie. To co spożywamy faktycznie może bardzo znacząco wpływać na nasz organizm. Nie tylko Ty zauważyłeś tą zależność. Prof. J. Wurtman – naukowiec z MIT, zajmująca się m.in. wpływem diety na funkcjonowanie organizmu – zbadała jak to co jemy wpływa na pracę naszego mózgu. I co się okazało?

 

Za wydajność w pracy odpowiada głównie dopamina i noraadrenalina. Ważna jest również serotonina, która odpowiada za uczucie spokoju i rozluźnienia. Wg badań Prof. J. Wurtman, dobrze zbilansowana dieta może pomóc w produkcji odpowiedniej ilości tych substancji, a co za tym idzie – dzięki diecie można wpływać na wydajność swojej pracy!

 

 

Jesteś tym co jesz

 

Wbrew pozorom wcale nie musisz zjadać kilogramów czekolady i wypijać litrów kawy aby obudzić swój organizm. Ten sam efekt możesz uzyskać wprowadzając do swojego jadłospisu rośliny. W roślinnych organizmach można znaleźć podobne substancje do tych znajdujących się naturalnie w ludzkim mózgu. Dlatego tak polecana przez dietetyków kuchnia śródziemnomorska to idealne rozwiązanie nie tylko dla ciała, ale również umysłu.

 

Co więc jeść i pić aby wspomóc działanie neuroprzekaźników wzmacniających koncentrację i wydajność?

 

Herbata/yerba mate – dzięki kofeinie zawartej w herbacie zmniejszysz poziom adenozyny, czyli neuroprzekaźnika odpowiedzialnego za uczucie senności.

 

Ziemniaki/ bakłażany – warzywa te zawierają solaninę i chakoninę. Te substancje dostarczone do ludzkiego organizmu zwiększają działanie acetylocholiny. Ważna informacja szczególnie dla tych, którzy chcą poprawić swoją zdolność zapamiętywania informacji!

 

Nasiona bobu są cennym źródłem lewodopy, która wzmaga wydzielanie się dopaminy, czyli źródła poczucia zadowolenia i pobudzenia.

 

 

Mniej znaczy więcej    

 

Komponując dla siebie odpowiednią dietę warto również pamiętać, że efekt danego posiłku trwa około 2-3 godzin. Dlatego nie należy zbytnio przesadzać z rozmiarami posiłków. Idealnie sprawdza się tutaj powszechna mądrość na temat jedzenia, że lepiej jeść częściej, a mniej. Porcje jedzenia powyżej 1000 kcal będą negatywnie wpływać na nasze samopoczucie. Zjadając na jeden raz taką ilość zapotrzebowania energetycznego sprawiamy, że większość krwi zamiast dostarczać składniki pokarmowe i tlen do mózgu będzie koncentrować się w obrębie układu pokarmowego. Po takim dużym posiłku możemy pożegnać się z efektywną pracą!

 

 

Pora ma znaczenie

 

Komponując dietę warto wziąć również pod uwagę swój rytm dobowy. Każdy z nas ma swój indywidualny rytm pracy, w którym odczuwamy największe skupienie i produktywność. Nasza dieta powinna uwzględniać preferencje, co do pory pracy. Skowronki, których wydajność spada w okolicach południa, powinny zadbać o dietę w ten sposób aby wspierała ich koncentrację od godzin popołudniowych. Sowy natomiast, to osoby których efektywność wzrasta wraz z porą dnia, dlatego powinny skupić się na śniadaniu oraz przekąskach do południa.

 

 

Natura przede wszystkim

 

Chcąc wspomóc swoją produktywność poprzez dietę, warto pamiętać o jednym: tylko naturalne składniki będą w stanie przynieść pożądane rezultaty. Zapomnij więc o sztucznych rozwiązaniach czy suplementach i uwierz w siłę warzyw!

 

 

 

Autor: Małgorzata Bakowicz

Przekąski w pracy, których powinno się unikać

Niezdrowe przekąski - blog o Corporate Wellness

 

Mimo nieustannego pośpiechu, w jakim żyjemy, przykładamy coraz większą wagę do tego, co jemy. Podczas przerwy lunchowej wybieramy bar sałatkowy zamiast hotdoga. Niestety, nie czytamy etykiet (tu zapraszamy do ciekawego artykułu poświęconego temu tematowi: http://corporate-wellness.pl/dieta-wellness-szczegoly-122.htmlhttp://corporate-wellness.pl/dieta-wellness-szczegoly-123.html) i przez to, z pozoru zdrowe przekąski, po które sięgamy w ciągu dnia, uniemożliwiają nam zachowanie szczupłej sylwetki. Wolni od obowiązków służbowych mielibyśmy wystarczająco czasu, by dbać o naszą dietę. Ale co w sytuacji, kiedy brakuje nam czasu na skomponowanie pełnowartościowego menu w dni robocze?

 

Tym razem podpowiadamy po jakie przekąski lepiej w ciągu dnia pracy nie sięgać. O oczywistych, jak: batoniki, słone przekąski czy fastfood, pisać nie będziemy. Napiszemy o tych mniej oczywistych, uchodzących za zdrowe – które druzgocąco wpływają na naszą sylwetkę, samopoczucie i – w konsekwencji – wydajność.

 

niezdrowe przekąski

 

 

1. LATTE Zaczynamy od jednej z najczęstszych pozycji w naszym codziennym menu. Latte. Kilka szklanek tego napoju dziennie to tyleż porcji mleka, które nie tylko nie jest dla osób dorosłych najzdrowsze (z uwagi na nietrawienie laktozy) ale jeszcze dostarcza nie małą ilość kalorii. A jeśli jeszcze ją słodzimy… jedna porcja może zawierać nawet 47 gram cukru.

 

2. JOGURTY AROMATYZOWANE Jogurt owocowy za dużo obiecywanych w nazwie owoców niestety nie zawiera. Zawiera natomiast dużo więcej cukru niż zwykły jogurt. Niektóre dostępne na rynku posiadają aż 26 gramów cukru na porcję, a przeciętny jogurt pitny – nawet 40gram (10 łyżeczek).

 

3. PRODUKTY TYLU ‘LIGHT’, ‘0%’ LUB ‘BEZ CUKRU’   W wielu z nich zamiast cukru wykorzystano sztuczne substancje słodzące, w tym szkodliwy słodzik – aspartam. W produktach typu ‘light’ znajdziemy też zagęszczacze czy mleko w proszku wpływające na wzrost poziomu cholesterolu. Jeśli zaś w produktach nisko słodzonych (np. w dżemach), o długich terminach przydatności do spożycia wyeliminowano konserwujący je cukier, to w zamian za to najprawdopodobniej dodano konserwanty chemiczne, by produkt się nie zepsuł. Dodatkowo, po produktach typu ‘light’ szybciej jesteśmy głodni i.. sięgamy po kolejną przekąskę.

 

4. ORZECHY I BAKALIE Zawierają wiele wartościowych substancji, jednak przy ich spożyciu należy zachować umiar. Orzechy mają mnóstwo tłuszczu oraz kalorii. Jedna garść może zawierać aż 175 kalorii. Nie powinno się ich jeść jednorazowo więcej, niż jedną garstkę, w przeciwnym razie ich nadmierne podjadanie tylko z pozoru będzie zdrowe. Jeszcze bardziej zdradliwa potrafi być bakaliowa mieszanka – często z dodatkami: rodzynkami w polewie jogurtowej, kawałkami sezamek i smażonymi chipsami bananowymi, które jednorazowo potrafią dostarczyć nawet 500 kalorii.

 

5. WAFLE RYŻOWE Ciastka ryżowe mają wysoki indeks glikemiczny – podnoszą poziom insuliny i cukru we krwi. Są smaczne i dietetyczne ale nie ma w nim żadnych składników odżywczych. Dodatkowo, świadomość, że są niskokaloryczne powoduje, że jemy je bez ograniczeń. W efekcie zamiast 60 kalorii (które zawiera jedna sztuka), zjadamy ponad 240. Co gorsza, niektóre firmy dodają do wafli ryżowych poprawiający ich smak cukier.

 

6. OWOCE, KOKTAJLE I SOKI OWOCOWE Po owoce też należy sięgać z umiarem. Niektóre, jak winogrona czy banany, zawierają bardzo dużą ilość fruktozy, której nasz organizm nie potrzebuje aż tyle. Są doskonałym źródłem witamin, ale mogą okazać się bardzo tuczące. Jeszcze bardziej zdradliwe są owoce suszone. Często są one dosładzane do smaku, zawierają konserwujący je dwutlenek siarki i barwniki poprawiające ich wygląd. Gotowe koktajle owocowe (smoothies) to także źródło nadprogramowego cukru. Co gorsza, większość gotowych produktów przekracza parametrami standardowy rozmiar jednej porcji przez co owocowe smoothie na lunch to już prawdziwa bomba kaloryczna zawierająca nawet do 700-900 kalorii.

7. MUESLI I PŁATKI ŚNIADANIOWE Muesli ma mnóstwo kalorii. A odtłuszczone? Brzmi zdrowo, ale wiele rodzajów niskotłuszczowego muesli zawiera cukier kryjący się pod nazwą syropu np. z brązowego ryżu. W rzeczywistości, porcja muesli może zawierać nawet 17 gram cukru.

Płatków śniadaniowych też lepiej unikać. Większość dostępnych na rynku zawiera mnóstwo cukru i kilokalorii. Po ich zjedzeniu poziom cukru we krwi gwałtownie się podnosi, przez co bardzo szybko znowu odczuwamy łaknienie. Płatki są też najczęściej robione z oczyszczonej mąki, która jeszcze bardziej wzmaga wyrzut insuliny. Często też dodawany jest do nich syrop glukozowo-fruktozowy.

 

8. MARCHEWKA Marchewka to rozwiązanie idealne. Zdrowa, niskokaloryczna ale… po jej zjedzeniu szybko poczujemy się głodni. Warto połączyć ją np. z hummusem. To spowolni trawienie, zniweluje uczucie głodu i dostarczy przy okazji cennego białka.

 

9. SAŁATKA Z BEZTŁUSZCZOWYM DRESSINGIEM Sałatki są świetnym wyborem, ale opcja z beztłuszczowym dressingiem sprawi, że za chwilę znowu poczujemy głód. Producenci żywności dodają cukier i sztuczne słodziki do dressingu beztłuszczowego, aby poprawić jego smak, co prowadzi do wspominanego już skoku cukru i tym samym pobudza apetyt. Do sałatki potrzebny jest tłuszcz, ponieważ pomaga organizmowi wchłaniać beta-karoten i likopen. Oliwa z oliwek, nasiona dyni czy awokado nie tylko poprawią smak i jakość warzywnego dania ale dzięki nim lepiej wchłoniemy składniki odżywcze posiłku.

 

 

Warto pochylić się nad naszą dietą – szczególnie tą komponowaną w pośpiechu, w dni robocze – i zastanowić, które jej elementy faktycznie służą naszemu zdrowiu. Zły dobór składników odżywczych ma przy tym ogromny wpływ na nasze samopoczucie, a przez to i wydajność. Świadomy pracodawca dostrzega, że dietetyka i zdrowe odżywianie się nie jest już wyłącznie prywatnym problem pracownika. W odpowiedzi na jego spostrzeżenia na rynku pojawiają się oferty działań prozdrowotnych skierowanych właśnie do zatrudnionych – konsultacje dietetyczne, wykłady czy warsztaty dotyczące właściwego odżywiania się. Ich efektywność jest jeszcze większa, jeśli odbywają się one w miejscu pracy, gdzie faktycznie popełniamy najwięcej żywieniowych błędów. Warto, by pracodawcy sięgali po takie właśnie elementy działań pozapłacowych, które mając na celu poprawę zdrowia pracowników, wpływałyby na ich wydajność w miejscu pracy. Takie usługi posiada w swoim portfolio Corporate Wellness by MobileMed, która oferuje szeroką gamę rozwiązań z dziedziny dietetyki i zdrowego odżywiania się.

 

Zapraszamy do kontaktu:

 

tel. kom.: +48 604 999 333 e-mail: biuro@mobilemed.pl

 

 

 

AUTOR: Lea Gorzkowska

Dieta oczyszczająca i wzmacniająca organizm

Dieta oczyszczająca - blog o Corporate Wellness

Wyobraź sobie, że jesteś w brudnym mieszkaniu. W każdym pokoju panuje ogromny nieład, piętrzą się góry nieświeżych ciuchów oraz dawno zapomniane resztki jedzenia.

Czy wiesz, że podobnie jest z Twoim organizmem? Twoje komórki są niczym wnętrze takiego mieszkania. Prowadząc zawodowo aktywny tryb życia, często nie zwracamy uwagi na to co jemy. Sięgamy po fast food czy dania typu instant, które bardzo często nafaszerowane są konserwantami, barwnikami i nie dostarczają nam żadnych witamin. Nie bez powodu potocznie nazywamy je „śmieciowym jedzeniem”.

 

Po zjedzeniu przetworzonej żywności w naszym organiźmie tworzy się dużo toksyn, które, tak jak bałagan w mieszkaniu, kumulują się w naszych komórkach, zaburzając ich prawidłowe funkcjonowanie.

 

Wszystko to, czego nasz organizm nie może w pełni zużyć kumuluje w ciele. Niestety, konsekwencje tego są dla naszego zdrowia niebagatelne – dręczą nas rozliczne choroby cywilizacyjne takie jak cukrzyca, nadciśnienie tętnicze, nowotwory.

Nie zawsze musi tak być! Tak jak sprzątamy swoje mieszkanie, tak również możemy oczyścić nasz organizm! To nic skomplikowanego. Nawet przy zawodowo aktywnym trybie życia, możemy o siebie dbać i oczyszczać organizm, bez potrzeby rezygnacji z dnia pracy.

 

dieta oczyszczająca

1. Pij sok z cytryny! Cytryny to owoce pełne smaku, dostarczające naszemu organizmowi solidną porcję witaminy C. Wpływa ona pozytywnie na funkcjonowanie wątroby i zwiększa regenerację tkanek. Aby zmaksymalizować korzyści oczyszczające, dobrze jest wyrobić sobie nawyk codziennego picia kubka ciepłej wody z wyciśniętym sokiem z cytryny. Najlepiej wypić go od razu po przebudzeniu.

 

2. Zrób herbatkę detox! Obierz kawałek imbiru, pokrój w kawałki i zalej ciepłą wodą. Poczekaj aż woda odrobinę się ochłodzi, wciśnij ½ cytryny, dodaj troszkę pieprzu cayenne oraz odrobinę stewi (naturalnego słodzika) do smaku. Herbatka pomaga oczyścić organizm z toksyn, wzmacnia odporność. Najlepiej smakuje w chłodne dni.

 

3. Jedz zielone liściaste warzywa! Zawierają dużo błonnika, enzymy, przeciwutleniacze oraz inne substancje, które mocno odżywiają nasz organizm. Warto więc włączyć do swojej diety jarmuż, szpinak, sałatę, kapustę czy natkę pietruszki. W formie sałatki na lunch sprawdzą się znakomicie.

 

4. Pij świeże soki! Nic nie jest bardziej pożywne od soków. W szklance soku są skondensowane najważniejsze enzymy, witaminy i minerały. Z sałatki złożonej np. ze szpinaku, pomidora, cytryny, selera naciowego i papryki wchłoniemy tylko 70% zawartych w niej składników odżywczych. Z soku zrobionego z tych samych składników możemy wchłonąć ich aż do 99%.

5. Więc może dieta sokowa? Warto co jakiś czas przeznaczyć jeden dzień w tygodniu na przeprowadzenie  diety opartej na samych płynach. Pijemy wtedy ok. 6 szklanek soku z warzyw oraz duże ilości wody. Soki warzywne są źródłem składników odżywczych, zapewniających nam energię na cały dzień. Nie musimy więc na czas diety brać wolnego i rezygnować z pracy. Będzie to wspaniały odpoczynek dla przewodu pokarmowego. Nasz organizm będzie miał szanse się oczyścić i powrócić do równowagi chemicznej.

Doskonała sylwetka, piękna cera, młody wygląd to efekt posiadania czystych, wolnych od zanieczyszczeń komórek. Gdy nic nie zaburza ich pracy – czujemy się świetnie. Gdy czujemy się świetnie, jesteśmy pełni wigoru, bardziej kreatywni i wydajniejsi w pracy.

 

Więc do dzieła! Już od dziś zadbaj o swój organizm!

Czy wiesz, co jesz? Jak czytać etykiety na produktach żywieniowych – cz. II.

Czytanie etykiet - blog o Corporate Wellness

Dobrze, mamy produkt w ręku. Jak zatem odczytywać i prawidłowo interpretować informacje umieszczone na etykiecie?

 

Przede wszystkim – szczerość i zaufanie. Teoretycznie.

 

„Prowadzone w latach 2008–2009 kontrole wykazały nieprawidłowe znakowanie w przypadku niemalże 37% badanych produktów mlecznych, 24% mięsa i przetworów mięsnych, ponad 46% jaj, 26% badanych napojów bezalkoholowych, 33% soków i nektarów, 25% kontrolowanych wyrobów cukierniczych, 34% win, 43% makaronów, 34% przypraw oraz ponad 20% oliwy, itp.” ([za:] http://www.aktywniepozdrowie.pl/etykiety-twarz-produktu/etykiety–sztuczki-producentow-cz-1)

 

Podstawowym zagadnieniem dotyczącym oznakowania żywności jest bowiem zakaz podawania przez producenta informacji, które mogą konsumenta wprowadzać w błąd w zakresie charakterystyki produktu, składu, metod wytwarzania, właściwości odżywczych. Oznakowanie produktu nie może przypisywać produktowi właściwości, których on nie posiada. Ponadto informacja na etykiecie nie może określać szczególnych właściwości danego produktu, jeżeli takie właściwości posiadają wszystkie podobne produkty, np. „prawdziwe masło”, „jogurt zawierający wapń”.

 

Zgodnie z prawem treść etykiety nie może wprowadzać konsumenta w błąd ani tekstem, ani znakiem graficznym.

 

Czytanie etykiet

 

Nazwa musi zawierać informację o stanie fizycznym produktu żywnościowego lub o specyficznej metodzie przetworzenia, której został poddany (sproszkowany, mrożony, skoncentrowany, wędzony itp.). Jeśli produkt poddano działaniu promieniowania jonizującego, nazwa zawsze musi zawierać wzmiankę na ten temat.

 

Producenci kombinują. Powstaje swoista nowomowa etykietowa.

 

Niektóre z przetworów mięsnych wytwarza się z produktu określanego jako MOM. Jest to tzw. mięso oddzielone mechanicznie. MOM uzyskuje się w wyniku mechanicznego usunięcia reszty tkanek przylegających do kości, po oddzieleniu od nich mięśni. Zgodnie z przepisami MOM nie może być określany jako mięso (w przypadku wędlin sprzedawanych na wagę, czyli luzem, sprzedawca ma obowiązek podawania składu wędlin na wywieszkach).

 

Na etykietach znajdziemy także informacje, które co prawda są prawdziwe, ale ich obecność może (a jednak!) wprowadzać w błąd, np. sugerować niższą jakości innych produktów spożywczych lub dawać do zrozumienia, że produkt posiada szczególne właściwości. Przykładem może być umieszczenie następujących określeń:

 

  • „bez dodatku cukru” na opakowaniach soku winogronowego i gruszkowego – oczywista oczywistość, soki te nie mogą być słodzone,
  • „bez konserwantów” na jogurtach – nie można ich utrwalać konserwantami chemicznymi,
  • „bez cholesterolu” na olejach roślinnych – oleje roślinne nie zawierają cholesterolu.

 

Na etykietach produktów znajdziemy także informacje, które można nazwać zwyczajnym oszustwem. Przykłady to:

 

  • wykorzystanie nazw „ser” lub „masło”, zarezerwowanych wyłącznie dla przetworów mlecznych, w stosunku do produktów zawierających w swoim składzie tłuszcze roślinne (tłuszcz mleczny jest znacznie droższy niż tłuszcz roślinny, a więc masło, które jest tanie to najprawdopodobniej masło, które zostało zafałszowane);
  • zamieszczenie informacji typu: „w polewie czekoladowej” zamiast „w polewie o smaku czekoladowym”, gdy polewa nie jest zrobiona z czekolady; „owocowy”, podczas gdy do wytworzenia produktu nie użyto soków/owoców, a jedynie aromaty owocowe;
  • zamieszczenie grafiki wprowadzającej w błąd, np. na opakowaniu jaj rysunku kur chodzących po podwórzu, podczas gdy jaja pochodzą z chowu klatkowego, a więc takiego, w którym kury w klatkach nie mają nawet ściółki.

 

etykieta

 

(archiwum prywatne)

 

Informacje, które powinny znaleźć się na opakowaniu każdego produktu spożywczego:

 

1. Nazwa produktu spożywczego – jest to nazwa zwyczajowa lub inna ustalona dla danego rodzaju produktu.

 

2. Skład – spis wszystkich surowców użytych w procesie produkcji. Składniki muszą być wymienione w porządku malejącym według ich wagi (z wyjątkiem mieszanek owoców lub warzyw), tak więc jako pierwszy będzie wymieniony składnik, którego w danym produkcie po prostu jest najwięcej. Obowiązek podawania wykazu składników nie dotyczy produktów jednoskładnikowych (np. kaszy jęczmiennej, cukru). Spis zawiera także nazwy substancji dodatkowych (np. glutaminian sodu) lub ich numery (np. E-621).

 

Czasami w wykazie składników możemy znaleźć procentową zawartość niektórych z nich, jednak nie wszystkich. Dzieje się tak dlatego, że zgodnie z prawem, producenci mają obowiązek poinformować o ilościowej zawartości składnika, który jest wymieniony w nazwie lub pokazany w grafice lub po prostu jest dla danego produktu charakterystyczny i oczekiwany przez przeciętnego konsumenta. Od tej zasady istnieją wyjątki, np. nie ma obowiązku podawania zawartości składników, które zostały użyte wyłącznie w celach aromatycznych lub przyprawowych w ilości poniżej 2%.

 

Podawanie składu produktu jest szczególnie istotne dla osób, które z różnych przyczyn (np. z powodu alergii) nie mogą spożywać danego składnika, np. glutenu, lub produktu – nasion sezamu czy orzeszków ziemnych. Nie zawsze też określony produkt ma tradycyjny skład. Na podstawie samej nazwy możemy mylnie określić, co dany produkt zawiera, ponieważ jesteśmy przyzwyczajeni do innego składu.

 

Tak więc, to co występuje na początku listy, to składnik główny! Im mniej składników użytych do produkcji danego produktu, tym jest on mniej przetworzony i naturalny.

 

W składzie, wytłuszczoną czcionką, wymienione są substancje, które mogą powodować alergię u osób wrażliwych.

Na opakowaniu powinny znaleźć się informacje o wszelkich składnikach lub substancjach pomocniczych w przetwórstwie, powodujących alergie lub reakcje nietolerancji, użytych przy wytworzeniu lub przygotowywaniu żywności i nadal obecnych w produkcie gotowym, nawet jeżeli ich forma uległa zmianie. Dodatkowo ustalona jest lista dwunastu potencjalnie działających alergizująco składników żywności, których obecność musi być jasno zaznaczona na etykiecie.

 

alergeny

 

[za:] http://www.izz.waw.pl/pl/?option=com_content&view=article&id=77&Itemid=&lang=pl (2006)

 

Każdy producent jest zobowiązany podać nazwy składników, które pochodzą z najbardziej popularnych alergenów (np. zboża zawierające gluten, skorupiaki, jaja, ryby, orzeszki ziemne, soja, mleko, orzechy, seler, gorczyca, sezam, siarczyny) z wyraźnym odniesieniem do nazwy składnika alergennego. Stąd w oznakowaniu produktu możemy znaleźć takie zapisy jak „lecytyna z soi”, „laktoza z mleka”, „skrobia pszenna”.

Dodatkowo, niektórzy producenci – mając świadomość, że alergen jest wykorzystywany w ich fabryce i jego śladowe ilości mogły zanieczyścić nawet produkty, które nie zawierają go w recepturze – informują o tym konsumentów poprzez specjalne oznaczenia.

 

Warto sprawdzić rodzaj tłuszczy zawartych w produkcie, zwracając szczególną uwagę na tłuszcze trans (nie powinno się spożywać ich więcej niż 2 g dziennie).

 

Analizując skład stykamy się z poniższymi sformułowaniami:

  • wartość energetyczna, czyli ilość kilo kalorii (kcal) i kilo dżuli (kJ) dostarczanych przez produkt
  • węglowodany w tym cukry…; oznacza to zawartość węglowodanów w produkcie z wyróżnieniem cukrów, czyli cukrów prostych i dwucukrów – na przykład: glukozy, fruktozy, galaktozy, maltozy, laktozy czy sacharozy. Produkt o niskiej zawartości węglowodanów to taki, który zawiera ich mniej niż 2 g na 100 g. Ważna jest zawartość cukrów prostych. Nie powinny one stanowić więcej niż 10-12% energii pozyskiwanej z węglowodanów na dobę.
  • tłuszcz w tym kwasy tłuszczowe nasycone…; oznacza zawartość tłuszczów w produkcie z wyróżnieniem kwasów tłuszczowych nasyconych, czyli takich, które nie zawierają podwójnych wiązań w cząsteczce. Nasycone kwasy tłuszczowe przyczyniają się do wzrostu cholesterolu we krwi. Produkt zawierający mniej niż 10 g tłuszczów na 100 g może być uznawany za niskotłuszczowy.

 

I jeszcze kilka wskazówek:

  • Nie powinno spożywać się więcej niż 5 g soli na dobę (6 g soli to 2,3 gramy chlorku sodu!).
  • Oświadczenia typu „niskotłuszczowy” lub „bogaty w błonnik” muszą być zgodne ze zharmonizowanymi definicjami, dzięki czemu określenia te mają to samo znaczenie we wszystkich krajach UE. Przykładowo, jako bogate w błonnik można określić tylko produkty zawierające, co najmniej 6 g błonnika na 100 g. Na produktach żywnościowych zawierających dużo tłuszczu lub cukru nie można umieszczać informacji typu zawiera witaminę C.
  • Zamieszczenie na etykiecie informacji o GMO jest obowiązkowe w przypadku produktów zawierających ponad 0,9% tych organizmów. Wszystkie substancje pochodzące z GMO muszą być wymienione na liście składników jako genetycznie zmodyfikowane.
  • Nie należy obawiać się substancji wzmacniających smak i zapach, np.: glutaminianu sodu (czytając o nim warto sprawdzić, czym jest smak umami), guanylanu disodowego (uzyskiwany z suszonych ryb i glonów morskich), inozynianu disodowego (chociaż powinny unikać go osoby chorujące na kamicę nerkową, łatwo go też przedawkować, gdyż nie jest wyczuwalny podczas jedzenia).

 

3. Termin przydatności do spożycia – termin, po upływie którego produkt nie powinien być spożywany. W przypadku produktów trwałych powyżej 18 miesięcy podaje się jedynie rok, dla produktów trwałych do trzech miesięcy stosuje się określenie najlepiej spożyć przed końcem…, po którym podaje się dzień i miesiąc. Spożycie produktu po tej dacie nie jest niebezpieczne, ale może on zacząć tracić smak, zmieniać konsystencję. Z kolei spożycie produktów po dacie „zużyć do” grozi zatruciem pokarmowym.

 

Dodam, że jeśli na opakowaniu napisane jest, aby produkt przechowywać w zamrażalniku, to nie należy chować go do lodówki (wbrew pozorom słowa chłodziarka/lodówka i zamrażalnik nie oznaczają tego samego). Kilkukrotne zamrażanie i rozmrażanie żywności nie sprzyja jej jakości.

 

4. Waga netto lub liczba sztuk – nie zawsze wielkość opakowania stanowi o wadze produktu, dlatego ważne jest zwracanie uwagi, ile rzeczywiście waży sam produkt.

 

5. Wartość odżywcza – to ilość wybranych składników pokarmowych oraz energii zawartej w określonej porcji produktu np. w 100 g lub 100 ml, lub innej określonej porcji. Producenci żywności mogą podawać tę informację, ale nie muszą. Do podawania wartości odżywczej zobowiązani są producenci produktów spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego np. dla małych dzieci, sportowców, osób na diecie bezglutenowej. Częściowe znakowanie wartością odżywczą, czyli informacja o zawartości tłuszczu, obowiązuje producentów produktów mlecznych. W pozostałych przypadkach umieszczanie informacji o wartości odżywczej obowiązuje producentów, którzy podają na etykiecie oświadczenia żywieniowe. Np.: przekąski nie mogą zawierać więcej niż 10 do 15% dobowego zapotrzebowania na energię, stąd też warto faworyzować produkty zawierające mało tłuszczu, cukru.

 

W oczy rzuca się skrót GDA (Guideline Daily Amount), czyli wskaźnik dziennego spożycia.

 

Dzięki niemu wiadomo ile kalorii zawiera dany produkt oraz w jakim procencie pokrywa on  zapotrzebowanie na energię i składniki odżywcze. Wszystkie te dane zostały wyliczone w oparciu o naukowe zalecenia dla zdrowej, dorosłej osoby o prawidłowej wadze i umiarkowanym  poziomie aktywności fizycznej.

 

oznaczenia GDA

 

[z:] http://www.aktywniepozdrowie.pl/etykiety-twarz-produktu/rozszyfruj-symbole

 

oznaczenia GDA

 

[z:] http://www.eufic.org/article/pl/5/19/artid/Making_Sense_of_Guideline_Daily_Amounts/

 

6. Dane producenta lub paczkującego środek spożywczy – można też podawać jedynie dane wprowadzającego produkt na rynek w przypadku, gdy jego działalność jest zarejestrowana na terenie Unii Europejskiej.

 

7. Oznaczenie partii – najczęściej podawane w formie kodu kreskowego nadanego przez producenta. Jest to określona ilość produktu wyprodukowana, przetworzona lub zapakowana w takich samych warunkach. Oznaczenie partii produkcyjnej umożliwia identyfikację danego produktu spożywczego.

 

oznaczenia na etykietach

 

[z:] http://www.aktywniepozdrowie.pl/etykiety-twarz-produktu/rozszyfruj-symbole

 

8. Kod kreskowy przeznaczony jest dla czytników elektronicznych, by łatwiej było produkt zidentyfikować, jednak warto wiedzieć, że po kodzie kreskowym poznamy też, z jakiego kraju pochodzi wybrany przez nas artykuł. Jeśli na początku kodu jest liczba 590 to na 99% produkt pochodzi z Polski. Dlaczego tylko na 99%? Bo jeśli polski producent sprowadzi produkt np. z Chin i zechce sprzedawać go pod własną marką, to także może umieścić 590 na opakowaniu. Zasadniczo jednak każdy kraj ma przypisana inną wartość:

od 400 do 440 – produkty niemieckie,

od 00 do 09 – produkty ze Stanów Zjednoczonych,

690 i 691 – produkty chińskie.

 

Pozostaje mi tylko życzyć wszystkim smacznego!

 

 

Autor: Krzysztof Pochwicki

Czy wiesz, co jesz? Jak czytać etykiety na produktach żywieniowych – cz. I.

Zupka - etykiety - blog o Corporate Wellness

 

            Tekst o prawidłowym, rozumnym czytaniu etykiet. W pierwotnym zamyśle miała to być bogato ilustrowana analiza produktów żywnościowych najczęściej kupowanych podczas pracy. Zacząłem gromadzić materiały, potem zajrzałem do lodówki. Mimo, że jej zawartość z trudem wystarczy na zupę z gwoździa, to przeglądając spożywcze skarby zrozumiałem, że podstawowym problemem jest brak realnej, powszechnej wiedzy umożliwiającej czytanie etykiet „ze zrozumieniem”.

 

Dziwnie cytować samego siebie, lecz: „Żyjemy w czasach, gdy większość ludzi nie dysponuje wiedzą o rozpoznawaniu, zdobywaniu i przygotowaniu pokarmu. Postęp zmienił nas w wyobcowanych konsumentów, których aktywność sprowadza się do aktu zakupu produktu. (…) natura została przetworzona, zmiksowana, gatunki – zamknięte w pudłach, puszkach, spętane foliowymi całunami – zalegają sklepowe półki.” (Krzysztof Pochwicki, Cywilizacja traw, 2013, s.45-46).

 

Kupujemy wytwory wyrafinowanego, niezwykle złożonego przemysłu. Banalna bułka stanowi chemiczny majstersztyk.

 

Oto skład potrawy „Gołąbki w sosie pomidorowym z pietruszką” (akurat miałem pod ręką):

 

etykieta

 

Szczerze, by to ogarnąć, wymagana jest wiedza z zakresu chemii oraz podstaw żywienia przynajmniej w zakresie podstawowym. Prócz wiedzy potrzebna jest swoista pokora, szczerość wobec siebie. Jeżeli czytając etykietę nie rozumie się jakiegoś terminu warto go po prostu sprawdzić. W dobie Internetu to banał.

 

Przykładowo:

 

  • skrobia modyfikowana – wbrew pozorom nie ma nic wspólnego z modyfikacją genetyczną. To po prostu skrobia naturalna (pochodna skrobi ziemniaczanej lub kukurydzianej) obrabiana w sposób zmieniający jedną lub więcej jej początkowych właściwości fizycznych lub chemicznych. Niekiedy producenci umieszczają na opakowaniu symbol E 1422, czyli właśnie skrobię. Używana jako zagęstnik, stabilizator, emulgator, nośnik min. do produkcji pasztetów sojowych, paprykarzy, ma duże znaczenie w przemyśle spożywczym.
  • hydrolizat białka roślinnego – otrzymywany z białka kukurydzy, soi lub pszenicy, które to poddawane są procesowi kwaśnej lub enzymatycznej hydrolizy (podział białka na pojedyncze aminokwasy). Substancja ta ma mięsny aromat, jest często stosowana w produktach pikantnych.

 

Mączka chleba świętojańskiego (karob), poliole, guma guar.. Zachęcam do zapoznania się z informacjami o wybranych, popularnych, lecz dla wielu osób zagadkowych składnikach żywności  ([w:] http://www.izz.waw.pl/pl/?option=com_content&view=article&id=77&Itemid=&lang=pl).

 

Często słyszę teksty w stylu „Teraz to sama chemia w żarciu. Nie to, co kiedyś…”. Jedzenie to z definicji chemia, inaczej się nie da! Terminologia ma to do siebie, że potrafi uczynić obcym nawet powszechnie znany produkt – jabłko, czy jajko.

 

jabłko - skład

 

[z:] http://tomianek.pinger.pl/m/21082947

 

jajko - skład

 

[z:] http://tomianek.pinger.pl/m/21082947

 

Ujmę sprawę dosadnie: nie istnieje żywność całkowicie wolna od chemii antropogenicznej! Pojawia się ona w glebie (z deszczem, pestycydami), przenika do łańcuchów pokarmowych, jest w opakowaniach (tu pytania: dlaczego mleko z kartonowego pudełka nie wycieka? czemu margaryna nie istniała przed rokiem 1869?). Rezygnując z chemii skazujemy się na śmierć głodową. Każdego dnia statystyczny człowiek pochłania wraz z pokarmem około 1500 mg naturalnych związków i ledwie 0,09 mg syntetycznych (2007 r.). I trudno. Takie są najwyraźniej koszty postępu.

 

Dobrą ilustracją naszej jakże selektywnej wiedzy jest mięso, a dokładniej: jego kolor. Większość z nas surowe mięso zna jedynie z witryn sklepowych, nie musimy wszak zabijać, oprawiać, patroszyć. Swoją barwę mięso zawdzięcza barwnikowi – mioglobinie, który w kontakcie z tlenem zmienia barwę na jasnoczerwoną. Mięso ubogie w tlen brązowieje, a takiego – chociaż to naturalny proces – nie chcemy kupować. Dlatego od dawna chroni się kolor mięs i jakoś nie spotkałem się z oporem potencjalnych klientów. Swoją drogą dobrze, gdyż metody ochrony, ingerencji w produkt są bezpieczne. Przykładowo, pakuje się mięso w atmosferze o wysokim stężeniu tlenu (wysokotlenowej), zrównoważonej dwutlenkiem węgla powstrzymującym przemiany mikrobiologiczne. W ten sposób można osiągnąć okres przydatności do spożycia 6-8 dni. Podczas smażenia, utleniają się jony żelaza zawarte w mioglobinie, co skutkuje zmianą koloru mięsa na szarobrązowy (ponieważ mięso białe ma mniej mioglobiny, nie widać tej zmiany). Mioglobina może także utleniać się w lodówce – widać to, jeśli biała pieczeń, polędwica albo antrykot poleżą w niej dwa dni. Mięso nadal jest jadalne, po prostu zmienia się tylko jonizacja żelaza w jego wierzchnich komórkach. Zwykle mięsa i wędliny zachowują kolor dzięki interwencji chemicznej, stosowaniu: azotynów (przede wszystkim azotynu sodu – E 250 i azotynu potasu E 249) oraz azotanów. Po kuracji nimi mięso może być różowe nawet po jego zepsuciu, dlatego należy zwracać baczną uwagę na datę ważności. Gdyby do produkcji wędlin użyć jak niegdyś samej soli, oczywiście nadal miałyby one tę samą trwałość, jednak ich barwa byłaby dużo mniej atrakcyjna.

 

Powszechne są też obawy przed chemią. Ucieleśnieniem tych lęków są substancje „E”. Owo „E” oznacza po prostu chemiczne dodatki do żywności (konserwanty, barwniki, pigmenty, antyutleniacze, stabilizatory, zagęszczacze), uznane przez wyspecjalizowane instytucje Unii Europejskiej za bezpieczne i dozwolone do użycia (nazwa pochodzi od kontynentu – Europa). Dostępna, m.in. w Internecie, lista E nie obejmuje tzw. dodatków smakowo-zapachowych identycznych z naturalnymi, których zgodnie z prawem UE nie trzeba dokładnie specyfikować, pod warunkiem, że ich stężenie nie przekracza 1% masy tych produktów. Zdaniem Centrali Konsumenckiej w Hamburgu (2001 r.), nie można zupełnie wykluczyć istnienia potencjalnego zagrożenia wynikającego z obecności chemii w pokarmie. Do tej pory nie jest znane wzajemne oddziaływanie różnych substancji na siebie ani oddziaływanie na nie toksyn ze środowiska, środków ochrony roślin i lekarstw. Ogółem w Europie dopuszczonych zostało kilkaset substancji dodatkowych. Naukowcy podzielili je na grupy: uchodzące za zupełnie nieszkodliwe co do której nie ma sygnałów mówiących, że substancja jest szkodliwa dla zdrowia oraz takie, co do których nie ma dokładnych badań, a także których nie powinniśmy często lub w ogóle spożywać. Ostatecznie za nieszkodliwe uznano blisko połowę. Kupując produkt z E, można sprawdzić czy składnik jest szkodliwy korzystając np. z aplikacji eFood (dostępna na Androida i iOS’a).

 

W dzisiejszym świecie, gdy czas ewidentnie przyspieszył, często nie mamy czasu na przygotowanie ciepłych, zdrowych i dobrze zbilansowanych posiłków w domu (lub po prostu, nie chce nam się gotować). Alternatywą są gotowe produkty lub tzw. dania błyskawiczne. Podstawą dań błyskawicznych, obok oryginalnych przypraw, są zwykle kluski ryżowe. By spożyć danie należy zawartość potraktować wrzątkiem (często wlewa się go wprost do pudełka). Jest gotowe po trzech minutach. By klient nie tracił czasu szukając widelczyka, dołącza się go do opakowania.

 

Wzorcowe danie gotowe powinno być szybkie w przygotowaniu, tradycyjne w smaku, przypominające domową kuchnię. Powinno być także zgodne z aktualnymi trendami żywieniowymi, opakowanie natomiast musi zachęcać do zakupu.

 

Co kupujemy?

 

Dania gotowe instant dostępne są w około 40% analizowanych sklepów małoformatowych, produkty niektórych popularnych marek możemy dostać w blisko 90% sklepów sprzedających tego typu dania. Najlepiej rotującymi produktami są te, których bazą jest puree lub makaron.

 

zupka chińska

 

Duże znaczenie w sprzedaży dań gotowych (ok. 60%) ma segment dań gotowych w słoikach, których sprzedaż rozkłada się w miarę równomiernie w przeciągu roku. Do produktów cieszących się największą popularnością zaliczamy gołąbki w sosie pomidorowym, fasolkę po bretońsku czy flaki. Średnia wartość transakcji dla tego segmentu to ok. 7,50 zł. [za:] http://www.hurtidetal.pl/article/art_id,12380-/szybki-obiad-ze-sklepu/ (marzec 2015)

 

Warto zerknąć do tekstu “Kulinarne korpo-trendy” [w:] http://gotowanie.onet.pl/sztuka-kulinarna,643/kulinarne-korpo-trendy,34548.html

 

Korzystając z okazji, polecam japońskie, tradycyjne pomysły takie, jak miso-shiru (zupa miso). W Azji jedzą to od wieków. Danie doskonale zdaje egzamin także obecnie. Internet obfituje w przepisy, rozmaite warianty tej potrawy, przy czym, jeżeli nie mamy ochoty kompletować osobno składników, to w sklepach znajdziemy gotowce.

 

 

Autor: Krzysztof Pochwicki

6 U Bergera

Płaski brzuch - blog o Corporate Wellness

Wraz z nadejściem lata i zbliżającymi się wakacjami, patrzysz na swoje ciało i myślisz w duchu „Pora schudnąć!”. Wiesz, że stosowanie drastycznych diet nie przynosi efektu – zresztą większość z nich już została przez Ciebie wypróbowana… A może warto, raz na zawsze, unormować swoje żywienie tak, by nie  myśleć więcej o potrzebie odchudzania? Oto złota zasada, która w łatwy sposób pomoże ci lepiej dbać o to co jesz.

 

płaski brzuch

 

ZASADA 6 U!

 

To kilka cennych rad, które zostały stworzone przez polskiego prof. Stanisława Bergera:

 

1. Urozmaicenie

W swoim tygodniowym menu staraj się codziennie wybierać inny rodzaj żywności. Jedz różne warzywa, owoce, produkty pełnoziarniste, mięsa czy ryby. Dbaj o różnorodność. Jeden rodzaj żywności spożywaj co ok. 3-4 dni. Pozwoli Ci to dostarczyć wszystkich niezbędnych witamin i składników mineralnych. Unikniesz w ten sposób poważnych niedoborów oraz zmniejszysz ryzyko rozwoju nietolerancji pokarmowych.

 

2. Umiarkowanie

Ważne, aby jeść nie za dużo oraz nie za mało, czyli tyle ile potrzebuje nasz organizm. Łatwo zorientujesz się, czy jesteś na dobrej drodze, kontrolując swoją masę ciała.

 

3. Uregulowanie

Stała liczba posiłków i cykliczne odstępy między nimi są kluczem do posiadania zgrabnej sylwetki. Jeżeli będziemy regularnie dostarczać organizmowi pożywienie, nie będzie on musiał zabezpieczać się przed okresami głodu, magazynując energię w postaci tkanki tłuszczowej.

 

4. Unikanie

Unikać należy tych produktów, które są dla nas szkodliwe. Należą do nich słodycze, nadmiar tłuszczu i soli w diecie, alkohol, papierosy. Stosujmy je sporadycznie i z rozwagą.

 

5. Uprawianie sportu

Regularna aktywność fizyczna pomaga w utrzymaniu zgrabnej sylwetki, ale również doskonale odstresowuje po ciężkim dniu. Nie musi to być nic wyczynowego, wystarczy spacer min. 30min codziennie.

 

6. Uśmiech! 🙂

Śmiech to zdrowie! Pozytywny stosunek do siebie i do świata pomaga w przezwyciężaniu trudów i pokus, które pojawiają się, gdy chcemy wprowadzić zdrowsze zmiany do swojego życia.

 

zdrowa dieta