Zadzwoń: +48 544 44 00 33, +48 604 999 333

Posty autora wellnesswp

Rzeżucha – „witaminowa bomba”

Rzeżucha - blog o Corporate Wellness

Starając się zaspokoić potrzeby ciała na ogół myślimy o wielu produktach. Zasadniczo słusznie. Można jednak zagadnienie zdecydowanie uprościć i to dzięki jednej roślinie – pieprzycy siewnej (Lepidium sativum L.). Znana w Polsce pod zwyczajową nazwą „rzeżucha”, „rzeżucha siewna” lub „rzeżucha ogrodowa”. Jest to o tyle mylące (dla mnie jako biologa irytujące), że nazwa rzeżucha odnosi się do odrębnego rodzaju roślin. Ale niech będzie, pozostanę przy rzeżusze.

 

 

kanapka z rzeżuchą

 

 

Naturalnie rośnie w południowo-zachodniej Azji oraz w Pakistanie, Etiopii, Egipcie. Uprawiana praktycznie na całym świecie. Ta delikatna roślinka, blisko spokrewniona z kapustą, do Europy dotarła w starożytności. Sadzono ją w Grecji i w Rzymie. Wraz z sałatą była poświęcona Adonisowi, ulubieńcowi Afrodyty. W ramach święta Adoniów zakładano ogrody Adonisa, wazy lub skrzynie z cienką warstwą ziemi, w których sadzono sałatę oraz rzeżuchę. Szybko wschodziły, po czym, podobnie jak Adonis, szybko ginęły. Nadmienię, że ów Adonis faktycznie przysłużył się florze. Gdy nasłany przez Aresa wielki dzik rozorał mu udo (raniąc zresztą śmiertelnie), z kropli krwi, które padły na ziemię, wyrosły kwiaty – adonisy (inaczej miłek).

W starożytnym Egipcie rzeżucha była cenioną rośliną przeznaczoną jako dar dla faraonów spoczywających w piramidach.

W Polsce znana od XV wieku.

 

Wyznam absolutnie serio, że od lat reklamuję rzeżuchę. Zapatrzeni w coraz bogatszą, egzotyczniejszą ofertę sklepów zapominamy o niej. Tymczasem w medycynie ludowej nie bez powodu nazywano rzeżuchę zdrowiem ciała.

 

 

kobieta w ciąży

 

 

Wykorzystywana jako:

  • środek pobudzający,
  • poprawiający urodę
  • i regulujący zaburzenia tarczycy.

 

Ma właściwości:

  • oczyszczające,
  • poprawia apetyt,
  • wspomaga trawienie.

 

Znalazła zastosowanie przy owrzodzeniach skóry (oczyszcza krew, dlatego uważa się, że może leczyć trądzik, łojotok i inne dolegliwości dermatologiczne). Wzbogacając krew w siarkę pobudza skórę i cebulki włosowe. Tak samo działa sok z rzeżuchy wcierany we włosy.

 

Świeżym sokiem można przemywać twarz, by rozjaśnić plamy, piegi i przebarwienia.

 

 

hodowla rzeżuchy

 

 

Niegdyś rzeżuchą dezynfekowano jamę ustną i przewód pokarmowy (z pasożytów jelitowych). Poza tym działa moczopędnie – z tego względu wskazana jest przy chorobach nerek. Ale uwaga! Jeśli zjemy jej za dużo, może spowodować stan zapalny pęcherza. Kilka porcji wielkości łyżeczki od herbaty w zupełności wystarczy w ciągu doby.

 

Ze względu na pokaźną zawartość witaminy C, zaleca się ją palaczom (osoby palące mają o 40% mniej witaminy C niż osoby niepalące).

 

Rzeżucha to również świetne źródło:

  • witamin A, K, B2, B6 i kwasu foliowego
  • oraz składników mineralnych – wapnia, żelaza, magnezu, potasu, jodu, miedzi i manganu.

 

Dlatego powinna znaleźć się w jadłospisie:

  • kobiet ciężarnych,
  • dzieci,
  • a także osób wycieńczonych.

 

Wskazane jest regularne jedzenie rzeżuchy przy:

  • bronchicie,
  • dolegliwościach reumatycznych,
  • anemii,
  • chorobie wieńcowej,
  • zaburzeniach krążenia.

 

Zalecana chorym na osteoporozę, zwłaszcza osobom nie tolerującym mleka i jego przetworów. Pod względem zawartości wapnia rzeżucha ustępuje jedynie orzechom laskowym!

 

Ponieważ stanowi bogate źródło łatwo przyswajalnego jodu, powinny po nią sięgać osoby z niedoczynnością tarczycy.

 

Zdaje egzamin również przy cukrzycy obniża bowiem poziom cukru we krwi, zaś zawarty w niej chrom wspomaga prawidłową pracę trzustki.

 

Rzeżucha jest pikantna, ma oryginalny, ostry, wyrazisty smak i zapach. Smak zawdzięcza obecności glikozydu izosiarkocyjanowego, czyli po prostu siarki.

Ściętą rzeżuchę bądź kiełki można dodawać do zup, kanapek z twarożkiem lub pomidorami. Sprawdza się z potrawami z jaj, ryb oraz mięsa. Wyraźnie poprawia dzieciom apetyt.

 

 

rzeżucha wyrasta z klawiatury komputera

 

 

Należy do warzyw, których nie powinno zabraknąć w naszym jadłospisie (obok kapusty, czosnku, sałaty, brokułów, papryki). Powinniśmy ją uprawiać przez cały rok – szczególnie zimą i na przedwiośniu, kiedy trudniej o pełnowartościowe warzywa. Rzeżucha z powodzeniem je zastąpi, zresztą wiele z nich przewyższa wartością odżywczą. Jest nieoceniona, kiedy dopada nas wiosenne przesilenie – czujemy się słabo, kiepsko znosimy zmiany temperatur, mamy szarą cerę, matowe włosy.

 

Domowa uprawa rzeżuchy (podaję, na wszelki wypadek)

 

1. Nasiona rzeżuchy przesyp z torebki do szklanki, zalej obficie wodą.

2. Odstaw, by zaczęły się kleić (jak namoczone siemię lnianie).

3. Następnie rozsmaruj masę na wilgotnej warstwie ligniny, umieszczonej na talerzu, tacy, odwróconej doniczce itp.

Lignina musi być stale wilgotna, ale nie może pływać w wodzie.

4. Całość przykryj na dwa dni. Kiedy zauważysz, że nasiona kiełkują, zdejmij przykrycie.

5. Po ok. 10 dniach, gdy roślinki będą miały 5-7 cm, można zacząć zbiór ścinając je nożyczkami tuż nad ligniną.

 

Należy dbać by rzeżucha nie zakwitła, nabiera wówczas ostrego, gorzkiego smaku. Ścięte kiełki (bez korzeni) można przechowywać w lodówce, ale nie dłużej niż dobę.

 

 

Autor: Krzysztof Pochwicki

 

Mózg karmiony rybą

Ryby - blog o Corporate Wellness

Ostatnio pomyślałem o rybach. Z sympatią. Zapomniano o wyjątkowych walorach rybiego mięsa, a przecież jest ono nie tylko zdrowe, lecz może także przyczynić się do  poprawy koncentracji, tym samym podnosząc wydajność w pracy.

Korzystajmy z tego, warto gościć je na stołach.

 

 

Odrobina chemii

 

Żeby zrozumieć z czego wynika unikalny charakter rybiego mięsa, należy sięgnąć po odrobinę chemii. Bez tego ani rusz.

Otóż organizm człowieka wykorzystuje na dużą skalę rozmaite związki tłuszczowe, przy czym szczególnie cenne okazują się właśnie substancje obecne w rybach. Żyjemy w czasach propagandowej „walki” z tłuszczem, termin ten zyskuje coraz częściej zabarwienie negatywne, kojarzony jest z wszelkim cywilizacyjnym złem. Tymczasem tłuszcz jest człowiekowi niezbędny! To co nazywamy tłuszczem to w istocie cząsteczki zwane trójglicerydami.

Znamienne, że to nie ilość zjadanego tłuszczu wpływa na wagę, poziom cholesterolu, czy ryzyko zachorowań na choroby serca; istotny jest przede wszystkim rodzaj tłuszczu.

Żywienie nieco przypomina dobrze zorganizowaną imprezę; to gospodarz wie kiedy oraz ilu gości wpuścić. W przypadku tłuszczy (chociaż nie tylko) szkodliwy może być zarówno niedobór pewnych związków jak też ich nadmiar.

 

 

Sekret rybiego tłuszczu

 

Tłuszcz ryb, w przeciwieństwie do pokrewnych związków obecnych chociażby w kukurydzy czy soi, jest bogaty w dwa tzw. wielonienasycone kwasy tłuszczowe omega-3, konkretnie EPA oraz DHA (inaczej: EPA + DHA omega-3).

Podobnie jak inne organizmy jesteśmy złożeni z komórek, każda komórka posiada błonę zbudowaną głównie z tłuszczy. To ważne, ponieważ EPA + DHA omega-3 ulegają naturalnemu włączeniu w błony praktycznie wszystkich komórek. Zastępują w ten sposób kwasy nasycone (spożywamy je chociażby w maśle, śmietanie, wyrobach cukierniczych) i wielonienasycone omega-6, tym samym eliminując ich niekorzystny nadmiar. Co istotne EPA + DHA omega-3 zmieniają naturalnie nie tylko strukturę komórek. Mogą też wpływać na budowę i właściwości krążących we krwi substancji zwanych lipoproteinami. Wbrew pozorom to znane związki. Lipoproteiną, na której szczególnie koncentrują się badania naukowe, jest np. tzw. „zły cholesterol” typu LDL; ciekawe, że większość cholesterolu w osoczu krwi występuje właśnie w tej postaci.

 

 

ryby

 

 

EPA jest niezbędny do przekazywania informacji między włóknami nerwowymi. Stosuje się go dla poprawienia wydajności w nauce i podniesienia koncentracji. Zazwyczaj łącząc z pokrewnymi kwasami omega-3 (np. DHA) oraz omega-6 (np. kwasem arachidonowym). Podobnie jak inne kwasy omega-3 jest używany w leczeniu wspomagającym wielu innych chorób (np. łuszczycy).

 

Źródłem DHA są algi (glony) oraz ryby odżywiające się algami. Kwas DHA przyczynia się do zmniejszenia stężenia trójglicerydów (czyli „zwykłych” tłuszczy) we krwi. Jego niedobór skutkuje spadkiem stężenia serotoniny w mózgu, może mieć też związek z występowaniem ADHD, choroby Alzheimera, depresji.

 

Serotonina – potocznie zwana „hormonem szczęścia” – uczestniczy w:

  • regulacji snu,

  • apetytu (hamuje go po spożyciu węglowodanów, podwyższa po spożyciu białek)

  • temperatury ciała oraz

  • ciśnienia krwi.

  • Powoduje skurcz mięśni gładkich (naczyń krwionośnych, oskrzeli, macicy i jelit).

  • Ilość serotoniny w mózgu wpływa na potrzeby seksualne i zachowania impulsywne

  • Niski poziom serotoniny może powodować agresywność, zmęczenie, zwiększoną wrażliwość na ból, zaburzenia depresyjne.

 

Najwyższy poziom serotoniny występuje u noworodków, okresowo spada podczas dojrzewania, po czym ponownie wzrasta. U mężczyzn jest średnio o 20–30% niższy, niż u kobiet; skłania mnie to do wniosku, że płeć „brzydsza” powinna tym chętniej i częściej sięgać po ryby.

 

Reasumując, obecne w rybach kwasy tłuszczowe wpływają korzystnie na:

  • serce,

  • naczynia krwionośne,

  • obniżają ciśnienie krwi,

  • hamują rozwój stanów zapalnych,

  • redukują tworzenie się skrzepów,

  • niezbędne do prawidłowego rozwoju mózgu.

 

Przypuszcza się, że bogata w ryby dieta sprzyja zachowaniu sprawnego intelektu, chroni przed chorobami neurodegeneracyjnymi (Alzheimer) oraz innymi niekorzystnymi zmianami związanymi ze starzeniem się.

 

 

Ryby jemy od zarania dziejów

 

Jeszcze niedawno zakładano, że ryby wzbogaciły naszą dietę zaledwie 40 tysięcy lat temu. Jednak badania przeprowadzone w roku 2009 w Dolinie Hula (północny Izrael) wykazały, że miejscowa wspólnota – najprawdopodobniej należąca jeszcze do kopalnej istoty zwanej niegdyś pitekantropem, obecnie człowiekiem wyprostowanym Homo erectus – łowiła dorodne sumy i karpie już przed 750 tysiącami lat.

Również w tym roku, ciekawe wnioski przyniosły analizy izotopów obecnych w kolagenie pobranym ze szczątków trzynastu europejskich Homo sapiens sprzed 40-27 tys. lat. Kolagen to białko, główny składnik ścięgien, wypełnia rogówkę oka, odpowiada za elastyczność skóry. Okazało się, że koczownicy sprzed tysiącleci prócz dużej zwierzyny, jedli małe ssaki, ryby, owoce morza.

Nawet osobniki, których ciała znaleziono w głębi lądu, cechowała znaczna ilość izotopów wskazujących na posiłki rybne. Niestety, tego rodzaju badania kości nie informują o udziale w menu roślin. Według niektórych poglądów (warto zapoznać się z hipotezą wodnej małpy zwaną hipotezą przybrzeżną) ewolucja ludzi zachodziła w rejonach przybrzeżnych, a właśnie rybie mięso – zwłaszcza wspomniane kwasy omega-3 – umożliwiło niezwykły rozwój naszego mózgu.

Niezależnie od kształtu rozmaitych teorii pewne jest, że już „jaskiniowcy” wiedzieli, że aby się rozwijać, należy jeść ryby. Nowoczesny Homo corporatis, narażony na nadmierny stres, wysilający intelekt, powinien tym bardziej!

 

Człowieka cechuje również unikatowe, przy tym znaczne jak na zwierzę lądowe, zapotrzebowanie na jod. Pierwiastek ten występuje obficie w organizmach morskich, trudno go jednak uzyskać ze składników dostępnych w głębi lądów; w śladowych ilościach obecny jest m.in. w mleku, jajach. Wraz z ekspansją terytorialną naszych przodków w diecie coraz częściej występowały niedobory jodu; obecnie problem dotyczy ponad półtora miliarda ludzi. Zaskakujące, że na przestrzeni ostatnich 10 tys. lat wielkość ludzkiego mózgu uległa niemal powszechnemu zmniejszeniu i to o 10%. Możliwe, że jest to wynik przystosowania właśnie do malejącej konsumpcji długołańcuchowych kwasów tłuszczowych. Niestety spożycie ryb wciąż spada; statystyczny Ziemianin zjada rocznie blisko półtora kilograma mniej ryb niż przed dwudziestu laty (dane na 2007 r.).

 

 

Ryba rybie nie równa

 

Paradoksalnie, im bardziej tłusta ryba morska, tym zdrowsza.

  • Zaleca się jeść 0,75 kg tłustych ryb tygodniowo lub pić 4-8 g (1-2 łyżki) oleju rybiego lub lnianego dziennie, co odpowiada ilości 1-2g kwasów omega-3.

  • Jedzenie ryb zmniejsza o 25% ryzyko zachorowań na depresję (kwasy omega-3 zwiększają wrażliwość neuronów na serotoninę, hormon poprawiający nastrój).

Przepisów na dania rybne podawał nie będę. Jedynie wielbicielom sushi nadmienię, że zgodnie z opinią Takashi Saito, mistrza kulinarnego z Tokio, smak surowej ryby najlepiej podkreśla ocet czerwony (tradycyjnie używa się raczej octu białego).

 

 

sushi z łososiem

 

 

Ryba rybie nie równa. Uwzględniając jakość mięsa oraz obecność w tkance zanieczyszczeń, za najlepsze gatunki do konsumpcji uchodzą:

  • anchois (francuskie określenie przetworów z sardeli europejskiej),

  • halibut pacyficzny,

  • jesiotr,

  • koryfena (złota makrela, smagla – Coryphaena hippurus),

  • łosoś Oncorhynchus nerka,

  • palia alpejska,

  • tzw. ryba maślana (anoplopoma, dorszyk czarny, karbonela – Anoplopoma fimbria).

 

Do najgorszych zaś należą: antar patagoński, dorsz atlantycki, dziki jesiotr, gardłosz atlantycki, granik, halibut biały/atlantycki, lotella.

 

Smacznego.

 

 

Autor: Krzysztof Pochwicki

 

 

Jarmuż na już!

Jarmuż - blog o Corporate Wellness

jarmuż

To prawdziwy celebryta wśród zielonych warzyw. Czym zasłużył sobie na swoją sławę? Jak najlepiej wykorzystać go w kuchni? I czy każdy może bezkarnie po niego sięgać? Bierzmy jarmuż na widelec! O mało którym warzywie jest ostatnio tak głośno, jak o jarmużu. Zielonym, przypominającym strzępiaste pióropusze liściom często przypinana jest łatka „superfood” – super-produktu, niezwykle bogatego w ważne dla organizmu składniki, który warto włączyć do swojej diety. Jako jedną z głównych zalet jarmużu wymienia się wysoką zawartość błonnika, który usprawnia pracę naszego układu pokarmowego i proces trawienia, a także może pomagać w obniżaniu poziomu „złego” cholesterolu. W 100 g świeżego, porwanego jarmużu jest go aż 3,5 g. Ponadto jarmuż dostarcza witaminy C, A oraz witaminy K, która m.in. jest odpowiedzialna za prawidłowe gojenie ran. W zielonych liściach znajdziemy również potas, fosfor oraz żelazo, które jest niezbędne do tworzenia hemoglobiny. Wśród ważnych składników odżywczych warto również wspomnieć o związkach zaliczanych do przeciwutleniaczy, neutralizujących działanie wolnych rodników, m.in. beta-karotenie i zeaksantynie oraz związku siarki o nazwie sulforafan, który stymuluje produkcję enzymów odpowiedzialnych za neutralizowanie związków rakotwórczych oraz działa bakteriobójczo. Niektórzy powinni jednak uważać na nadmiar jarmużu w diecie. Podobnie jak inne warzywa krzyżowe (np. kapusta, brukselka), jarmuż ma właściwości gazotwórcze. Ponadto, z racji wysokiej zawartości błonnika, nadmiernej ilości jarmużu powinny unikać osoby o wrażliwym układzie pokarmowym. Warto jeść jarmuż, ale jak? Szmaragdowe liście można wykorzystać w kuchni na wiele sposobów. Delikatnych, mało włóknistych świeżych liści można użyć do przygotowania sałatki. Świeże liście można również dodać do owocowo-warzywnego, witaminowego koktajlu albo – po usunięciu twardych włókien – przygotować na ich bazie domowe, jarmużowe pesto.  Podobnie jak szpinak, podduszony na oliwie, doprawiony, a następnie drobno posiekany jarmuż może stać się składnikiem farszu do pierogów, naleśników lub warzywnej lasagne. A może jarmużowe chipsy? To ciekawa, zielona alternatywa dla kupionych chrupków, które możesz potraktować jako przekąskę lub udekorować nimi domowe zupy-kremy z warzyw. Zielony koktajl z jarmużem Składniki na 2 porcje 1 szklanka liści jarmużu, umytych, osuszonych i poszatkowanych 2 szklanki tłoczonego soku z jabłek z miąższem 1 dorodny lub 2 małe banany, obrane, pokrojone na kawałki 1 łyżka miodu sok z limonki, do smaku Wszystkie składniki przełóż do malaksera i zmiksuj na jednolity koktajl. Dopraw do smaku sokiem z limonki i natychmiast wypij.

 koktail

Chipsy z jarmużu Składniki: 5-6 liści jarmużu, umytych i osuszonych 2 łyżki morska sól oliwa czarny, świeżo mielony pieprz opcjonalnie: szczypta mielonego chili Nagrzej piekarnik do 180 stopni Celsjusza (bez termoobiegu). Za pomocą ostrego noża usuń twarde nerwy z liści. Liście pokrój na kawałki wielkości 5 x 5 cm, przełóż do miski, skrop oliwą i oprósz sola, pieprzem oraz – ewentualnie – chili. Rozłóż kawałki liści w jednej warstwie na blasze wyłożonej pergaminem. Wstaw do piekarnika i piecz przez 10 minut, uważając, by liście się nie przypaliły.Wyjmij z piekarnika i odstaw do wystudzenia.

chipsy z jarmużu

Dematerializacja tortu

Tort - blog o Corporate Wellness

ciasto truskawkowe

 

Karolina postawiła na biurku stos kanapek i dużą słodką kawę. Usiadła. 8 godzin patrzyła w monitor i biegała palcami po klawiaturze. Czasem telefon parzył ją w ucho słowami szefa. Na przemiennie znudzona, pobudzona, zmęczona i podekscytowana rozpisywała faktury i przyjmowała zamówienia. W końcu zassało ją w żołądku. Oderwała oczy od komputera, obróciła głowę w stronę talerza i zobaczyła, że jest pusty. Ani śladu jedzenia. Ani kropli kawy w kubku.

– Zdematerializowały się, czy co? – mruknęła do siebie.

       Chrupnęła nadgarstkami tuż nad klawiaturą i wstała. Poszła do socjalnego wyszperać przekąskę. Zjadła paluszki, popiła drugą kawą. Popracowała jeszcze godzinę i poszła do domu.

       Następnego dnia ustawiła na blacie porcję urodzinowego tortu koleżanki, sałatkę z majonezem, kanapki i oczywiście kawę. Jej umysł falował raz mocniej pobudzony, raz jakby spowolniony wśród faktur i rozliczeń. Do świadomości, na mgnienie oka przebił się głos z brzucha. Odruchowo chciała go uciszyć i sięgnęła ręką ku talerzom. Trafiła w pustkę. Podniosła kubek, dziwnie lekki i podsunęła do ust. Jedna mała kropelka spłynęła jej na suchy język. To oderwało ją od monitora.

 

– Baśka, gdzie moje żarcie?

– Zjadłaś.

– Zjadłam?

Kiedy? – zastanawiała się. Nie pamiętała.

 

– Karola – weszła do pokoju uradowana Magda. Zobaczyła wyczyszczony talerzyk.

– Jak smakował tort? – zapytała.

Karolina uśmiechnęła się dyplomatycznie – kurczę, nie wiem – pomyślała.

 

Kilka godzin wcześniej…

Dziewczyny odśpiewały Magdzie sto lat. Karolina nie chciała jeść razem z nimi, poszła do swojego biurka. Nie uznawała przerw w pracy, były dla niej stratą czasu. Teraz rezygnacja z przerw okazała się stratą smaku.

Żołądek był głosem nie słuchanym. Sięgała po kęs tylko wtedy, gdy ogarniało ją zmęczenie albo nie mogła się skupić. Zastrzyk cukru spalanego przez mózg na jakiś czas pobudzał ją do pracy. Czasem motywowały emocje czy jakimś dead line. Ale jedzenie?

 

Witam Pana,

proszę o przesłanie rachunku do umowy za…

 

Baśka zobaczyła, jak Karolina siedzi ze wzrokiem wlepionym w monitor. Wyraz twarzy jak u zombie – pomyślała Basia. Obserwowała Karolinę przez kilka minut. Tej czas zatrzymał się na mailu, którego przestała pisać. Ekran przygasł. Wtedy jakby ocknęła się i automatycznym ruchem sięgnęła po kawałek tortu. Zjadła go bez smaku. Trochę odczekała, aż poczuła nową falę energii. Ruszyła myszką, komputer zamruczał. Kontynuowała pisanie maila.

 

…kotu nową kuwetę. Pozdrawiam.”

Karolina zakończyła maila. Przeczytała go jeszcze raz i złapała się za głowę:

– Co ja narobiłam?

Posiedziała chwilę, popatrzyła bez zrozumienia na puste talerze. Jedzenie znów zniknęło. Weszła Magda i zapytała o tort. Karolinie za fasadą uśmiechu było strasznie głupio.

 

– Może przerwa na obiad? – zaproponowała Magda, patrząc na Baśkę. Zanim Basia zdołała odpowiedzieć, Karolina zerwała się z fotela:

– Chętnie.

 

 

tort

 

 

Kiedy zjeść tort?

Słodkie ciasto, ze względu na dużą zawartość węglowodanów najlepiej zjeść po pełnowartościowym posiłku.

 

Dlaczego tort jeść po posiłku?

Zjedzenie samego słodkiego ciasta, które zawiera cukier prosty na jakiś czas podnosi poziom energii. Cukier jest szybko wchłaniany i rozprowadzany w krwiobiegu. Głowa podnosi się znad monitora i działa na zwiększonych obrotach. Niestety, gdy trzustka orientuje się, że we krwi jest dużo glukozy i gwałtownie wydziela insulinę, poziom cukru gwałtownie opada. W subiektywnym odczuciu jest to „zjazd”, senność, szum w głowie.

Tort, batonik czy słodki napój ładuje nasze baterie szybko ale na krótko. Trzustka intensywnie pracuje, ale kiedyś zastrajkuje i może zemścić się cukrzycą.

Dlatego tort można zjeść po spożyciu posiłku.

Po pierwsze- nie będziemy już tak głodni, by go pochłonąć jednym kęsem.

Po drugie- wymieszany w żołądku z innym jedzeniem nie podniesie gwałtownie poziomu cukru we krwi.

 

Jak zapewnić sobie energię na dłużej?

Pełnowartościowy posiłek, o niskim indeksie glikemicznym (IG) zawiera porcję energii zawartą w białkach, tłuszczach i węglowodanach.

Indeks glikemiczny określa wzrost poziomu glukozy we krwi po spożyciu posiłku. Im wyższy, tym gorzej.

Prościej ujmując, na przykładzie: tort ma wysoki IG, ponieważ szybko wzrasta poziom glukozy we krwi po jego spożyciu.

Orzechy mają indeks niski. Dzięki czemu pozyskiwanie z nich energii jest rozłożone w czasie. Dostarczają energii na dłużej, za to mniej gwałtownie.

 

Co zrobić, gdy znikają przekąski?

Jeśli jednak trudno oderwać ci się od komputera przez wiele godzin, zastąp kawę sokiem, albo gorzkim kakao. Paluszki i chipsy- orzechami, surową marchewką.

 

Po co robić przerwy na posiłek?

Dla odpoczynku dla oczu utkwionych w monitor. To po pierwsze. Po drugie, gdy jesz, organizm przekierowuje krew do układu trawiennego i zajmuje się trawieniem. To oznacza, że mniej krwi napływa do mózgu. Jeśli jednocześnie pracujesz i jesz możesz poczuć, że wysiłek woli się zwiększa. Jednak wcale nie zwiększa się Twoja wydajność ani zdolność skupienia. Dlatego warto przeznaczyć czas na samo tylko jedzenie.

 

Czy dietetyk nauczy mnie komponować posiłek?

Tak. Do Twojej wagi, wzrostu, wieku i trybu życia pomoże dobrać sposób, w jaki możesz jeść, by czuć się dobrze.

 

 

Autor: Joanna Frąckiewicz

 

 

 

 

Pij. Na zdrowie!

Warzywa - blog o Corporate Wellness

Gaszą pragnienie, dostarczają organizmowi witalnych składników, a ich przygotowanie to pyszna zabawa. Zamiast po kolejny drink z parasolką, w karnawale sięgnij po jeden z tych kolorowych koktajli opartych na super składnikach. Dietetycy zalecają, by dziennie spożywać 5 porcji warzyw i owoców. Zamiast sięgnąć po kolejne jabłko czy marchewkę, warto urozmaicić sobie codzienny jadłospis, wprowadzając do niego przygotowane samodzielnie owocowo-warzywne koktajle, które nie tylko ugaszą pragnienie, a nawet zaspokoją głód, ale także dostarczą organizmowi solidną dawkę ważnych składników. Owoce jagodowe to świetne źródło witamin oraz związków chemicznych zaliczanych do przeciwutleniaczy. Banany – potasu oraz węglowodanów, które zapewnią nam energię. Z kolei gruszki i jabłka, zmiksowane wraz ze skórką, wzbogacą naszą dietę o błonnik poprawiający przemianę materii.

warzywa

Zielony na topie Zielony kolor kojarzy się nam z tym, co zdrowe i pełne życia. Temu przeczuciu warto zaufać komponując wieloskładnikowe koktajle. Przychylnym okiem warto spojrzeć zwłaszcza na zielone, liściaste warzywa, które zwykle kojarzymy z sałatkami. Wraz ze świeżymi listkami szpinaku dostarczymy potasu, żelaza, witamin C, E i K oraz beta-karotenu i przeciwutleniaczy takich jak np. luteina. Dobrym źródłem wspomnianych witamin, a także wapnia jest modny ostatnio jarmuż. Natomiast zielona pietruszka dostarczy nam cennej witaminy C. Zielone awokado nie tylko uczyni koktajl bardziej sycącym i dostarczy solidnej dawki energii (osoby dbające o linię powinny pamiętać, że awokado jest dość kaloryczne), ale też wzbogaci go o ważne, dobre dla organizmu kwasy tłuszczowe, a także witaminę A i E oraz potas (awokado zawiera go więcej, niż banany). Bardziej zaawansowani mistrzowie koktajli mogą dorzucić do nich składniki takie jak spirulina (sproszkowane morskie algi; źródło białka, beta-karotenu oraz innych substancji o działaniu przeciwutleniającym; spirulinę w proszku kupimy w sklepach ze zdrową żywnością) lub pędy młodego jęczmienia (dostarczają wapnia, potasu, magnezu i kwasu foliowego; dostępne w postaci proszku). Graj w kolory Na początek proponujemy Ci cztery koktajle w różnych kolorach i o różnych właściwościach. Spróbuj! Biały – sycący, pobudzający przemianę materii Składniki: 1 szklanka kefiru lub jogurtu 3 łyżki płatków owsianych 4 daktyle 4 suszone śliwki 1/2 banana 1 płaska łyżka siemienia lnianego, mielonego szczypta cynamonu Płatki owsiane wymieszaj z siemieniem lnianym, zalej 4 łyżkami wrzącej wody i odstaw do namoczenia przez pół godziny. przełóż płatki do blendera, dodaj kefir, banana i daktyle. Zmiksuj na jednolity napój, dopraw miodem i cynamonem.

shake bananowy

Żółty – orzeźwiający, pobudzający trawienie Składniki: sok wyciśnięty z 2 pomarańczy 1 mango, obrane, pokrojone na kawałki 1 łyżka soku z cytryny 1 cm korzenia imbiru, obranego ze skórki i startego na tarce o drobnych oczkach
opcjonalnie – kilka listków mięty Wszystkie składniki włóż do malaksera, zmiksuj na jednolity koktajl. Jeśli koktajl jest zbyt gęsty, dodaj nieco wody mineralnej.

koktalj pomarańczowy

Zielony – bogaty w żelazo i potas Składniki: sok z 1 pomarańczy 1 banan 1 szklanka listków świeżego szpinaku, umytych i osuszonych 1/2 awokado 2 łyżki miodu, do smaku sok z cytryny, do smaku Wszystkie składniki włóż do malaksera, zmiksuj na jednolity koktajl. Jeśli koktajl jest zbyt gęsty, dodaj nieco wody mineralnej.

zielony koktajl

Czerwony – bogaty w witaminę C i przeciwutleniacze Składniki: 1/2 szklanki świeżych lub mrożonych wiśni bez pestek 1/2 szklanki świeżych lub mrożonych malin 1/2 szklanki mrożonych lub świeżych jagód 1/2 szklanki świeżych liści szpinaku 2 łyżki  jagód goji 1 szklanka soku tłoczonego z jabłek, z miąższem
sok z cytryny, do smaku Wszystkie składniki poza jagodami goji zmiksuj w malakserze na jednolity koktajl. Przed podaniem dopraw sokiem z cytryny, udekoruj jagodami goji.

czerwony koktalj

Porady: – Do koktajlu dodaj 1 łyżkę namoczonego we wrzątku i zmielonego siemienia lnianego. Dzięki temu wzbogacisz swój smoothie o cenne kwasy tłuszczowe omega-3 oraz witaminę E, które znajdują się w siemieniu lnianym. – By koktajl był bardziej sycący, dodaj do niego 2 łyżki namoczonych we wrzątku, a następnie zmiksowanych z pozostałymi składnikami płatków owsianych. – Koktajl ma być przyjemnością, a nie karą. Dlatego dobieraj składniki tak, by napój miał wyrazisty smak zgodny z twoim gustem. – Pamiętaj o przyprawach! Szczypta cynamonu, kilka listków świeżej mięty lub nieco startego świeżego korzenia imbiru podkreśli smak owoców. – „Zielony” smak szpinaku czy jarmużu zneutralizują wyraziste w smaku soki z owoców, np. pomarańczy czy ananasa – Zamiast soków, koktajle możesz przygotować na bazie kefiru lub jogurtu. W ten sposób dostarczysz organizmowi cennych kultur bakteryjnych oraz wapnia i białka.

Talia przed Sylwestrem

Masaż - blog o Corporate Wellness

masaż

 

Iwona patrzyła krytycznie w lustro i próbowała dopiąć sylwestrową sukienkę. Leżała prawie idealnie, poza talią. Święta poluzowały codzienną dyscyplinę dietetyczną (babci się nie odmawia) i najwyraźniej zalegały na wysokości brzucha. Pyszne, ciężkostrawne ciasta (ciocia wywarła presję) rozpychały od środka, aż trudno było się schylić. Do odzyskania swobody ruchu utraconej przy stole, pozostało kilka dni. Mimo wszystko Iwona chciała przetańczyć Sylwestra w dopiętej sukience. Była przeciwniczką leków przeczyszczających, które organizm usuwa jak truciznę, a resztę przetrawionej treści jelitowej przy okazji. Moc herbatek ziołowych okazała się niewystarczająca.

 

W internecie, w kilka salonach spa, znalazła ofertę masażu brzucha:

„Po delikatnym masażu rozluźniającym następuje masaż okrężnicy i żołądka”

„Zabieg poprawia funkcjonowanie układu trawiennego”

„Polecamy przy problemach z wypróżnianiem”

 

Wszystko świetnie i obiecująco, wreszcie posiedzenie tam, gdzie król chodzi piechotą przyniesie spodziewaną ulgę. Dopnę sukienkę. Ale wolę tą ulgę przeżyć u siebie… – pomyślała.

 

Wystukała numer i chwilę czekała, nim zatwierdziła połączenie. Co mam powiedzieć? Że po świętach nie mogę się…? Może nie podam nazwiska. Masażystka ma przyjechać do mnie, tak nie da rady. Głęboko odetchnęła – medycy to zrozumieją – dotarło do niej. Zadzwoniła.

– Dzień dobry, yyyy, potrzebuję yyyy…, masażu – wyrzuciła prawie bez tchu.

– Oczywiście, wyślemy do pani specjalistę wedle potrzeby.

– Tak. Hm. A czy muszę teraz pani mówić, jaka to potrzeba? Oczywiście żadna randkowa. Ale wolę kobietę.

– Masażystka albo rehabilitantka może to ustalić z panią na miejscu.

– Cóż, bo ja bym chciała, yyyy, masaż leczniczy brzucha. 30 min.

Komfortowo, we własnym domu, Iwona skorzystała z masażu. Okrężne ruchy dłoni masażystki faktycznie rozluźniły brzuch. Czasem w nim burczało, dlatego zatopiła się myślami w ulubionej muzyce. Po masażu zrobiła kilka powolnych skrętów tułowiem. Gdy masażystka złożyła stół do masażu, zaleciła lekką dietę i pożegnała się, Iwona została sama ze sobą. Jakiś czas później dopięła sukienkę.

Komu w domu masaż brzucha?

  • osobom, które cierpią na niestrawność
  • wspomagająco w odchudzaniu
  • przy problemach z zaparciami u dzieci i dorosłych
  • po imieninach u cioci i świętach u rodziny 😉

Co się dzieje w masowanym brzuchu?

  • masaż reguluje pracę żołądka, wątroby, trzustki, jelita cienkiego i okrężnicy
  • treść jelita grubego (okrężnicy) zostaje rozluźniona i poruszona masażem, co po kilku godzinach umożliwia ulgę

Korzyści, jakie niesie masaż brzucha

  • poprawa przemiany materii
  • zapobiega podtruwaniu organizm przez treści zalegające w okrężnicy
  • działa regulująco na układ trawienny

Co wymasuje masażystka?

  • brzuch i okolice. Jeśli pępek to środek tarczy zegara, na godzinie XII obejmie masażem okolicę żeber, na III i IX boki tułowia, na VI okolice bioder i kości łonowej. Razem obejmie całą tarczę zegara, pod którą mieszczą się narządy wewnętrzne odpowiadające za trawienie i wydalanie.

Czas: 30 min Autor: Joanna Frąckiewicz

Słodka dieta

Słodka dieta - blog o Corporate Wellness

owoce

 

Słodki smak tortu z owocami, czekolada, batonik orzechowy. Jedni mają ochotę na słodką przekąskę raz na jakiś czas, i to dobrze. Inni codziennie muszą zjeść kilka ciasteczek. Jak jeść słodko i nie tyć.

 

Stres a słodkości

 

W stresujących sytuacjach sięgasz po batonik na ukojenie nerwów. Czekolada zawiera magnez, a Ty go potrzebujesz. Niestety, czekolada oprócz magnezu to cukier i tłuszcz. Wyroby czekoladowe zawierają duże ilości nasyconych kwasów tłuszczowych, które są przyczyną miażdżycy i otyłości. Dieta bogata w cukier zwiększa wydalanie z organizmu chromu i magnezu.

 

Zdrowa słodycz

 

Pączki, torty, ciasteczka kruche czy też batony czekoladowe lepiej pożegnać na dobre. Ale suszone owoce, zaspokoją ochotę na słodki smak i dostarczą sporo witamin, i składników mineralnych. Kolejną alternatywą dla słodyczy są orzechy, nasiona słonecznika czy pestki dyni. Są cennym źródłem witamin z grupy B oraz minerałów. Dobrym zamiennikiem słodkich batonów czekoladowych są batony musli wyprodukowane z suszonych owoców oraz bakalii. Dostarczą witamin z grupy B, magnezu, chromu, selenu, cynku oraz witaminy E. Zdrowe słodkości zawierają sporo kalorii, więc umiar wskazany.

 

Poniżej słodkie przekąski podane w ilości na 100 kcal:

suszone owoce: 4 większe morele suszone (35g) lub 2 czubate łyżki rodzynek (35g) lub 2 czubate łyżki suszonej żurawiny (35g) lub 6 mniejszych suszonych śliwek (36g) orzechy: 4 orzechy włoskie (16g) lub ok. 15 orzechów laskowych (15g) lub 15 – 18 sztuk migdałów (18g) pestki, nasiona: 1,5 łyżki nasion słonecznika (18g) lub czubata łyżka pestek dyni (18g) lub 1,5 łyżki nasion sezamu (15g) wafel ryżowy w polewie – czekoladowej– sprzedawane po 1 sztuce lub po 4 sztuki albo w polewie jogurtowej

Przykłady domowych deserów

Pieczone jabłko ze śliwką i migdałami – ok.170 kcal – duże jabłko – łyżka powideł śliwkowych – łyżka płatków migdałowych

Galaretka z owocami i jogurtem naturalnym – ok.150 kcal – szklanka wody wrzącej – ½ opakowania galaretki (smak do wyboru) – 1/3 opakowania mrożonych truskawek – łyżka rodzynek – 2/3 małego opakowania jogurtu naturalnego bez cukru

Banan zapiekany w miodzie – ok. 180 kcal – średni banan – łyżka miodu pszczelego

Gorzko!!! Jeżeli suszone owoce, orzechy, pestki czy desery domowe nie poskromią łakomstwa i musisz zjeść czekoladę, wybieraj naturalną gorzką! Ziarna kakao zawierają, polifenole, które wymiatają wolne rodniki z organizmu i zmniejszają ryzyko wystąpienia miażdżycy.

Formalnie o winie

Wino - blog o Corporate Wellness

wino

 

Docenić smak i bogactwo zapachu wina przy kolacji biznesowej to cenna kompetencja. Właściwie je podać i dobrać do menu w domu, także. Okazuje się, że to te subtelne niuanse zgłębia się latami. Sommelierzy certyfikowani to w Polsce rzadkość, na świecie standard, w każdej szanującej się restauracji. W Polsce nie istnieje oficjalny system kwalifikacji wiedzy winiarskiej. Od lat działa on na świecie.

Winny profesjonalista

 

Najwyższą kwalifikacją w dziedzinie wiedzy o winie jest tytuł Master of Wine (MW) przyznawany przez Master of Wine Institute z siedzibą w Londynie. Jedynie 279 wielbicieli win na całym świecie może się poszczycić tytułem Master of Wine. Wymagania są wysokie to podnosi prestiż tego tytułu. Jest on przyznawany osobom, które zdały trzyczęściowy egzamin zwieńczający co najmniej dwuletni program edukacyjny. Egzamin składa się z teorii obejmującej problematykę produkcji win, biznesu winnego oraz zagadnień współczesnych związanych z branżą winiarską i degustacji 36 win. Żeby przystąpić do egzaminu trzeba posiadać stosowne przygotowanie uniwersyteckie lub tytuł Diploma, zdobyty w wiodącej światowej organizacji zajmującej się kwalifikacjami winiarskimi, Wine & Spirit Education Trust (WSET), także z siedzibą w Londynie. Nauka o winie odbywająca się w WSET ma wiele etapów, a zdobycie tytułu Diploma – najwyższej kwalifikacji uprawniającej do ubiegania się o przystąpienie do Master of Wine, wymaga kilku lat nauki na kolejnych poziomach:

 

WSET Level 1 Foundation Certificate in Wines

 

1-dniowy kurs na poziomie podstawowym stanowiący wprowadzenie do wiedzy o winie. Egzamin zakończony jest 45-minutowym egzaminem (test wielokrotnego wyboru).

 

WSET Level 2 Intermediate Certificate in Wines and Spirits

 

Kurs na poziomie średnio-zaawansowanym składający się co najmniej z 16 godzin nauki i degustacji. Podczas kursu uczestnicy uczą się, jakie czynniki wpływają na jakość win i determinują styl wina, jakie cechy wyróżniają główne szczepy win, jak czytać etykiety, poznają zasady dobierania win do potraw i przeprowadzania systematycznej oceny wina zgodnie z WSET Systemic Approach to Tasting.

 

WSET Level 3 Advanced Certificate in Wines and Spirits

 

Kurs na poziomie zaawansowanym, obejmuje szeroką gamę tematów dotyczących win i alkoholi mocnych, ze szczególnym uwzględnieniem technik degustacji oraz wykorzystania w praktyce zdobytej wiedzy teoretycznej. Kurs przeznaczony dla sommelierów oraz pasjonatów chcących zgłębić tajniki wiedzy o winie na poziomie zawodowym. Kurs obejmuje co najmniej 40 godzin nauki i degustacji, a egzamin składa się z testu wielokrotnego wyboru, pytań otwartych oraz degustacji ‘w ciemno’. Ukończenie tego poziomu jest niezbędnym warunkiem do przystąpienia do Kursu na poziomie 4 – WSET Level 4 Diploma.

 

WSET Level 3 International Higher Certificate in Wines and Spirits

 

Kurs na poziomie zaawansowanym, przeznaczony dla pasjonatów wina oraz sommelierów. Poziom wymaganej wiedzy jest identyczny jak w powyższym kursie WSET Level 3 Advanced Certificate. Jest to wariant szkolenia przeznaczony dla osób spoza Wielkiej Brytanii, dla których język angielski nie jest językiem ojczystym. Szkolenie obejmuje co najmniej 40 godzin nauki i degustacji, a egzamin składa się z testu wielokrotnego wyboru oraz degustacji ‘w ciemno’ (bez pytań otwartych).

 

The WSET Level 4 Diploma in Wines and Spirits

 

Kurs na poziomie zawodowym zaprojektowany z myślą o pracownikach z branży winiarskiej, obejmujący zagadnienia z zakresu wiedzy o winie i alkoholach mocnych oraz produkcji i komercjalizacji win. Kurs składa się z sześciu elementów zakończonych oddzielnymi egzaminami. Pozytywne ukończenie wszystkich części kursu jest niezbędnym warunkiem do uzyskania tytułu Diploma. Program nauki obejmuje co najmniej 118 godzin wykładów. Ukończenie wszystkich części kursu zajmuje uczestnikom minimum 1,5 do 2 lat. W tym czasie są także zobowiązani do napisania 4 esejów na zadane tematy związane z winem i alkoholami mocnymi. Każda z części Diploma jest zakończona egzaminem złożonym z testu, pytań teoretycznych oraz degustacji ‘w ciemno’. Ukończenie Diploma jest powszechnie uważane za ważny krok do zdobycia kwalifikacji Master of Wine.

WSET Level 5 Honours Diploma

 

Jest to indywidualny projekt badawczy podejmowany przez osoby, które posiadają WSET Level 4 Diploma. Pozwala studentom na rozwinięcie wiedzy i umiejętności badawczych, analizy i oceny jakości win i alkoholi mocnych. Kwalifikacja ta pozwala kandydatom na użycie w praktyce wiedzy zdobytej podczas WSET Level 4 Diploma. Przed ukończeniem kursu studenci są zobowiązani do przygotowania raportu o objętości 4000-5000 słów na temat związany z branżą winiarską, w którym zademonstrują umiejętność identyfikowania i rozwiązywania problemów, innowacyjność, pomysły na nowe lub zmodyfikowane produkty lub usługi. Oceniana jest jakość przedstawionych dowodów, umiejętność klarownego wyrażania myśli, argumentacji, oryginalność i przedstawione rekomendacje, a także zdolność do samodzielnej analizy i weryfikacji danych.

 

wino

 

Kursy WSET organizowane są w siedzibie WSET w Londynie lub poprzez sieć Approved Programme Providers (APP) na całym świecie. Partnerzy ci są ściśle kontrolowani przez WSET aby zapewnić najwyższy poziom nauczania, który pozwoli studentom pozytywnie ukończyć egzamin na całym świecie. Wineria reprezentuje WSET w Polsce i jest jedynym dostarczycielem szkoleń WSET w naszym kraju od 2006 r. Od tego czasu przeszkoliła już ponad 200 osób, w tym wiele znanych w branży gastronomicznej.

Autor: Matias Glusman, Associated Member of the Institute of Wine & Spirit www.wineria.pl

 

Master of Wine Institiute Organizacja ta działa od 1955 roku i utrzymuje najwyższe standardy edukacji o sztuce, technologii oraz biznesie winiarskim. Instytut działa w 22 krajach, kursy, egzaminy i wydarzenia winiarskie są regularnie organizowane na całym świecie.

 

Wine & Spirit Education Trust to także organizacja o wieloletniej tradycji. Została założona w roku 1969 celem zapewniania wysokiego standardu edukacji w zakresie wina i Alkoholi, początkowo na Wyspach Brytyjskich. Dziś kwalifikacja WSET® wyznacza międzynarodowe standardy wiedzy o winie oraz odnośnie obsługi win. Zdobywa ją co roku ponad 20 000 osób w 70 krajach. Należy do struktury kwalifikacji zawodowych w Wielkiej Brytanii, a zdobycie tytułu WSET nie tylko potwierdza ugruntowaną wiedzę kursantów z szerokiego zakresu zagadnień winiarskich, ale także jest potwierdzeniem uznania kwalifikacji, co ułatwia im znalezienie zatrudnienia w branży. W praktyce zdobycie kwalifikacji WSET jest warunkiem niezbędnym do rozpoczęcia pracy w branży winiarskiej lub w gastronomii w Wielkiej Brytanii. Tytuł WSET cieszy się także rosnącym powodzeniem wśród osób spoza branży, które pragną pogłębić i usystematyzować swoją wiedzę na temat win lub też potwierdzić posiadaną wiedzę formalnym dyplomem rozpoznawanym na całym świecie. Posiadacze WSET Diploma przystępują do Institute of Wine & Spirit.

Nowalijki, czy są zdrowe?

Nowalijki - blog o Corporate Wellness

rzodkiewka

 

Pierwsze, świeże wiosenne warzywa – nowalijki. Dzięki nim kanapki, sałatki są bardziej kolorowe, bogate w witaminy, składniki mineralne i przede wszystkim smaczne.Nowalijki są pysznym dodatkiem do potraw, ale czy są zdrowe? I czy możemy je jeść bez ograniczeń?

 

Nowalijki to młode jarzyny, które ukazują się pierwszy raz w danym roku. Kiedyś „nowalijki” pojawiały się w sklepach tylko na wiosnę. W dzisiejszych czasach szczypiorek, pietruszka, sałata i inne „wiosenne” warzywa dostępne są w sklepach  przez cały rok. Bez wątpienia jednak, pomidor czy sałata zakupione w hipermarkecie w styczniu smakują znacznie gorzej niż te, które możemy kupić w sezonie wiosenno-letnim. Do najbardziej popularnych nowalijek zaliczamy pietruszkę, szczypiorek, sałatę, rzodkiewki i cebulę dymkę. Wszystkie one obfitują w wiele witamin (głównie o działaniu antyoksydacyjnym) oraz składników mineralnych. Pietruszka to ogromna skarbnica żelaza i witaminy C (polecana jest szczególnie osobom z anemią). Rzodkiewka oprócz wyżej wymienionych składników odżywczych, bogata jest również w siarkę, składnik zapobiegający nowotworom oraz wpływający na porost włosów i paznokci. Sałata zawiera natomiast sporo kwasu foliowego, pierwiastka niezbędnego dla kobiet planujących zajść w ciążę.

 

Nowalijki zdrowe, ale…

 

Z powodu niesprzyjających warunków klimatycznych nowalijki, często są hodowane w „ekstremalnych” warunkach. Pochodzą z upraw szklarniowych, gdzie do gleby dodaje się duże ilości nawozów sztucznych, środków ochrony roślin, pestycydów i herbicydów. Co więcej, nierzadko wiosenna pogoda w Polsce zmusza producentów warzyw do zastosowania sztucznego oświetlenia i bardzo dużych ilości środków chemicznych. Podczas tak sztucznej wegetacji wartość odżywcza nowalijek często jest obniżona, mają mniej witaminy C i bioflawonoidów. Co więcej, jako pierwsze warzywa są one bardzo delikatne i chłoną duże ilości rakotwórczych azotanów i azotynów. Jeżeli rosły w bliskiej odległości od ruchliwej trasy mogą zawierać bardzo toksyczne dla organizmu związki pochodzące ze spalin samochodowych, takie jak: ołów, kadm, tlenki węgla, azotu i siarki.

 

Nowalijki, te ekologiczne

 

Ze względu na dużą ilość antyoksydantów i innych składników odżywczych warto. Jednak mając na uwadze fakt, że mogą one zawierać szkodliwe substancje, należy spożywać je z umiarem. Najlepiej dla zdrowia kupować warzywa z atestowanych gospodarstw rolnych i upraw ekologicznych. Wówczas mamy pewność, że podczas ich hodowli nie stosowano sztucznych nawozów i innych chemikaliów. Warto również pomyśleć o samodzielnym posadzeniu warzyw w domu na parapecie, czy też w ogródku. Wyhodowany przez nas szczypiorek, pietruszka, rzeżucha, są pełnowartościowe i pozbawione chemii.

Superfood z domowego ogródka

Czosnek - superfood - blog o Corporate Wellness
 
Modne ostatnio stwierdzenie. Co oznacza? Czego dotyczy?
 

Superfood to produkty naturalne, nieprzetworzone, bogate w wartości odżywcze, najlepsze lekarstwo na karmiony przetworzoną żywnością organizm i prewencja w ogóle – przecież jesteśmy tym co jemy. I nie jest to pusty slogan – większość chorób ma swój początek w niewłaściwej diecie. A o taką bardzo łatwo w codziennej, zabieganej rzeczywistości. Zanim więc położysz się spać po ciężkim dniu w pracy, warto pomyśleć czy nie lepiej zamiast kupować na jutrzejsze śniadanie gotową kanapkę, przygotować ją samemu w domu. Najlepiej z wybranym składnikiem z długiej listy super jedzenia.

 
Utarło się, że naturalna, nieprzetworzona żywność jest trudno dostępna – tak lokalizacyjnie jak i dla naszego portfela. Śpieszymy jednak sprostować. Superfood nie koniecznie musi być drogie czy niedostępne. Wiele ze zdrowej żywności mamy w zasięgu reki, z naszego rodzimego ogródka. Cebula, natka pietruszki, aronia, pokrzywa, jarmuż… To tylko początek listy. Produkty nierodzime jak goja, nasiona chia czy olej kokosowy w dobie mody na super żywność ale i rosnącej potrzeby na zdrowe odżywianie też już są bez problemu dostępne w polskich sklepach.
 
czosnek
 
 
Wrzućmy zatem do koszyka:
 

Awokado – na kanapkę w postaci pasty lub jako składnik sałatki (szczególnie takiej z pomidorami – awokado połączone z pomidorem ułatwia wchłanianie przeciwutleniaczy), doskonałe źródło dobrego tłuszczu, który chroni nasze serce i pomaga unormować ciśnienie krwi. Bogate w witaminy A, E i B oraz kwas foliowy potrzebny przyszłym mamom. Zawarty w nim kwas oleinowy obniża poziom cholesterolu, a błonnik jest zbawienny dla naszego układu pokarmowego.

 

Czosnek – przeciwbakteryjny, wzmacniający. Działa jak antybiotyk i pomaga w profilaktyce przeciw nowotworom. Sięgajmy po niego koniecznie, aczkolwiek niekoniecznie w godzinach pracy 😉

 

Sok z brzozy – zapobiega nowotworom, szczególnie rakowi płuc, łagodzi bóle związane z wrzodami żołądka, ma działanie moczopędne i odtruwające.

 

Jagody goi – zawarte w nich antyoksydanty opóźniają procesy starzenia, a według Chińczyków owoce te wręcz znacząco przedłużają życie. Goja to doskonałe źródło witaminy C, E i B i beta karotenu, którego pod względem ilości jest liderem.
 
 
Kapusta kiszona – bakterie, które powstają w trakcie kiszenia, regulują pracę układu pokarmowego. Kapusta wzmacnia odporność, a dzięki witaminie B12 i PP pozytywnie wpływa na nasze samopoczucie. Dodatkowo to dla organizmu doskonały detoks – kapusta ma właściwości oczyszczające.
 

Siemię lniane – bogate w przeciwutleniacze, które wspierają profilaktykę nowotworową. Siemię reguluje pracę jelit. Ma właściwości osłaniające dla całego układu pokarmowego, chroniąc go w ten sposób przed wszelkimi nieżytami i łagodząc skutki owrzodzeń. Dzięki zawartości zdrowych tłuszczy (w ilości podobnej co w rybach!) dba o serce, zapobiega miażdżycy, obniża cholesterol.

 

Kasza jaglana – słynny odkwaszacz organizmu. Alkaizujaca, bogata w witaminy z grupy B, nie uczulająca bo bez glutenu. Zawiera substancje mineralne: wapń, fosfor, potas, żelazo, a tego ostatniego ma najwięcej ze wszystkich kasz. Zawiera też rzadko spotykaną w żywności krzemionkę dbającą o kondycję naszych stawów, skóry i paznokci.
 
 
Lista superfood jest długa. Każdy znajdzie na niej coś dla siebie. Coś co lubi lub polubi. Zajrzyjmy więc do niej czym prędzej, by już od dzisiaj zacząć dbać o to, co mamy najcenniejsze – o nasze zdrowie.
 
 
 
 

* Artykuł nie stanowi porady medycznej czy farmaceutycznej. Po taką poradę zaleca się zwrócić do lekarza lub farmaceuty.

Dobre paliwo = wydajna praca

Zdrowe jedzenie - blog o Corporate Wellness

Jutro sobota. Po całym tygodniu myślisz tylko o tym, że porządnie się wyśpisz, nie wyjdziesz z łóżka przed 10tą, a na śniadanie zjesz nie jogurt czy kanapkę, a ciepłą, smakowitą jajecznicę. Wracając z pracy wchodzisz wiec do sklepu z zamiarem kupienia jajek. Stajesz przed półką i… co wybierasz? Te z chowu ściółkowego? Klatkowego? Ekologiczne? Z numerem 3 za 4pln, czy tak zwane ‚zerówki’ za 8pln?

 

Dopóki zdrowie (Twoje lub bliskich) tego na Tobie nie wymusi, pewnie weźmiesz pierwsze lepsze. W końcu dostępne w sprzedaży produkty są zdatne do spożycia. Jeśli jednak świadomie podchodzisz do tematu paliwa, dzięki któremu żyjesz, wtedy nad wyborem jajek chwilę się jednak pochylisz.

 

zdrowe jedzenie

   

JAKOŚĆ  MA  ZNACZENIE

 

Dieta wpływa nie tylko na naszą sylwetkę. Większość chorób, z którymi się borykamy, ma swój początek właśnie w niewłaściwej, niezdrowej diecie. Jakość pożywienia i jego pochodzenie decyduje o ogólnej kondycji wewnętrznej organizmu – o stanie naszego zdrowia, sprawności intelektualnej, poziomie energii, której potrzebujemy w ciągu całego dnia. Dostarczane organizmowi pożywienie powinno więc być najwyższej jakości, bo to ono decyduje o naszej efektywności, sprawności intelektualnej i fizycznej, które pozwalają nam sprostać wymaganiom życia zawodowego i rodzinnego.

 

 

 

TEGO  NIE  JEDZ!

 

Istnieje szereg produktów, których przy komponowaniu codziennych posiłków należy unikać jak przysłowiowego ognia. Listę otwiera żywność przetworzona. Mało kto wie dokładnie, co kryje się pod tym pojęciem. Co za tym idzie, dokonujemy w sklepie wyborów, które nie do końca są świadome.

 

Jak zatem podejmować właściwe decyzje bez zgłębiania tajników żywieniowego przetwórstwa?

 

Kluczem do sukcesu jest czytanie etykiet. Jeżeli w opisie składu produktu znajdujemy konserwanty, polepszacze smaku, aromaty identyczne z naturalnymi czy barwniki to znak, że żywność ta nie jest bezpieczna dla naszego organizmu. Sugerujemy dokładnie wczytać się szczególnie w skład wszelkiego rodzaju sosów z torebek, słodyczy, płatków śniadaniowych czy ryżowych wafli.

 

Żywność wysoko przetworzona to również mięso (szczególnie parówki czy serdelki) i chleb. Nad tym ostatnim warto się pochylić. Coraz częściej pojawiają sygnały o nietolerancji glutenu. Chleb zawiera białko pszenicy tzw. gliadynę. Badania prowadzone na osobach bez choroby trzewnej ukazują, że spożywanie gliadyny prowadzi do uszkadzania ściany przewodu pokarmowego, powoduje huśtawki glikemiczne, rozszczelnienie jelit i niewchłanianie cennych minerałów. Efekt widoczny gołym okiem to: wzdęcia, bóle brzucha, chroniczne zmęczenie i w rezultacie drastyczny spadek wydajności.

 

Wystrzegać należy się również produktów modyfikowanych genetycznie, które rozpoznać można dzięki oznaczeniom: ‚GMO free’, ‚NO GMO’ czy ‚bez GMO’. Jako świadomi konsumenci musimy zdawać sobie sprawę, że Unia Europejska wprowadziła ustawę, która wprawdzie wymusza na producentach oznaczenie żywności modyfikowanej genetycznie ale niestety nie dotyczy to mięsa i produktów mlecznych pochodzących od zwierząt karmionych paszą GMO.

 

Co to dla nas znaczy?

 

Dokładnie tyle, że w przypadku tych produktów nigdy do końca nie będziemy wiedzieć co spożywamy.

 

Oprócz mięsa, jajek czy mleka niezidentyfikowane genetycznie pozostają również produkty, nie posiadające opakowania. By ustalić czy produkt jest modyfikowany genetycznie trzeba spojrzeć na naklejkę, którą jest opatrzony. Warzywa czy owoce w supermarketach mają naklejki z kodem – tzw. PLU. Na jego podstawie można sklasyfikować dany produkt.

 

Pamiętajmy więc:

– 5cyfrowy kod i pierwsza cyfra 9 – żywność EKO

– 5 cyfrowy kod i pierwsza cyfra 8 – GMO

– 4 cyfrowy kod – żywność z  uprawy konwencjonalnej

 

Dbając o zdrowie zrezygnujmy również  z żywności wysokokalorycznej typu fast food oraz żywności bogatej w przemysłowe tłuszcze trans czyli przemysłowo utwardzone oleje roślinne. Gdzie je znaleźć? W chipsach i innych słonych przekąskach, we frytkach i fast foodzie, we wszelkiego rodzaju gotowych sosach z długim terminem przydatności do spożycia oraz w tłuszczu piekarniczym/cukierniczym, który spotykamy np. w pączkach. Ich spożycie nie ma więc żadnej wartości poza ewentualnymi walorami smakowymi. Ewentualnymi bo o dobrego pączka wcale nie tak łatwo.

 

 

 

EDUKACJA  W  DOMU  I  W  PRACY  KLUCZEM  DO  SUKCESU

 

Edukacja dietetyczna wobec nieustannego niedoczasu i jakości dostępnego na rynku pożywienia to absolutna konieczność tak dla nas – dbających o nasze zdrowie, jak i dla pracodawcy, który wie, że zdrowy pracownik to wydajny pracownik. Nasza efektywność, koncentracja i zaangażowanie to dla firmy priorytet, a te w dużej mierze wynikają z dostarczanej organizmowi energii. Dostępna na rynku usługa corporate wellness jest najlepszym rozwiązaniem, by taką wiedzę w pracownikach zaszczepić. Dedykowane właściwemu odżywianiu warsztaty urozmaicone konsultacjami z dietetykiem zaoszczędzą czas na indywidualne, czasochłonne poszerzanie wiedzy, a jednocześnie nauczą pracowników jak dbać o swoje zdrowie i dobre samopoczucie.

 

Nasza efektywność to dla świadomego pracodawcy paliwo dla biznesu. Jego zaangażowanie i inwestycja w szkolenie z zakresu właściwego żywienia to inwestycja w biznes.

 

 

 

 

Autor: Magdalena Zadrożna

Nakarm swój mózg

Dieta dla mózgu - blog o Corporate Wellness

 

Masz problemy z koncentracją, trudności z przyswajaniem wiedzy i zapamiętywaniem?

 

Jeśli tak, koniecznie sprawdź czy właściwie dbasz o swój mózg i czy Twoja dieta przypadkiem mu nie szkodzi. Nasze szare komórki konsumują 20% przyswajanej przez organizm energii. To wystarczający argument, by lepiej przyjrzeć się temu, co ją nam dostarcza. Odpowiednio skompilowane menu decydująco wpływa na sprawność intelektualną, bo przyswajany przez nas pokarm stymuluje neuroprzekaźniki, które pozwalają nam myśleć, uczyć się, zapamiętywać i kojarzyć. Jeśli to nie działa, Twój mózg trzeba koniecznie dobrze nakarmić! Przede wszystkim ‚dobrą’ glukozą i tlenem.

 

 

dieta dla mózgu

 

 

 

DOBRA GLUKOZA PRZEDE WSZYSTKIM

 

 

 

Dobra glukoza to taka, którą przyswajamy stopniowo. Nic tak nie poprawia nastroju jak słodycze, cukier czy produkty z białej mąki ale dla naszej sprawności intelektualnej to bardzo zły wybór. Słodkości zapewnią nagłe skoki glukozy, co dla mózgu oznacza nieregularne dostawy energii. W takich warunkach rozdrażnienie, przemęczenie i zaburzenia koncentracji są oczywiste. Nakarmy nasze szare komórki glukozą z węglowodanów złożonych – kasz, fasoli, mąki z pełnego przemiału czy miodu. Ich trawienie przebiega dłużej przez co glukoza uwalniana jest stopniowo i w ten sam sposób dostarczana do mózgu, utrzymując jego efektywność na stałym poziomie. Najlepiej sięgać po mniejsze porcje ale za to częściej i wybierać pokarmy z niskim indeksem glikemicznym.

 

 

 

 

 

WODA, TŁUSZCZ I BIAŁKO

 

 

 

Mózg składa się głownie z wody i tłuszczu. 2 litry wypitej wody dziennie przyczynią się zatem nie tylko do zgrabnej sylwetki. Pamiętajmy – odwodnienie obniża ciśnienie, a to powoduje niedotlenienie.

 

 

 

Dobry tłuszcz to tłuszcz nienasycony i takiego przede wszystkim (i w ogóle w pierwszej kolejności wśród składników odżywczych) potrzebuje nasza istota szara. To właśnie kwasy omega 3, które znajdziemy w tłustych rybach, nasionach czy orzechach wpływają na odbudowę i rozwój komórek mózgowych.

 

 

 

Pozostało jeszcze białko – jajka kurze i produkty mleczne zawierają aminokwasy, które odpowiadają za komunikację między komórkami. Nie trzeba nawet pisać, jak istotną jest taka komunikacja dla sprawności mózgu…

 

 

 

 

 

BEZ WARZYW I OWOCÓW (ZNOWU) ANI RUSZ

 

 

 

Korzyści płynące ze spożywania warzyw i owoców są tak oczywiste, że cytowanie tej tezy jest już zwyczajnie nudne. Przeciwutleniacze, witaminy, mikroelementy… zasadniczo każda ‚zielienina’ zawiera składniki odżywcze potrzebne naszej sprawności intelektualnej, co po raz kolejny potwierdza zasadność i potrzebę jej spożywania.

 

 

 

Zatem tylko pokrótce i z tych najważniejszych:

 

 

 

– pomidory to likopen, który walcząc z wolnymi rodnikami, chroni komórki mózgu,

 

– awokado, nazywane też smaczliwką – bombą zdrowych składników odżywczych – zawiera (podobnie jak zielone warzywa liściaste) witaminy z grupy B, które dbają o nasz układ nerwowy,

 

lecytyna w orzeszkach ziemnych i kiełkach pszenicy, dba o sprawność pamięci,

 

– stres i zbyt duża ilość kawy obniżają poziom magnezu, którego niedobór wpływa na dekoncentrację. Braki uzupełnią pestki dyni, banany i migdały,

 

witamina C i E opóźniają procesy starzenia i wspomagają organizm w walce z Alzheimerem. Sięgnijmy zatem po szpinak i brokuły!

 

 

 

 

 

A NA DESER… SEN I TLEN!

 

 

 

Mózg wykorzystuje aż 20% wdychanego przez nas tlenu. Dlatego świeże powietrze i aktywność fizyczna, która dotlenia organizm, są tak istotne. W równym stopniu, jednak, co odpoczynek i sen, podczas którego dochodzi do uporządkowania i zapamiętywania zdobytych informacji.

 

 

 

 

 

Dieta ma niebagatelny wpływ na koncentrację i wydajność – umiejętności na wagę złota w życiu zawodowym. Powinniśmy o nią zadbać jeśli poważnie myślimy o swojej karierze zawodowej. Powinien zadbać o nią też nasz pracodawca, który potencjał firmy dostrzega przede wszystkim w jej zespole. Internet i lektury są skarbnicą wiedzy na temat właściwego odżywiania. Możemy też sięgnąć po wsparcie specjalistów, którzy mając tę wiedzę w przysłowiowym małym palcu zoptymalizują czas na jej zdobycie. Warsztaty z wiedzy o właściwym odżywianiu i jego wpływie na koncentrację i wydajność pomogą wyeliminować problemy ze skupieniem, przyswajaniem wiedzy i zapamiętywaniem i umożliwią zwiększenie potencjału rozwojowego.

 

 

 

Polecamy usługę Corporate Wellness, która ma w swojej ofercie szeroko rozbudowany moduł warsztatów i szkoleń z zakresu dietetyki, też specjalistycznej. Zapraszamy do kontaktu:

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

* Artykuł nie stanowi porady medycznej czy farmaceutycznej. Po taką poradę zaleca się zwrócić do lekarza lub farmaceuty.